Luty 2nd, 2012 by Shadow
Ostatnio mam wrażenie, że gdziekolwiek nie zajrzę, wszędzie widzę Sherlocka Holmesa (no dobrze, w lodówce go jeszcze nie ma). Nie mam w sumie nic przeciwko temu, bo jest to jeden z moich ulubionych bohaterów literackich i nie mam nic przeciwko jego popularyzowaniu w innych, nieliterackich mediach – szczególnie, gdy jest to robione w dobry sposób. Jednym z przykładów jest genialny serial (to duże słowo: na każdy sezon składają się trzy półtoragodzinne filmy) realizowany przez BBC. Jak pisałem jakiś czas temu, nie spodziewałem się, że uwspółcześniona wersja przygód Sherlocka Holmesa może się okazać aż tak udana. Jest to zresztą nie tylko moje wrażenie, ale potencjał dostrzegli też Amerykanie, bo niedawno zapowiedzieli realizację własnej wersji współczesnego Sherlocka z akcją w Nowym Jorku. Czy to będzie udana adaptacją? Ciężko na razie stwierdzić, ale ma nadzieję, że obejdzie się bez dalszych modyfikacji typu Sherlock murzynem albo Watson kobietą…
Mniejsza z tym, na razie możemy się delektować trzema kolejnymi filmami produkcji BBC, które miały premierę w pierwszej połowie stycznia. Wykorzystują one klasyczne Doyle’owskie motywy, ale robią to w sposób nowatorski; nie kopiują, a adaptują i przerabiają w niezwykły sposób. I tak Irene Adler jest dominą sado-maso, Moriarty jest geniuszem zła, ale równocześnie znudzonym szaleńcem, a pies Baskerville’ów powiązany jest z eksperymentami biologicznymi, a zamiast upadku do wodospadu Reichenbach akcja finału sezonu rozgrywa się na szczycie wieżowca. Przy okazji – zarówno drugi sezon Sherlocka, jak i drugi film Ritchiego grany obecnie w kinach, kończą się tym samym motywem; klasa zastosowanych rozwiązań jest jednakże nieporównywalna, ze zdecydowanym wskazaniem na produkcję brytyjskiej telewizji. Read the rest of this entry »
Tags: seriale, Sherlock
Posted in Ruchome obrazki | 6 Comments »
Styczeń 25th, 2012 by Shadow
O pierwszym Sherlocku Holmesie w interpretacji Guya Ritchie’go wypowiadałem się w superlatywach, mimo średniego powiązania z prozą Arthura Conana Doyle’a, szczególnie w kontekście kreacji postaci. Nic więc dziwnego, że Gra cieni była jedną z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie premier. Z wyprawy do kina jestem zadowolony, chociaż wyszedłem z małym rozczarowaniem. Dlaczego? O tym poniżej.
Nie jest zaskoczeniem oś fabularna, która koncentruje się na pojedynku z profesorem Moriartym, co jest kanwą większości opowieści o Sherlocku Holmesie – w końcu nie ma nic bardziej chwytliwego niż rywalizacja genialnego detektywa z geniuszem zbrodni. W Grze cieni, trochę wbrew tytułowi, rozgrywka między dwom genialnymi umysłami wcale nie rozgrywa się za kulisami, ale stanowi oś fabularną, przy czym postępowania postaci wcale nie są niezauważalne… a wręcz przeciwnie, najczęściej kończą się wybuchami, morderstwami i innymi spektakularnymi wydarzeniami. Dochodzi rzecz jasna również do bezpośrednich konfrontacji między Sherlockiem i Moriartym: wpierw są to słowne potyczki i rozpoznanie gruntu, ale bez rękoczynów też się nie obejdzie. Read the rest of this entry »
Tags: film, Guy Ritchie
Posted in Ruchome obrazki | 6 Comments »
Styczeń 22nd, 2012 by Shadow
Dla odmiany, po ponoć świetnym (dla mnie „tylko” bardzo dobrym) czwartym sezonie Dextera, piąty miał przynieść zawód i rozczarowanie, jako na razie najsłabszy sezon – a przynajmniej takie obraz przedstawił się z zasłyszanych informacji. Po jego obejrzeniu ciężko mi wydać jednoznaczny werdykt – owszem, nie jest to najbardziej udane dokonanie scenarzystów, ale było kilka elementów, które sprawiły, że całkiem mi się on spodobał i wcale nie uważam go słabszego od „trójki”.
Nie będzie wielkim spojlerem, gdy napiszę, że Dexter, podczas jednej ze swoich nocnych robót, natrafia na niedoszłą ofiarę – skatowaną, ale wciąż żywą Lumen, która widzi go podczas zabijania oprawcy. Pomijając szczegóły dochodzi do tego, że tytułowy bohater postanawia pomóc w zemście i odnajduje w Lumen bratnią duszę. Szczerze powiedziawszy jego relacje z nią podobały mi się bardziej, niż ciągnięty na siłę przez cały czwarty sezon związek z Trinity Killerem – fajnie było popatrzeć jak zachowuje się Dexter, kiedy ma kogoś całkowicie go akceptującego, a jednocześnie podzielającego jego „hobby”. Być może postać Lumen nie należy do szczególnie oryginalnych, bo stanowi połączenie cech kilku innych wcześniejszych bohaterów z serialu, ale wyszło to nieźle. Read the rest of this entry »
Tags: Dexter, seriale
Posted in Ruchome obrazki | 1 Comment »
Styczeń 14th, 2012 by Shadow
Jak już pisałem w komentarzach do poprzednich wpisów dotyczących Dextera, wredny mailing reklamujący wydanie DVD piątego sezonu w pierwszym zdaniu, wielkimi wołami, zaspojlerował mi zakończenie sezonu czwartego. To, oraz braki czasowe, spowodowało, że w oglądaniu tego serialu nastąpiła u nas kilkutygodniowa przerwa (ileż to musiałem się nasłuchać, że nie chcę oglądać Dextera, ale po obejrzeniu ostatniej sceny dwunastego odcinka przyznano mi rację, że traci się nieco chęć do oglądania). W końcu jednak siedliśmy i za jednym zamachem obejrzeliśmy brakujące cztery odcinki czwartego sezonu.
W opinii znajomych panuje powszechna opinia, że czwarty sezon jest jednym z najlepszych (jeśli nie najlepszym). Być może te zapowiedzi spowodowały zbyt duże oczekiwania, albo też spojler zepsuł mi przyjemność z końcówki, ale wcale nie uważam, by te zdanie było prawdziwe. Jest to niezły sezon, ale drugi z rozgrywką Dexter-Doakes podobał mi się bardziej, a jedynkę stawiam na równi z czwórką. W sumie Iza uważa podobnie, więc może to wcale nie kwestia oczekiwań i wcześniejszej znajomości finału, ale po prostu wrażenie wynikające z gustu? Read the rest of this entry »
Tags: Dexter, seriale
Posted in Ruchome obrazki | 8 Comments »
Styczeń 6th, 2012 by Shadow
Początek roku uczciliśmy wyprawą do kina: padło rzecz jasna na film nieskomplikowany i atrakcyjnie wizualnie, czyli najnowszą część przygód agenta Ethana Hunta, w którego wciela się oczywiści Tom Cruise. Serię Mission Impossible darzę pewnym sentymentem, pierwsze dwie części widziałem po kilka razy i chociaż trójka mi nie za bardzo przypadła do gustu (zła też nie była, ale czegoś jej w porównaniu z poprzedniczkami brakowało), ale i tak nie miałem żadnych oporów z wybraniem się na Ghost Protocol.
Fabuła filmu jest podobna do poprzednich części. Tytułowy ghost protocol to odcięcie się rządu USA od agencji, w której działa Hunt, w związku z czym jest on zmuszony do działania (razem z kilkoma osobami) na własną rękę, a oczywiście tylko on może zatrzymać wybuch wojny atomowej. Czyli w sumie dokładnie to samo, co w poprzednich częściach, mimo iż tym razem starano się obudować bardzo poważnym tłem. Do tego dochodzą wątki mające rozbudować psychologie postaci, czyli wprowadzenie epizodów z przeszłości sprowadzających się głównie do osobistych tragedii, wyrzutów sumienia i dylematów. Nie jest to najwyższych lotów, ale też obraz nie jest tym przeładowany, więc w sumie za bardzo nie przeszkadza, ani nie wydaje się zbyt sztuczne. Film mógłby się bez tego obyć (stoję na stanowisku, że jak film ma być rozpierduchą, to nie ma sensu próbować robić z niego dramatu psychologicznego), ale w takiej formie też ujdzie. Read the rest of this entry »
Tags: Brad Bird, film, Tom Cruise
Posted in Ruchome obrazki | No Comments »
Listopad 30th, 2011 by Shadow
Po dwóch naprawdę niezłych sezonach Dextera przyszła pora na obniżkę formy. Nie oznacza to, że sezon trzeci jest słaby: jest niezły, ale jednak w porównaniu do dwóch wcześniejszych nie oferuje tak interesującej fabuły i nie wywołuje zbyt wielu emocji. Ogląda się go całkiem przyjemnie, ale nie ma aż tak silnej pokusy, by obejrzeć jeszcze jeden odcinek przed pójściem spać – tak naprawdę jedynie końcówka dziesiątego odcinka zapewniła odpowiednią zachętę, by jednak następny odpalić przed snem (no a jak już się jedenasty obejrzało, to szkoda było zostawiać ostatni na następny dzień, więc poszliśmy spać o trzeciej w nocy; na szczęście następnego dnia nie mieliśmy żadnych obowiązków z samego rana).
Co sprawiło, że trzeci sezon nie był aż tak dobry? Nie będę oryginalny, gdy powiem, że fabuła – to po niej przecież przede wszystkim ocenia się książki, filmy czy seriale. Cechą typową Dextera jest ciągnięcie kilku wątków przez cały sezon; nie jest tak jak w często przywoływanym przeze mnie House M.D., gdzie mimo istnienia pewnych wspólnych wątków, każdy odcinek opowiada jakąś zamkniętą historię. Tutaj trzeba oglądać po kolei, to jeden film poszatkowany na dwanaście części. Stąd też gdy pomysł na sezon nie jest wybitny, rzutuje to na całość, a nie na poszczególne odcinki. Read the rest of this entry »
Tags: Dexter, seriale
Posted in Ruchome obrazki | 7 Comments »
Listopad 21st, 2011 by Shadow
Na fali fascynacji pierwszym sezonem Dextera szybko obejrzeliśmy sobie z Izą drugą odsłonę: nie jest to aż takie trudne, bo każda seria liczy tylko dwanaście odcinków (co prawda nieco dłuższych niż standardowe 45 minut, nawet po odjęciu czołówki i „w poprzednim odcinku”) – kilka wieczorów i sezon obejrzany. Wrażenia? Jeszcze lepsze niż po pierwszej odsłonie.
Na pierwszy plan wysuwa się wątek poszukiwania seryjnego mordercy, który poszatkowane ciała wrzuca do morza. Widz oczywiście wie, że poszukiwanym jest Dexter, więc z ciekawością obserwuje jak tytułowy bohater wije się, by uniknąć złapania. Sytuację komplikuje sierżant Doakes, który podejrzewa właśnie Dextera (chociaż początkowo sam nie wie o co) oraz Rita, która jest przekonana, że Dexter jest ćpunem – a wysyłając go na odwyk doprowadza do romansu z równie piękną, co niebezpieczną Lilą (swoją drogą aktorka ma super akcent). Rzecz jasna wszystkie te wątki splatają się w finale, który jest znacznie lepszy niż w pierwszym sezonie i do końca trzyma w napięciu.
Read the rest of this entry »
Tags: Dexter, seriale
Posted in Ruchome obrazki | 9 Comments »
Listopad 8th, 2011 by Shadow
Chyba lubię seriale z postaciami, które łagodnie rzecz ujmując, mają problemy z dostosowaniem się do życia w społeczeństwie. O ile jednak House ma tylko małe problemy z socjalizacją, to tytułowy bohater serialu Dexter ma ich od groma: czego innego można się jednakże spodziewać po specjaliście od badania śladów krwi na miejscach zbrodni, który po godzinach zajmuje się mordowaniem przestępców w celu zaspokojeniu własnej żądzy krwi? Dexter nie jest więc kimś w rodzaju mrocznego mściciela, a psychopatą, którego potrzeby zostały określone i ukierunkowane przez przybranego ojca.
Główne wątki pierwszego sezonu są w zasadzie dwa. Pierwszy to poszukiwania seryjnego zabójcy pozostawiającego swoje ofiary pokrojone na kawałki, ale za to pozbawione całkowicie krwi. W dodatku ma on coś wspólnego z Dexterem, gdyż zostawia mu wiadomości dotyczące przeszłości… a także jego dodatkowego, a tak ukrywanego zajęcia. Początkowo relacja między mordercami wydaje się interesująca i intrygująca, ale w końcówce robi się nieco telenowelowa. Rozumiem potrzebę dodania napięcia, ale chyba można było to osiągnąć nieco innymi środkami. Niemniej, mimo iż nieco rozczarowujący w finale, wątek robi pozytywne wrażenie. Read the rest of this entry »
Tags: Dexter, seriale
Posted in Ruchome obrazki | 8 Comments »
Październik 23rd, 2011 by Shadow
Chyba każdy słyszał o Sherlocku Holmesie, słynnej postaci stworzonej przez Arthura Conan Doyle’a. Liczba adaptacji filmowych i serialowych jest ogromna, więc nie dziwi fakt, że pojawiają się kolejne – jednakże cechą charakterystyczną najnowszych produkcji jest odejście – być może w poszukiwaniu oryginalności – od kanonicznego (zgodnego z prozą Doyle’a) ujęcia. Tak było na przykład w filmie Guya Ritchiego, gdzie zostały co prawda zachowane realia epoki, ale bohaterowie są przedstawieni zupełnie inaczej. Odwrotne podejście prezentuje serial (duże słowo jak na trzy półtoragodzinne filmy) Sherlock stworzony przez BBC, w którym postaci zostały przeniesione do współczesnego Londynu.

Może nieco się zagalopowałem. Sherlock i Watson nie zostali żywcem przeniesieni z XIX-wiecznej stolicy Anglii i wsadzeni w XXI-wieczne realia; zostali raczej zaadaptowani. I tak dzielny doktor i padawan słynnego detektywa jest weteranem wojny w Iraku, a sam Sherlock został wykreowany jako metroseksualny ekscentryk (żeby nie powiedzieć: dziwak). Niemniej – co było dosyć zaskakujące dla mnie – zmiany te idealnie pasują i zupełnie nie kolidują z wizją postaci, którą wyrobiłem sobie na podstawie książek Doyle’a. Read the rest of this entry »
Tags: seriale, Sherlock
Posted in Ruchome obrazki | 1 Comment »
Październik 10th, 2011 by Shadow
Parafrazując powiedzenie naszego byłego premiera: seryjne produkcje filmowe nie poznaje się po tym jak się zaczynają, ale po tym jak się kończą. W tym świetle Piraci z Karaibów są serią średnią udaną, bo po bardzo dobrym początku kolejne części (a przede wszystkim trzecia i czwarta) serwują znaczące obniżenie lotów. Widoczne jest to szczególnie w Na nieznanych wodach, które fabularnie i humorystycznie wyraźnie odstają od swoich poprzedniczek.
Trzecia część Piratów z Karaibów zamknęła pewien rozdział opowieści, co zaowocowało wymianą części składu (co prawda należy przypuszczać, że gdyby Orlando Bloom czy Kiera Knightely chcieli dalej występować w tych filmach, to by się odpowiednio zmodyfikowało scenariusz na potrzeby ich pojawienia się na ekranie). Oczywiście film cały czas ciągnie do przodu Johnny Depp, ale szczerze powiedziawszy sprawia wrażenie, że nie ma już serca do odgrywania Jacka Sparrowa… a przynajmniej nie jest w stanie wprowadzić niczego nowego do tej kreacji. Te same ruchy, podobne żarty, stały zestaw min zaczyna mi się już nużyć. Inne postaci również nie wnoszą nic nowego. Nawet Penelope Cruz jest bezbarwna. Read the rest of this entry »
Tags: film, Rob Marshall
Posted in Ruchome obrazki | No Comments »
Wrzesień 26th, 2011 by Shadow
Thor to kolejna adaptacja marvelowskiego komiksu o superbohaterach, a także kolejna odsłona przygotowań do The Avengers (w zasadzie dla mnie kolejna, bo chronologicznie film ukazał się przed Kapitanem Ameryką, o którym pisałem nie tak dawno temu). Tym razem bohater jest nie z tego świata, a z legend i wierzeń nordyckich, przeformatowanych na potrzeby komiksowych fabuł i wykreowanego uniwersum. W odróżnieniu jednak od obrazu z erosem w amerykańskich barwach, Thor okazał się całkiem zabawną produkcją.
Rzecz jasna film niczym nie zaskakuje. Twórcy marvelowskich adaptacji dostali chyba instrukcję jak należy je robić, więc wszystkie wydają się zrobione według jednego wzorca fabularnego. Różnice, które decydują o końcowym odbiorze, polegają na detalach dotyczących humoru czy rozłożeniu akcentów między poszczególnymi elementami fabuły. W tym przypadku zostało to zrobione całkiem nieźle, na poziomie mniej więcej między pierwszym, a drugim Iron Manem (dla niewtajemniczonych: pierwszy film Tonym Starku uważam za lepszy od drugiego, chociaż oba są całkiem niezłe). Read the rest of this entry »
Tags: film, Joss Whedon, Marvel
Posted in Ruchome obrazki | 2 Comments »
Wrzesień 3rd, 2011 by Shadow
Bez czego nie ma świąt w Polsce? Bez prezentów? Nie. Bez choinki? Nie. Bez Szklanej pułapki w TV? Dokładnie tak! Seria filmów w Brucem Willisem ma u nas długą tradycję i nawet plany plugawych nadawców telewizyjnych nie mogą tego zmienić. Z żalem trzeba jednak przyznać, że z czasem (i kilkukrotnym obejrzeniu) nie wywołują tych samych emocji, co kiedyś. Bardzo więc się ucieszyłem na wiadomość, że nakręcono część czwartą. Do kina się na nią nie wybrałem, ale niedawno nadrobiłem zaległości. John McClane nie wychodzi z formy, nadal jest najtwardszym skurczybykiem w mieście!
Nie jest oczywiście łatwo wymyśleć kolejne wyzwania, skoro poprzednie – całkiem spore – okazały się kaszką z mlekiem dla głównego bohatera. Tym razem więc scenarzyści poszli na całość: atak hakerów paraliżuje cały kraj, a McClane całkiem przypadkowo staje im na drodze. Sensu w fabule w zasadzie nawet nie należy próbować się doszukiwać, ale to zupełnie nie przeszkadza. Śledzi się z zapartym tchem i bananem na twarzy kolejne sceny, w których dzielny policjant anihiluje kolejnych złoczyńców, sam rzecz jasna odnosząc szereg groźnych ran, które na szczęście w cudowny sposób się goją tuż przed kolejnym starciem. Read the rest of this entry »
Tags: Bruce Willis, film
Posted in Ruchome obrazki | 11 Comments »
Sierpień 17th, 2011 by Shadow
Nie sądziłem, że kiedykolwiek to napiszę, ale laski to nie wszystko. Okazuje się, że można zrobić film z ładnymi dziewczynami w skąpych kostiumach, pełen wybuchów i akcji, który będzie mnie nudził. Co prawda może nie tak jak I., która w pewnym momencie powiedziała „Żeby tu chociaż jeden fajny facet był”, ale i tak było mocno przeciętnie. A przecież sam pomysł na podpawanie w męskie gusta jest świetny – gdy pojawiły się pierwsze trailery, Sucker Punch zrobiło się o nim całkiem głośno. Mieliśmy nawet iść na to do kina, ale w końcu jakoś nam nie wyszło – i dobrze się stało, bo byłaby to strata pieniędzy, chociaż niewątpliwie strona wizualna byłaby bardziej widowiskowa. Od kiedy jednak I. zakupiła nam całkiem sporą plazmę, atuty oglądania czegoś w kinie nieco przybladły.
O czym jest ten film, oprócz tego, że latają w nim laski z mieczami i karabinami strzelające do wszystkiego, co się rusza – czy to orki, smoki, roboty czy japońskie wojownioko-demony? W zasadzie to ciężko powiedzieć. Główna bohaterka trafia niesprawiedliwie do psychiatryka, gdzie zły ojczym ma zamiar zafundować jej lobotomię. Za bardzo nie wiadomo dlaczego jej umysł przenosi się do nowej rzeczywistości, w której podopieczne zakładu opieki zdrowia psychicznego znajdują się w czymś będącym połączeniem kabaretu i burdelu. Nasze dzielne bohaterki postanawiają uciec, do czego potrzebują zdobyć kilka przedmiotów. Znowu nie bardzo wiadomo dlaczego przy próbach ich zdobycia przenoszą się do fantastycznych światów, gdzie strzelają, machają mieczami i ogólnie robią wielką rozpierduchę. Read the rest of this entry »
Tags: film, Zack Snyder
Posted in Ruchome obrazki | 5 Comments »
Sierpień 12th, 2011 by Shadow
Moda na filmowe adaptacje komiksów nadal w pełni, niedawno był Thor i Green Lantern (pomijając kolejne odcinki bardziej popularnych serii), a teraz pora na Kapitana Amerykę – można powiedzieć wreszcie, bo to bodajże pierwsza postać z uniwersum Marvela jeśli mnie pamięć nie myli. Szczerze powiedziawszy, to jakoś omijały mnie wcześniej szanse kontaktu z tą postacią, więc na film wybrałem się bez oczekiwań, wyobrażeń czy uprzedzeń. Z seansu wyszedłem… w zasadzie sam nie wiem w jakim stanie, bo Captain America: Pierwsze starcie okazał się filmem ani dobrym, ani złym.
W czym się to przejawia? W zasadzie w każdym aspekcie. Fabuła filmu oczywiście nie może być wyszukana, bo w końcu bazą był komiks o superbohaterze (wyjątkiem są tu Strażnicy… ale to nietypowy komiks na tym polu), ale zbitek ogranych scen jak żywo kojarzy się z innymi tego rodzaju produkcjami. Mamy więc najpierw przydługi wstęp, w którym się nic nie dzieje, ale możemy poznać fajtłapowatego gamonia mającego zostać herosem, potem następuje przemiana, chwila dla ogarnięcia się w nowej sytuacji, a później już kolejne (można by więc powiedzieć tradycyjnie dwie) konfrontacje z głównym złym kolesiem, który najpierw jest Agentem Smithem, a później niedorobionym Hellboyem. Nawet piżamowy strój Kapitana Ameryki kojarzy się z pierwszym Spider-Manem. Z drugiej strony, co rzadkość, praktycznie nie ma oczywistych głupot (przy przyjęciu na wiarę założeń), dziur fabularnych i nielogiczności. Może dlatego, że fabuła jest prosta jak konstrukcja cepa? Read the rest of this entry »
Tags: film, Marvel
Posted in Ruchome obrazki | No Comments »
Lipiec 30th, 2011 by Shadow
Najlepiej o moim nastawieniu do hitów kinowych i konieczności oglądania najgłośniejszych filmów zaraz po premierze niech świadczy fakt, że za jeden z najbardziej popularnych obrazów ostatnich lat zabrałem się jakieś półtora toku po premierze. Mowa oczywiście o kasowej produkcji Jamesa Camerona, czyli Avatarze. Nie przepadam zresztą do oglądania filmów, które są akurat na hype’ie, bo zbyt dużo po nich oczekuję… albo też z góry nastawiam się do nich negatywnie. Emocje po premierze Avatara już zeszły, więc mogłem go teraz obejrzeć na spokojnie. Podobał się, ale umiarkowanie.
Niewątpliwym atutem filmu jest oprawa wizualna. Wspaniały świat obcej planety, pełen kolorów i fantastycznych stworzeń naprawdę robi wrażenie. Zdaję sobie też sprawę, że na ekranie kinowym i z efektami 3D (chociaż tu już tak pewny nie jestem, bo ich nie lubię) film prezentuje się jeszcze lepiej i potrafi zachwycić. U mnie sceneria również wywołała jak najlepsze wrażenie, ale problem jest taki, że na samych widokach długo nie da się pociągnąć filmu… chociaż Cameron najwyraźniej wychodził właśnie z takiego założenia, bo do świetnej strony wizualnej dołożył bardzo miałką i powolną fabułę. Read the rest of this entry »
Tags: film, James Cameron
Posted in Ruchome obrazki | No Comments »