Blog nie tylko literacki

Wywiad z Dukajem

July 29th, 2009 by Shadow

Znowu pobawię się w tablicę ogłoszeń i zareklamuję dokonanie kogoś innego. Na Katedrze ukazał się przedwczoraj wywiad z Jackiem Dukajem, a przeprowadził go Janek Żerański. Rozmowa jest ciekawa, a autor Lodu wypowiada się w większości tematów bardzo obszernie (złośliwi powiedzą, że inaczej nie umie…). W wywiadzie można przeczytać kilka słów o Wrońcu - najnowszej książce Dukaja, planowanej na grudzień tego roku. A poza tym sporo jest o technologicznej osobliwości i o tym, co się zmieniło przez dwa lata od już słynnego Krajobrazu po zwycięstwie. Rzecz jasna to tylko niektóre z poruszanych w wywiadzie tematów. Zapraszam do lektury.

Tags: , ,

Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym, Ogłoszenia drobne | No Comments »

Mrożony Hellblazer

July 28th, 2009 by Shadow

Zgodnie z zapowiedzią prędko zabrałem się za kolejnego Hellblazera. Tak naprawdę tom Freezes Over przeczytałem dzień po zamieszeniu tutaj wpisu o Hard Time, ale – jak to już jest u mnie normą – sporo czasu mi zajęło, by się zmobilizować do napisania kilku słów. Zresztą, jak by się tak zastanowić, to prawdopodobnie jeszcze dłużej bym z tym zwlekał, gdyby na moim biurku nie pojawiła się dostawa różnych komiksów do przeczytania – a wolałbym sobie nie robić większych zaległości, niż jest to konieczne.

Najpierw o fabule. Chyba myliłem się we wpisie o Hard Time, że kolejne części komiksu wyjaśnią nieco z wcześniejszych wydarzeń będących udziałem Johna Constantine’a. Być może coś mi się pomerdało i przekręciłem słowa znajomych; albo też w tym komiksie jest początek historii, a połączenie fabuł nastąpi dopiero w Highwater. Poczekamy, przeczytamy, zobaczymy. Read the rest of this entry »

Tags: , , ,

Posted in Obrazki i chmurki | No Comments »

Historia niższych lotów

July 27th, 2009 by Shadow

Książki młodzieżowe zdarza mi się czytać rzadko. Jedną z serii, którą czytałem do tej pory ze sporym zainteresowaniem, są Kroniki Zaczarowanego Lasu Patricii C. Wrede. Lekko napisane przygody dzielnej księżniczki (a później królowej) Cimoreny miały do tej pory swój niezaprzeczalny urok i stanowiły miły, choć krótki przerywnik między poważniejszymi lekturami. Niestety trzecia część cyklu, Przywołanie smoków, okazała się pozycją znacznie słabszą od poprzedniczek.

Wrede wykreowała w poprzednich częściach kilkoro bohaterów, wśród których Cimorena grała pierwsze skrzypce. W Przywoływaniu smoków ulega to zmianie, w czym upatruję jednego z powodów słabości książki. Głównego, i dosyć charyzmatycznego bohatera, zastąpił bohater zbiorowy, czyli grupa postaci wyruszających z misją. Cimorena stała się tylko jednym z kilku równorzędnych protagonistów. Zresztą, jeśli już trzeba by było wskazać jednego głównego bohatera, byłaby nim nieco nijaka czarownica Morwena. Oprócz niej (i kilku postaci znanych z wcześniejszych tomów) do kolejnego starcia z magami wyruszają gadające koty i królik imieniem Zabójca przemieniony w niebieskiego latającego osła. Read the rest of this entry »

Tags: , , ,

Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »

We więźniu

July 15th, 2009 by Shadow

Hard Time to moja druga przygoda z Hellblazerem, dziejąca się bezpośrednio przed opisywanym przeze mnie przed kilkoma miesiącami Good Intentions. Niemniej jednak pomiędzy oboma albumami są nieliczne nawiązania fabularne; a w zasadzie jedno główne - Hard Time opisuje pobyt Constantine’a w więzieniu, a w Good Intentions poznajemy jego losy bezpośrednio po opuszczeniu mamra. Stąd też zaburzenie w chronologii niczym nie przeszkadzało.

Twórcą scenariusza do Hard Time, podobnie jak do Good Intentions, jest Brian Azzarello, który debiutował w serii właśnie omawianym tutaj komiksem. Nie mogę porównać jego dokonań z dziełami innych scenarzystów tworzących Hellblazera, więc ciężko mi powiedzieć, czy łącząca Hard Time i Good Intentions specyfika jest charakterystyczna właśnie dla Azzarello, czy też wynika ona z formy całej serii. Niemniej jednak znajduję w obu komikach podobny humor i spaczone spojrzenie na rzeczywistość. Read the rest of this entry »

Tags: , , ,

Posted in Obrazki i chmurki | No Comments »

Gdyby Mojżesz nie uszedł z Egiptu…

July 13th, 2009 by Shadow

Robert Silverberg jest jedną z ikon światowej sceny science fiction. W swym ogromnym dorobku ma pozycje lepsze i gorsze, ale gdy tylko udała mu się powieść, niewielu mogło się z nim równać. Kto nie pamięta Stochastyka, Czasu przemian, Człowieka w labiryncie czy Zamku Lorda Valentine’a? Listę tę można by bez problemów wydłużyć jeszcze o kilka pozycji, które na stałe trafiły do kanonu fantastyki. Wraz z upływem lat Silverberg zaczął mniej pisać, sześć lat temu ukazała się jego ostatnia powieść: Roma Eterna. Wraz z jej polską premierą możemy się przekonać, czy ostatnie dzieło amerykańskiego pisarza dorównuje swoim starszym poprzedniczkom, czy też jednak jej miejsce znajduje się pośród mniej udanych utworów Silverberga.

W Romie Eternie przedstawione są alternatywne dzieje naszego świata, w którym to Cesarstwo Rzymskie nie upadło, a przetrwało wiatry historii i istniało przez tysiące lat. Silverberg, podobnie jak Kim Stanley Robinson w Latach ryżu i soli wychodzi od małej zmiany w historii, która nadała dziejom świata zupełnie innego biegu (W przypadku Roma Eterna jest to nieudany exodus Żydów z Egiptu, co sprawiło, iż nie mogło powstać chrześcijaństwo. W świecie Silverberga nie wykształcił się również islam, choć okoliczności, jakie to spowodowały, są już trochę wątpliwe; z powodów wyjaśnionych w dalszej części recenzji.). Zresztą analogii do książki Robinsona jest więcej: „Roma Eterna” nie jest spójna fabularnie, składa się z kilkunastu rozdziałów stanowiących tak naprawdę oddzielne utwory. Za ich pomocą Silverberg streszcza tysiąc pięćset lat historii Rzymu. Czasem koncentruje się na kluczowych dla dziejów świata wydarzeniach, a czasem skupia się na historiach ludzi, którzy są jedynie drobnymi trybami w ogromnej machinie Cesarstwa. To cenne, że Silverberg oprócz opisania alternatywnych dziejów świata, znalazł również miejsce na opisanie społeczeństwa i jego zwyczajów. Oczywiście, z racji skali czasowej, dokonał tego w ograniczonej formie. Read the rest of this entry »

Tags: , ,

Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »

Przegląd twórczości w cieniu apokalipsy

July 9th, 2009 by Shadow

Krzysztof Kochański jest trochę zapomnianym pisarzem. Zapomnianym, bo od dłuższego czasu tylko z rzadka publikującym. Mageot i Baszta czarownic ukazały się już ładnych kilka lat temu; stosunkowo niedawno zamieścił kilka tekstów w antologiach, kilka w czasopismach – jednakże, by zaistnieć w świadomości zbiorowej, pisarz potrzebuje wydań książkowych. Tym bardziej, że Kochański milczał literacko niemal przez cale lata dziewięćdziesiąte ubiegłego wieku. W związku z tym mam wrażenie, że Kochański jest, szczególnie w przypadku czytelników z młodszego pokolenia, autorem mało znanym. Dobrze się więc stało, że Runa przypomina jego starsze utwory, bo wiele z nich jest naprawdę niezłych.
Twórczość Kochańskiego jest zróżnicowana; autor podczas swej kariery próbował sił w różnych odmianach fantastyki, jednakże najczęściej (a przynajmniej mnie dane było przede wszystkim na takie utwory trafiać) przejawiał inklinacje do tworzenia fabuł osadzonych w realiach szeroko pojętego science fiction. Zabójca czarownic – wbrew temu, co mógłby sugerować tytuł – to zbiór ośmiu opowiadań nawiązujących przynajmniej jednym elementem do fantastyki naukowej. W ich obrębie można wyróżnić kilka pomniejszych nurtów w twórczości Kochańskiego. Read the rest of this entry »

Tags: , ,

Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »

Zabawna napierdalanka

July 7th, 2009 by Shadow

Ekranizacje komiksów już dawno temu przestały być nowością; nie znam danych, ale przypuszczam, że obecnie (w kasowych produkcjach rzecz jasna) jest ich znacznie więcej niż adaptacji prozy. A jeśli chodzi o szeroko pojętą fantastykę, to nawet nie ma czego porównywać. Pula możliwych komiksów powoli się zawęża, stąd też coraz to pojawiają się sequele, n-te części Batmana, Spidermana, etc. Również Transoformers doczekali się filmowej kontynuacji. Pierwsza część była w porządku – trochę kiczowata, trochę nielogiczna, miejscami nawet zabawna. Nie było to jakieś wielkie kino, ale zaskakująco dobre, jeśli weźmie się pod uwagę to, co hollywoodzcy producenci i scenarzyści zrobili z niektórymi komiksami. Druga część Transformersów, co zdarza się rzadko, jest lepsza od poprzedniczki. Pod warunkiem, że nie idzie się do kina na ucztę intelektualną lub emocjonalną, a na niewyszukaną rozrywkę skoncentrowaną głównie na prostych gagach i efektach wizualnych.

Idąc na Zemstę Upadłych trzeba rzecz jasna pozostawić w domu zestaw do analizy logicznej. W wielu przypadkach ciąg przyczynowo-skutkowy jest w filmie zaburzony. Znaczna część pojawiających się nowych elementów jest wyciągana z kapelusza, a nie jest konsekwencją wcześniejszych wydarzeń. Błędów i nieścisłości można się doszukiwać zarówno na poziomie szczegółów, jak i w założeniach leżących u podwalin fabuły. I co z tego? Nic. Podczas długiego, trwającego chyba 2,5 godziny seansu nawet przez moment mi to nie przeszkadzało. Dostrzegałem, ale co najwyżej powodowało to dodatkowy uśmiech. Są filmy, w których to strasznie razi, ale twórcom Transformersów numero duo udały się na tyle pozostałe elementy, że nie zwracało się uwagi na luki w scenariuszu.Zalety filmu można podzielić na dwie kategorie: coś dla oka i coś do śmiechu. Zemsta Upadłych jest naprawdę nieźle zrealizowana wizualnie. Roboty prezentują się okazale, transformacje i wybuchy zdarzają się w zasadzie co chwilę. Czasem co prawda zmiany (głównie w trakcie walki) zachodzą tak szybko, że nie sposób zorientować się co tak naprawdę się dzieje, ale to dosyć częste zjawisko w kinie akcji ostatnich lat. Być może należałoby popracować trochę nad zdjęciami i montażem, ale i tak nie jest źle. Read the rest of this entry »

Tags: , ,

Posted in Ruchome obrazki | 3 Comments »

Zuo w internecie, czyli o recenzjach w sieci

July 4th, 2009 by Shadow

Jewgienij T. Olejniczak swoim tekstem Sami sobie sterem, żeglarzem i okrętem… chciał wsadzić kij w mrowisko i wywołać dyskusję na temat krytyki fantastyki. Cel to piękny i słuszny, lecz nieco chybiony; swój wywód oparł na faktach i mitach, które krążą w środowisku fantastów już od dawna, a przez to nie są ani oryginalne, ani wstrząsające. Autor artykułu stawia w zasadzie dwie tezy: 1. pisarze potrafią uprawiać krytykę, ale nie powinni tego robić; 2. krytycy (głównie internetowi) to amatorzy, na których należy spuścić zasłonę milczenia. Memy te krążą już od dawna, więc i nad tekstem Olejniczaka przeszedłbym do porządku dziennego bez mrugnięcia okiem… zostałem jednak poproszony przez redakcję Creatio Fantastica o komentarz, jako przedstawiciel portalu internetowego, na którym publikowane są recenzje; ba, sam recenzje fantastyki piszę. Postaram się więc pokrótce przedstawić, jak wygląda sytuacja od drugiej strony, koncentrując się głównie na drugiej tezie postawionej przez Olejniczaka.

Zadanie to jest o tyle trudne, że mogę zostać posądzony o partykularyzm, rozgrywanie gierek z sieciową konkurencją, czy wreszcie osobiste zaangażowanie owocujące brakiem umiejętności spojrzenia na sytuację z dystansu. Powiela to argumenty stawiane na poparcie tezy, że pisarze nie powinni parać się krytyką kolegów po fachu. Jednakże, skoro nie widzę nic złego w tym, że jeden autor ocenia twórczość drugiego, nic nie stoi na przeszkodzie, bym swoje zdanie o recenzjach fantastyki wyraził. Nie będzie to opis stanu faktycznego; raczej zapis osobistych obserwacji i przemyśleń. Read the rest of this entry »

Tags: , ,

Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym, Ględzenie | 5 Comments »

Raport czytelniczy 06/2009

July 3rd, 2009 by Shadow

Czerwiec minął równie szybko jak poprzednie miesiące… a z punktu widzenia czytelniczego to nawet szybciej, bo przeczytałem znów tylko siedem książek – tradycyjnie już głównie na początku i pod koniec miesiąca. I tak naprawdę niewielkie były szanse, żeby tę liczbę jakoś znacząco zwiększyć. Z natłoku obowiązków nie dałoby się wykroić dużo więcej czasu na czytanie – ot, tyle żeby dało radę jeszcze jedną książkę przeczytać. Ale przecież nie o to chodzi, żeby się zmuszać do czytania i robić to na wyścigi.
Czerwiec był pierwszym miesiącem od momentu rozpoczęcia pisania raportów czytelniczych, w którym lista lektur znacząco odbiegła od tych, które zapowiadałem. Okazało się, że muszę napisać kilka przedpremierowych recenzji lub też miałem ochotę na coś diametralnie różnego od wypisanych przed miesiącem książek. Stąd też lista czerwcowych lektur prezentuje się następująco: Read the rest of this entry »

Tags: ,

Posted in Raport czytelniczy | 1 Comment »

Lipcowe zgadywanki

July 1st, 2009 by Shadow

Na Katedrze pojawiły się lipcowe zgadywanki. Tym razem są wyjątkowo skromne, na co złożyły się różne powody. Po pierwsze wydawcy jak zwykle zrobili kilka psikusów i przesunęli w ostatnich dniach czerwca premiery, czasem nawet o kilka miesięcy. Po drugie nie ma zbyt wiele ciekawych zapowiedzi na lipiec, a jak już są to zwykle wznowienia (o których, po aferze, nie piszemy), albo zbiory opowiadań, z których ciężko coś napisać (albo znów: część tekstów jest już znana). Po trzecie wreszcie czerwiec jest takim miesiącem, w którym wiele osób z naszej redakcji ma różne pozakatedralne obowiązki. Stąd też na lipiec proponujemy jedynie trzy zgadywanki oraz trzy weryfikacje. Moje – po jednej z każdej kategorii – poniżej. Read the rest of this entry »

Tags: , , ,

Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »


Pages

Kategorie

Fora

Pisarze o sobie

Strony

Znajomi piszą

Archiwum




© 2010 Ględzenie Shadowa Design by Arcsin Web Templates