Coś się czai pod Wawelem

„Uniwersum Metro 2033” w polskich realiach w wykonaniu Pawła Majki dostarcza sporo przyjemności.

Dzielnica obiecana Pawła Majki była pierwszą polską powieścią osadzoną w realiach popularnej, postapokaliptycznej franczyzy Uniwersum Metro 2033. Książka pozostawiała otwartą furtkę do kontynuacji, ale na Człowieka obiecanego przyszło czekać czytelnikom ponad dwa lata – ale warto było, bo efekt nie rozczarowuje i mamy do czynienia z powieścią bardziej udaną od poprzedniczki.

Realia świata przedstawionego znamy już zarówno z wcześniejszej powieści, jak i innych tytułów serii. Akcja toczy się w spustoszonym przed laty przez wojnę atomową Krakowie, pełnym mutantów i przedziwnych, niebezpiecznych istot. Resztki ludzkości tworzą różnorodne społeczności, w których panują surowe zasady, a śmierć jest elementem codzienności. Jednakże w tym tomie scenerią nie jest już wyłącznie Nowa Huta, a cały gród Kraka. Na scenie pojawiają się nie tylko postacie znane z Dzielnicy obiecanej, ale też cała grupa nowych bohaterów. Efektem jest rozbita, dwuwątkowo prowadzona fabuła: dopiero z czasem wszystkie nici splatają się w finał. Czytaj dalej

Opublikowano Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | Otagowano , , , , , | Skomentuj

Alcatraz i Bibliotekarze: Piasek Raszida i Kości Skryby

Dwa pierwsze tomy serii Alcatraz i Bibliotekarze pokazują, że Brandon Sanderson świetnie radzi sobie także z pisaniem dla najmłodszych. A może nawet wychodzi mu to lepiej?

Amerykański pisarz fantastyki Brandon Sanderson przyznaje, że pomiędzy powieściami z uniwersum Cosmere lubi zająć głowę czymś innym; odrębnym światem, inną formą, prozą o nieco lżejszym ciężarze gatunkowym. Jednym z takich pobocznych projektów jest seria Alcatraz i Bibliotekarze przeznaczona przede wszystkim dla najmłodszych czytelników. Jednakże i dorośli czytelnicy odnajdą w tej serii sporo zabawnych elementów, które nie pozwolą się nudzić przy lekturze.

Jak do tej pory ukazały się w naszym kraju dwa tomy: Piasek Raszida oraz Kości Skryby. Poznajemy w nich Alcatraza – młodego chłopca, sierotę (to, jak się wydaje, konieczność w tego typu narracjach), który tuła się od jednej do drugiej rodziny zastępczej. Nigdzie nie potrafi na dłużej zagrzać miejsca, bo ma niesamowity talent do psucia wszystkiego, czego się dotknie. Okazuje się jednak, że wcale nie jest fajtłapą… to magiczny dar, typowy dla jego rodziny.

Recenzja pierwotnie ukazała się w naEKRANIE.pl

Opublikowano Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | Otagowano , , , , , , | Skomentuj

Przed wyruszeniem w drogę należy zebrać drużynę

Komiksowe przygody Harley Quinn nie zaskakują szaleństwem; ale dokąd ono doprowadzi fabułę, to już zupełnie inna sprawa.

Trzeci już zbiorczy album przygód bohaterki o niezwykle bladej karnacji w zasadzie nie zaskakuje pod żadnym względem, a jednak nie sposób odmówić mu pewnego uroku. Po raz kolejny czytelnicy otrzymują kilka krótszych przygód (a w zasadzie perypetii) z udziałem Harley Quinn, a także przynajmniej jedną, bardziej rozbudowaną historię.

W tym tomie (a także poprzednich) Harley jest strasznie zabiegana: musi pracować, opiekować się zwierzakami, ratować świat przed przestępczością czy wreszcie oddać się odrobinie relaksu podczas brutalnych zawodów na wrotkach. W efekcie cierpi na tym jej życie osobiste: a nie ma przecież nic gorszego niż przegapić randkę z umięśnionym i romantycznym amantem, w porównaniu z którym nawet Bruce Wayne wypada blado… No dobrze, randka z milionerem z Gotham też jest satysfakcjonująca, ale mimo wszystko z kimś takim nie da się zbudować trwałego związku. Jednym słowem: pora na zmiany. Czytaj dalej

Opublikowano Obrazki i chmurki | Otagowano , , , , | Skomentuj

Thorgal. Louve #07: Nidhogg

Siódmy album o przygodach Louve zamyka pewien rozdział tej opowieści. Otwartym pozostaje pytanie, czy nie czyni tego za późno.

Wydarzenia z wcześniejszych kilku tomów przygód młodej Louve najwyraźniej miały za zadanie położyć podwaliny pod wydarzenia, które przychodzi śledzić czytelnikom w siódmej części zatytułowanej Nidhogg. Tym samym duet Yann i Roman Surżenko doprowadzają w tym komiksie do rozwiązania wielu istotnych wątków… choć nadal pozostaje kilka znaków zapytania.

Historia opowiedziana w tym albumie jest więc bezpośrednią kontynuacją wcześniejszych wątków i nie można jej czytać, a nawet rozpatrywać oddzielnie. Z jednej strony nadal śledzimy więc losy Louve bawiącej się w chowanego z tytułowym potworem; z drugiej powoli zbliża się finał spisku Czarnych Elfów, które chcą zniszczyć Yggdrasil. Nie będzie wielkim spoilerem stwierdzenie, że wszystkie wątki i ścieżki bohaterów przetną się w jednym miejscu, doprowadzając do może nie spektakularnego, ale pod wieloma względami ostatecznego finału.

Cała recenzja dostępna w naEKRANIE.pl

Opublikowano Obrazki i chmurki | Otagowano , , , , , , | Skomentuj

Sejsmiczna fantasy

Intrygujące realia i interesujący bohaterowie sprawiają, że podczas lektury co chwilę coś zaskakuje czytelnika.

N.K. Jemisin nie jest w Polsce autorką nierozpoznawalną, ale dotychczas wydane jej książki nie stały na najwyższym poziomie; mimo pochlebnych opinii płynących z Zachodu. W przypadku Piątej pory roku również sława – przejawiająca się poprzez środowiskowe nagrody i nominacje – ją wyprzedziła publikację w naszym kraju, ale tym razem nie była ona przesadzona. To oryginalna i dobrze napisana fantasy, która przynajmniej w kliku miejscach stara się przełamywać utarte schematy.

Są różne metody tworzenia fantasy: jedni autorzy wychodzą od historii, inni od bohatera, a jeszcze inni najpierw kreują świat. Ta ostatnia metoda, choć dla fantastycznych geeków z pewnością najbardziej interesująca, często zwiastuje porażkę. A jednak, mimo iż to właśnie realia stanowią podłoże dla całej powieści, Jemisin wychodzi z tego obronną ręką. Powiązanie niezwykle aktywnego sejsmicznie kontynentu (tytułowe piąte pory roku to okresy po wybuchach wulkanów, kiedy ludzka cywilizacja jest w odwrocie) z magią, tajemnicami z przeszłości, przesądami i opresyjnym systemem okazało się świetnym, a w dodatku spójnie zrealizowanym pomysłem. Czytaj dalej

Opublikowano Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | Otagowano , , , , , | 5 komentarzy

Transformers: Ostatni rycerz

Michael Bay potrafi zaskakiwać: kiedy myślisz, że nic już gorszego nie nakręci, to pokazuje widzom coś w rodzaju Transformers: Ostatni rycerz.

Po filmach z serii Transformers nie spodziewamy się wiele: ot, dynamicznego kina akcji potrafiącego przykuć uwagę na dwie godziny z okładem, pełnego efektów specjalnych i może niezbyt błyskotliwego, ale miejscami potrafiącego rozbawić. A jednak Ostatni rycerz nie spełnia nawet tych, niezbyt wysokich wymagań.

Błędów i braków w tym filmie jest tak wiele, że trudno wybrać rzecz, od której wypada zacząć. Już sam początek przedstawiający bitwę sprzed kilkunastu wieków zwiastuje, co będzie dalej czekać widzów: chaos, brak sensu i logiki, które oddały pierwszeństwo stronie wizualnej.

Cała recenzja dostępna w naEKRANIE.pl

Opublikowano Ruchome obrazki | Otagowano , , , , , | Skomentuj

Nie tacy genialni

Leigh Bardugo stara się pogodzić niemożliwe: młodzieżową fantastykę i bezwzględność rodem z mrocznych thrillerów

Twórczość amerykańskiej pisarki Leigh Bardugo polski czytelnik miał okazję poznać przy okazji jej Trylogii Griszy. Przytoczenie tej serii nie jest bezpodstawne: rozpoczynająca nowy cykl Szóstka wron osadzona jest w tych samych realiach, choć fabularnego powiązania między seriami w zasadzie nie ma. Wspólny jest świat, w którym poszczególne krainy wzorowane są na różnych (nie tylko) europejskich krajach, a cechą wyróżniającą jest obecność griszów: osób potrafiących naginać rzeczywistość do swej woli, co w wielu miejscach sprowadza ich do roli niewolników lub ściganych i zabijanych czarownic.

Realia są dość interesujące, również dzięki wykroczeniu poza dominujące w fantasy pseudośredniowiecze. Zdobycze technologii i bardziej mieszczańska niż feudalna otoczka sprawiają, że świat wykreowany przez Bardugo odkrywa się za zainteresowaniem. Niestety jest to jeden z nielicznych atutów tej powieści. To rzecz jasna powieść młodzieżowa, więc w wypadku konstrukcji wątków i bohaterów należałoby zastosować w ocenie odrobinę taryfy ulgowej… tyle, że w tej kreacji autorka wcale nie jest konsekwentna. Czytaj dalej

Opublikowano Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | Otagowano , , , , , , | Skomentuj

Corto Maltese #02: Pod znakiem Koziorożca – recenzja komiksu

Corto Maltese, awanturnik, pirat i poszukiwacz skarbów, tym razem próbuje znaleźć szczęście i bogactwo u wybrzeży Brazylii i na Karaibach.

Album Pod znakiem Koziorożca to drugi komiks z serii Corto Maltese opowiadającej o barwnych przygodach tytułowego bohatera: żeglarza, pirata, awanturnika i człowieka o nieznanej przyszłości. Autorem serii jest Hugo Pratt, klasyk komiksu europejskiego, pełniący tutaj zarówno rolę scenarzysty, jak ilustratora (plansze pokolorowała Patrizia Zanotti). Strona graficzna niespecjalni się zmieniła od pierwszego tomu, ale fabularnie widać większą dojrzałość i bardziej przemyślany scenariusz.

Po burzliwych wydarzeniach na Pacyfiku akcja przenosi się w tym tomie na Karaiby i wybrzeże Ameryki Południowej. Od Gujany, przez Brazylię, aż po niewielkie wyspy rozsiane na tropikalnych morzach, Corto Maltese przeżywa kolejne przygody.

Cała recenzja dostępna w naEKRANIE.pl

Opublikowano Obrazki i chmurki | Otagowano , , , , , | Skomentuj

Człowiek jest najokrutniejszą bestią

„Na Wodach Północy” Iana McGuire’a na pierwszy rzut oka przypomina nieco „Terror” Dana Simmonsa, choć podobieństwa między obiema powieściami finalnie okazują się dotyczyć przede wszystkim scenografii.

Nominowana do Booker Prize 2016 powieść Iana McGuire’a przenosi czytelników do połowy XIX wieku, kiedy to statki wielorybnicze raz po raz udawały się na arktyczne wody, by polować na olbrzymie morskie ssaki. W tej walce człowieka z wielorybem na tle surowej przyrody, zimnego oceanu oraz pokrytej lodem powierzchni wód i wysp Archipelagu Arktycznego jest coś tak magicznego i uniwersalnego, że raz po raz pisarze do nich powracają, mimo iż pojedynki harpunników z morskimi ssakami dawno już przeminęły… przynajmniej pod taką postacią.

Założenia fabularne Na Wodach Północy są dość proste: okręt wielorybniczy „Ochotnik” po raz kolejny wyrusza na północ, a prawdziwa mieszanina typów spod ciemnej gwiazdy składająca się na załogę liczy, że zapełnią ładownię fiszbinem i wielorybim tłuszczem. Na statku znalazł się także Patrick Sumner, były lekarz wojskowy, który po opuszczeniu brytyjskiego kontyngentu w Indiach szuka nowego zajęcia aż wyjaśnią się sprawy spadkowe. A przynajmniej tak wszystkim mówi. Czytaj dalej

Opublikowano Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | Otagowano , , , , | 5 komentarzy

Wywiad(y) z Brandonem Sandersonem

Z refleksem godnym szachisty informuję, że są dostępne zrobione przeze mnie wywiady z Brandonem Sandersonem. Pierwszy z nich można przeczytać w Nowej Fantastyce 06/2017 – numer akurat chyba schodzi z kiosków, ale może ktoś zainteresowany jeszcze go dorwie.

Druga część rozmowy zamieszczona została w ostatnim wydaniu weekendowym portalu naEKRANIE.pl. Tę można czytać bez ograniczeń czasowych i dostępności.

Opublikowano Ogłoszenia drobne | Otagowano , , , | 2 komentarze

Podboje #01: Horda żywych – recenzja komiksu

W kolejnej serii komiksowej scenarzysta Sylvain Runberg przenosi czytelników do starożytności, na Bliski Wschód.

Wypada w tym momencie zaznaczyć, że Podboje to tak naprawdę opowieść osadzona w realiach historycznych, ale niestroniąca od elementów –  „fantastycznych” to być może za mocne słowo, ale na pewno – nadnaturalnych oraz takich, które zrodziły się w wyobraźni autora, a nie zostały odtworzone z kart opracowań historycznych. Runberg nie trzyma się sztywno ram czasowych; raczej twórczo wykorzystuje fakty i łączy je z dużą dawką fikcji.

Cała recenzja do przeczytania w naEKRANIE.pl

Opublikowano Obrazki i chmurki | Otagowano , , , , , | Skomentuj

Nierozważna i romantyczna

„Prawdodziejka” to przykład młodzieżowej fantasy, której chciałoby się obserwować na rynku jak najmniej.

Przygodowa fantasy, w pewnym uproszczeniu, powinna składać się z trzech elementów: interesująco wykreowanego świata, barwnych bohaterów oraz zajmującej fabuły składającej się zarówno z intryg, jak i dynamicznej akcji. Gdy w kontekście takiej książki pojawia się jeszcze określenie „młodzieżowa”, możemy spodziewać się także wątków romansowych z udziałem nastoletnich postaci. W przypadku, gdy któraś z powyższych cech szwankuje, ocena spada, ale nadal czytanie przebiega bez większego problemu. Są jednak książki, w których w zasadzie każdy z elementów mocno kuleje, co przekłada się na rosnącą irytację czytelnika. I właśnie taką pozycją jest Prawdodziejka.

Teoretycznie Susan Dennard wprowadza w swej powieści wszystkie kluczowe ogniwa… ale zabrakło jej umiejętności, by zrobić to w satysfakcjonujący czytelnika sposób. Autorka stworzyła rozbudowany system magii, ale nie zagłębia się w jego szczegóły, preferując rzucanie różnych określeń, z których niewiele wynika. A jeśli już się dowiadujemy na czym polega dana moc – jak tytułowe prawdodziejstwo – to musimy po prostu uwierzyć, że to potężna moc…  W powieści jest też umiarkowanie rozbudowany świat przedstawiony, ale nie sposób oprzeć się wrażeniu, że to głównie napisy na mapach, a miejsca, które odwiedzają bohaterowie, zwieszone są w próżni. Czytaj dalej

Opublikowano Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | Otagowano , , , , | Skomentuj

Oszukać kanciarza

Fantasy łotrzykowskie cieszy się dużą popularnością. W debiutanckiej powieści Tomasza Marchewki co prawda magii i fantastycznych istot nie uświadczymy, ale karcianych przekrętów jest aż nadto.

Wydawnictwo SQN coraz chętniej i częściej wydaje fantastykę, także rodzimych twórców. Publikują między innymi debiutantów, w tym Tomasza Marchewkę z powieścią zatytułowaną Wszyscy patrzyli, nikt nie widział. Początkujący autor sięgnął w niej po popularny podgatunek fantastyki, czyli łotrzykowską fantasy, w której liczy się przede wszystkim pomysł na wielki, pieczołowicie budowany przekręt, który staje się jasny dopiero w finale opowieści.

Fabuła książki osadzona jest w nieco steampunkowych realiach, ale stylizacja i elementy gatunkowe są w zasadzie tylko tłem, elementami pojawiającymi się na marginesie głównej opowieści. Areną wydarzeń jest Hausenberg – miasto pełne oszustów i kryminalistów specjalizujących się w przekrętach; nierzadko na wielką skalę. Ta informacja jest istotna dla fabuły, bo chociaż głównym bohaterem jest Slava – młody szuler karciany z ambicjami – to istotna dla fabuły rozgrywka toczy się na kilku płaszczyznach; nie tylko przy stoliku pokrytym zielonym płótnem. Czytaj dalej

Opublikowano Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | Otagowano , , , , | Skomentuj

Gnat #01: Dolina, czyli równonoc wiosenna – recenzja

Gnat (Bone) to wielokrotnie nagradzana seria komiksowa przeznaczona przede wszystkim dla młodszych. Teraz wreszcie czytelnicy w Polsce mogą się przekonać, czy wyróżnienia były słuszne.

Twórcą serii Gnat jest amerykański rysownik Jeff Smith. Jego dzieło – tworzone przez kilkanaście lat – znalazło uznanie krytyków i czytelników. Liczne nagrody branżowe to jedno, ale i w opiniach czytelników trudno znaleźć niepochlebne oceny. Wydawnictwo Egmont postanowiło polskim czytelnikom przybliżyć ten fenomen i wydać serię w trzech zbiorczych tomach.

W pierwszym tomie, Dolinie, czyli równonocy wiosennej, poznajemy trójkę Gnatów pochodzących z Gnatowa, czyli dość romantycznego Chwata Gnata, nieodpowiedzialnego Chichota Gnata i ciągle szukającego okazji do przekrętów Kanta Gnata. Macie już dosyć Gnatów? Nie bójcie się, na tym koniec – wspomniana trójka białych, humanoidalnych stworków wyczerpuje ich zasób, przynajmniej na razie.

Cała recenzja dostępna w naEKRANIE.pl

Opublikowano Obrazki i chmurki | Otagowano , , , , , , | Skomentuj

Punisher Max #01 – recenzja komiksu

W pierwszym tomie Punisher Max można znaleźć krwawą i bezlitosną opowieść o bezwzględnym mścicielu z marvelowskich komiksów.

Frank Castle – znany powszechnie jako Punisher – nigdy specjalnie nie pasował do trykociarskich opowieści o superbohaterach. Jednakże jego bezwzględność i krwawe rozprawianie się z przestępcami działało niesamowicie na wyobraźnię nastolatka wyglądającego w kioskach kolejnych historii wydawanych przez TM-Semic. On, a także Lobo, najbardziej działali na wyobraźnię i idealnie wpasowywali się w panujące wówczas w telewizji kolejne filmy z Schwarzenegerem, Stallonem czy van Dammem. Później jednak antybohater z trupią czachą na piersi zniknął na długo z księgarskich półek, a filmowe próby przywrócenia go szerszej publiczności były… nazwijmy je nieudanymi.

Czy to za sprawą pojawienia się tej postaci w netfliksowym Daredevilu, czy też komiksowych czytelników w Polsce domagających się coraz dojrzalszych historii, otrzymaliśmy wreszcie kolejną, mocną historię o mścicielu z marvelowskiego imprintu Max, w którym publikowane są historie dojrzalsze i przeznaczone dla dorosłych czytelników. Jaka inna seria lepiej by się nadawała do opowiedzenia krwawych przygód Punishera?

Cała recenzja dostępna w naEKRANIE.pl

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Opublikowano Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | Otagowano , , , , , , , | Skomentuj