(nie)Oczekiwana zmiana miejsc

Poprzedni tom zakończył się dość niemiłymi dla Tony’ego Chu wydarzeniami. Nic więc dziwnego, że w tym tomie pałeczkę przejmuje jego siostra.

Jak zapewne wierni fani serii pamiętają, w poprzedniej części Tony Chu popadł w jeszcze większe niż zwykle tarapaty, na skutek czego wylądował w szpitalu z poważnymi obrażeniami. Fabuła nie znosi jednak próżni, więc na jego miejsce wskoczyła siostra bliźniaczka głównego bohatera, Toni. Agentka NASA również posiada niezwykłe moce związane z jedzeniem różnych rzeczy (musi ugryźć kogoś żywego, by zobaczyć jego przyszłość), co pozwala napędzać kolejne krótkie fabuły polegające na ściganiu żywnościowych przestępców.

Zamiana Tony’ego na Toni nie powoduje jakiejś diametralnej odmiany w fabule. Siostra agenta Chu jest co prawda bardziej pewna siebie, zakres jej umiejętności jest inny, a sprawy sercowe mają nieco większe znaczenie (co jest uzasadnione finałem), ale na poziomie fabularnym historie są skonstruowane bardzo podobnie i nie przynoszą większego zaskoczenia – nadal poruszamy się w delikatnych oparach absurdu. Czytaj dalej

Opublikowano Obrazki i chmurki | Otagowano , , , , , , | Skomentuj

Nominacje do Zajdli 2016 – krótki komentarz

Właśnie zostały ogłoszone nominacje do Nagrody Fandomu Polskiego im. Janusza A. Zajdla za rok 2016, czyli bądź co bądź najważniejszej nagrody literackiej w polskim światku fantastycznym przyznawanej przez czytelników.

Od kilku lat wokół nagrody (co nie jest tylko naszą specyfiką) panuje nie najlepsza atmosfera, bo dość łatwo jest – przynajmniej na poziomie nominacji – sterować wynikami poprzez chociażby namawianie znajomych. Świadczy to o słabości tego etapu głosowania, bo po prostu bierze w nim udział mało osób (wyłanianie zwycięzcy na Polconach przypadkowe już tak przypadkowe nie jest, choć rzecz jasna sama nagroda daje przede wszystkim wyraz popularności danego pisarza/utworu, a dopiero później znaczenie ma jakość samego tekstu). I choć osoby zaangażowane w opiekę nad nagrodą starają się jak mogą (chociażby zbieranie nominacji na konwentach, a nawet nadanie nieco większego prestiżu nominacjom poprzez ogłaszanie ich podczas Warszawskich Targów Książki), to nadal ten etap kuleje i wśród nominowanych utworów pojawiają się pozycje dość przypadkowe.

Z drugiej strony może nie powinienem w ten sposób oceniać nominacji, szczególnie tegorocznych, bo w ogóle mam wrażenie, że coraz bardziej odklejam się od gustów ogółu; albo też coraz rzadziej jakiś tekst wywołuje efekt wow podczas lektury. W tym roku mam jeszcze większy problem, szczególnie w krótkiej formie, bo w zasadzie niewiele jej czytałem – ot jedną antologię i kilka tekstów cenionych przeze mnie autorów. Z twórcami nowymi, debiutantami i posiadającymi stosunkowo niewielki dorobek, mam doświadczenie niewielkie… a coroczne czytanie antologii zajdlowskiej z nominowanym opowiadaniami sprawia, że specjalnie tego nawyku zmieniać mi się nie chce.

W każdym razie tegoroczne nominacje wydają się cierpieć na podobną bolączkę, co zdarzało się w zeszłych latach. W powieściach jest jeszcze nie najgorzej: Czytaj dalej

Opublikowano Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | Otagowano | Skomentuj

Cage – recenzja komiksu

Luke Cage nie należy może do czołowych superbohaterów Marvela, ale dzięki serialowi zyskał nowe życie i doczekaliśmy się wydania komiksu o bohaterze do wynajęcia.

Nie będę ukrywał, mam słabość do fabuł pisanych przez Briana Azzarello. Moja przygoda z jego twórczością zaczęła się dobrych kilka lat temu, kiedy w me ręce trafiły jego Hellblazery, później był bardzo dobry Luthor… nie wszystkie jego albumy podeszły mi w równym stopniu, ale te najlepsze miały jedną cechę wspólną – opowiadały o postaciach niejako z marginesu, niepasujących do klasycznych opowieści komiksowo-superbohaterskich. I tak też jest w Cage’u, opowieści o postaci przybliżonej nam ostatnio dzięki serialowi Netflixa.

W omawianym komiksie Luke Cage jawi się początkowo jako pozbawiony skrupułów mięśniak do wynajęcia – jeśli potrzebujecie wyrównać rachunki, zemścić się lub w inny sposób użyć jego wielkich mięśni – wystarczy solidnie wypchana zielonymi koperta.

Całość do przeczytania w naEKRANIE.pl

Opublikowano Obrazki i chmurki | Otagowano , , , , , | Skomentuj

Marcowo-kwietniowe zdobycze

Kolejne zestawienie zdobyczy komiksowo-książkowych obejmujące dwa miesiące. I, mam nadzieję, ostatnie – maj powinien pójść już tradycyjnym, jednomiesięcznym trybem. Czy to oznacza, że wracam do całkowitej aktywności? Jeszcze nie – mam w końcu np. kilka miesięcy sprawozdawstwa czytelniczego do nadrobienia i cały czas się zastanawiam jak do tego podejść – w normalnym trybie raczej nie pójdzie, bo sporo się tego nagromadziło…

Wracając jednakże do zdobyczy: marzec i kwiecień przyniosły sporo nowych książek i komiksów. W sumie wzbogaciłem się o siedemnaście książek papierowych, dwie elektroniczne, a także sześć albumów komiksowych. Całkiem sporo, choć jak na dwa miesiące, to i tak szału nie ma. Trochę dlatego, że postanowiłem już na poważnie zacząć ograniczać zbiory, a poza tym w sumie prawie miesiąc byłem wyłączony z użytku, więc i książkami się nie interesowałem.

W każdym razie oto zdobycze z ostatnich dwóch miesięcy (zdjęcia niekompletne, bo trochę mi się pomieszało i część wywiozłem już do rodziny): Czytaj dalej

Opublikowano Raport czytelniczy | Otagowano , , | Skomentuj

Randka w ciemno

Z okazji wizyty Brandona Sandersona w Polsce Wydawnictwo Mag zaprezentowało czytelnikom nowele amerykańskiego pisarza. Jedną z nich jest „Idealny stan” – książka, która niestety ukazała się wyłącznie w limitowanej edycji dostępnej tylko w wybranych punktach sprzedaży.

Brandona Sandersona nie trzeba przedstawiać polskiemu czytelnikowi. Choć jego początki na naszym rynku były dość nieśmiałe, to od czasu premiery Drogi królów liczba jego fanów w naszym kraju wzrasta lawinowo. W efekcie Wydawnictwo Mag w szybkim tempie wydaje lub wznawia jego książki (głównie ze świata Cosmere), a i inne wydawnictwa znalazły miejsce na jego książki w swojej ofercie (Zysk i S-ka wydaje młodzieżowych Mścicieli, a IUVI serię Alcatraz kontra Bibliotekarze przeznaczoną dla jeszcze młodszych czytelników).

Przy okazji wizyty amerykańskiego pisarza w Polsce ukazała się w limitowanej edycji jego nowela zatytułowana Idealny stan. W twórczości Sandersona jest to pozycja dość nietypowa. Autor ten jest kojarzony przede wszystkim z fantasy, inne gatunki zaliczane do fantastyki pojawiają się u niego niezwykle rzadko. Czytelnicy w Polsce zapewne pamiętają „Pierworodnego” z Kroków w nieznane 2014, choć tam SF stanowiło sztafaż, a nie sedno opowieści. Czytaj dalej

Opublikowano Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | Otagowano , , , , | 1 komentarz

O nieanglojęzycznej fantastyce

W naEKRANIE.pl można przeczytać mój krótki tekst o nieanglojęzycznej fantastyce wydawanej w Polsce. To raczej rzecz poglądowa, nieaspirująca do szczegółowej analizy – ot, pokazanie z jakich kierunków wydaje się u nas najwięcej pozycji i na których autorów warto zwrócić uwagę. A jak o kimś nie wspomniałem, to komentujący nadrabiają braki.

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , | Skomentuj

Bohater niejedno ma imię

Zawierająca dwie nowele o Stephenie Leedsie książka „Legion” pokazuje nieco inne oblicze Brandona Sandersona, dalekie od napisanych z rozmachem epickich opowieści ze świata Cosmere.

Brandon Sanderson pisze nowele w ramach odpoczynku od większych projektów, niejako dla odprężenia i higieny umysłowej. Nie oznacza to, że są one gorsze – wręcz przeciwnie, można w nich znaleźć nierzadko więcej świeżości niż w kolejnych opasłych tomach. Można było się o tym przekonać na przykład czytając Duszę cesarza.

Niedawno – przy okazji wizyty autora w naszym kraju – wydano kolejne krótsze formy tego autora. Jedną z książek zbierających je w większą całość jest Legion, zawierający dwa teksty o Stephenie Leedsie (autor zapowiada, że na nich się nie skończy i powstanie przynajmniej jeszcze jedna nowela), człowieku mającym niezwykły dar do tworzenia we własnym umyśle odrębnych bytów posiadających unikatowe umiejętności. Wraz z wyimaginowanymi przyjaciółmi (a przynajmniej towarzyszami) rozwiązuje zagadki i wyjaśnia tajemnice. Otoczenie traktuje go trochę jak szaleńca, ale nie mogą zakwestionować jego skuteczności. Czytaj dalej

Opublikowano Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | Otagowano , , , , | 2 komentarze

Rzemiosło czy sztuka?

Nowela Brandona Sandersona podkreśla wszystkie atuty prozy amerykańskiego pisarza.

Wydawnictwo Mag od pewnego czasu kontynuuje wydawanie powieści fantasy Brandona Sandersona w spójnej szacie graficznej. Po serii Ostatnie Imperium przyszła pora na inne pozycje. W pierwszej kolejności ukazała się nagrodzona Hugo nowela Dusza cesarza – znana już polskim czytelnikom pod nieco innym tytułem z publikacji w zbiorze Kroki w nieznane 2013. Warto także zaznaczyć, że jest to utwór osadzony w świecie powieści Elantris, aczkolwiek nie ma z nią fabularnych powiązań.

Utwór opowiada historię Shai – niezwykle utalentowanej złodziejki i fałszerki. Schwytana, zostaje postawiona przed wyborem: kara lub podjęcie się niemożliwego – sfałszowania (i przez to odtworzenia) duszy i umysłu cesarza, który padł ofiarą zamachu. By tego dokonać, musi jak najdokładniej poznać przeszłość władcy, a jednocześnie cały czas planuje ucieczkę. Pozwala to na szybkie zmienianie akcentów fabularnych i trzymanie czytelnika w napięciu. Ponadto stawia interesujące pytania, m.in. w którym momencie imitacja staje się sztuką oraz czy kunszt techniczny może przeważyć nad artyzmem. Czytaj dalej

Opublikowano Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | Otagowano , , , , , | 1 komentarz

Sceny z życia bohaterów

Ostre cięciaDo tej pory znaliśmy świat „Pierwszego Prawa” z opasłych powieści. Teraz przyszła pora na krótką formę.

Joe Abercrombie należy do czołówki obecnie piszących autorów fantasy. Jego powieści – głównie osadzone w świecie rozpoczętym trylogią Pierwsze prawo – charakteryzują się brutalnością i względnym realizmem, czarnym humorem, rozmachem i naginaniem gatunkowych schematów. O ile więc o jego dłuższych formach można wypowiadać się w samych superlatywach, to pisanie opowiadań jest nieco inną sztuką. Udowadniają to teksty z Ostrych cięć, które – choć w większości przypadków niezłe – pozbawione są charakterystycznego błysku.

Największym atutem prozy Anglika są jednak bohaterowie: ciągną fabułę i nadają jej pikanterii. Wydawałoby się, że są także idealnym materiałem na opowiadania. Tymczasem w zbiorze pojawia się co prawda sporo znanych postaci, ale albo pełnią drugoplanową rolę, albo też nie podkreślono ich kluczowych cech (czasem jest to uzasadnione np. poprzez cofnięcie się do wczesnych lat danej postaci). Wydaje się, że Abercrombiemu w krótkiej formie brakuje miejsca do wykreowania pełnokrwistych postaci i bazuje głównie na skojarzeniach z wcześniejszych książek. Na dobrą sprawę jedynie duet Shev i Javre został dobrze pokazany dzięki poświęceniu mu kilku opowiadań rozciągniętych w czasie na blisko dwadzieścia lat. Czytaj dalej

Opublikowano Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | Otagowano , , , , , , | Skomentuj

Konflikt nabiera rozpędu

Jacek Łukawski w drugim tomie „Krainy martwej ziemi” poprawił niektóre z niedociągnięć widocznych w „Krwi i stali”, czego efektem stała się bardziej spójna i trzymająca w napięciu fabuła. Jednocześnie nie zatracił żadnych z wcześniejszych atutów.

Fantasy bez wątpienia jest najpopularniejszą konwencją fantastyczną w naszym kraju, a po epickie sagi tworzone przez zagranicznych pisarzy, dziejące się w wymyślonych światach, sięgają rzesze czytelników. Tymczasem w rodzimej fantastyce właśnie takich książek jest niewiele: jeśli już, to polscy autorzy wybierają urban fantasy lub różnorakie mieszanki konwencji. Czy to strach przed Wiedźminem (który zresztą również do typowych przedstawicieli tego gatunku nie należał?). W zasadzie tylko Robert M. Wegner z powodzeniem i rozmachem tworzy serię, która nawiązuje do zachodnich wzorców.

Jacek Łukawski to co prawda jeszcze nie ta liga (a i wzorce nieco inne), ale jego debiutancka Krew i stal pokazała, że posiada talent i wyobraźnię, które mogą zaowocować udanym cyklem fantasy. Nadzieje nie były płonne, bo w drugim tomie Krainy martwej ziemi poprawia wybrane elementy, które irytowały wcześniej. Przede wszystkim płynniejsza jest narracja, a wszelkie wtręty mające nadać klimatu czy rozbudować tło zostały znacznie umiejętniej wplecione w wydarzenia. Nie ma się już wrażenia, że bohaterowie niekiedy odhaczają kolejne punkty na liście niczym w grze RPG. Czytaj dalej

Opublikowano Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | Otagowano , , , , , | Skomentuj

300, Frank Miller

Głównie za sprawą ekranizacji historii opowiedzianej w 300 nie trzeba chyba nikomu przedstawiać, ale komiks również warto poznać, bo to dzieło wybitne.

Komiks 300 należy to najsłynniejszych i najbardziej docenianych dzieł w niemałym przecież dorobku Franka Millera. Jego wznowienie na naszym rynku po dłuższym czasie jest doskonałym pretekstem, by sobie odświeżyć – lub przypomnieć – tę mocną historię.

Oczywiście niewielu jest fanów popkultury, którzy nie znają tej opowieści: czy to za sprawą samego komiksu, czy jego ekranizacji z 2006 roku w reżyserii Zacka Snydera, która swego czasu wywołała niezłe zamieszanie. Zatem 300 to komiks historyczny – choć Miller dość elastycznie czerpie z faktów – dotyczący obrony wąwozu Termopile przez niewielki oddział Spartan, który stara się powstrzymać olbrzymią armię perskich najeźdźców dowodzonych przez króla Kserksesa.

Cała recenzja dostępna w naEKRANIE.pl

Opublikowano Obrazki i chmurki | Otagowano , , , , , | Skomentuj

Czy wolna wola istnieje?

„Mechaniczny” jest udaną, podrasowaną steampunkiem alternatywną historią, w której wolna wola ściera się z przymusem. Historią lepszą niż wcześniejsza powieść Iana Tregillisa wydana w naszym kraju.

Wiele steampunkowych wizji, które odmieniają przebieg naszej historii, rozpoczyna się od zaskakującego odkrycia dokonanego przez któregoś z wielkich naukowców lub myślicieli. W powieści Mechaniczny, która otwiera cykl Wojny alchemiczne, padło na Christiaana Huygensa – XVII-wiecznego holenderskiego matematyka i astronoma. Opracował on metodę tworzenia mechanicznych ludzi, zwanych Klakierami: myślących i czujących istot, na które narzucono magiczny przymus (gaes) niewolnictwa – wszelki sprzeciw panom powoduje niesamowity ból.

Od tego momentu przebiega cały proces światotwórczy powieści. Rewolucja mechaniczno-alchemiczna zastępuje industrializację, a ciężar globalnej dominacji przesuwa się z Wysp Brytyjskich do Niderlandów, które dziesiątki lat później stają się światowym imperium. Sprzeciwić próbuje się jedynie Francja, ale jak niepyszna ulega mechanicznym armiom, a król i arystokracja muszą schronić się w odległym Quebecu… nie oznacza to jednak końca starcia między tymi dwoma państwami. Czytaj dalej

Opublikowano Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | Otagowano , , , , , | Skomentuj

Styczniowo-lutowe zdobycze

Z różnych przyczyn przez ostatnie miesiące zaniedbałem bloga i comiesięczne zestawienia czytelnicze. Pora nadrobić przynajmniej część zaległości, ale że nadal nie do końca mam do tego serce i głowę, to będzie skrótowo.

Pierwsze dwa miesiące 2017 roku przyniosły dwanaście książek papierowych, trzy ebooki oraz trzy komiksy. Głównie była to fantastyka, ale trafił się także kryminał z antypodów czy klasyka europejskiego komiksu awanturniczego.

A oto zdobycze w szczegółach: Czytaj dalej

Opublikowano Raport czytelniczy | Otagowano , , | Skomentuj

Mysi astronauta

Druga na naszym rynku książka Torbena Kuhlmanna oferuje świetne grafiki i bardzo sympatyczną historię o myszce, która chciała sięgnąć gwiazd.

W 2014 roku ukazała się w Polsce książka Torbena Kuhlmanna zatytułowana Niezwykłe przygody latającej myszy, która łączyła świetnie dopracowane grafiki z sympatyczną i ciepłą opowieścią. Jednocześnie pełniła także funkcję edukacyjną – prezentowała, w lekkiej formie, informacje o pionierach lotnictwa. Wiele z tych cech zostało zachowanych także w książce Armstrong. Niezwykła mysia wyprawa na Księżyc.

Już sam tytuł jasno daje do zrozumienia, o czym będzie książka. Kuhlmann po raz kolejny sięga po sympatycznego mysiego bohatera, by za pomocą antropomorfizacji opowiedzieć historię dotyczącą pionierskiej wyprawy na Księżyc. Tym razem jednak analogii z rzeczywistymi wydarzeniami nie będzie aż tak wiele; liczy się przede wszystkim duch opowieści, a nie treść – choć na końcu książki pojawiają się też króciutkie biogramy osób, które miały według autora kluczowe znaczenie w eksploracji kosmosu. Czytaj dalej

Opublikowano Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | Otagowano , , , , | Skomentuj

Trzeci stopień, Liselotte Roll

Kryminały rodem ze Skandynawii nadal cieszą się w naszym kraju dużą popularnością. Jak wypada Trzeci stopień, debiut Liselotte Roll?

Skandynawskie kryminały stały się marką, która przyciąga czytelników. Wiele z nich stoi na wysokim poziomie, ale niestety niektóre są pozycjami przeciętnymi, niespełniającymi oczekiwań rozbudzonych przez tuzów, takich jak Jo Nesbø, Stieg Larsson, Camilla Läckberg czy Henning Mankell. I właśnie z taką sytuacją mamy do czynienia w przypadku debiutu literackiego Lisolette Roll.

Podkreślenie niewielkiego doświadczenia pisarskiego w przypadku autorki Trzeciego stopnia wydaje się kluczowe, gdyż jej powieść posiada kilka wad, których zapewne bardziej doświadczony pisarz potrafiłby uniknąć. Dotyczy to przede wszystkim konstrukcji postaci, które są dość płaskie i nie wzbudzają zainteresowania u czytelnika; a poza dwoma/trzema głównymi bohaterami, zlewają się w dość bezbarwną masę. Zresztą nawet kluczowi dla fabuły protagoniści głównie irytują swoim zachowaniem i podejmowanymi decyzjami. Efektem niewiele tu śledztwa, a więcej miotania się i podejmowania spontanicznych decyzji.

Cała recenzja dostępna w naEKRANIE.pl

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Opublikowano Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | Otagowano , , , , | 2 komentarze