Co warto w styczniu ‘10?
Zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią, wracam do przeglądu ciekawszych premier fantastycznych miesiąca w nieco zmienionej formule: zamiast zgadywać, czy dana książka ukaże się w nadchodzącym miesiącu, wybierać będę z listy pozycji wydanych w miesiącu ubiegłym. Nie przegapię też książki, która została wydana bez wcześniejszych zapowiedzi. To rozwiązanie ma jeszcze jeden plus - jest niewielka szansa, że część tych książek będę miał już przeczytanych.
W styczniu jakichś wyjątkowo spektakularnych premier nie było, wydawcy i czytelnicy chyba odpoczywali po okołoświątecznym szale. Dopiero końcówka miesiąca przyniosła kilka ciekawszych tytułów. Moim zdaniem na uwagę zasługują następujące pozycje:
- Antologia Wielka księga horroru (części 1 i 2) - nazwiska autorów co prawda jakoś specjalnie nie zachwycają (choć przynajmniej kilka jest dosyć znanych), ale osobiście mam słabość do różnych antologii; pozwalają one przekrojowo spojrzeć na jakiś temat. Stąd też i temu zbiorowi dałbym szansę - prawdopodobnie przynajmniej kilka opowiadań zasługuje na uwagę.
- Rzeka bogów Iana McDonalda - o tej książce pisałem już sporo: była zgadwanka, była recenzja. Teraz po prostu jeszcze raz ją polecę, bo to naprawdę niezły kawał science fiction. Jeśli ktoś jest zaintersowany bardziej rozbudowaną opinią, wie gdzie szukać.
- Rubieże Jeffreya Forda - pierwsze dwa tomy cyklu były całkiem niezłe (szczególnie Fizjonomika), także więc nie widzę przeciwwskazań, żeby i książką zamykającą trylogię się nie zainteresować. Dodatkowo pod koniec lutego ma przyjechać autor do Polski, więc będzie można z nim podyskutować o twórczości.
- Poczwarki i Dzień Tryfidów Johna Wyndhama - Solaris po raz kolejny zrobił mi na złość i w łączonym wydaniu puścił jedną powieść mi znaną i drugą, której nie czytałem. Za Dzień tryfidów mogę więc ręczyć, natomiast Poczwarkami czytelnicy też nie powinni się zawieść - pod warunkiem, że lubią klasyczne sf. Sam pewnie tej pozycji nie kupię; popoluję na starsze wydanie brakującej mi powieści.
- Antologia fantasy - uzasadnienie takie jak w przypadku Wielkiej księgi horroru; z tym, że tutaj mamy znacznie ciekawszy dobór autorów. Na szesnastu pisarzy przynajmniej połowa powinna się bez problemu kojarzyć osobom przynajmniej trochę rozeznanych w fantastyce.
Na koniec, niejako poza konkursem (choć przecież Wyndham to też wznowienie), jeszcze o dwóch wznowieniach - Drogi Cormaca McCarthy’ego oraz Pani Dobrego Znaku Feliksa W. Kresa. Kto nie zna jeszcze tych książek, niech nadrobi zaległości czym prędzej.
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym |
February 1st, 2010 at 21:55
Widzę, że drugie wydanie “Drogi” McCarthy’ego musiało być z filmowa okładką. Cieszę się, że mam wcześniejsze wydanie.
Ze styczniowych premier na pewno szykuję się na “Rzekę bogów”.