Blog nie tylko literacki

Co warto w styczniu ‘10?

January 31st, 2010 by Shadow

Zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią, wracam do przeglądu ciekawszych premier fantastycznych miesiąca w nieco zmienionej formule: zamiast zgadywać, czy dana książka ukaże się w nadchodzącym miesiącu, wybierać będę z listy pozycji wydanych w miesiącu ubiegłym. Nie przegapię też książki, która została wydana bez wcześniejszych zapowiedzi. To rozwiązanie ma jeszcze jeden plus - jest niewielka szansa, że część tych książek będę miał już przeczytanych.
W styczniu jakichś wyjątkowo spektakularnych premier nie było, wydawcy i czytelnicy chyba odpoczywali po okołoświątecznym szale. Dopiero końcówka miesiąca przyniosła kilka ciekawszych tytułów. Moim zdaniem na uwagę zasługują następujące pozycje: Read the rest of this entry »

Tags:

Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | 1 Comment »

House M.D. – sezon #4

January 30th, 2010 by Shadow

housewazNajwiększym rozczarowaniem czwartego sezonu House M.D. jest fakt, że liczy on sobie zaledwie szesnaście odcinków, czyli znacznie mniej od wcześniejszych. Winić za to należy chyba strajk scenatrzystów - uważam to za zbrodnię, bo jest to do tej pory zdecydowanie najlepszy sezon z dotychczas przeze mnie obejrzanych. Inna sprawa, że przy braku pomysłów na dodatkowe wątki może to i lepiej, że nie rozciągnięto fabuły o te dodatkowe sześć-osiem odcinków, dzięki czemu uniknięto wodolejstwa i sztucznego tworzenia zbędnej treści. Mowa oczywiście o wątkach ciągnących się przez kilka odcinków, bo zagadki medyczne jak zwykle są jednostrzałowe (poza dwoma ostatnimi odcinkami sezonu, ale ich połączenie jest w większym stopniu kwestią wątków niemedycznych niż faktycznym skomplikowaniem przypadku chorobowego).

Zastanawiałem się jak scenarzyści wybrną z sytuacji kończącej trzeci sezon, w której to cały zespół House’a został zwolniony. W jakiś sposób przywiązałem się do Cameron, Chase’a i Formana i chciałbym dalej ich oglądać na ekranie. Początek sezonu co prawda nie dawał na to nadziei, ale w późniejszych odcinkach cały dawny zespół House’a znów pracuje w szpitalu Princeton-Plainsboro – choć tylko Forman odgrywa znaczniejszą rolę. Reszta ekipy pojawia się zwykle w dwóch-trzech scenach na odcinek, pełniąc rolę epizodyczną, ale podkreślającą wiedzę i wyszkolenie, których nie posiadają jeszcze nowi pracownicy House’a. Zresztą pod względem osobowościowym również stara gwardia zdaje się być znacznie bardziej interesująca niż Trzynastka, Taub i Kuttner. Cóż, oni występują zaledwie niecały krótki sezon, mają więc jeszcze czas na pokazanie różnych aspektów swojej psychiki. Na razie jednak prezentują się blado, mimo prób nadania im wielowymiarowości czy pokazania odrobiny przeszłości. Read the rest of this entry »

Tags: ,

Posted in Ruchome obrazki | 4 Comments »

Zaskoczenie i różnorodność

January 27th, 2010 by Shadow

Obłędni rycerze są trzecią (po Czarnoksiężnikach z Krainy Osobliwości oraz Czarujących obiektach latających) wydaną w ciągu ostatnich dwóch lat przez Prószyńskiego antologią humoresek pod redakcją Petera Haininga. Poprzednie dwa zbiory dały już czytelnikom pojęcie o tym, czego należy się spodziewać po wyborach brytyjskiego redaktora. Niemniej jednak Obłędni rycerze potrafią zaskoczyć – i to nawet z kilku powodów.
Pierwsza niespodzianka dotyczy treści antologii, a raczej oczekiwań, które wzbudza jej tytuł. Już Czarujące obiekty latające pokazały, że Haining dosyć swobodnie podchodzi do nadawania tytułów swoim zbiorom. Jednakże Obłędni rycerze nie mają w zasadzie nic wspólnego z inspiracjami Don Kichotem, albo choćby z historiami i szlachetnych, choć nieco niezrównoważonych bohaterach. W rzeczywistości opowiadania zawarte w antologii dzielą się na trzy kategorie, orbitujące wokół absurdu, alternatywnych historii oraz grozy. W tekstach tych główną rolę przeważnie odgrywają nie postaci, ale pomysł lub świat przedstawiony. Można wręcz stwierdzić, że pierwszą humoreską w Obłędnych rycerzach jest sam ich tytuł, sprowadzający czytelnika na manowce, w konfrontacji z treścią zaskakujący i niespodziewany. Read the rest of this entry »

Tags: , ,

Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »

Na styku tradycji i technologii

January 21st, 2010 by Shadow

Na Iana McDonalda zwróciłem uwagę stosunkowo niedawno (mimo dwóch wcześniej wydanych w Polsce powieści – Chagi i Serc, dłoni, głosów), przy okazji jego powieści Brasyl, która była nominowana do kilku zachodnich nagród fantastycznych. Nazwisko autora od czasu do czasu przewijało się w rozmowach, ale oprócz kilku opowiadań (dwa wydane w Polsce opowiadania – Małżonka dżina (Nowa Fantastyka 10/2007) oraz Mała bogini (Kroki w nieznane 2009) – dzieją się w realiach Rzeki bogów), nie dane mi było zapoznać się z jego twórczością… aż do teraz, gdy na nasz rynek trafiła wcześniejsza, i według wielu opinii, lepsza od Brasyl, powieść.
Rzeka bogów, kolejna książka wydana w Uczcie Wyobraźni, przenosi czytelnika do Indii stosunkowo niedalekiej przyszłości (a konkretnie w 2047 rok). Jednakże wizja przedstawiona w powieści daleka jest od tego, co obecnie można zastać na ulicach Bombaju czy Kalkuty. Zmiany dokonane przez autora są kompleksowe i dotyczą każdej sfery życia mieszkańców Półwyspu Indyjskiego. W wizji brytyjskiego pisarza jest zarazem rozmach, jak i pietyzm w oddawaniu nawet najdrobniejszych szczegółów niewiele wnoszących do treści, ale wspaniale wzbogacających scenerię i postaci. Read the rest of this entry »

Tags: , , ,

Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »

Bajka dla dużych chłopców

January 19th, 2010 by Shadow

O Adamie Przechrzcie zrobiło się głośno dopiero stosunkowo niedawno – najpierw za sprawą często ukazujących się w prasie opowiadań, a następnie stosunkowo szybko do księgarń zaczęły trafiać jego powieści – zadebiutował niecałe dwa lata temu Pierwszym krokiem, a rok później przyszła pora na omawianą tutaj Chorągiew Michała Archanioła (na rynku znajduje się już trzecia książka Przechrzty nosząca tytuł Wilczy legion). Należy więc z tego wnioskować, że twórczość Przechrzty cieszy się popularnością… po lekturze ww. książki domyślam się dlaczego, ale jednocześnie doszedłem do wniosku, że nie znajduję się w grupie docelowej odbiorców.
Powieść prezentuje dosyć popularny nurt fantastyki militarnej. Akcja powieści dzieje się współcześnie, a elementów fantastycznych jest w niej niewiele, choć – przynajmniej pozornie – są one dosyć istotne dla fabuły. Szkopuł z Chorągwią Michała Archanioła polega na tym, że brak jest w niej osi przewodniej; wątku, który spajałby fabułę i wysuwał się na pierwsze miejsce. Tytułowy wątek chorągwi jest jednym z wielu, w dodatku wcale nie najbardziej istotnym. Brak jest czegoś, co przykułoby czytelnika na dłużej i poprowadziło przez całą książkę, stopniując napięcie i wiodło do finału – wszak tak powinna wyglądać konstrukcja powieści sensacyjnej, jaką niewątpliwie jest Chorągiew Michała Archanioła. Read the rest of this entry »

Tags: , ,

Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »

O czasopismach w 2009

January 18th, 2010 by Shadow

Krótka informacja dla zainteresowanych - na blogu Agencji Wydawniczej Runa, Fantazmatach, ukazał się mój krótki wpis podsumowujący 2009 rok na scenie fantastycznej. Nie jest to rzecz jasna jakieś kompleksowe ujęcie tematu - napisałem po prostu kilka zdań o zmianach na rynku czasopism fantastycznych w 2009 roku - bo akurat to najlepiej zapadło mi w pamięć. Poza tym, szczerze powiedziawszy, nieco głupio bym się czuł pisząc na blogu wydawnictwa o książkach tegoż… albo jego konkurencji. Wybrałem więc raczej neutralny temat.

Tags: ,

Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym, Ogłoszenia drobne | No Comments »

Koniec wieńczy dzieło

January 17th, 2010 by Shadow

Na zakończenie Sagi o zbóju Twardokęsku Anna Brzezińska kazała długo czekać swoim czytelnikom; co bardziej złośliwe języki mówiły nawet, że nie przyjdzie nam się go doczekać. Jednakże, po dziesięciu latach od ukazania się Zbójeckiego gościńca, światło dzienne ujrzał ostatni, czwarty tom cyklu: Letni deszcz. Sztylet. Po jego lekturze bez najmniejszej wątpliwości można stwierdzić jedno – warto było czekać tak długo. Przez te lata autora okrzepła literacko, z gracją korzysta z bogatej palety literackich środków wyrazu, stylizując i dostosowując język do potrzeby chwili. Fabuła natomiast, nabierająca tempa z tomu na tom, zawiodła do wielce satysfakcjonującego finału.
Fabuła cyklu z tomu na tom (z małym przestojem w Żmijowej harfie, gdzie opowieść zdawała się skręcać w innym kierunku) nabierała coraz większego tempa, stąd też w Sztylecie toczy się ona wartko, umiejętnie klucząc między dynamicznymi opisami starć zbrojnych, a nieco spokojniejszymi fragmentami, w których postaci prowadzą mniej lub bardziej istotne dla rozwoju fabuły rozmowy. Typową cechą Sagi o zbóju Twardokęsku, nie zaniechaną i w tym tomie, są rozbudowane opisy, przebogate w detale, budujące nastrój i rozsnuwające przed czytelnikiem pieczołowicie przygotowaną przez autorkę wizję Krain Wewnętrznego Morza, a także ludzi je zamieszkujących. Read the rest of this entry »

Tags: , , ,

Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »

Czytelnicze podsumowanie 2009

January 15th, 2010 by Shadow

W koło znajomi dokonują podsumowań czytelniczych, typują najlepsze i najgorsze książki przeczytane w ubiegłym roku. Na różnych stronach ruszają już także głosowania na wybijające się pozycje zeszłego roku. Nie będę więc oryginalny, ale również przedstawię swój bilans czytelniczy za rok 2009. Na razie nie będę podsumowywał całego roku na rynku literackim, na to przyjdzie jeszcze czas (i pewnie nie tutaj, ale na łamach Katedry). Będę się opierał na comiesięcznych raportach czytelniczych, podam trochę statystyk etc.

W ubiegłym roku (lista na końcu) przeczytałem równo dziewięćdziesiąt książek (mowa tylko o beletrystyce, do tego doszło całkiem sporo książek naukowych, opracowań etc., ale o nich nie będę nudził) – a w zasadzie dziewięćdziesiąt woluminów, bo w zależności od obranej metody liczenia, można by tą liczbę zmniejszyć. Na przykład, gdybym liczył powieści dzielone na tomy jako jedność, to liczba przeczytanych książek byłaby nieco mniejsza – aczkolwiek ciężko powiedzieć tak naprawdę o ile, bo takiego Eriksona czy Piskorskiego można zsumować, ale co zrobić z Kańtoch albo Hamiltonem, skoro do tej pory ukazały się tylko pierwsze tomy ich książek. Czasem podział jest sztuczny, a czasem mamy do czynienia z powieścią pisaną na bieżąco i publikowaną w odcinkach. Z drugiej strony przecież m.in. Solaris i Mag wydają książki łączące sobie dwie lub więcej powieści/utworów. Stąd też chyba najprościej po prostu liczyć przeczytane tomy – w sensie sztuki książek, a nie ze względu na tytuł. Read the rest of this entry »

Tags: ,

Posted in Raport czytelniczy | 16 Comments »

Kroki w dobrą stronę

January 13th, 2010 by Shadow

Antologii zagranicznych autorów nie ukazuje się na naszym rynku wiele; ot, kilka tytułów rocznie. W dodatku są to przeważnie tłumaczenia gotowych zbiorów. Na tym tle Kroki w nieznane stanowią ewenement, gdyż ich redaktorzy sami wybierają z całego dorobku światowej fantastyki (nieograniczającej się wyłącznie do tekstów anglojęzycznych – choć te, naturalnie, stanowią dominującą większość) pasujące im do koncepcji opowiadania. Tom oznaczony liczbą 2009 jest drugim po redakcją Mirka Obarskiego i, uprzedzając nieco fakty, w mojej opinii jednym z najlepszych z pięciu dotychczas wydanych.
W zbiorze znajdują się utwory wielu pisarzy znanych już z wcześniejszych Kroków w nieznane, co wydaje się słusznym podejściem, biorąc pod uwagę ich ciepłe przyjęcie. Faktycznie, autorzy tacy jak Tony Ballantyne, Greg Egan, Ted Kosmatka czy wreszcie Connie Willis nie zawodzą, prezentując poziom, do którego przyzwyczaili swoich czytelników. Czasem nawet zaskakują, bo na przykład Egan na dobrą sprawę porzuca hard sf, prezentując mieszaninę innych odmian science fiction. Inni, jak na przykład Willis, snują typową dla siebie opowieść (choć, akurat w tym przypadku, nieco przydługą), ukazującą ludzkie charaktery. Znów wyróżnia się Kosmatka, który w historii diametralnie odmiennej od Śmiercionautów udowadnia, że obecnie jest jednym z najciekawiej piszących w krótkiej formie autorów fantastyki. Read the rest of this entry »

Tags: , ,

Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »

Hu! Hu! Ha! Nasza zima zła!

January 12th, 2010 by Shadow

Śnieg, śnieg, więcej śniegu. Nad Warszawą (i całą Polską… ba, Europą) zawisły ołowiane chmury, z których sypie się białe gówno. Zima, straszliwe cholerstwo, dorawała nas w swoje szpony! Zima znów zaskoczyła drogowców… Odtrąbienie globalnego ocieplenia okazało się zdecydowanie przedwczesne:
656500
Przypuszczam, że powyższe stwierdzenia (i im podobne) pojawiały się w rozmowach większości ludzi w Polsce. U mnie w robocie jest to temat dyżurny od dobrych kilku dni. Gdzie się nie ruszę - w windzie, kolejce do ksera, na korytarzach - dochodzą mnie marudzenia na śnieg… często od osób, które jeszcze niedawno wyglądały go z utęsknieniem. Cóż, taka już ludzka natura, zawsze znajdzie się powód do biadolenia.
Ja natomiast jestem bardzo zadowolony, bo nie ma nic gorszego dla mnie niż bura i mokra zima w mieście, kiedy wszystko jest szare i brudne. Drobne przeciwności losu, jak zasypane chodniki czy konieczność odśnieżania/skrobania samochodu przynajmniej dwa razy dziennie, zupełnie mnie nie ruszają, a nawet są pewnym przyjemnym urozmaiceniem. Machanie łopatą, by wyjechać z parkingu, traktuję jako namiastkę ćwiczeń fizycznych. Jednym słowem dla mnie jest git i mam nadzieję, że taka pogoda utrzyma się przynajmniej do końca lutego - w marcu może się to już wszystko stopić i zacząć porządna wiosna. Ale na razie: niech mróz trzyma!
Mam nadzieję, że w wątpliwym przypadku spełnienia się mojego życzenia, nie będę pluł sobie w brodę, jak narrator z poniższego dziennika (pewnie wszyscy to znają, ale dla mnie to cały czas śmieszy): Read the rest of this entry »

Tags:

Posted in Ględzenie | 7 Comments »

« Previous Entries


Pages

Kategorie

Fora

Pisarze o sobie

Strony

Znajomi piszą

Archiwum




© 2010 Ględzenie Shadowa Design by Arcsin Web Templates