Blog nie tylko literacki

Raport czytelniczy 01/09

January 31st, 2009 by Shadow

Kończy się styczeń, pora więc na kolejne podsumowanie moich bojów z literaturą (niekoniecznie piękną). Pisałem, że prawdopodobnie ten miesiąc nie będzie zbyt udany pod względem czytelniczym, ale nie przypuszczałem, że aż tak bardzo. Okoliczności jednak okazały się inaczej. Najpierw wyjazd, później praca i nauka skutecznie ograniczyły mój czas wolny, a na dokładkę przeżywałem kryzys czytelniczy. Tak średnio raz na pół roku coś takiego mnie trafia i przez około dwa tygodnie po prostu nie chce mi się czytać. Zmęczenie materiału? Być może.
Efekt jest taki, że przeczytałem w styczniu łącznie sześć książek (jeśli za osobną książkę można w ogóle uznać opowiadanie Dukaja)… a wynik byłby jeszcze gorszy, gdyby nie dwa ostatnie dni, kiedy to udało mi się „zaliczyć” całego Pielewina i połowę Crowleya. A teraz tradycyjnie listy: Read the rest of this entry »

Tags: ,

Posted in Raport czytelniczy | 2 Comments »

Historia pewnej szyby… c.d.

January 29th, 2009 by Shadow

Mówiłem, że to nie będzie koniec? Mówiłem! Miałem rację? Niestety miałem… Relacji (fakt, nieco spóźnionej, ale czasu ostatnio u mnie mało) ciąg dalszy: Przyjechałem do serwisu zgodnie z umową, przekazałem samochód i dokumenty od ubezpieczyciela, wszystko poszło jak z płatka. Niestety jakieś trzy godziny później dzwonią do mnie z warsztatu z informacją, że pieniądze od ubezpieczyciela nie wpłynęły; mało tego – zgubili dokumenty, które im później donosiłem. A tak ich chwaliłem, że wszystko poszło sprawnie… widać jak działają szybko, to niedokładnie. Trudno się mówi, zdecydowałem się zapłacić z własnej kieszeni, a później wykłócać się z ubezpieczycielem.

Wieczorem przyjechałem po samochód, obsługiwał mnie oczywiście już ktoś inny, pracowała druga zmiana. Szybko załatwiliśmy co trzeba i dowiedziałem się, że faktura czeka na mnie w kasie. Przypominam – to kilkaset metrów dalej, w innym budynku. Dzielnie wyszedłem na mróz i poszedłem we wskazane miejsce. Dowiedziałem się ile i zapłaciłem. Dopiero wtedy dostałem fakturę (instytucja okienka) i zobaczyłem, że policzono za szybę całą kwotę – a przecież wpłacałem zaliczkę i mówiłem to rano w warsztacie. No to w drogę z powrotem i dowiadywać się trzeba. Read the rest of this entry »

Tags: ,

Posted in Ględzenie | No Comments »

Cztery oblicza Villona

January 28th, 2009 by Shadow

Blisko siedem lat temu po raz pierwszy zetknąłem się z twórczością Jacka Komudy. Kontakt był o tyle nietypowy, że wcale nie dotyczył głównego nurtu tematycznego tego pisarza, czyli powieści historycznych osadzonych w realiach Polski Szlacheckiej. W antologii Robimy rewolucję natrafiłem na opowiadanie Tak daleko do nieba, historię poety-rzezimieszka Franciszka Villona. Tekst ten, choć z perspektywy późniejszych dokonań Komudy wydaje się średni, odcisnął na mnie tak silne piętno, iż na całą późniejszą twórczość tego autora patrzyłem i patrzę właśnie przez pryzmat tekstów o Villonie.

Sarmackie powieści Komudy cieszą się znacznie większym powodzeniem wśród czytelników, ale to właśnie kolejnych tekstów o Villonie wyczekuję z niecierpliwością. I od czasu do czasu je otrzymuję. Pod koniec 2008 roku ukazał się drugi, po Imieniu bestii, tom opowiadań z Franciszkiem Villonem w roli głównej. Oprócz tytułowego Herezjarchy, który był wcześniej publikowany w pierwszym tomie antologii A.D. XIII, Komuda serwuje czytelnikowi trzy nowe utwory. I przynajmniej jeden z nich stoi na wysokim poziomie. Read the rest of this entry »

Tags: , , ,

Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »

Dzikie blotki i gatunkowe rozterki

January 25th, 2009 by Shadow

Wędrowny rycerz jest trzecim i zarazem ostatnim tomem Retrospektywy – obszernego zbioru opowiadań (choć nie tylko, bo pojawiały się również scenariusze) ukazującego przekrojowo całą twórczość George’a R.R. Martina, z pewności jednego z najbardziej popularnych w naszym kraju pisarzy fantastycznych. W tym tomie prezentowane są dwa nurty jego pisarstwa, w tym jeden zupełnie w Polsce nieznany. Ciekawostką są również odautorskie wprowadzenia do każdej z grup utworów.

Trzeci tom Retrospektywy rozpoczyna się od prezentacji Wild Cards, niepublikowanego dotąd w naszym kraju literackiego dziecka Martina. Dzikie karty to seria antologii (lub, jak chce sam pisarz, powieści mozaikowych) redagowanych przez amerykańskiego autora. Są one poświęcone superbohaterom i tak naprawdę równie dobrze (a może i lepiej) prezentowałyby się jako komiksy. Przynajmniej takie odnoszę wrażenie, gdyż jako próbkę z kilkunastotomowej serii dostaliśmy zaledwie dwa opowiadania Martina. I chyba dobrze, że tylko dwa, gdyż żadne z nich nie rzuca na kolana. Są poprawne, ale czyta się je bez emocji czy zaciekawienia. Przypuszczam jednak, że w Stanach Zjednoczonych, gdzie komiksowi herosi są integralną częścią popkultury, tego rodzaju twórczość może przypaść do gustu. Warto również uwzględnić, że Bohater w skorupie i Z dziennika Xaviera Desmonda to jedynie fragmenty większej całości, a czytelnik nie jest w stanie wyłapać wielu rzeczy z powodu prozaicznego braku kontekstu i szerszego tła. Nie sądzę jednak, by ich znajomość znacząco podwyższyła wartość literacką omawianych opowiadań. A tym, w moim przekonaniu, bliżej do blotek niż asów i dżokerów, o których traktują. Read the rest of this entry »

Tags: , ,

Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »

Wizualizacja z opisem

January 20th, 2009 by Shadow

Katedra najprawdopodobniej do niedawna była najbardziej znanym utworem Jacka Dukaja. Swoją popularność zawdzięczała nie tyle nawet wartości literackiej czy pomysłowi, ale przede wszystkim reklamie, jaką zrobił jej film Tomka Bagińskiego, stworzony właśnie na podstawie tego opowiadania. Zapewne nie minę się daleko z prawdą, jeśli stwierdzę, że właśnie za sprawą nominowanej do Oscara animacji wiele osób spoza środowiska fantastycznego po raz pierwszy usłyszało o Dukaju.
W ramach wznawiania książek pisarza Wydawnictwo Literackie pod koniec 2008 roku ponownie wydało album zawierający opowiadanie Katedra oraz ilustracje i kadry z filmu Bagińskiego. Do tego nowego wydania dołączona została również płyta DVD z filmem oraz materiałami dodatkowymi. Read the rest of this entry »

Tags: , ,

Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym, Ruchome obrazki | No Comments »

Fantastyka 2008 oczami wydawców

January 19th, 2009 by Shadow

Na Katedrze pojawił się miniwywiad z trzema pośród naszych wydawców fantastyki (Fabryka Słów, Mag i Runa). Początkowo miało być ich sześciu, ale mimo wcześniejszych deklaracji, od trójki nie doczekaliśmy się odpowiedzi (możecie strzelać którzy to). Trudno się mówi, na pewno przez ich brak artykuł traci nieco na wartości. A o czym on jest? O tym jak według nich wyglądał zeszły rok w fantastycznej branży wydawniczej. Każdy wydawca otrzymał zestaw siedmiu pytań – sześć takich samych i jedno sprofilowane. Pomysłodawcą całości był Maeg, ale swoje trzy grosze wtrąciło kilku innych katedralnych redaktorów (w tym i ja). Zachęcam do lektury, bo oprócz podsumowania zeszłego roku, wydawcy poinformowali o części swoich planów wydawniczych na rok bieżący.

Tags: , ,

Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym, Ogłoszenia drobne | No Comments »

Historia pewnej szyby…

January 18th, 2009 by Shadow

…czyli dlaczego w Polsce jest tak źle, jeśli jest tak dobrze.

Gdzieś w połowie listopada pękła mi przednia szyba w samochodzie. Zdarza się. Uszkodzenie nie było na tyle poważne, by uniemożliwić jazdę. Ot, gustowna rozeta na środku, w zasadzie się nie powiększająca od momentu zaistnienia. Niemniej jednak trzeba było ją w miarę szybko wymienić, bo na Sylwestra wybierałem się zagranicę i lepiej było nie jechać tam uszkodzonym samochodem. Udałem się więc do serwisu: duża firma, salony dwóch marek koncernu, komis, serwis mechaniczny, serwis powypadkowy i sklep z częściami. Dla dalszej części historii kluczowe będą te dwa ostatnie. Read the rest of this entry »

Tags: ,

Posted in Ględzenie | 1 Comment »

Chopok i Liptovský Mikuláš, czyli narciarski Sylwester na Słowacji

January 15th, 2009 by Shadow

Na przełomie 2008 i 2009 roku przeciętny człowiek, który tylko wystarał się o kilka dni urlopu – tak jak studenci – mógł raczyć się ponad dwutygodniowym urlopem w środku zimy. W związku z tym chyba cała Europa postanowiła się wyrwać z domu. Na podobny pomysł wpadłem i ja z grupą znajomych: postanowiliśmy jechać na narty w Alpy. Pech chciał, że zabraliśmy się za organizację wyjazdu dużo za późno. A kiedy wreszcie znaleźliśmy ofertę w naszym zasięgu finansowym, część ekipy się wykruszyła. I tak, po wielu perypetiach, o których może kiedyś napiszę, wylądowaliśmy w końcu na Słowacji, w Liptovským Mikulášu (po naszemu to jest zdaje się Liptowski Mikulasz, choć Google podpowiada też inne wersje).

Naszą bazą wypadową był hotel o jakże dumnej nazwie Bocian. Muszę przyznać, że chociaż podczas organizacji wyjazdu prześladowało nas jakieś fatum, to po przyjeździe na Słowację zniknęło. Hotel był w jakimś starym dworku (obstawiam, że pokój mieliśmy w stajniach), przerobionym już dobrych kilka lat temu na pensjonat. Pokój był spory, może bez luksusów – ale nie spodziewaliśmy się ich za zapłaconą cenę. Ważne, że spełniał nasze wymagania (nawet jeśli nie było najcieplej) i nie mieliśmy na miejscu żadnych problemów. Czego nie można powiedzieć o innych uczestnikach wyjazdu zorganizowanego przez OIS. Choć osobiście złego słowa powiedzieć nie mogę, to z zasłuchanych opowieści zdecydowanie rysuje się obraz braku profesjonalizmu ze strony biura podróży. Nam się udało, ale chyba nie będziemy ryzykować kolejnego razu… Read the rest of this entry »

Tags: , ,

Posted in Nie tylko palcem po mapie | 2 Comments »

Zwierzaki w Afryce

January 13th, 2009 by Shadow

Madagaskar 2Pierwsza część Madagaskaru w mojej opinii była jedną z najbardziej udanych nowoczesnych animacji, lepszy był chyba tylko pierwszy Shrek, a biła na głowę wiele innych produkcji. Wyraziste postacie - zarówno pierwszoplanowe jak i poboczne (pingwiny!), niezła fabuła i świetny humor – widziałem polską i angielską wersję i obie były udane, choć ze zrozumiałych przyczyn wolałem jednak rodzimą: koszula bliższa ciału, a i zrozumienie i wyłapanie aluzji pełniejsze.

Nie będzie więc zaskoczeniem, jeśli powiem, że na Madagaskar 2 czekałem z dużymi nadziejami i oczekiwaniami. Gdzieś z tyłu czaszki pojawiały się oczywiście podszepty o obawach związanych z sequelami, ale spychałem je na margines. W końcu przygód Aleksa i spółki (i pingwinów!) nie można sknocić… za bardzo. I faktycznie, druga odsłona tej animacji dostarczyła sporo rozrywki, choć niestety jest wyraźnie słabsza od części pierwszej. To nadal bardzo dobry film, lepszy od większości bezpośredniej konkurencji, ale jednak bez tego polotu i świeżości (ale za to nadal z pingwinami!).

O zaletach wiele pisać nie będę. Po pierwsze nie lubię i nie za bardzo potrafię chwalić, a po drugie są one takie same, jak w przypadku części pierwszej. Kto widział, ten wie o co chodzi. Kto nie widział, niech obejrzy. I Misję świąteczną też (pingwiny!). Będę więc wytykał wady, choć mam nadzieję, iż nie zniechęcą one kogoś nadmiernie i nie wybierze się w związku z tym do kina. Read the rest of this entry »

Tags: ,

Posted in Ruchome obrazki | 2 Comments »

Śmiertelność geniuszu

January 12th, 2009 by Shadow

Obóz koncentracjiAUTOR
Thomas M. Disch uchodzi za jednego z ważniejszych autorów Nowej Fali w zachodniej fantastyce. Jego kariera miała wiele zwrotów, migrował między gatunkami i konwencjami. Co prawda za swą beletrystykę nie otrzymał wielu nagród, to jego nazwisko często przewijało się na listach nominowanych. Jednakże do niedawna był w naszym kraju praktycznie nieznany, jeśli nie liczyć Lekarza wydanego przez Amber na początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Dopiero w 2007 roku Solaris na dobre wprowadził Discha na polski rynek, najpierw wydając Na skrzydłach pieśni, a rok później Obóz koncentracji. I właśnie tej ostatniej książkę spróbuję się teraz przyjrzeć bliżej.

FORMA
Powieść w przeważającej części (kilka stron mniej więcej w środku powieści to istny strumień świadomości; i to świadomości mającej jedynie szczątkowy kontakt ze światem zewnętrznym) ma formę dziennika prowadzonego przez Louisa, głównego bohatera i siłą rzeczy narratora. Dischowi udaje się w niezauważalny sposób przemycić sporo informacji o świecie przedstawionym, mimo iż są to informacje dla Louisa oczywiste. To za jego sprawą poznajemy otaczającą go rzeczywistość, siłą rzeczy mocno przefiltrowaną i zniekształconą. Narrator nie waha się opatrywać opisywanych faktów własnymi, często wybitnie złośliwymi komentarzami. Jednakże jak inaczej można wyładować frustrację tkwiąc za kratami więzienia? Read the rest of this entry »

Tags: , ,

Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »

« Previous Entries


Pages

Kategorie

Fora

Pisarze o sobie

Strony

Znajomi piszą

Archiwum




© 2010 Ględzenie Shadowa Design by Arcsin Web Templates