Listopad 21st, 2011 by Shadow
Na fali fascynacji pierwszym sezonem Dextera szybko obejrzeliśmy sobie z Izą drugą odsłonę: nie jest to aż takie trudne, bo każda seria liczy tylko dwanaście odcinków (co prawda nieco dłuższych niż standardowe 45 minut, nawet po odjęciu czołówki i „w poprzednim odcinku”) – kilka wieczorów i sezon obejrzany. Wrażenia? Jeszcze lepsze niż po pierwszej odsłonie.
Na pierwszy plan wysuwa się wątek poszukiwania seryjnego mordercy, który poszatkowane ciała wrzuca do morza. Widz oczywiście wie, że poszukiwanym jest Dexter, więc z ciekawością obserwuje jak tytułowy bohater wije się, by uniknąć złapania. Sytuację komplikuje sierżant Doakes, który podejrzewa właśnie Dextera (chociaż początkowo sam nie wie o co) oraz Rita, która jest przekonana, że Dexter jest ćpunem – a wysyłając go na odwyk doprowadza do romansu z równie piękną, co niebezpieczną Lilą (swoją drogą aktorka ma super akcent). Rzecz jasna wszystkie te wątki splatają się w finale, który jest znacznie lepszy niż w pierwszym sezonie i do końca trzyma w napięciu.
Read the rest of this entry »
Tags: Dexter, seriale
Posted in Ruchome obrazki | 9 Comments »
Listopad 8th, 2011 by Shadow
Chyba lubię seriale z postaciami, które łagodnie rzecz ujmując, mają problemy z dostosowaniem się do życia w społeczeństwie. O ile jednak House ma tylko małe problemy z socjalizacją, to tytułowy bohater serialu Dexter ma ich od groma: czego innego można się jednakże spodziewać po specjaliście od badania śladów krwi na miejscach zbrodni, który po godzinach zajmuje się mordowaniem przestępców w celu zaspokojeniu własnej żądzy krwi? Dexter nie jest więc kimś w rodzaju mrocznego mściciela, a psychopatą, którego potrzeby zostały określone i ukierunkowane przez przybranego ojca.
Główne wątki pierwszego sezonu są w zasadzie dwa. Pierwszy to poszukiwania seryjnego zabójcy pozostawiającego swoje ofiary pokrojone na kawałki, ale za to pozbawione całkowicie krwi. W dodatku ma on coś wspólnego z Dexterem, gdyż zostawia mu wiadomości dotyczące przeszłości… a także jego dodatkowego, a tak ukrywanego zajęcia. Początkowo relacja między mordercami wydaje się interesująca i intrygująca, ale w końcówce robi się nieco telenowelowa. Rozumiem potrzebę dodania napięcia, ale chyba można było to osiągnąć nieco innymi środkami. Niemniej, mimo iż nieco rozczarowujący w finale, wątek robi pozytywne wrażenie. Read the rest of this entry »
Tags: Dexter, seriale
Posted in Ruchome obrazki | 8 Comments »
Październik 23rd, 2011 by Shadow
Chyba każdy słyszał o Sherlocku Holmesie, słynnej postaci stworzonej przez Arthura Conan Doyle’a. Liczba adaptacji filmowych i serialowych jest ogromna, więc nie dziwi fakt, że pojawiają się kolejne – jednakże cechą charakterystyczną najnowszych produkcji jest odejście – być może w poszukiwaniu oryginalności – od kanonicznego (zgodnego z prozą Doyle’a) ujęcia. Tak było na przykład w filmie Guya Ritchiego, gdzie zostały co prawda zachowane realia epoki, ale bohaterowie są przedstawieni zupełnie inaczej. Odwrotne podejście prezentuje serial (duże słowo jak na trzy półtoragodzinne filmy) Sherlock stworzony przez BBC, w którym postaci zostały przeniesione do współczesnego Londynu.

Może nieco się zagalopowałem. Sherlock i Watson nie zostali żywcem przeniesieni z XIX-wiecznej stolicy Anglii i wsadzeni w XXI-wieczne realia; zostali raczej zaadaptowani. I tak dzielny doktor i padawan słynnego detektywa jest weteranem wojny w Iraku, a sam Sherlock został wykreowany jako metroseksualny ekscentryk (żeby nie powiedzieć: dziwak). Niemniej – co było dosyć zaskakujące dla mnie – zmiany te idealnie pasują i zupełnie nie kolidują z wizją postaci, którą wyrobiłem sobie na podstawie książek Doyle’a. Read the rest of this entry »
Tags: seriale, Sherlock
Posted in Ruchome obrazki | 1 Comment »
Październik 10th, 2011 by Shadow
Parafrazując powiedzenie naszego byłego premiera: seryjne produkcje filmowe nie poznaje się po tym jak się zaczynają, ale po tym jak się kończą. W tym świetle Piraci z Karaibów są serią średnią udaną, bo po bardzo dobrym początku kolejne części (a przede wszystkim trzecia i czwarta) serwują znaczące obniżenie lotów. Widoczne jest to szczególnie w Na nieznanych wodach, które fabularnie i humorystycznie wyraźnie odstają od swoich poprzedniczek.
Trzecia część Piratów z Karaibów zamknęła pewien rozdział opowieści, co zaowocowało wymianą części składu (co prawda należy przypuszczać, że gdyby Orlando Bloom czy Kiera Knightely chcieli dalej występować w tych filmach, to by się odpowiednio zmodyfikowało scenariusz na potrzeby ich pojawienia się na ekranie). Oczywiście film cały czas ciągnie do przodu Johnny Depp, ale szczerze powiedziawszy sprawia wrażenie, że nie ma już serca do odgrywania Jacka Sparrowa… a przynajmniej nie jest w stanie wprowadzić niczego nowego do tej kreacji. Te same ruchy, podobne żarty, stały zestaw min zaczyna mi się już nużyć. Inne postaci również nie wnoszą nic nowego. Nawet Penelope Cruz jest bezbarwna. Read the rest of this entry »
Tags: film, Rob Marshall
Posted in Ruchome obrazki | No Comments »
Wrzesień 26th, 2011 by Shadow
Thor to kolejna adaptacja marvelowskiego komiksu o superbohaterach, a także kolejna odsłona przygotowań do The Avengers (w zasadzie dla mnie kolejna, bo chronologicznie film ukazał się przed Kapitanem Ameryką, o którym pisałem nie tak dawno temu). Tym razem bohater jest nie z tego świata, a z legend i wierzeń nordyckich, przeformatowanych na potrzeby komiksowych fabuł i wykreowanego uniwersum. W odróżnieniu jednak od obrazu z erosem w amerykańskich barwach, Thor okazał się całkiem zabawną produkcją.
Rzecz jasna film niczym nie zaskakuje. Twórcy marvelowskich adaptacji dostali chyba instrukcję jak należy je robić, więc wszystkie wydają się zrobione według jednego wzorca fabularnego. Różnice, które decydują o końcowym odbiorze, polegają na detalach dotyczących humoru czy rozłożeniu akcentów między poszczególnymi elementami fabuły. W tym przypadku zostało to zrobione całkiem nieźle, na poziomie mniej więcej między pierwszym, a drugim Iron Manem (dla niewtajemniczonych: pierwszy film Tonym Starku uważam za lepszy od drugiego, chociaż oba są całkiem niezłe). Read the rest of this entry »
Tags: film, Joss Whedon, Marvel
Posted in Ruchome obrazki | 2 Comments »
Wrzesień 3rd, 2011 by Shadow
Bez czego nie ma świąt w Polsce? Bez prezentów? Nie. Bez choinki? Nie. Bez Szklanej pułapki w TV? Dokładnie tak! Seria filmów w Brucem Willisem ma u nas długą tradycję i nawet plany plugawych nadawców telewizyjnych nie mogą tego zmienić. Z żalem trzeba jednak przyznać, że z czasem (i kilkukrotnym obejrzeniu) nie wywołują tych samych emocji, co kiedyś. Bardzo więc się ucieszyłem na wiadomość, że nakręcono część czwartą. Do kina się na nią nie wybrałem, ale niedawno nadrobiłem zaległości. John McClane nie wychodzi z formy, nadal jest najtwardszym skurczybykiem w mieście!
Nie jest oczywiście łatwo wymyśleć kolejne wyzwania, skoro poprzednie – całkiem spore – okazały się kaszką z mlekiem dla głównego bohatera. Tym razem więc scenarzyści poszli na całość: atak hakerów paraliżuje cały kraj, a McClane całkiem przypadkowo staje im na drodze. Sensu w fabule w zasadzie nawet nie należy próbować się doszukiwać, ale to zupełnie nie przeszkadza. Śledzi się z zapartym tchem i bananem na twarzy kolejne sceny, w których dzielny policjant anihiluje kolejnych złoczyńców, sam rzecz jasna odnosząc szereg groźnych ran, które na szczęście w cudowny sposób się goją tuż przed kolejnym starciem. Read the rest of this entry »
Tags: Bruce Willis, film
Posted in Ruchome obrazki | 11 Comments »
Sierpień 17th, 2011 by Shadow
Nie sądziłem, że kiedykolwiek to napiszę, ale laski to nie wszystko. Okazuje się, że można zrobić film z ładnymi dziewczynami w skąpych kostiumach, pełen wybuchów i akcji, który będzie mnie nudził. Co prawda może nie tak jak I., która w pewnym momencie powiedziała „Żeby tu chociaż jeden fajny facet był”, ale i tak było mocno przeciętnie. A przecież sam pomysł na podpawanie w męskie gusta jest świetny – gdy pojawiły się pierwsze trailery, Sucker Punch zrobiło się o nim całkiem głośno. Mieliśmy nawet iść na to do kina, ale w końcu jakoś nam nie wyszło – i dobrze się stało, bo byłaby to strata pieniędzy, chociaż niewątpliwie strona wizualna byłaby bardziej widowiskowa. Od kiedy jednak I. zakupiła nam całkiem sporą plazmę, atuty oglądania czegoś w kinie nieco przybladły.
O czym jest ten film, oprócz tego, że latają w nim laski z mieczami i karabinami strzelające do wszystkiego, co się rusza – czy to orki, smoki, roboty czy japońskie wojownioko-demony? W zasadzie to ciężko powiedzieć. Główna bohaterka trafia niesprawiedliwie do psychiatryka, gdzie zły ojczym ma zamiar zafundować jej lobotomię. Za bardzo nie wiadomo dlaczego jej umysł przenosi się do nowej rzeczywistości, w której podopieczne zakładu opieki zdrowia psychicznego znajdują się w czymś będącym połączeniem kabaretu i burdelu. Nasze dzielne bohaterki postanawiają uciec, do czego potrzebują zdobyć kilka przedmiotów. Znowu nie bardzo wiadomo dlaczego przy próbach ich zdobycia przenoszą się do fantastycznych światów, gdzie strzelają, machają mieczami i ogólnie robią wielką rozpierduchę. Read the rest of this entry »
Tags: film, Zack Snyder
Posted in Ruchome obrazki | 5 Comments »
Sierpień 12th, 2011 by Shadow
Moda na filmowe adaptacje komiksów nadal w pełni, niedawno był Thor i Green Lantern (pomijając kolejne odcinki bardziej popularnych serii), a teraz pora na Kapitana Amerykę – można powiedzieć wreszcie, bo to bodajże pierwsza postać z uniwersum Marvela jeśli mnie pamięć nie myli. Szczerze powiedziawszy, to jakoś omijały mnie wcześniej szanse kontaktu z tą postacią, więc na film wybrałem się bez oczekiwań, wyobrażeń czy uprzedzeń. Z seansu wyszedłem… w zasadzie sam nie wiem w jakim stanie, bo Captain America: Pierwsze starcie okazał się filmem ani dobrym, ani złym.
W czym się to przejawia? W zasadzie w każdym aspekcie. Fabuła filmu oczywiście nie może być wyszukana, bo w końcu bazą był komiks o superbohaterze (wyjątkiem są tu Strażnicy… ale to nietypowy komiks na tym polu), ale zbitek ogranych scen jak żywo kojarzy się z innymi tego rodzaju produkcjami. Mamy więc najpierw przydługi wstęp, w którym się nic nie dzieje, ale możemy poznać fajtłapowatego gamonia mającego zostać herosem, potem następuje przemiana, chwila dla ogarnięcia się w nowej sytuacji, a później już kolejne (można by więc powiedzieć tradycyjnie dwie) konfrontacje z głównym złym kolesiem, który najpierw jest Agentem Smithem, a później niedorobionym Hellboyem. Nawet piżamowy strój Kapitana Ameryki kojarzy się z pierwszym Spider-Manem. Z drugiej strony, co rzadkość, praktycznie nie ma oczywistych głupot (przy przyjęciu na wiarę założeń), dziur fabularnych i nielogiczności. Może dlatego, że fabuła jest prosta jak konstrukcja cepa? Read the rest of this entry »
Tags: film, Marvel
Posted in Ruchome obrazki | No Comments »
Lipiec 30th, 2011 by Shadow
Najlepiej o moim nastawieniu do hitów kinowych i konieczności oglądania najgłośniejszych filmów zaraz po premierze niech świadczy fakt, że za jeden z najbardziej popularnych obrazów ostatnich lat zabrałem się jakieś półtora toku po premierze. Mowa oczywiście o kasowej produkcji Jamesa Camerona, czyli Avatarze. Nie przepadam zresztą do oglądania filmów, które są akurat na hype’ie, bo zbyt dużo po nich oczekuję… albo też z góry nastawiam się do nich negatywnie. Emocje po premierze Avatara już zeszły, więc mogłem go teraz obejrzeć na spokojnie. Podobał się, ale umiarkowanie.
Niewątpliwym atutem filmu jest oprawa wizualna. Wspaniały świat obcej planety, pełen kolorów i fantastycznych stworzeń naprawdę robi wrażenie. Zdaję sobie też sprawę, że na ekranie kinowym i z efektami 3D (chociaż tu już tak pewny nie jestem, bo ich nie lubię) film prezentuje się jeszcze lepiej i potrafi zachwycić. U mnie sceneria również wywołała jak najlepsze wrażenie, ale problem jest taki, że na samych widokach długo nie da się pociągnąć filmu… chociaż Cameron najwyraźniej wychodził właśnie z takiego założenia, bo do świetnej strony wizualnej dołożył bardzo miałką i powolną fabułę. Read the rest of this entry »
Tags: film, James Cameron
Posted in Ruchome obrazki | No Comments »
Czerwiec 30th, 2011 by Shadow
Głupie komedie dzielimy na głupie głupie komedie oraz śmieszne głupie komedie. Tym niezwykle odkrywczym i inteligentnym stwierdzeniem otwieram opis wrażeń z wyprawy do kina na Kac Vegas w Bangkoku. Od razu uprzedzając: film ten – przynajmniej według mnie – należy zdecydowanie do tej drugiej kategorii, a więc jest obrazem, który warto obejrzeć (chociaż niekoniecznie iść na niego do kina, bo duży ekran z filmu nie wyciąga nic więcej, czego nie można by było zobaczyć w telewizorze/monitorze). Inna sprawa, że na pierwszy rzut oka wcale na to się nie zapowiadało – a w zasadzie z opisów pierwszego Kaca Vegas wynikało, że nie jest to film, który bym chciał obejrzeć (pachniało mi to głupkowatymi komediami z Jimem Carreyem, a ich nie znoszę). Kiedyś jednak zdarzyło mi się go obejrzeć u znajomych i okazało się, że głośno się śmiałem przez większość filmu.
Znając pierwszą część w zasadzie można z łatwością przewidzieć jak potoczy się fabuła i Kaca Vegas w Bangkoku. Zmienia się sceneria, ale schemat jest ten sam: wieczór kawalerski, zażycie jakiegoś środka, a potem urwany film i na kacu poszukiwania zaginionej osoby z tykającym zegarem w tle. Nawet niektóre z epizodów są podobne, więc nie da się ukryć, że twórcy sprzedają drugi raz ten sam produkt… ale przecież dokładnie tego oczekiwano, nieprawdaż? Read the rest of this entry »
Tags: film, Todd Phillips
Posted in Ruchome obrazki | 4 Comments »
Czerwiec 24th, 2011 by Shadow
Ostatni odcinek pierwszego sezonu Gry o tron za nami. Nie był to może najlepszy widziany przeze mnie serial, ale trzymał w napięciu, powodował emocje i z przyjemnością oglądało się kolejne odcinki. Spora w tym zasługa rzecz jasna książkowego pierwowzoru, ale ekipie filmowej też należą się gratulacje. Najlepszą pochwałą jest to, że nie mogę się już doczekać drugiego sezonu: podobnie jak w cyklu, po zakończeniu jednej części, od razu chce się następną. Całego serialu podsumowywać nie będę, chyba wystarczą cotygodniowe opisy wrażeń. Skupię się więc i teraz na jednym – w tym przypadku ostatnim odcinku… a w zasadzie na trzech kulminacyjnych scenach.
Po pierwsze: koronowanie Robba na Króla Północy. Ja wszystko rozumiem: warunki polowe, tocząca się wojna, etc… ale wyglądało to, jakby wybierano nie jedną z najpotężniejszych osób na świecie, a szefa jakieś straży ochotniczej (porównanie wymyślił Achmed, ale pozwalam sobie je wykorzystać). Zupełnie zabrakło epickiego wymiaru i podniosłości, które były w książce. Do tego scena jest dosyć wcześnie w odcinku, więc przemyka trochę bez echa w świetle kolejnych ważnych wydarzeń. Jednym słowem: rozczarowanie, które tylko delikatnie jest osłodzone kilkoma wcześniejszymi scenami, w których Starkowie pokazują emocje po śmierci Neda (i jednocześnie ukazują Jaime’go jako niepoprawnego gieroja). Read the rest of this entry »
Tags: George R.R. Martin, Gra o tron, Pieśń Lodu i Ognia, seriale
Posted in Ruchome obrazki | 9 Comments »
Czerwiec 14th, 2011 by Shadow
Znowu świetny odcinek, ale nie mogło być chyba inaczej, skoro w końcówce książki akcja gna do przodu, a do tego wiele istotnych wydarzeń ma miejsce. W serialu też więc mamy dramaturgię i emocje, a świat obiegł zbiorowy okrzyk żałości „Zabili Neda!”. Cóż, gdyby wcześniej przeczytali książkę, to by wiedzieli, czego się spodziewać. Cieszę się jednakże, że emocje obecne podczas lektury wyzwalane są również podczas oglądania adaptacji.
Z zabiciem Neda to swoją drogą śmieszna historia wyniknęła: jak donosi ten artykuł, w USA zapanowała histeria i ludzie deklarują, że nie będą już serialu oglądać. Z jednej strony rozumiem – też czasem miałem ochotę rzucić książką o ścianę, jak autor (niekoniecznie Martin) wykończył moją ulubioną postać. Nie rozumiem natomiast postawy, że się nie będzie oglądało, bo tylko dla Seana Beana siadało się przed telewizorem. Czasem zdarza się oczywiście, że jakiś film czy serial ciągnięty jest przez jednego aktora (House M.D. jest dobrym przykładem), ale w przypadku Gry o tron nie może być o tym mowy. Wyrazistych postaci jest więcej, a wielkim atutem jest fabuła. Inna sprawa, że to właśnie Bean reklamował serial, więc przypuszczam, iż w drugiej części będą musieli znaleźć kolejną znaną twarz. Tylko kogo ma grać? Nasuwa się Stannis, jako pojawiająca się i ważna postać, ale na pewno nie jest to protagonista, który porwie tłumy. Jak słusznie zauważono – lud go nie kocha. Read the rest of this entry »
Tags: George R.R. Martin, Gra o tron, Pieśń Lodu i Ognia, seriale
Posted in Ruchome obrazki | 5 Comments »
Czerwiec 12th, 2011 by Shadow
Siódmy sezon był chyba pierwszym, który oglądałem mniej więcej tak, jak powinno się oglądać seriale – regularnie, w miarę ukazywania się kolejnych odcinków. Oczywiście zdarzały się poślizgi, przez co zwykle zbierały się dwa-trzy odcinki na jeden wieczór: niemniej oglądanie było rozciągnięte w czasie, co zapewne jakoś wpłynęło na odbiór, a już na pewno miało znaczenie jeśli chodzi o napisanie wrażeń – słabo już pamiętam pierwsze odcinki, a najmocniej wryte w pamięć mam najnowsze epizody. Przy okazji wyszło też na jaw, że raczej do regularnego oglądania seriali się nie nadaję, bo denerwuje mnie, gdy mam ochotę np. na jeszcze jeden odcinek, a tu okazuje się, że jeszcze się nie ukazał… ale zbaczam z tematu. Miało być o siódmym sezonie House M.D. – a więc będzie:
Zakończenie szóstego sezonu było dosyć zaskakujące, ale też dyskusyjne. Niemniej byłem ciekawy jak też scenarzystom uda się rozwiązać dylemat pod postacią szczęścia głównego bohatera. Szybko stało się jasne, że sobie z tym nie radzą. Nie przeczę, kilka odcinków o tym, jak House mimo związku z Cuddy za bardzo się nie zmienia i nadal robi jej psikusy, było fajnych, ale wiarygodnie psychologicznie to nie było. Rychło też okazało się, że idylla trwać wiecznie nie może i chociaż twórcy chyba mniej więcej do połowy sezonu wozili się wte i wewte, to widzowie byli przekonani, że niedługo nadarzy się katastrofa osobista w życiu House’a. Read the rest of this entry »
Tags: House M.D., seriale
Posted in Ruchome obrazki | 2 Comments »
Czerwiec 10th, 2011 by Shadow
Ósmy odcinek Gry o tron w większości przygotował (w znaczeniu: napisał scenariusz) sam Martin. W większości, bo część scen (m.in. spotkanie Tyriona z dzikusami z gór) spadło z wcześniejszych odcinków; nie wykluczam też, że jakieś sceny napisane przez Martina nie zostały przeniesione do późniejszych epizodów. Nie wiem czy to za sprawą wkładu autora, czy fabuły, ale był to na razie najlepszy odcinek: działo się dużo, pojawiały się emocje, a osoby znające książkę zacierają już łapki świadome, co będzie się działo w dwóch ostatnich odcinkach. Ciekaw jestem jak bardzo będą zaskoczeni…
Skoro już pochwaliłem, to teraz będę marudził, bo o to – jak wiadomo – o wiele łatwiej. Trochę rozczarowały mnie sceny na Murze, a już przede wszystkim walka z żywymi zwłokami. Żadnej dramaturgii, żadnego poczucia grozy. Bliżej temu było do kolejnego filmu o wysypie zombie niż… choćby scen z prologu, chociaż i one wybitne nie były. Na plus więcej Ducha (chociaż mało wilkorowaty jest). Zresztą w ogóle wilkorów nagle się więcej zrobiło, bo i Szary Wicher się pojawił. Szkoda, że nie podrasowali ich komputerowo, bo jednak nie są większe od przeciętnej wielkości psów. Read the rest of this entry »
Tags: George R.R. Martin, Gra o tron, Pieśń Lodu i Ognia, seriale
Posted in Ruchome obrazki | 6 Comments »
Czerwiec 4th, 2011 by Shadow
Dzieje się, oj dzieje. Siódmy odcinek Gry o tron, chociaż w początkowej fazie był mocno przegadany (ale nie nudny), w końcówce nabrał zawrotnego tempa. Widać, że pierwszy sezon zbliża się do końca, akcja zaczyna pędzić na złamanie karku, a co scena, to emocje. Szósty odcinek, tak słabo przecież przeze mnie oceniany, okazał się ciszą przed burzą. W tym świetle wybaczam scenarzystom jeden słabszy, żeby nie powiedzieć nudnawy, odcinek.
Najpierw jednak o rozczarowaniu: spodziewałem się (ba, byłem święcie przekonany), że w serialu zostanie pokazana, nieobecna w książce scena, w której król Robert zostaje rozpruty przez szarżującego dzika. Myślałem nawet, że będzie to scena kulminująca któryś odcinek. Tymczasem jej nie było; w zamian mieliśmy tylko Renly’ego biegającego z paniką w oczach po zamku. Szkoda – tym bardziej, że dla HBO ta scena powinna mieć potencjał: dynamika, krew, dramatyzm. Cóż, może nie mieli pomysłu/finansów, żeby wiarygodnego dzika zrobić. Z wilkorami mają problem (chociaż tym razem wypłoszowaty Duch się nawet na dłużej pojawił), to i inszy zwierz może im nie pasować. Read the rest of this entry »
Tags: George R.R. Martin, Gra o tron, Pieśń Lodu i Ognia, seriale
Posted in Ruchome obrazki | 4 Comments »