March 30th, 2010 by Shadow
Wydawnictwo Powergraph skrzętnie korzysta z przychylnego przyjęcia swojej antologii Nowe idzie i wprowadza na rynek – tym razem w formie książkowej – kolejnych autorów, których utwory zostały opublikowane w wyżej wymienionym zbiorze. Po Wegnerze i Małeckim (a także poniekąd Cetnarowskim) przyszła pora na jedyną przedstawicielkę płci pięknej, która znalazła się w antologii, czyli Joannę Skalską.
W Eremancie występują dwa, a w zasadzie nawet trzy główne wątki, które choć nie splatają się na płaszczyźnie fabularnej, to przez cały czas ze sobą korespondują. Główną osią, wokół której toczą się wydarzenia, jest Magda – dziewczyna z Polski pilnująca dużego domu pod Londynem podczas nieobecności właścicieli. To za jej sprawą otrzymujemy niewielki wgląd w życie miejscowej polonii. Mieszkając samotnie i mając nikły kontakt z otaczającym ją światem, Magda poświęca się tłumaczeniu książki, opowiadającej o losach mieszkańców hiszpańskiej wioski Eremanta; jest to drugi wątek dominujący w powieści. Trzecim, znacznie mniej obszernym, ale z punktu widzenia koncepcyjnego równie istotnym, jest historia rodziny właścicieli domu, poznawana przez główną bohaterkę za sprawą listów. Read the rest of this entry »
Tags: Joanna Skalska, Katedra, Recenzja
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »
March 28th, 2010 by Shadow
Przez kilka ostatnich dni na Katedrze pojawiały się moje wpisy dotyczące Pyrkonu 2010, w formie relacji na żywo. Niestety nie dałem rady wcześniej o tym poinformować, więc dopiero teraz wrzucam linka. Relacja jest już w zasadzie prawie kompletna, będą może jeszcze małe uzupełnienia z dzisiejszego dnia. Poza tym jutro lub pojutrze zamieszczę jeszcze krótkie podsumowanie. Jeśli jesteście zainteresowani bardzo subiektywnym spojrzeniem na tegoroczny Pyrkon, to zapraszam tutaj.
Tags: Katedra, Pyrkon, relacja
Posted in Ogłoszenia drobne | No Comments »
March 24th, 2010 by Shadow
Na Katedrze ukazał się drugi artykuł podsumowujący 2009 rok w fantastyce. W tradycyjnej formie redakcyjnej dyskusji odnosimy się tym razem do książek autorstwa zagranicznych pisarzy. Poniżej zajawka artykułu na zachętę (albo zniechęcenie, w zależności od podejścia).
Tigana: Rok 2009 był bardzo specyficzny. Z jednej strony sporo dobrej fantastyki spod znaku Uczy Wyobraźni czy Rubieży, z drugiej triumf paranormalnych romansów.
Galvar: Dla mnie największym rozczarowaniem był fakt, że nic zbytnio się nie ruszyło z tak oczekiwaną przez fanów Pieśnią Lodu i Ognia George’a R.R. Martina. W porównaniu z ubiegłym rokiem jakoś ciszej zrobiło się wokół monumentalnych sag fantasy. Rozwija się Tom Lloyd, było parę dobrze odebranych debiutów jak Adrian Tchaikovsky. Są jaskółki, ale wielcy i sławni trochę skryli się w cieniu…
Tigana: Ciągłe przekładanie premiery kolejnego tomu Pieśni Lodu i Ognia od dłuższego czasu zakrawa na kiepski żart. Wciąż zmieniają się terminy, a końca farsy nie widać. Już chyba tylko najbardziej zagorzali fani wierzą, że autor podoła zadaniu i napisze swoją sagę do końca. A dobrego fantasy faktycznie było w tym roku jak na lekarstwo. Read the rest of this entry »
Tags: Katedra, podsumowania
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »
March 20th, 2010 by Shadow
W 2008 roku ukazała się w Polsce pierwsza książka Jeffa VanderMeera. Było to Miasto szaleńców i świętych; ni to zbiór opowiadań, ni to powieść (mozaikowa) – złożona konstrukcyjnie i koncepcyjnie opowieść, pełna kapitalnych, a czasem – nawiązując do tytułu – szalonych pomysłów, które zachwyciły niejednego czytelnika. Rok później, już w Magu a nie w Solaris, ukazała się kolejna książka amerykańskiego pisarza, Podziemia Veniss, ukazująca inny fragment jego twórczości. Teraz, na początku 2010 roku do księgarń trafia trzecia książka VanderMeera pod tytułem Shriek: Posłowie, ponownie przenosząca czytelnika do świata wykreowanego w Mieście szaleńców i świętych.
Chociaż Shriek: Posłowie stanowi odrębną konstrukcyjnie i fabularnie całość, to jednak zalecałbym zapoznanie się z tą książką po lekturze Miasta szaleńców i świętych; wspólne jest nie tylko miejsce i czas akcji, ale także liczni bohaterowie. Treść powieści często nawiązuje lub koresponduje z wcześniejszymi utworami. Czasem znane już wydarzenia opisane są z innego punktu widzenia. W innych przypadkach przebieg zdarzeń jest doprecyzowywany lub odsłonięte zostają kulisy konkretnych zajść. VanderMeer nie byłby sobą, gdyby na tę okoliczność nie skorzystał z okazji, jaką daje taka formuła; pozwala ona na gry z czytelnikiem, podsuwając mu pod nos dwie czasem zupełnie różne wersje wydarzeń bez zasugerowania, która jest tą prawdziwą. Read the rest of this entry »
Tags: Jeff VanderMeer, Katedra, Recenzja, Uczta wyobraźni
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »
March 19th, 2010 by Shadow
Miałem pisać o motylach, ale znów cierpię na przewlekły brak czasu, więc nie mam kiedy dokonać selekcji zdjęć i sklecić kilku zdań treści. W związku z tym zamiast motyli będzie chrząszcz z odległego Borneo, którego zdjęcie znalazłem na forum entomologicznym. Jego nazwa brzmi Cacodaemon satanas, co jest chyba zrozumiałe dla wszystkich. Przyznać trzeba, że nazwa trafna (szkoda tylko, że ma on zaledwie około centymetra długości…):

Tags: owady
Posted in Motylem jestem | 2 Comments »
March 18th, 2010 by Shadow
Miasto kości Cassandry Clare, które trafiło do polskich księgarń w czerwcu 2009 roku, okazało się sporym sukcesem wydawniczym, choć (a właściwie dzięki temu) nie było skierowane do tradycyjnych czytelników książek Maga – powieść stanowiła zapowiedź nowej serii w ofercie wydawnictwa, mającej na celu wykorzystanie popularności połączenia fantastyki i romansu i zdobycie nowych czytelników; w tym konkretnym przypadku nastolatków. Zabieg był udany, więc nic dziwnego, że w krótkim odstępie czasu zaczęły się pojawiać kolejne tomy – na przykład druga odsłona cyklu, omawiane tutaj Miasto popiołów, ukazało się już pod koniec października.
Powieść kontynuuje wątki z poprzedniej części, czyli nadal dzielni i młodzi bohaterowie muszą stawić czoła Valentine’owi Morgensternowi, któremu w sukurs przychodzą potężne demony. Przyczynkiem do podejrzeń co do złowrogich działań Valentine’a jest odnalezienie zwłok całkowicie opróżnionych z krwi i wcale nie są temu winne wampiry. W tle rozgrywa się bardziej kameralny wątek dotyczący Jace’a – zarówno jego przybrana rodzina, jak i potężna Inkwizytorka mają wątpliwości czy jego intencje są czyste i czy przypadkiem po kryjomu nie sympatyzuje z ojcem. Rzecz jasna uparty Jace wcale nie pomaga im w rozwianiu podejrzeń, a wręcz nawet – niekoniecznie świadomie – je podsyca. Read the rest of this entry »
Tags: Cassandra Clare, Dary Anioła, Katedra, Recenzja
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »
March 17th, 2010 by Shadow
Antologia fantasy jest drugą z serii antologii Solaris Books pod redakcją George’a Manna, a wydawanych w naszym kraju przez Copernicus Corporation. Antologia nowej science fiction pozostawiła dobre wrażenie, więc i po omawianym tu zbiorze należało spodziewać się sporo dobrego; nawet mimo faktu, że fantasy jest gatunkiem znacznie bardziej schematycznym niż fantastyka naukowa. Lektura jednakże zweryfikowała te oczekiwania w sposób; być może nie nieprzyjemny, ale jednak sprawiający zawód.
Fantasy znane jest z wielotomowych sag i rozbudowanych światów, które dają możliwość zamieszczenia w nich wielu historii; nic więc dziwnego, że niektórzy z autorów zamieścili akcję swoich opowiadań w realiach znanych z powieści – w tym również wydanych w naszym kraju. Nie zawsze jednak jest to wyjście właściwe – na przykład powrót Jenny Wurts do rzeczywistości znanej z Wojen Światła i Cienia nie można uznać za udany (choć i sam cykl nie należy do wybitnych). O wiele lepiej prezentuje się humorystyczna urban fantasy Mike’a Resnicka w opowieści ze świata Polowania na jednorożca. Natomiast utwór Hala Duncana jest klasą samą w sobie, choć nie zaskakuje w najmniejszym stopniu – zarówno forma, jak i treść są tożsame z tymi zaprezentowanymi w Księdze wszystkich godzin. Nie wszyscy jednak autorzy cykli zdecydowali się na osadzenie tekstów w znanych realiach; taki na przykład Steven Erikson stworzył absurdalną humoreskę o nieco mętnym wydźwięku. Uprzedzam: tytuł Błotnista pułapka nadfioletu nie jest wcale najbardziej zakręconym elementem opowiadania. Read the rest of this entry »
Tags: George Mann, Katedra, Recenzja
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »
March 15th, 2010 by Shadow
Na ukazanie się polskiej edycji czasopisma Fantasy&Science Fiction przyszło czekać nam szmat czasu; od pierwszych zapowiedzi minęło kilka lat, zmienił się wydawca i ludzie (oprócz Konrada Walewskiego) zaangażowani w ten projekt. W końcu jednak stało się: pod koniec lutego 2010 ukazał się pierwszy numer kwartalnika, a jego premierę uświetniła wizyta Jeffreya Forda, znanego w naszym kraju głównie z trzech powieści o Cleyu. Czas zweryfikować, czy ambitne zapowiedzi dotyczące zawartości pisma sprostają rozbudzonym oczekiwaniom.
Największe oczekiwania dotyczące pisma bez wątpienia wiążą się z prozą; wszak niewiele zachodnich opowiadań trafia do naszego kraju – ot, jest Nowa Fantastyka i czasem jakaś antologia się trafi. Po siedmiu zamieszczonych w pierwszym numerze opowiadaniach można już stwierdzić, jaka będzie linia programowa polskiej edycji F&SF. Bez wątpienia redakcja będzie starała się wybierać teksty dobre i bardzo dobre, oferujące coś więcej niż tylko prostą rozrywkę. Zaryzykuję stwierdzenie, że w piśmie będą się ukazywały teksty refleksyjne, bardziej nastawione na emocje i uczucia niż na akcję i żywiołową fabułę. Pojawiać będą się również pozycje z pogranicza, ledwie ocierające się o fantastykę. Jednym słowem będzie to wybór podobny do tego, jaki oferowały redagowane przez Walewskiego Kroki w nieznane. Read the rest of this entry »
Tags: F&SF, Katedra, prasa
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »
March 12th, 2010 by Shadow
Rubieże to trzecia i ostatnia, po Fizjonomice i W labiryncie pamięci, powieść Jeffreya Forda, składająca się na cykl o (byłym) fizjonomiście, Cleyu. Po jej lekturze można śmiało stwierdzić, że dwie wcześniejsze książki miały doprowadzić postacie do konkretnej sytuacji, której rozwiązanie następuje właśnie w Rubieżach; jest to więc powieść stanowiąca kulminację serii i udanie podsumowująca całość.
Powieść jest napisana w formie relacji demona Misrixa z wizji na temat Cleya podróżującego przez tytułowe Rubieże. Jak sam narrator zaznacza na wstępie, forma uzyskania wiedzy o podróżach głównego bohatera cyklu wymusza nieco chaotyczną i niespójną formę relacji. Faktycznie, miejscami czytelnik ma do czynienia jedynie z obrazami, przebitkami wydarzeń słabo ze sobą powiązanych. Jednakże nawet z tej, pozornie nieuporządkowanej, relacji wyłania się pełny obraz; nie bez znaczenia jest również fakt, iż jednak dużymi partiami tekstu opowieść jest całkiem spójna i wyrazista. Z jednej strony pozwala to czytelnikowi na solidne wgryzienie się w treść książki, a z drugiej jednak pozbawia ją pewnego uroku, pełnego niedopowiedzeń – choć, należy zaznaczyć, że Ford nawet w jednorodnych partiach tekstu pozostawia wolność interpretacji. Dzięki temu odbiorca może cały czas spekulować i snuć domysły. Read the rest of this entry »
Tags: Cley, Jeffrey Ford, Katedra, Recenzja, Rubieże
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »
March 10th, 2010 by Shadow
Po kilku latach przymierzania się, wreszcie wraz ze znajomymi wybraliśmy się na narty w Alpy. Nasz (a w zasadzie mój) padł na Włochy – a konkretnie Val Gadrenę w Dolomitach. Byłem tam już dobre kilka lat temu, więc wiedziałem czego się spodziewać. W mojej opinii jest to jeden z lepszych ośrodków narciarskich a Alpach – widziałem już ich kilka w czterech krajach, więc jakieś porównanie mam. Nie jest może idealny, ale na początek – dla osób znających tylko ośrodki polsko-czesko-słowackie – jest moim zdaniem bardzo dobrym rozwiązaniem.
Na początek kilka informacji ogólnych i o warunkach narciarskich (później będą zdjęcia i kilka słów o samym wyjeździe). Val Gardena leży w Dolomitach, można więc wykupić skipass Dolomiti Superski obejmujący swoim zasięgiem kilkanaście ośrodków narciarskich. Opcja ta jest opłacalna (choć nie tania), gdyż Val Gardena jest połączona tak zwaną Sella Rondą (trasą narciarską okrążającą masyw górski o nazwie Sella) z kilkoma innymi dolinami. Przyoszczędzenie kilkunastu (kilkudziesięciu – w zależności od długości pobytu) euro skutkuje odcięciem od wielu fajnych tras i miejsc. Trasy narciarskie są raczej łatwe, co najwyżej średnie – oczywiście dla osób mających już jakieś pojęcie o nartach. Niby większość jest czerwonych, jest kilka czarnych, ale widziałem tylko jeden naprawdę wymagający kawałek liczący może dwieście metrów. W zasadzie nie ma co porównywać tras z Polski do nartostrad z Dolomitów – te drugie, jeśli nawet są bardziej strome (a zwykle są), to również są znacznie lepiej przygotowane i znacznie szersze, dzięki czemu komfort jazdy jest znacznie większy. Do tego dochodzi obszar Alpi di Siusi – tam są głownie płaskie, szerokie trasy, idealne dla początkujących, leniwych lub zmęczonych (czyli nas w ostatnie dwa dni). Read the rest of this entry »
Tags: narty, Włochy
Posted in Nie tylko palcem po mapie | 6 Comments »