Styczeń 25th, 2012 by Shadow
O pierwszym Sherlocku Holmesie w interpretacji Guya Ritchie’go wypowiadałem się w superlatywach, mimo średniego powiązania z prozą Arthura Conana Doyle’a, szczególnie w kontekście kreacji postaci. Nic więc dziwnego, że Gra cieni była jedną z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie premier. Z wyprawy do kina jestem zadowolony, chociaż wyszedłem z małym rozczarowaniem. Dlaczego? O tym poniżej.
Nie jest zaskoczeniem oś fabularna, która koncentruje się na pojedynku z profesorem Moriartym, co jest kanwą większości opowieści o Sherlocku Holmesie – w końcu nie ma nic bardziej chwytliwego niż rywalizacja genialnego detektywa z geniuszem zbrodni. W Grze cieni, trochę wbrew tytułowi, rozgrywka między dwom genialnymi umysłami wcale nie rozgrywa się za kulisami, ale stanowi oś fabularną, przy czym postępowania postaci wcale nie są niezauważalne… a wręcz przeciwnie, najczęściej kończą się wybuchami, morderstwami i innymi spektakularnymi wydarzeniami. Dochodzi rzecz jasna również do bezpośrednich konfrontacji między Sherlockiem i Moriartym: wpierw są to słowne potyczki i rozpoznanie gruntu, ale bez rękoczynów też się nie obejdzie. Read the rest of this entry »
Tags: film, Guy Ritchie
Posted in Ruchome obrazki | 6 Comments »
Styczeń 6th, 2012 by Shadow
Początek roku uczciliśmy wyprawą do kina: padło rzecz jasna na film nieskomplikowany i atrakcyjnie wizualnie, czyli najnowszą część przygód agenta Ethana Hunta, w którego wciela się oczywiści Tom Cruise. Serię Mission Impossible darzę pewnym sentymentem, pierwsze dwie części widziałem po kilka razy i chociaż trójka mi nie za bardzo przypadła do gustu (zła też nie była, ale czegoś jej w porównaniu z poprzedniczkami brakowało), ale i tak nie miałem żadnych oporów z wybraniem się na Ghost Protocol.
Fabuła filmu jest podobna do poprzednich części. Tytułowy ghost protocol to odcięcie się rządu USA od agencji, w której działa Hunt, w związku z czym jest on zmuszony do działania (razem z kilkoma osobami) na własną rękę, a oczywiście tylko on może zatrzymać wybuch wojny atomowej. Czyli w sumie dokładnie to samo, co w poprzednich częściach, mimo iż tym razem starano się obudować bardzo poważnym tłem. Do tego dochodzą wątki mające rozbudować psychologie postaci, czyli wprowadzenie epizodów z przeszłości sprowadzających się głównie do osobistych tragedii, wyrzutów sumienia i dylematów. Nie jest to najwyższych lotów, ale też obraz nie jest tym przeładowany, więc w sumie za bardzo nie przeszkadza, ani nie wydaje się zbyt sztuczne. Film mógłby się bez tego obyć (stoję na stanowisku, że jak film ma być rozpierduchą, to nie ma sensu próbować robić z niego dramatu psychologicznego), ale w takiej formie też ujdzie. Read the rest of this entry »
Tags: Brad Bird, film, Tom Cruise
Posted in Ruchome obrazki | No Comments »
Październik 10th, 2011 by Shadow
Parafrazując powiedzenie naszego byłego premiera: seryjne produkcje filmowe nie poznaje się po tym jak się zaczynają, ale po tym jak się kończą. W tym świetle Piraci z Karaibów są serią średnią udaną, bo po bardzo dobrym początku kolejne części (a przede wszystkim trzecia i czwarta) serwują znaczące obniżenie lotów. Widoczne jest to szczególnie w Na nieznanych wodach, które fabularnie i humorystycznie wyraźnie odstają od swoich poprzedniczek.
Trzecia część Piratów z Karaibów zamknęła pewien rozdział opowieści, co zaowocowało wymianą części składu (co prawda należy przypuszczać, że gdyby Orlando Bloom czy Kiera Knightely chcieli dalej występować w tych filmach, to by się odpowiednio zmodyfikowało scenariusz na potrzeby ich pojawienia się na ekranie). Oczywiście film cały czas ciągnie do przodu Johnny Depp, ale szczerze powiedziawszy sprawia wrażenie, że nie ma już serca do odgrywania Jacka Sparrowa… a przynajmniej nie jest w stanie wprowadzić niczego nowego do tej kreacji. Te same ruchy, podobne żarty, stały zestaw min zaczyna mi się już nużyć. Inne postaci również nie wnoszą nic nowego. Nawet Penelope Cruz jest bezbarwna. Read the rest of this entry »
Tags: film, Rob Marshall
Posted in Ruchome obrazki | No Comments »
Wrzesień 26th, 2011 by Shadow
Thor to kolejna adaptacja marvelowskiego komiksu o superbohaterach, a także kolejna odsłona przygotowań do The Avengers (w zasadzie dla mnie kolejna, bo chronologicznie film ukazał się przed Kapitanem Ameryką, o którym pisałem nie tak dawno temu). Tym razem bohater jest nie z tego świata, a z legend i wierzeń nordyckich, przeformatowanych na potrzeby komiksowych fabuł i wykreowanego uniwersum. W odróżnieniu jednak od obrazu z erosem w amerykańskich barwach, Thor okazał się całkiem zabawną produkcją.
Rzecz jasna film niczym nie zaskakuje. Twórcy marvelowskich adaptacji dostali chyba instrukcję jak należy je robić, więc wszystkie wydają się zrobione według jednego wzorca fabularnego. Różnice, które decydują o końcowym odbiorze, polegają na detalach dotyczących humoru czy rozłożeniu akcentów między poszczególnymi elementami fabuły. W tym przypadku zostało to zrobione całkiem nieźle, na poziomie mniej więcej między pierwszym, a drugim Iron Manem (dla niewtajemniczonych: pierwszy film Tonym Starku uważam za lepszy od drugiego, chociaż oba są całkiem niezłe). Read the rest of this entry »
Tags: film, Joss Whedon, Marvel
Posted in Ruchome obrazki | 2 Comments »
Wrzesień 3rd, 2011 by Shadow
Bez czego nie ma świąt w Polsce? Bez prezentów? Nie. Bez choinki? Nie. Bez Szklanej pułapki w TV? Dokładnie tak! Seria filmów w Brucem Willisem ma u nas długą tradycję i nawet plany plugawych nadawców telewizyjnych nie mogą tego zmienić. Z żalem trzeba jednak przyznać, że z czasem (i kilkukrotnym obejrzeniu) nie wywołują tych samych emocji, co kiedyś. Bardzo więc się ucieszyłem na wiadomość, że nakręcono część czwartą. Do kina się na nią nie wybrałem, ale niedawno nadrobiłem zaległości. John McClane nie wychodzi z formy, nadal jest najtwardszym skurczybykiem w mieście!
Nie jest oczywiście łatwo wymyśleć kolejne wyzwania, skoro poprzednie – całkiem spore – okazały się kaszką z mlekiem dla głównego bohatera. Tym razem więc scenarzyści poszli na całość: atak hakerów paraliżuje cały kraj, a McClane całkiem przypadkowo staje im na drodze. Sensu w fabule w zasadzie nawet nie należy próbować się doszukiwać, ale to zupełnie nie przeszkadza. Śledzi się z zapartym tchem i bananem na twarzy kolejne sceny, w których dzielny policjant anihiluje kolejnych złoczyńców, sam rzecz jasna odnosząc szereg groźnych ran, które na szczęście w cudowny sposób się goją tuż przed kolejnym starciem. Read the rest of this entry »
Tags: Bruce Willis, film
Posted in Ruchome obrazki | 11 Comments »
Sierpień 17th, 2011 by Shadow
Nie sądziłem, że kiedykolwiek to napiszę, ale laski to nie wszystko. Okazuje się, że można zrobić film z ładnymi dziewczynami w skąpych kostiumach, pełen wybuchów i akcji, który będzie mnie nudził. Co prawda może nie tak jak I., która w pewnym momencie powiedziała „Żeby tu chociaż jeden fajny facet był”, ale i tak było mocno przeciętnie. A przecież sam pomysł na podpawanie w męskie gusta jest świetny – gdy pojawiły się pierwsze trailery, Sucker Punch zrobiło się o nim całkiem głośno. Mieliśmy nawet iść na to do kina, ale w końcu jakoś nam nie wyszło – i dobrze się stało, bo byłaby to strata pieniędzy, chociaż niewątpliwie strona wizualna byłaby bardziej widowiskowa. Od kiedy jednak I. zakupiła nam całkiem sporą plazmę, atuty oglądania czegoś w kinie nieco przybladły.
O czym jest ten film, oprócz tego, że latają w nim laski z mieczami i karabinami strzelające do wszystkiego, co się rusza – czy to orki, smoki, roboty czy japońskie wojownioko-demony? W zasadzie to ciężko powiedzieć. Główna bohaterka trafia niesprawiedliwie do psychiatryka, gdzie zły ojczym ma zamiar zafundować jej lobotomię. Za bardzo nie wiadomo dlaczego jej umysł przenosi się do nowej rzeczywistości, w której podopieczne zakładu opieki zdrowia psychicznego znajdują się w czymś będącym połączeniem kabaretu i burdelu. Nasze dzielne bohaterki postanawiają uciec, do czego potrzebują zdobyć kilka przedmiotów. Znowu nie bardzo wiadomo dlaczego przy próbach ich zdobycia przenoszą się do fantastycznych światów, gdzie strzelają, machają mieczami i ogólnie robią wielką rozpierduchę. Read the rest of this entry »
Tags: film, Zack Snyder
Posted in Ruchome obrazki | 5 Comments »
Sierpień 12th, 2011 by Shadow
Moda na filmowe adaptacje komiksów nadal w pełni, niedawno był Thor i Green Lantern (pomijając kolejne odcinki bardziej popularnych serii), a teraz pora na Kapitana Amerykę – można powiedzieć wreszcie, bo to bodajże pierwsza postać z uniwersum Marvela jeśli mnie pamięć nie myli. Szczerze powiedziawszy, to jakoś omijały mnie wcześniej szanse kontaktu z tą postacią, więc na film wybrałem się bez oczekiwań, wyobrażeń czy uprzedzeń. Z seansu wyszedłem… w zasadzie sam nie wiem w jakim stanie, bo Captain America: Pierwsze starcie okazał się filmem ani dobrym, ani złym.
W czym się to przejawia? W zasadzie w każdym aspekcie. Fabuła filmu oczywiście nie może być wyszukana, bo w końcu bazą był komiks o superbohaterze (wyjątkiem są tu Strażnicy… ale to nietypowy komiks na tym polu), ale zbitek ogranych scen jak żywo kojarzy się z innymi tego rodzaju produkcjami. Mamy więc najpierw przydługi wstęp, w którym się nic nie dzieje, ale możemy poznać fajtłapowatego gamonia mającego zostać herosem, potem następuje przemiana, chwila dla ogarnięcia się w nowej sytuacji, a później już kolejne (można by więc powiedzieć tradycyjnie dwie) konfrontacje z głównym złym kolesiem, który najpierw jest Agentem Smithem, a później niedorobionym Hellboyem. Nawet piżamowy strój Kapitana Ameryki kojarzy się z pierwszym Spider-Manem. Z drugiej strony, co rzadkość, praktycznie nie ma oczywistych głupot (przy przyjęciu na wiarę założeń), dziur fabularnych i nielogiczności. Może dlatego, że fabuła jest prosta jak konstrukcja cepa? Read the rest of this entry »
Tags: film, Marvel
Posted in Ruchome obrazki | No Comments »
Lipiec 30th, 2011 by Shadow
Najlepiej o moim nastawieniu do hitów kinowych i konieczności oglądania najgłośniejszych filmów zaraz po premierze niech świadczy fakt, że za jeden z najbardziej popularnych obrazów ostatnich lat zabrałem się jakieś półtora toku po premierze. Mowa oczywiście o kasowej produkcji Jamesa Camerona, czyli Avatarze. Nie przepadam zresztą do oglądania filmów, które są akurat na hype’ie, bo zbyt dużo po nich oczekuję… albo też z góry nastawiam się do nich negatywnie. Emocje po premierze Avatara już zeszły, więc mogłem go teraz obejrzeć na spokojnie. Podobał się, ale umiarkowanie.
Niewątpliwym atutem filmu jest oprawa wizualna. Wspaniały świat obcej planety, pełen kolorów i fantastycznych stworzeń naprawdę robi wrażenie. Zdaję sobie też sprawę, że na ekranie kinowym i z efektami 3D (chociaż tu już tak pewny nie jestem, bo ich nie lubię) film prezentuje się jeszcze lepiej i potrafi zachwycić. U mnie sceneria również wywołała jak najlepsze wrażenie, ale problem jest taki, że na samych widokach długo nie da się pociągnąć filmu… chociaż Cameron najwyraźniej wychodził właśnie z takiego założenia, bo do świetnej strony wizualnej dołożył bardzo miałką i powolną fabułę. Read the rest of this entry »
Tags: film, James Cameron
Posted in Ruchome obrazki | No Comments »
Czerwiec 30th, 2011 by Shadow
Głupie komedie dzielimy na głupie głupie komedie oraz śmieszne głupie komedie. Tym niezwykle odkrywczym i inteligentnym stwierdzeniem otwieram opis wrażeń z wyprawy do kina na Kac Vegas w Bangkoku. Od razu uprzedzając: film ten – przynajmniej według mnie – należy zdecydowanie do tej drugiej kategorii, a więc jest obrazem, który warto obejrzeć (chociaż niekoniecznie iść na niego do kina, bo duży ekran z filmu nie wyciąga nic więcej, czego nie można by było zobaczyć w telewizorze/monitorze). Inna sprawa, że na pierwszy rzut oka wcale na to się nie zapowiadało – a w zasadzie z opisów pierwszego Kaca Vegas wynikało, że nie jest to film, który bym chciał obejrzeć (pachniało mi to głupkowatymi komediami z Jimem Carreyem, a ich nie znoszę). Kiedyś jednak zdarzyło mi się go obejrzeć u znajomych i okazało się, że głośno się śmiałem przez większość filmu.
Znając pierwszą część w zasadzie można z łatwością przewidzieć jak potoczy się fabuła i Kaca Vegas w Bangkoku. Zmienia się sceneria, ale schemat jest ten sam: wieczór kawalerski, zażycie jakiegoś środka, a potem urwany film i na kacu poszukiwania zaginionej osoby z tykającym zegarem w tle. Nawet niektóre z epizodów są podobne, więc nie da się ukryć, że twórcy sprzedają drugi raz ten sam produkt… ale przecież dokładnie tego oczekiwano, nieprawdaż? Read the rest of this entry »
Tags: film, Todd Phillips
Posted in Ruchome obrazki | 4 Comments »
Maj 27th, 2011 by Shadow
W Niezniszczalnych mieliśmy do czynienia z symbolicznym przekazaniem władzy. U boku starych mistrzów filmów sensacyjnych (niestety nie wszystkich) wystąpił Jason Statham, który z powodzeniem od kilku lat wypełnia po nich lukę, chociaż zdarza mu się również zagrać w filmach o nieco innym profilu. Nie jest to wielki aktor, ale do roli twardziela o psychice zdenudowanej do penepleny nadaje się idealnie. Filmy z jego udziałem nie zaskakują, ale przynajmniej dokładnie wiadomo czego się spodziewać, więc w odpowiednich okolicznościach można bez wahania sięgnąć po nie.
Najnowszy film z udziałem Stathama to The Mechanic (nie jestem przekonany, czy film doczekał się polskiego tytułu – jest stosunkowo nowy, ale w kinach go [raczej] nie grali). Aktor wciela się w rolę – o zaskoczenie – płatnego zabójcy, odbierającego zlecenia jako mechanik: stąd też tytuł filmu. Sam scenariusz przebiega też dosyć standardowo: podwójna gra, zdrada i trening następcy. Nie chcę wchodzić w szczegóły, ale wierzcie, że schematy w tym filmie są obecne w każdym, nawet najmniejszym elemencie. Read the rest of this entry »
Tags: film, Jason Statham, Simon West
Posted in Ruchome obrazki | No Comments »
Maj 13th, 2011 by Shadow
Ponad dwa lata temu pisałem tutaj o pierwszej części Iron Mana, filmowej adaptacji przygód jednego z niezliczonych marvelowskich superbohaterów. Obraz nawet mi się podobał, ale jakoś nie udało mi się wybrać na kontynuację do kina, stąd też drugą część opowieści o genialnym Tonym Starku, który mimo swego bogactwa i rozrywkowego charakteru postanawia bronić pokoju na świecie… Rola Iron Mana jest jednakże niebezpieczna, i to nie tylko z powodu walki z przeciwnikami. Technologia zasilająca kombinezon i jednocześnie utrzymująca głównego bohatera przy życiu, w dłuższej perspektywie jest zabójcza dla użytkownika. Nieunikniona (jak się zdaje) śmierć jest jednym z dwóch głównych wątków filmu. Drugim z nich jest oczywiście walka z arcyłotrem, w którego wciela się Mickey Rourke.
Twórcy starali się powtórzyć sukces pierwszej części – a jaka jest na to metoda w Hollywood? Nakręcić jeszcze raz to samo, zmieniając jedynie detale. Tak też zrobili, więc Irona Mana 2 ogląda się prawie tak samo dobrze, jak pierwszą część. Prawie, bo jednak nie wszystko wyszło idealnie. Scenariusz sprawia wrażenie nieco zbyt chaotycznego (przeszkadzają też wciśnięte nieco na siłę sceny, które mają stanowić przejście do kolejnej superprodukcji: The Avengers), a zagrania bawiące widzów w pierwszej części, tutaj już nie zawsze się sprawdzają. Próba uderzenia w poważniejsze tony, wyeksponowanie swego rodzaju nihilizmu głównego bohatera nie do końca się sprawdza. Na szczęście nie ma zbyt dużo patosu, chociaż elementy pacyfistyczne (a w zasadzie antywojenne) są wyraźne. Read the rest of this entry »
Tags: film, Robert Downey Jr
Posted in Ruchome obrazki | No Comments »
Kwiecień 12th, 2011 by Shadow
Najazd obcych na Ziemię jest jednym z najpopularniejszych motywów w filmach science fiction. W sumie, jakby się nad tym zastanowić, to w ogóle w science fiction był to jeden z pierwszych wątków, rzecz jasna za sprawą H.G. Wellsa i jego Wojny światów. Od jego czasów kosmitów atakujących naszą planetę przerabiano na wiele sposobów: poważnie i wesoło, epicko i kameralnie. Czy temat się znudził? Chyba jeszcze nie – jeśli jest dobrze pokazany, to może dostarczyć sporej dawki rozrywki.
Wybierając się na film zwykle ma się jakieś oczekiwania co do jego treści i formy. Nie inaczej było w przypadku wyprawy na Inwazję: Bitwę o Los Angeles. Spodziewałem się dwóch elementów: fajnej rozpierduchy, co sugerowały wcześniej obejrzane trailery oraz, co było już efektem opinii usłyszanych od znajomych, wiarygodnego pokazania akcji z punktu widzenia żołnierzy na polu bitwy. Okazało się, że w obu przypadkach poczułem się rozczarowany. Read the rest of this entry »
Tags: film, Jonathan Liebesman
Posted in Ruchome obrazki | 3 Comments »
Luty 26th, 2011 by Shadow
W kinie nie byłem chyba z pół roku, mimo licznych nalegań. W końcu jednak udało się mnie wyciągnąć na seans – wybór rzecz jasna padł zły film. Widziane w telewizji trailery Piekielnej zemsty nie pozostawiały złudzeń co do treści: decyzja o wyborze tego filmu była więc przemyślana, razem ze wszystkimi konsekwencjami. Chcieliśmy bardzo niewyszukanej rozrywki i taką właśnie otrzymaliśmy – a tego nie można powiedzieć o kilku poprzednich wizytach w kinie, które okazały się rozczarowaniem. Oczywiście, kiedy się trzeźwo na film Patricka Lussiera spojrzy, to można dojść tylko do jednego wniosku: szajs… ale przyjemny szajs, który zapewnia rozrywki na półtorej godziny, podczas której nie zwraca się uwagi na słabości.
Wpierw kilka słów o fabule, ze spoilerami, ale nawet znajomość fabuły nie powinna przeszkadzać w oglądaniu, bo mimo wysiłku (niezbyt wielkiego) scenarzystów, bardzo szybko można się domyśleć kto jest kim i co zrobi. Czyli? Główny bohater ucieka z piekła, żeby rozprawić się z sektą satanistów, która zamordowała jego córkę, a wnuczkę chce złożyć w ofierze. W barze poznaje piękną blondi, która chociaż doświadczenia ma głównie w podawaniu hamburgerów, całkiem nieźle sprawdza się również w roli eksterminatorki sekciarzy. Do tego dochodzi wysłannik piekieł, przedstawiający się jako księgowy elegancik o kamiennej twarzy, który goni uciekiniera. Sporo jest pościgów samochodowych, bijatyk, strzelanin i gołych cycków (aczkolwiek nie blondi-eksbarmanki, co znacząco obniża estetykę filmu
). Read the rest of this entry »
Tags: film, Patrick Lussier
Posted in Ruchome obrazki | No Comments »
Lipiec 31st, 2010 by Shadow
Film Predator z 1987 roku z Arnoldem Schwarzenegerem był sporym hitem, a jego późniejsza o trzy lata kontynuacja z Dannym Glovererem również była całkiem udana. Potem na dobrych świat zapomniał o predatorach, by następnie skonfrontować je z Obcymi w dwóch częściach odmóżdżającej rąbanki. Temat jest chwytliwy i najwyraźniej podoba się nawet w wersji AvP, więc nic dziwnego, że powstają kolejne filmy – na ekrany kin trafił niedawno Predators w reżyserii Nimróda Antala.
Akcja filmu rozpoczyna się od zrzucenia grupy osób na spadochronach – żadna z postaci nie pamięta skąd się wzięła, ale łączy je w zasadzie jedno – każdy posiada jakieś umiejętności lub wiedzę przydatną w walce i przetrwaniu. Niemniej powód, dla którego znaleźli się w obcej dżungli, jest nieznany. Wkrótce jednak bohaterowie odkrywają to, co widz wie od samego początku: znajdują się na obcej planecie i są zwierzyną dla bardzo groźnych, niewidzialnych łowców. Później fabuła przebiega według utartego schematu – ucieczki, pojedynki, zasadzki aż do finałowego starcia. Read the rest of this entry »
Tags: film, Nimród Antal
Posted in Ruchome obrazki | 4 Comments »
Lipiec 8th, 2010 by Shadow
W grę Prince of Persia (ale tą pierwszą, z 1989 roku, a nie późniejsze wersje – w tym i tą z podtytułem Piaski czasu) zagrywałem się w podstawówce i, mimo wielu lat, nadal darzę ją sentymentem. Gra, niby banalna, ale miała w sobie coś niesamowitego, choć można to położyć na karb mojego wieku i fascynacją początkującego użytkownika komputera. W zasadzie nigdy później żadna platformówka mnie nie wciągnęła, tak jak Prince of Persia.
Film Książę Persji. Piaski czasu rzecz jasna niewiele ma wspólnego z grą, o której pisałem powyżej; w przypadku produkcji na peceta (co prawda pierwotnie wyszła chyba na inną platformę) ciężko w ogóle było mówić o fabule – ta ograniczała się do kilku zdań, a później było już w zasadzie wyłącznie przechodzenie kolejnych poziomów pałacu. Film ma, jak należy wnioskować z podtytułu, znacznie więcej wspólnego z późniejszymi remake’ami – o wiele doskonalszymi graficznie i fabularnie, ale jednocześnie nie posiadających tego czegoś, dzięki czemu spędza się godziny przed monitorem. Inna sprawa, że w momencie, gdy zaczęły się ukazywać, nie interesowałem się już tak bardzo grami komputerowymi; a platformówkami/zręcznościówkami szczególnie. Read the rest of this entry »
Tags: film, Mike Newell
Posted in Ruchome obrazki | 2 Comments »