Marcowe zgadywanki
Tym razem już bez opóźnienia zamieszczam linka do najnowszej edycji literackich zgadywanek. Marcowy artykuł jest raczej skromny, bo znów wydawcy pokrzyżowali nam szyki i już po napisaniu tekstów oznajmili o zmianach dat. No cóż, trudno - moża się już było do tego przyzwyczaić. W każdym razie przygotowaliśmy finalnie cztery zgadywanki oraz dwie weryfikacje; z czego moje dwa teksty prezentuję poniżej:
Peter F. Hamilton, Judasz wyzwolony. Pościg
Jakiś czas temu obiecałem sobie, że nie będę podejmował się pisania zgadywanek o kolejnych tomach cykli, a już w szczególności o wydaniach dzielonych w stosunku do oryginału. Z obietnicami jest jednak tak, że czasem się je niestety łamie. W tym konkretnym przypadku złamałem się i postanowiłem napisać o ostatnim tomie Sagi wspólnoty Petera F. Hamiltona, czyli książce Judasz wyzwolony. Pościg. Dlaczego? Przede wszystkim z bardzo prozaicznego powodu: jestem ciekawy, jak ten cykl się skończy. W poprzednich tomach autor namnożył wątków – choć nie aż tak jak w Świcie nocy – i teraz, na przestrzeni około sześciuset stron, musi je wszystkie zamknąć, odkryć tajemnicę. Do tej pory (znów: odwrotnie niż w drugim wydanym u nas cyklu) Hamiltonowi cały czas udawało się podtrzymać uwagę czytelnika; również dzięki skąpemu wydzielaniu informacji i poszlak. Udało mu się również znaleźć równowagę między akcją a „laniem wody” – czyli tymi wszystkimi elementami, którymi obudowywał główną oś fabularną. Teraz jednak czas kończyć i pojawiają się pytania: Czy zakończenie cyklu będzie satysfakcjonujące? Jak wybrnie z konieczności przyśpieszenia akcji? Czy uda mu się pozamykać wszystkie wątki? Odpowiedzi na nie rzecz jasna będzie można poznać dopiero po lekturze książki, ale można trochę pospekulować. Wydaje mi się, że Hamilton ma jednak problemy z kończeniem historii, ma też problemy z panowaniem nad wszystkimi wątkami. Stąd też pewne moje obawy, czy zakończenie nie okaże się rozczarowaniem, czy nie będzie sprawiało wrażenia wymyślonego na siłę, a poszczególne wątki nie zostaną zakończone po łebkach. Pierwsze symptomy było widać w Judaszu wyzwolonym. Śledztwie, ale autor ma jeszcze nieco miejsca na ich naprostowanie, więc jednak – mimo niepokoju – mam nadzieję na przynajmniej zadowalający finał. Niestety z nadziejami jest czasem tak jak z obietnicami – nie są spełniane. Czy tak jest w tym przypadku? Okaże się już niedługo.
Neil Gaiman, Odd i lodowi olbrzymi
Informacja o polskim wydaniu (a w zasadzie jego znacznym przyspieszeniu) książki Neila Gaimana Koralinie, czy też raczej monotonną – w moim mniemaniu – opowieść jak w Księdze cmentarnej. Gaiman z pewnością ma możliwości do stworzenia kolejnego przeboju, ale ciężko mi powiedzieć, czy będzie tak w przypadku Odda i lodowych olbrzymów. Z jednej strony zarys fabularny nie obiecuje fajerwerków – wydaje się, że czytelnik otrzyma kolejną opowieść o dzieciaku ratującym świat. Takich fabuł mamy w fantastyce na pęczki. Z drugiej jednak strony Gaiman często wybiera proste schematy fabularne i popularne wątki – jak choćby w Gwiezdnym pyle – ale uzyskuje niebanalny efekt. Mam nadzieję, że i w tym przypadku uda się mu zaskoczyć czytelnika podejściem do tematu.
Utwór Gaimana osadzony jest w realiach mitologii nordyckiej. Nie jest to pierwszy raz, gdy brytyjski pisarz na stałe mieszkający w USA sięga po wierzenia wikingów – przecież choćby w najgłośniejszej chyba powieści Gaimana, czyli w Amerykańskich bogach, autor również ją wykorzystuje. W Oddzie i lodowych olbrzymach nie będzie to jednak – jak się wydaje – zaczerpnięcie pasujących motywów, ale wykreowanie całego świata i realiów. Rzecz jasna trzeba wziąć poprawkę na fakt, że to jednak książka dla dzieci, i pamiętać o skłonności autora do przerabiania archetypów na potrzeby popkultury. Tym niemniej, i tak spodziewam się ciekawej wizji świata przedstawionego.
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym |