<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	>

<channel>
	<title>Ględzenie Shadowa</title>
	<atom:link href="http://shadowmage.nast.pl/?feed=rss2" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://shadowmage.nast.pl</link>
	<description>Blog nie tylko literacki</description>
	<pubDate>Thu, 02 Sep 2010 21:01:25 +0000</pubDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.7</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Raport czytelniczy 08/2010</title>
		<link>http://shadowmage.nast.pl/?p=1685</link>
		<comments>http://shadowmage.nast.pl/?p=1685#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 02 Sep 2010 21:01:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Shadow</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Raport czytelniczy]]></category>

		<category><![CDATA[książki]]></category>

		<category><![CDATA[lektury]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://shadowmage.nast.pl/?p=1685</guid>
		<description><![CDATA[Sierpień był miesiącem, w którym sporo się wydarzyło. Na głowie miałem sporo obowiązków, byłem w Hiszpanii i na Triconie w Cieszynie, a do tego jeszcze miałem dylematy dotyczące kariery zawodowej – nic więc dziwnego, że nie miałem głowy i czasu na czytanie (na inne rzeczy też, stąd też brak aktualizacji na blogu). W rezultacie osiągnąłem [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Sierpień był miesiącem, w którym sporo się wydarzyło. Na głowie miałem sporo obowiązków, byłem w Hiszpanii i na Triconie w Cieszynie, a do tego jeszcze miałem dylematy dotyczące kariery zawodowej – nic więc dziwnego, że nie miałem głowy i czasu na czytanie (na inne rzeczy też, stąd też brak aktualizacji na blogu). W rezultacie osiągnąłem wynik najgorszy od kiedy rozpocząłem spisywanie raportów czytelniczych; przypuszczam, że można to pociągnąć znacznie dalej – nie przypominam sobie bowiem miesiąca, w którym przeczytałbym tylko dwie książki. Na usprawiedliwienie powiem tylko, że każda z nich miała pewnie około miliona znaków, więc zamiast nich mógłbym przeczytać pewnie sześć czy siedem książek w wydaniu Fabryki Słów (czy ostatnio Runy)… ale nie chciałbym, bo obie dostarczyły naprawdę niezłych przeżyć czytelniczych, choć nie są do siebie ani trochę podobne. Nie przeciągając, oto lista:<br />
<span id="more-1685"></span></p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Książki przeczytane w sierpniu:</strong></p>
<ul style="text-align: justify;">
<li>Wit Szostak: <a href="http://katedra.nast.pl/ksiazka/9860/Szostak-Wit-Chocholy/"><em>Chochoły</em></a></li>
<li>Robert M. Wegner: <a href="http://katedra.nast.pl/ksiazka/8962/Wegner-Robert-M-Opowiesci-z-meekhanskiego-pogranicza-Wschod-Zachod/"><em>Opowieści z Meekhańskiego pogranicza. Wschód-Zachód</em></a></li>
</ul>
<p style="text-align: justify;">Czego spodziewać się po Wegnerze wiedzą chyba wszyscy, którzy czytali <a href="http://katedra.nast.pl/ksiazka/8150/Wegner-Robert-M-Opowiesci-z-meekhanskiego-pogranicza-Polnoc-Poludnie-/"><em>Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Północ-Południe</em></a>: czyli dobrej, męskiej (w sumie to nie przepadam za takim określeniem w literaturze) fantastyki. Epickiej, ale bez nadmiernego patosu. Opowiadania z drugiego zbioru z jednej strony stanowią wymieszanie wątków (motywów) z pierwszego tomu, ale z drugiej autor wprowadza też nieco nowych pomysłów. W rezultacie czytelnik otrzymuje dobrze już znaną (i oczekiwaną) rozrywkę, ale podlaną nowym sosem. Książka ma trochę wad, szczególnie konstrukcyjnych: np. widać wyraźnie, że jest to przygrywka do większej, powieściowej (a zapewne i kilkutomowej) całości, przez co nawet bardzo dobre opowiadanie może mieć zepsutą końcówkę. W związku z powyższym oceniam <em>Wschód-Zachód</em> nieco gorzej niż <em>Północ-Poludnie</em>, ale i tak przy książce bawiłem się przednie.<br />
Zupełnie innych emocji dostarczyła powieść Szostaka. Gęsta, zawiła to proza, pełna niedopowiedzeń i wieloznaczności, nieprowadząca czytelnika za rękę, ale wymuszająca w nim samotne poszukiwania sensu i celu. W komplementach można się rozpływać jeszcze długo, więc na razie na tym poprzestanę (na pewno powstanie w niedługim czasie recenzja). Dodam jeszcze, że ciężko porównywać <em>Chochoły</em> z innymi utworami Szostaka; widać nieco wpływu <a href="http://katedra.nast.pl/ksiazka/6327/Szostak-Wit-Oberki-do-konca-swiata/"><em>Oberków do końca świata</em></a> oraz <em>Miasta grobów. Uwertury</em>, ale to zaledwie nalot, pewne inspiracje – rdzeń jest nowy i oszałamiający.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Co powinienem przeczytać we wrześniu: </strong></p>
<ul>
<li>Graham Joyce: <a href="http://katedra.nast.pl/ksiazka/7268/Joyce-Graham-Requiem/"><em>Requiem</em></a></li>
<li>Jack Whyte: <a href="http://katedra.nast.pl/ksiazka/8440/Whyte-Jack-Templariusze-Whyte-Jack-Chaos-w-zakonie/"><em>Chaos w zakonie</em></a></li>
</ul>
<p style="text-align: justify;"><strong>Co chciałbym przeczytać w sierpniu:</strong></p>
<ul style="text-align: justify;">
<li>Antologia: <a href="http://www.kurodahan.com/e/catalog/titles/j0021.html"><em>Speculative Japan</em></a></li>
<li>Peter F. Hamilton: <a href="http://katedra.nast.pl/ksiazka/4631/Hamilton-Peter-F-Nagi-bog-Wiara/"><em>Nagi bóg. Wiara</em></a></li>
<li>Ian McDonald: <a href="http://katedra.nast.pl/ksiazka/9131/McDonald-Ian-Serca-dlonie-glosy/"><em>Serca, dłonie, głosy</em></a></li>
<li>Salman Rushdie: <a href="http://biblionetka.pl/book.aspx?id=310"><em>Grimus </em></a></li>
</ul>
<ul style="text-align: justify;"><strong>Książki, których (raczej) nie przeczytam we wrześniu:</strong></p>
<li>Thomas Pynchon: <a href="http://czytelnia.onet.pl/0,13262,0,1,nowosci.html"><em>Mason i Dixon</em></a></li>
<li>Gene Wolfe: <a href="http://katedra.nast.pl/ksiazka/5781/Wolfe-Gene-Cytadela-Autarchy/"><em>Cytadela Autarchy</em></a></li>
</ul>
<p style="text-align: justify;">Na koniec krótko i na temat, żeby zamknąć szybko podsumowanie żałosnego sierpnia. Wygląda na to, że najbliższe 2-3 miesiące będą w moim wypadku równie udane, jak zeszły miesiąc, więc nie dodaję niczego do listy. Nawet jak się coś pojawi do recenzji, to pewnie i tak nie dam rady przeczytać we wrześniu, więc chyba nie ma sensu rozdmuchiwać listy… chociaż oczywiście niczego nie można być pewnym i nie wykluczam, że doznam nagłego przypływu energii, który zaowocuje skróceniem czasu potrzebnego na sen do jakichś czterech godzin – wtedy są spore szanse, że uda mi się wziąć za coś innego. Na razie jednak nic tego nie zapowiada, więc pozostanę przy tych kilku wyszczególnionych książkach.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://shadowmage.nast.pl/?feed=rss2&amp;p=1685</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Fantasy&#038;Science Fiction, wiosna 2010</title>
		<link>http://shadowmage.nast.pl/?p=1679</link>
		<comments>http://shadowmage.nast.pl/?p=1679#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 25 Aug 2010 19:06:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Shadow</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Czarne na białym, czyli o słowie pisanym]]></category>

		<category><![CDATA[F&SF]]></category>

		<category><![CDATA[Katedra]]></category>

		<category><![CDATA[prasa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://shadowmage.nast.pl/?p=1679</guid>
		<description><![CDATA[Na drugi numer polskiej edycji Fantasy &#38; Science Fiction przyszło czekać długo. Chociaż numer jest sygnowany jako wiosenny, to zanim pismo trafiło do sprzedaży, lato miało już swój najlepszy okres za sobą. Należy mieć jedynie nadzieję, że nie wejdzie to redakcji w nawyk, gdyż do tej pory więcej mówi się o oczekiwaniu na kolejny (do [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><img style="float: left; padding-right: 8px;" src="http://www.katedra.nast.pl/literatura/okladki/FSF_2_2010.jpg" alt="" />Na drugi numer polskiej edycji <em>Fantasy &amp; Science Fiction</em> przyszło czekać długo. Chociaż numer jest sygnowany jako wiosenny, to zanim pismo trafiło do sprzedaży, lato miało już swój najlepszy okres za sobą. Należy mieć jedynie nadzieję, że nie wejdzie to redakcji w nawyk, gdyż do tej pory więcej mówi się o oczekiwaniu na kolejny (do niedawna: pierwszy) numer, a nie o zawartości pisma. Szkoda, bo – podobnie jak w przypadku zimowego numeru – pod okładką (w tym przypadku świetną grafiką <strong>Raphaela Lacoste’a</strong> oryginalnie zdobiącą książkę <strong>Paolo Bacigalupiego</strong> <a href="http://katedra.nast.pl/ksiazka/9395/Bacigalupi-Paolo-Pump-six-The-Windup-Girl/"><em>The Windup Girl</em></a>) kryje się wartościowa zawartość.<br />
Opowiadania z wiosennego numeru pisma zdają się być dobierane według nieco innego klucza, niż w przypadku zimowego. Odnieść można wrażenie, że więcej utworów jest nastawionych na akcję; może nie sensacyjnych (chociaż <em>Sztuka alchemii</em> <strong>Teda Kosmatki</strong> ma zadatki na niezły thriller z korporacyjno-przemysłową intrygą w tle), ale mniej stawiających na przeżycia wewnętrzne bohaterów i ich relacje z otoczeniem, a bardziej na opis wydarzeń. Jest to o tyle zaskakujące, że <strong>Konrad Walewski</strong> raczej nie jest znany z uwielbienia dla tego rodzaju tekstów; może dlatego właśnie moim zdaniem poziom opublikowanych opowiadań jest dosyć nierówny, a najsłabiej (za wyjątkiem przywoływanego wcześniej Kosmatki, choć i jego tekst jest moim zdaniem najsłabszym do tej pory opublikowanym w Polsce – rozpoczynający się nieźle i mający zupełnie zepsutą końcówkę) wypadają opowiadania „akcyjne”.<span id="more-1679"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Być może dlatego, że jednak nie są to przedstawiciele czystej fantastyki rozrywkowej, ale w zamiarze mają jednak dawać czytelnikowi coś więcej, niż chwilę zabawy? Jeśli taki był zamiar, to jednak nie wypalił na przykład w <em>Kościach olbrzymów</em> <strong>Yoon Ha Lee</strong>, najsłabszym tekście numeru. Choć koncepcyjnie czy stylistycznie wykonane jest poprawnie, to zamierzone (jak domniemuję) na końcu katharsis zupełnie nie wypaliło. Najlepiej z tego grona prezentuje się klasyczne postapokaliptyczne science fiction (wszak opowiadanie powstało w 1973 r.) w postaci <em>A w tunelach panował mrok</em> <strong>George’a R.R. Martina</strong>. Nie od dziś jednak wiadomo, że jest to autor bardzo sprawnie kreujący fabuły przy jednoczesnym skierowaniu światła na postaci, a nie wydarzenia czy scenerię. Wychodzi na to, że niedawno debiutujący pisarze mogą się od niego jeszcze wiele nauczyć.<br />
O tematykę postapokaliptyczną zahaczają delikatnie również dwa inne opowiadania z numeru – <em>Kaloryk</em> Paolo Bacigalupiego oraz <em>Słowo mapa znaczy wiara</em> <strong>Christophera Rowe’a</strong>… i to jedyny wspólny element (obok dużej satysfakcji z lektury) obu tekstów. Pierwszy z nich łączy w sobie obawy przed monopolizacją niektórych sfer życia przez korporacje ze spójną wizją świata po kryzysie energetycznym. Utwór, moim zdaniem najlepszy w numerze, zaostrza apetyt na powieść mającą się ukazać nakładem Maga w przyszłym roku. Opowiadanie Rowe’a natomiast, znacznie bardziej refleksyjne, skłania ku zastanowieniu się nad potęgą fanatyzmu; nie tylko w wydaniu religijnym.<br />
Dział literacki kończą opowiadania <strong>Kelly Link</strong> (<em>Światło</em>) oraz <strong>Gartha Nixa</strong> (<em>W głębinach jeziora</em>) stanowiące solidne produkty, ale niezachwycające. Utwór amerykańskiej autorki prezentuje typową dla niej twórczość, pogmatwaną i niejednoznaczną, z postaciami niebudzącymi sympatii, a ciągiem wydarzeń zaprzeczającym logice. Jest w tym niewątpliwie urok, ale osoby przyzwyczajone do twórczości Link zaskoczone nie będą. Dla porównania dodać jeszcze należy, że opowiadaniu z F&amp;SF bliżej do <em>Armaty</em> niż reszty opowiadań znanych z <a href="http://katedra.nast.pl/ksiazka/6637/Link-Kelly-Magia-dla-poczatkujacych/"><em>Magii dla początkujących</em></a>, choć wiele elementów wspólnych da się odnaleźć. Nix natomiast dołącza do licznego grona autorów opowiadających na nowo mit arturiański; nie robi tego w sposób odkrywczy, łącząc klasyczny rdzeń z elementami przywołującymi na myśl legendę o Beowulfie i Grendelu, a także kilka innych podań. <a href="http://katedra.nast.pl/artykul/5042/FantasyScience-Fiction-wiosna-2010-8211-omowienie/">[czytaj dalej]</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://shadowmage.nast.pl/?feed=rss2&amp;p=1679</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Niezwykła farma w zwyczajnej otoczce</title>
		<link>http://shadowmage.nast.pl/?p=1675</link>
		<comments>http://shadowmage.nast.pl/?p=1675#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 12 Aug 2010 18:57:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Shadow</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Czarne na białym, czyli o słowie pisanym]]></category>

		<category><![CDATA[Deborah Beale]]></category>

		<category><![CDATA[Katedra]]></category>

		<category><![CDATA[Recenzja]]></category>

		<category><![CDATA[Tad Williams]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://shadowmage.nast.pl/?p=1675</guid>
		<description><![CDATA[Tad Williams znany jest przede wszystkim z opasłych, wielotomowych sag fantastycznych (chociaż w jego dorobku są też pojedyncze powieści), w których może dać wyraz swojej wyobraźni, a także powoli i pieczołowicie kreować świat przedstawiony, bohaterów, fabułę. Tym razem jednak daje nam się poznać z innej strony; razem z żoną napisał powieść dla młodszego czytelnika pod [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><img style="float: left; padding-right: 8px;" src="http://katedra.nast.pl/literatura/okladki/smoki_ze_zwyklej_farmy-small.jpg" alt="" /><strong>Tad Williams</strong> znany jest przede wszystkim z opasłych, wielotomowych sag fantastycznych (chociaż w jego dorobku są też pojedyncze powieści), w których może dać wyraz swojej wyobraźni, a także powoli i pieczołowicie kreować świat przedstawiony, bohaterów, fabułę. Tym razem jednak daje nam się poznać z innej strony; razem z żoną napisał powieść dla młodszego czytelnika pod tytułem <a href="http://katedra.nast.pl/ksiazka/8426/Williams-Tad-Beale-Deborah-Smoki-ze-Zwyczajnej-Farmy/"><em>Smoki ze Zwyczajnej Farmy</em></a>. Po ich lekturze można zaryzykować tezę, iż autor jednak lepiej czuje się w konwencji, w której nie podlega ograniczeniom formy czy objętości.<br />
Nie trzeba być geniuszem, by dojść do wniosku, że jeżeli coś nosi w nazwie słowo „zwykłe” czy „zwyczajne”, to normalne być nie może: takich zabiegów wszak w fantastyce (i nie tylko) było sporo. Nic więc dziwnego, że czytelnikowi na samo brzmienie nazwy Zwyczajna Farma zapala się ostrzegawcze światło&#8230; Mamy oto parę głównych bohaterów powieści (co zresztą jest również zgodne z wymogami konwencji), Tylera i Lucindę. Dwójka dzieci spodziewa się najgorszego po wizycie na farmie dalekiego i nieznanego krewnego. Rzeczywistość po przyjeździe je zaskakuje: na farmie każda osoba to oddzielna historia, a zamiast świń i krów, ludzie zajmują się smokami i jednorożcami. U Tylera i Lucindy miesza się strach z fascynacją&#8230; a także frustracją, gdyż największe tajemnice farmy są przed nimi ukrywane i do wszystkiego muszą dojść sami.<span id="more-1675"></span><br />
Fabularnie powieść Williamsa i <strong>Deborah Beale</strong> nie przedstawia się oszałamiająco. Para autorów korzysta z popularnych rozwiązań, więc nie należy spodziewać się fabularnych niespodzianek. Być może dla początkującego czytelnika, a przecież dla takich przeznaczona jest książka, fabuła <em>Smoków ze Zwyczajnej Farmy</em> będzie stanowiła jakieś novum, ale dla trochę bardziej doświadczonych czytelników okaże się raczej rozczarowaniem. W książce mamy do czynienia z nagromadzeniem popularnych schematów, które raczej nie sprzyjają pobudzeniu zainteresowania. <a href="http://katedra.nast.pl/artykul/5001/Williams-Tad-Beale-Deborah-Smoki-ze-Zwyczajnej-Farmy/">[czytaj dalej]</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://shadowmage.nast.pl/?feed=rss2&amp;p=1675</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Raport czytelniczy 07/2010</title>
		<link>http://shadowmage.nast.pl/?p=1671</link>
		<comments>http://shadowmage.nast.pl/?p=1671#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 08 Aug 2010 17:39:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Shadow</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Czarne na białym, czyli o słowie pisanym]]></category>

		<category><![CDATA[książki]]></category>

		<category><![CDATA[lektury]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://shadowmage.nast.pl/?p=1671</guid>
		<description><![CDATA[W lipcu znowu się odkułem czytelniczo, głównie za sprawą pobytu na działce oraz kilku dni bez towarzystwa wieczorem. Nie przeszkodziła mi w tym nawet końcówka mistrzostw świata w piłce nożnej, mistrzostwa Europy w lekkiej atletyce oraz Avangarda, którą w zasadzie spędziłem głównie w knajpie, na punktach programu pojawiając się sporadycznie. Zresztą co to za konwent [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">W lipcu znowu się odkułem czytelniczo, głównie za sprawą pobytu na działce oraz kilku dni bez towarzystwa wieczorem. Nie przeszkodziła mi w tym nawet końcówka mistrzostw świata w piłce nożnej, mistrzostwa Europy w lekkiej atletyce oraz Avangarda, którą w zasadzie spędziłem głównie w knajpie, na punktach programu pojawiając się sporadycznie. Zresztą co to za konwent w miejscu zamieszkania? Traci się połowę frajdy!<br />
Wracając do książek – w zeszłym miesiącu przeczytałem w sumie dziewięć tytułów. Tym razem nie trzymałem się ściśle planów wyznaczonych w zeszłym miesiącu i na liście lipcowych lektur pojawiło się kilka tytułów niespodziewanych. Książki Andersona i Miéville’a przeczytałem dosyć przypadkowo – akurat tylko te tytuły miałem pod ręką wybierając się na działkę. Twardoch trafił w moje ręce zupełnie przypadkiem, ale aż wstyd było nie skorzystać z okazji. Natomiast Pratchett… w zasadzie powinien być na zeszło miesięcznej liście, ale zapomniałem go wpisać. I to tyle wprowadzenia, poniżej lista lektur.<br />
<span id="more-1671"></span></p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Książki przeczytane w lipcu:</strong></p>
<ul style="text-align: justify;">
<li>Poul Anderson: <a href="http://katedra.nast.pl/ksiazka/9748/Anderson-Poul-Stanie-sie-czas/"><em>Stanie się czas</em></a></li>
<li>Jolanta Łaba: <a href="http://katedra.nast.pl/ksiazka/9563/Laba-Jolanta-Idee-religijne-w-literaturze-fantasy/"><em>Idee religijne w literaturze fantasy</em></a></li>
<li>China Miéville: <a href="http://katedra.nast.pl/ksiazka/9435/Miéville-China-W-poszukiwaniu-Jakea-i-inne-opowiadania/"><em>W poszukiwaniu Jake’a i inne opowiadania</em></a></li>
<li>Terry Pratchett: <a href="http://katedra.nast.pl/ksiazka/9316/Pratchett-Terry-Niewidoczni-Akademicy/"><em>Niewidoczni akademicy</em></a></li>
<li> Alastair Reynolds: <a href="http://katedra.nast.pl/ksiazka/4437/Reynolds-Alastair-Otchlan-rozgrzeszenia/"><em>Otchłań rozgrzeszenia</em></a></li>
<li>John Scalzi: <a href="http://www.fantasticfiction.co.uk/s/john-scalzi/ghost-brigades.htm"><em>The Ghost Brigades</em></a></li>
<li>Szczepan Twardoch: <a href="http://katedra.nast.pl/ksiazka/9726/Twardoch-Szczepan-Wieczny-Grunwald/"><em>Wieczny Grunwald</em></a></li>
<li>Tad Williams i Deborah Beale: <a href="http://katedra.nast.pl/ksiazka/8426/Williams-Tad-Beale-Deborah-Smoki-ze-Zwyczajnej-Farmy/"><em>Smoki ze Zwyczajnej Farmy</em></a></li>
<li>Catharynne M. Valente: <a href="http://katedra.nast.pl/ksiazka/8972/Valente-Catherynne-M-Palimpsest/"><em>Palimpsest</em></a></li>
</ul>
<p style="text-align: justify;">Zdecydowanie najlepszą książką przeczytaną w lipcu okazała się powieść Valente; w zasadzie była to również jedna z najlepszych książek przeczytanych w tym roku, a może nawet na przestrzeni kilku ostatnich lat. Bardzo mi się podobała, czemu zresztą dałem wyraz w <a href="http://katedra.nast.pl/artykul/4988/Valente-Catherynne-M-Palimpsest/">recenzji</a>. Na drugim miejscu plasuje się książka Twardocha, również interesująca pod wieloma względami (recenzja <a href="http://katedra.nast.pl/artykul/4998/Twardoch-Szczepan-Wieczny-Grunwald/">tutaj</a>). Dłuższych tekstów mojego autorstwa doczekały się również dwie space opery – <em>The Ghost Brigades</em> Scalziego (tuż po skończeniu lektury pojawiła się informacja, że ma się ukazać na dniach po polsku, więc <a href="http://katedra.nast.pl/artykul/4980/Scalzi-John-Brygady-duchow/">recenzja</a> podwieszona jest już pod polskie wydanie) i kolejny tom cyklu Reynoldsa (<a href="http://katedra.nast.pl/artykul/4975/Reynolds-Alastair-Otchlan-rozgrzeszenia/">recenzja</a>). Obie powieści, choć prezentują odmienne podejście do space opery, dostarczyły sporo rozrywki… choć nie były to najlepsze książki tych autorów.<br />
Do niezłych lektur należał również zbiór Miéville’a – sporo opowiadań było już publikowanych wcześniej w prasie i antologiach, ale i tak warto było je przeczytać jeszcze raz. Zresztą wcale nie jest powiedziane, że wybrano najciekawsze teksty – niektóre opowiadania premierowe w naszym kraju były równie ciekawe, choć zdarzały się też słabsze. Tematyka wszystkich jest zbliżona i charakterystyczna dla brytyjskiego autora: ukazanie miasta przez perspektywę fantastyki, odmienienie otaczającej nas rzeczywistości. Za wzorzec rzecz jasna wzięty został Londyn; choć nie w każdym przypadku jest to oczywiste.<br />
Jak pisałem wcześniej, dosyć przypadkowo przeczytałem powieść Andersona dołączaną do <em>Nowej Fantastyki</em>. Nie był to czas stracony, choć powieść nie należy do dzieł wybitnych. Z jednej strony jest w niej przyjemny klimacik oldskulowej science fiction, a z drugiej irytują rozwiązania fabularne; być może nie jednak nie jestem tutaj wiarygodnym źródłem, bo mnie ogólnie irytują podróże w czasie i paradoksy z tym związane. Według mnie nie było jeszcze autora, który sprawnie by to rozwiązał… choć wielu zdarzało się przedstawić podróże w czasie w sposób znacznie bardziej przekonujący od Andersona. Niemniej jednak czas poświęcony <em>Stanie się czas</em> nie uważam za zmarnowany.<br />
Rozczarowujące natomiast było spotkanie z powieścią duetu Williams &amp; Beale. Wiem, że powieść młodzieżowa nie musi był skomplikowana, rozbudowana etc., ale też nie powinna nagminnie wykorzystywać zgranych rozwiązań fabularnych; a właśnie z tym ma się do czynienia podczas lektury <em>Smoków ze Zwyczajnej Farmy</em>. Literacko książka też nie jest za wybitna, więc w rezultacie przy książce sporo jest ziewania; lektura w sam raz do tramwaju – można w dowolnym momencie przerwać i nic się nie traci.<br />
W komunikacji miejskiej przeczytałem również najnowszą książkę Pratchetta, ale wrażenia były zgoła odmienne. Nie jest to może najlepsza powieść ze <a href="http://katedra.nast.pl/seria.php5?id=1216"><em>Świata Dysku</em></a>, ale dostarcza niezłej rozrywki na kilka godzin. Nie ma w sumie co o książce pisać – uwagi ogólne, nieodnoszące się do treści, są podobne do tych wygłaszanych przy okazji kilku(nastu) poprzednich książek. Może jedynie <em>Niewidzialnych akademików</em> wyróżnia to, że jest jeszcze więcej satyry, a niektóre komentarze są tak ostre, że nie za bardzo śmieszą.<br />
Na koniec kilka słów o książce nietypowej, bo niebeletrystycznej. Książka Łaby powstała na bazie doktoratu dotyczącego fantastyki. Niewiele do tej pory pozycji krytycznych o fantastyce (czy literaturze w ogóle) czytałem, więc ciężko mi porównywać. W każdym razie dzięki tej książce dowiedziałem się kilku nowych rzeczy, na parę tytułów spojrzałem pod innym kątem. Nie ze wszystkimi wnioskami się zgadzam, ale w sumie była to pouczająca lektura.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Co powinienem przeczytać w sierpniu: </strong></p>
<ul>
<li>Graham Joyce: <a href="http://katedra.nast.pl/ksiazka/7268/Joyce-Graham-Requiem/"><em>Requiem</em></a></li>
<li><span style="text-decoration: line-through;">Wit Szostak: <a href="http://katedra.nast.pl/ksiazka/9860/Szostak-Wit-Chocholy/"><em>Chochoły</em></a></span></li>
<li><span style="text-decoration: line-through;">Robert M. Wegner: <a href="http://katedra.nast.pl/ksiazka/8962/Wegner-Robert-M-Opowiesci-z-meekhanskiego-pogranicza-Wschod-Zachod/"><em>Opowieści z Meekhańskiego pogranicza. Wschód-Zachód</em></a></span></li>
<li>Jack Whyte: <a href="http://katedra.nast.pl/ksiazka/8440/Whyte-Jack-Templariusze-Whyte-Jack-Chaos-w-zakonie/"><em>Chaos w zakonie</em></a></li>
</ul>
<p style="text-align: justify;"><strong>Co chciałbym przeczytać w sierpniu:</strong></p>
<ul style="text-align: justify;">
<li>Antologia: <a href="http://www.kurodahan.com/e/catalog/titles/j0021.html"><em>Speculative Japan</em></a></li>
<li>Peter F. Hamilton: <a href="http://katedra.nast.pl/ksiazka/4631/Hamilton-Peter-F-Nagi-bog-Wiara/"><em>Nagi bóg. Wiara</em></a></li>
<li>Ian McDonald: <a href="http://katedra.nast.pl/ksiazka/9131/McDonald-Ian-Serca-dlonie-glosy/"><em>Serca, dłonie, głosy</em></a></li>
<li>Salman Rushdie: <a href="http://biblionetka.pl/book.aspx?id=310"><em>Grimus </em></a></li>
</ul>
<ul style="text-align: justify;"><strong>Książki, których (raczej) nie przeczytam w sierpniu:</strong></p>
<li>Thomas Pynchon: <a href="http://czytelnia.onet.pl/0,13262,0,1,nowosci.html"><em>Mason i Dixon</em></a></li>
<li>Gene Wolfe: <a href="http://katedra.nast.pl/ksiazka/5781/Wolfe-Gene-Cytadela-Autarchy/"><em>Cytadela Autarchy</em></a></li>
</ul>
<p style="text-align: justify;">Nie przewiduję, by sierpień był równie udany, co lipiec. Przede wszystkim w tym miesiącu szykują mi się dwa wyjazdy, podczas których raczej czytać książek nie będę. Najpierw mam w planach tygodniowy wypad do Hiszpanii, a konkretnie objazdówkę Galicji; w miłym towarzystwie, więc i wieczorami czasu nie będzie. Później, pod koniec miesiąca, jest Polcon – niby tylko cztery dni, ale prawdopodobnie wybiją z rytmu. W sumie więc, licząc z zapasem, przygotowaniami, etc. najprawdopodobniej wypadnie mi połowa miesiąca.<br />
W związku z tym starałem się nie rozbudowywać list i dodałem tylko dwie pozycje obowiązkowe – Szostaka i Wegnera. Co prawda obie książki mają premierę zaplanowaną na wrzesień, ale najprawdopodobniej będę je czytał już w sierpniu (Wegnera już nawet zacząłem). Pewnie dojdzie też coś spoza listy, ale w tym momencie ciężko mi powiedzieć co – mam jeszcze przez kilka dni dostęp do biblioteczki, w której jest sporo interesujących mnie książek. Do tego w sierpniu premiery ma parę książek, które będę najprawdopodobniej recenzował – jednakże ukazanie ich jest zaplanowane na ostatnie dni miesiąca, więc wątpliwe, by trafiły do mnie na tyle wcześnie, bym mógł je przeczytać jeszcze w sierpniu.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://shadowmage.nast.pl/?feed=rss2&amp;p=1671</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Tak rożni, tak podobni: zrodzeni z romantyzmu</title>
		<link>http://shadowmage.nast.pl/?p=1668</link>
		<comments>http://shadowmage.nast.pl/?p=1668#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 06 Aug 2010 15:49:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Shadow</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Czarne na białym, czyli o słowie pisanym]]></category>

		<category><![CDATA[Katedra]]></category>

		<category><![CDATA[Recenzja]]></category>

		<category><![CDATA[Szczepan Twardoch]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://shadowmage.nast.pl/?p=1668</guid>
		<description><![CDATA[Niedawno obchodziliśmy 600-lecie bitwy pod Grunwaldem. Z tej okazji na rynek trafiło wiele projektów mających na celu uczczenie rocznicy&#8230; lub też wykorzystanie szansy marketingowej, jaką dawała rocznica ostatniej wielkiej bitwy średniowiecza. Do pierwszej z wymienionych grup należy między innymi powieść Szczepana Twardocha Wieczny Grunwald. Książka wydana przez Narodowe Centrum Kultury to kolejny projekt (po Burzy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><img style="float: left; padding-right: 8px;" src="http://katedra.nast.pl/literatura/okladki/wieczny_grunwald-small.jpg" alt="" />Niedawno obchodziliśmy 600-lecie bitwy pod Grunwaldem. Z tej okazji na rynek trafiło wiele projektów mających na celu uczczenie rocznicy&#8230; lub też wykorzystanie szansy marketingowej, jaką dawała rocznica ostatniej wielkiej bitwy średniowiecza. Do pierwszej z wymienionych grup należy między innymi powieść <strong>Szczepana Twardocha</strong> <a href="http://katedra.nast.pl/ksiazka/9726/Twardoch-Szczepan-Wieczny-Grunwald/"><em>Wieczny Grunwald</em></a>. Książka wydana przez Narodowe Centrum Kultury to kolejny projekt (po <a><em>Burzy</em></a> <strong>Macieja Parowskiego</strong> i <a href="http://katedra.nast.pl/ksiazka/9093/Wolski-Marcin-Wallenrod/"><em>Wallenrodzie</em></a> <strong>Marcina Wolskiego</strong>) mający na celu połączenie (pop)kultury z dyskursem na temat naszej historii.<br />
Cechą charakterystyczną serii „Zwrotnice czasu” jest przedstawienie alternatywnej historii Polski. Do tej pory autorzy skupiali się na wskazaniu jednego punktu zwrotnego, dzięki któremu losy świata potoczyły się inaczej; a następnie przedstawienie jego konsekwencji. Na tym tle powieść Twardocha wyróżnia się znacząco. Pochodzący ze Śląska autor nie tworzy alternatywnych dziejów bitwy pod Grunwaldem; bierze to wydarzenie i czyni z niego symbol, który przewija się przez wieki i alternatywne rzeczywistości. Wieczny Grunwald, Ewiger Tannenberg: przetaczające się przez eony starcie dwóch narodów, dwóch kultur, dwóch idei. Jego przejawy można dostrzec w codziennym życiu, w monumentalnych starciach, w politycznym dialogu. Walka to pozornie nieprzejednana, bez możliwości kompromisu. Obie strony patrzą na siebie wrogo zza zasieków, nie ma szansy na porozumienie.<span id="more-1668"></span><br />
Narratorem powieści jest Paszko, bękart Kazimierza Wielkiego i niemieckiej mieszczki. Człowiek rozdarty między dwoma światami, nieprzynależący do żadnego. Jego losy czytelnik poznaje z perspektywy jego postludzkiej egzystencji, wskrzeszonego na końcu czasu, by brał udział w wiecznej walce między Matką Polską a Germanią. Gro opisów dotyczy jego pierwszego życia, ale wplecione w nie są wydarzenia z alternatywnych rzeczywistości, albo „zza końca czasów”. Paszko jest postacią tragiczną, nie potrafiącą odnaleźć swego miejsca na ziemi; przeżywający wciąż i na nowo wewnętrzne starcie dwóch natur, z ciała polskiej, z krwi niemieckiej. Opisując przezwieczne starcie, sam, we własnej duszy, doświadcza jego odbicia.<br />
Narrator, przeżywając wewnętrzny konflikt, na rozstajach między Krakowem a Norymbergą ukazuje czytelnikowi neutralnie obie jego strony; wszak obie są jego częścią, obie nim władają, obu nienawidzi. Twardoch, ustami Paszka, w powieści brutalnie podsumowuje oba narody, ale jednocześnie je zrównuje słowami: <em>„Bo i Polaków, i Niemców, was wszystkich w ogóle, poruszają tak podobne sprawy: jesteście narodami zrodzonymi z romantycznej sublimacji. Nie jak Francuzi albo Amerykanie, którzy narodzili się z polityki, w epoce głupiej wiary w mózg. Wy urodziliście się epokę później, w epoce wiary w ducha: ducha narodu, kryjącego się nie w państwowych urzędach (&#8230;), lecz we wspólnocie, jaką iluzją by nie była. Dla Niemców to Blut und Boden, Krew i Ziemia, dla Polaków – Król Duch, świerzop i dzięcielina, szlachecki dworek (&#8230;)”</em> Niezwykle trafne spostrzeżenie, wskazujące jak niewiele, jeśli chodzi o ducha narodowego, dzieli oba narody; z pozoru racjonalne, zimne w kalkulacjach, wewnątrz są napędzane tym samym paliwem: ideą, a nie rozumem. <a href="http://katedra.nast.pl/artykul/4998/Twardoch-Szczepan-Wieczny-Grunwald/">[czytaj dalej]</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://shadowmage.nast.pl/?feed=rss2&amp;p=1668</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Sierpniowe zgadywanki</title>
		<link>http://shadowmage.nast.pl/?p=1662</link>
		<comments>http://shadowmage.nast.pl/?p=1662#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 04 Aug 2010 15:36:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Shadow</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Czarne na białym, czyli o słowie pisanym]]></category>

		<category><![CDATA[Catheryne M. Valente]]></category>

		<category><![CDATA[Catherynne M. Valente]]></category>

		<category><![CDATA[Daniel Abraham]]></category>

		<category><![CDATA[Deborah Beale]]></category>

		<category><![CDATA[Gardner Dozios]]></category>

		<category><![CDATA[George R.R. Martin]]></category>

		<category><![CDATA[Tad Williams]]></category>

		<category><![CDATA[Terry Pratchett]]></category>

		<category><![CDATA[zgadywanki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://shadowmage.nast.pl/?p=1662</guid>
		<description><![CDATA[W sierpniowych zgadywankach na Katedrze do przeczytania jest sześć zgadywanek oraz cztery weryfikacje - jest więc co czytać. Tym razem mój wkład jest dosyć znaczący, bo mojego autorstwa są odpowiednio jeden i trzy teksty, które zamieszczam poniżej:

Zgadywanka: George R.R. Martin, Gardner Dozios, Daniel Abraham - Wyprawa łowcy
Historia Wyprawy łowcy zaczęła się w 1977 roku, kiedy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">W <a href="http://katedra.nast.pl/artykul/4993/Literackie-zgadywanki-08/2010/">sierpniowych zgadywankach</a> na Katedrze do przeczytania jest sześć zgadywanek oraz cztery weryfikacje - jest więc co czytać. Tym razem mój wkład jest dosyć znaczący, bo mojego autorstwa są odpowiednio jeden i trzy teksty, które zamieszczam poniżej:<span id="more-1662"></span></p>
<p style="text-align: center;">
<p style="text-align: center;">Zgadywanka: <strong>George R.R. Martin</strong>, <strong>Gardner Dozios</strong>, <strong>Daniel Abraham</strong> - <a href="http://katedra.nast.pl/ksiazka/9891/Martin-George-RR-Dozois-Gardner-Abraham-Daniel-Wyprawa-lowcy/"><em>Wyprawa łowcy</em></a></p>
<p style="text-align: justify;"><img style="float: left; padding-right: 8px;" src="http://katedra.nast.pl/literatura/okladki/wyprawa_lowcy-small.jpg" alt="" />Historia <em>Wyprawy łowcy</em> zaczęła się w 1977 roku, kiedy to Gardner Dozois pokazał Georege’owi R.R. Martinowi fragment noweli w nadziei na uzyskanie pomysłów, jak pociągnąć rozpoczętą historię dalej. Potrzeba było jednak trzydziestu lat i dokooptowania trzeciego autora – Daniela Abrahama – by powieść (już nie nowela) ujrzała światło dzienne. Zapewne zresztą, bez udziału młodszego kolegi, Martin i Dozois nie zdołaliby doprowadzić projektu do końca; Dozois wszakże nie miał pomysłu na zakończenie, a o terminowości i umiejętności kończenia książek przez Martina krążą już przecież legendy.<br />
Podstawowym pytaniem jest, zresztą jak w przypadku większości książek pisanych we współpracy, podział zadań między autorami. Znane są przykłady (między innymi <em>Czarne Trillium</em> Andre Norton, Marion Zimmer Bradley i Julian May, w którym rozdziały pisane przez poszczególne autorki nie były do końca spójne fabularnie), gdzie współpraca nie wypadła najlepiej. Mam nadzieję jednak, że autorzy tej klasy nie pozwolili sobie na fuszerkę i w tekście nie będzie widać szwów – fabularnych i językowych – między fragmentami napisanymi przez poszczególnych pisarzy. Niewątpliwie było to wyzwanie, gdyż każdy z nich ma inny styl, a w literaturze interesuje ich coś innego.<br />
Nie czytając recenzji i streszczeń, ciężko snuć przypuszczenia dotyczące fabuły czy problematyki. Znając jednak inklinacje autorów, przypuszczam, że akcja będzie się toczyć do przodu raczej leniwie, a treść zogniskuje się na postaciach i relacjach między nimi. W głowie mam wizję książki stanowiącej połączenie prozy Ursuli K. Le Guin (np. <a href="http://katedra.nast.pl/ksiazka/5384/Le-Guin-Ursula-K-Lewa-reka-ciemnosci-Ksiaznica/"><em>Lewej ręki ciemności</em></a>) i Roberta Silverberga (<a href="http://katedra.nast.pl/ksiazka/2397/Silverberg-Robert-W-dol-do-ziemi/"><em>W dół, do ziemi</em></a>) – i oczywiście samego Martina z jego opowiadaniami i powieściami science fiction. Myślę, że Abraham wniósł do powieści także powiew bardziej współczesnej fantastyki, nastawionej raczej na akcję niż na powyżej wymieniane akcenty.<br />
Więcej o <em>Wyprawie łowcy</em> można się dowiedzieć na przykład z <a href="http://fantasybookcritic.blogspot.com/2008/01/hunters-run-by-george-r-r-martin.html">wywiadu</a> przeprowadzonego z autorami przez Jeffa VanderMeera dla Amazona.</p>
<p style="text-align: center;">Weryfikacja zgadywanki <em>Niewidocznych akademików</em> <strong>Terry&#8217;ego Pratchetta</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><img style="float: left; padding-right: 8px;" src="http://katedra.nast.pl/literatura/okladki/niewidoczni_akademicy_small.jpg" alt="" /><a href="http://katedra.nast.pl/ksiazka/9316/Pratchett-Terry-Niewidoczni-Akademicy/"><em>Niewidoczni akademicy</em></a>, podobnie jak inne tytuły ze <a href="http://katedra.nast.pl/seria.php5?id=1216">„Świata Dysku”</a>, tryskają humorem. Nie sposób jednak oprzeć się wrażeniu, że w tym tomie Terry Pratchett pozwolił sobie na więcej, niż do tej pory mu się to zdarzało. Jego sarkazm, pokazywanie przywar ludzi osiągnął ten poziom, że miejscami już nie śmieszy; być może wręcz wcale śmieszyć nie ma. Miejscami w powieści przeważa nie humor, a gorycz. Niemniej jednak książka nie raz, i nie dziesięć wywoła u czytelnika parsknięcia śmiechem; z tym że i momenty zadumy trafią się częściej niż w poprzednich tomach.<br />
Oprócz tematu przewodniego, czyli piłki nożnej (która na dobrą sprawę stanowi tylko pretekst fabularny), Pratchett pisze przede wszystkim o polityce, sterowaniu odgórnym społeczeństwem – tutaj moje przewidywania co do treści przynajmniej częściowo się sprawdziły. Sporo przeczytamy też o alienacji, a także konieczności podążania za swoją naturą i o podejmowanych wyborach. Całość komponuje się nieźle i jedynie czasami ma się wrażenie agitacji i zbyt nachalnego wtłaczania poglądów autora do treści.</p>
<p style="text-align: center;">Weryfikacja zgadywanki <em>Palimpsestu</em> <strong>Catherynne M. Valente</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><img style="float: left; padding-right: 8px;" src="http://katedra.nast.pl/literatura/okladki/palimpsest-small.jpg" alt="" />Nie zawsze przekucie opowiadania w powieść jest dobrym pomysłem, jednakże w przypadku <a href="http://katedra.nast.pl/ksiazka/8972/Valente-Catherynne-M-Palimpsest/"><em>Palimpsestu</em></a> okazało się strzałem w dziesiątkę. Tekst (linkowany w zeszłomiesięcznej zgadywance) nie został przez Valente rozwinięty do powieści. Stanowił raczej inspirację i kanwę świata, który później nabrał pełni barw w powieści; chociaż pewne powiązania pomiędzy oboma utworami występują. Osoby wahające się przed zakupem powieściowego <em>Palimpsestu</em> powinny przeczytać opowiadanie pod tym samym tytułem; pozwoli ono posmakować klimatu książki (podobnie, jak w ograniczonym stopniu, jej trailer).<br />
W zgadywance zastanawiałem się, jak będzie wyglądać powieść Valente, przytaczałem tytuły, które mogłyby oddać w przybliżony sposób naturę książki&#8230; i haniebnie chybiłem. Owszem, jakieś elementy wspólne się znajdą, ale przede wszystkim <em>Palimpses</em>t jest utworem swojej autorki: oryginalnym i zaskakującym. Nie myliłem się, że powieść będzie pięknie napisana; nie spodziewałem się jednak, że otrzymam utwór aż tak wspaniały pod względem językowym.<br />
Erotyzm jest integralną częścią powieści, ale nie jest przy tym nachalny. Wszechobecny, wynika z natury świata, bez niego <em>Palimpsest</em> byłby znacznie uboższy&#8230; jeśli w ogóle mógłby powstać. Wysmakowane, czasem subtelne, a czasem agresywne, sceny erotyczne zdają się być naturalne, wzbogacają całość.</p>
<p style="text-align: center;">
<p style="text-align: center;">Weryfikacja zgadywanki <em>Smoków ze zwyczajnej farmy</em> <strong>Tada Williamsa</strong> i <strong>Deborah Beale</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><img style="float: left; padding-right: 8px;" src="http://katedra.nast.pl/literatura/okladki/smoki_ze_zwyklej_farmy-small.jpg" alt="" />Powieść Deborah Beale i Tada Williamsa okazała się przewidywalna – najpierw udało mi się przewidzieć większość jej założeń w zgadywance, a już podczas samej lektury bez problemu udawało mi się przewidzieć kolejne zwroty akcji i tok wydarzeń. Nawet udało mi się przewidzieć, że będzie to książka przewidywalna i nienowatorska. Cóż, czasem chciałby się człowiek pomylić, gdyż dzięki temu przynajmniej lektura książki byłaby znacznie ciekawsza. A tak, mimo sympatii do jednego z autorów, <a href="http://katedra.nast.pl/ksiazka/8426/Williams-Tad-Beale-Deborah-Smoki-ze-Zwyczajnej-Farmy/"><em>Smokom ze Zwyczajnej Farmy</em></a> pozytywną ocenę nie za bardzo można wystawić. Książka jest przeciętna; może nie nudna, ale daleko jej do określenia „porywająca”.<br />
Wykonanie powieści dopasowuje się poziomem do jej fabuły: jest poprawne, ale nie rzuca na kolana. Powieść dla młodzieży nie daje możliwości powolnego budowania nastroju, wprowadzania do świata przedstawionego; czytelnik musi być szybko zaznajomiony z tajnikami, by móc koncentrować się na fabule i chłonąć wydarzenia z wypiekami na twarzy (choć z tym, jak pisałem powyżej, jest ciężko). Nie wiem, jaki był podział zadań między autorami, ale zakładam, że to Williams odpowiadał za stronę pisarską. Jeśli tak było w istocie, to moim zdaniem nie poradził sobie z formą powieści dziecięco-młodzieżowej. Forma go ograniczyła, nie pozwoliła rozwinąć skrzydeł.<br />
W rezultacie <em>Smoki ze Zwyczajnej Farmy</em> okazały się niepełnosprawną hybrydą: z jednej strony fabuła i konstrukcja powieści przeznaczone są dla młodszego czytelnika, ale z drugiej prowadzenie narracji jest bardziej typowe dla fantastyki przeznaczonej dla starszych odbiorów. Mam wrażenie, że po lekturze powieści żadna z tych grup nie będzie zadowolona.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://shadowmage.nast.pl/?feed=rss2&amp;p=1662</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Lipcowe zdobycze</title>
		<link>http://shadowmage.nast.pl/?p=1659</link>
		<comments>http://shadowmage.nast.pl/?p=1659#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 02 Aug 2010 16:12:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Shadow</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Raport czytelniczy]]></category>

		<category><![CDATA[książki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://shadowmage.nast.pl/?p=1659</guid>
		<description><![CDATA[W lipcu znów pozwoliłem sobie zaszaleć zakupowo i moja biblioteczka znacząco się powiększyła. Do rekordowych osiągnięć co prawda jeszcze sporo brakuje, ale i tak jest nieźle. Na dwanaście książek składa się uzupełnienie kolekcji Lema (znowu mi się zaległości porobiły – swoją drogą wypadałoby zacząć czytać te książki), antykwaryczne zakupy konwentowe (i jeden z allegro) oraz [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">W lipcu znów pozwoliłem sobie zaszaleć zakupowo i moja biblioteczka znacząco się powiększyła. Do rekordowych osiągnięć co prawda jeszcze sporo brakuje, ale i tak jest nieźle. Na dwanaście książek składa się uzupełnienie kolekcji Lema (znowu mi się zaległości porobiły – swoją drogą wypadałoby zacząć czytać te książki), antykwaryczne zakupy konwentowe (i jeden z allegro) oraz kilka innych książek, które trafiły w moje posiadanie w różnych okolicznościach (na przykład powieść Andersona była dodawana do <em>Nowej Fantastyki</em>). Co ciekawe w lipcu trafiła do mnie tylko jedna książka do recenzji; gdyby więc był to bardziej „normalny” miesiąc, lista zdobyczy byłaby jeszcze bardziej okazała.<span id="more-1659"></span></p>
<ul>
<li>Antologia: <a href="http://katedra.nast.pl/ksiazka/8928/antologia-Pod-dobra-gwiazda-/"><em>Pod dobrą gwiazdą</em></a></li>
<li>Poul Anderson: <a href="http://katedra.nast.pl/ksiazka/9748/Anderson-Poul-Stanie-sie-czas/"><em>Stanie się czas</em></a></li>
<li>Tomasz Kołodziejczak: <a href="http://katedra.nast.pl/ksiazka/4162/Kolodziejczak-Tomasz-Krew-i-kamien/"><em>Krew i kamień</em></a></li>
<li>Stanisław Lem: <a href="http://katedra.nast.pl/ksiazka/9642/Lem-Stanislaw-Maska/"><em>Maska</em></a></li>
<li>Stanisław Lem: <a href="http://katedra.nast.pl/ksiazka/9758/Lem-Stanislaw-Moloch/"><em>Moloch</em></a></li>
<li>Stanisław Lem: <a href="http://katedra.nast.pl/ksiazka/9403/Lem-Stanislaw-Wizja-lokalna/"><em>Wizja lokalna</em></a></li>
<li>Stanisław Lem: <a href="http://katedra.nast.pl/ksiazka/9894/Lem-Stanislaw-Filozofia-przypadku/"><em>Filozofia przypadku</em></a></li>
<li>Stanisław Lem: <a href="http://katedra.nast.pl/ksiazka/9539/Lem-Stanislaw-Summa-technologiae/"><em>Summa technologiae</em></a></li>
<li>China Miéville: <a href="http://katedra.nast.pl/ksiazka/9435/Miéville-China-W-poszukiwaniu-Jakea-i-inne-opowiadania/"><em>W poszukiwaniu Jake&#8217;a i inne opowiadania</em></a></li>
<li>Charles Sagan: <a href="http://katedra.nast.pl/ksiazka/9893/Sagan-Charles-Kontakt/"><em>Kontakt</em></a></li>
<li>Arkadij i Borys Strugaccy: <a href="http://katedra.nast.pl/ksiazka/9895/Strugaccy-Arkadij-i-Borys-Fale-tlumia-wiatr/"><em>Fale tłumią wiatr</em></a></li>
<li>Connie Willis: <a href="http://katedra.nast.pl/ksiazka/9896/Willis-Connie-Przewodnik-stada/"><em>Przewodnik stada</em></a></li>
</ul>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://shadowmage.nast.pl/?feed=rss2&amp;p=1659</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Bezzębni predatorzy</title>
		<link>http://shadowmage.nast.pl/?p=1654</link>
		<comments>http://shadowmage.nast.pl/?p=1654#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 31 Jul 2010 11:36:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Shadow</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Ruchome obrazki]]></category>

		<category><![CDATA[film]]></category>

		<category><![CDATA[Nimród Antal]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://shadowmage.nast.pl/?p=1654</guid>
		<description><![CDATA[Film Predator z 1987 roku z Arnoldem Schwarzenegerem był sporym hitem, a jego późniejsza o trzy lata kontynuacja z Dannym Glovererem również była całkiem udana. Potem na dobrych świat zapomniał o predatorach, by następnie skonfrontować je z Obcymi w dwóch częściach odmóżdżającej rąbanki. Temat jest chwytliwy i najwyraźniej podoba się nawet w wersji AvP, więc [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><img style="float: left; padding-right: 8px;" src="http://gfx.filmweb.pl/po/96/52/509652/7327697.2.jpg?l=1274857834000" alt="" />Film <a href="http://www.filmweb.pl/Predator"><em>Predator</em></a> z 1987 roku z <strong>Arnoldem Schwarzenegerem</strong> był sporym hitem, a jego późniejsza o trzy lata kontynuacja z <strong>Dannym Glovererem</strong> również była całkiem udana. Potem na dobrych świat zapomniał o predatorach, by następnie skonfrontować je z Obcymi w dwóch częściach odmóżdżającej rąbanki. Temat jest chwytliwy i najwyraźniej podoba się nawet w wersji <em>AvP</em>, więc nic dziwnego, że powstają kolejne filmy – na ekrany kin trafił niedawno <a href="http://www.filmweb.pl/film/Predators-2010-509652"><em>Predators</em></a> w reżyserii <strong>Nimróda Antala</strong>.</p>
<p style="text-align: justify;">Akcja filmu rozpoczyna się od zrzucenia grupy osób na spadochronach – żadna z postaci nie pamięta skąd się wzięła, ale łączy je w zasadzie jedno – każdy posiada jakieś umiejętności lub wiedzę przydatną w walce i przetrwaniu. Niemniej powód, dla którego znaleźli się w obcej dżungli, jest nieznany. Wkrótce jednak bohaterowie odkrywają to, co widz wie od samego początku: znajdują się na obcej planecie i są zwierzyną dla bardzo groźnych, niewidzialnych łowców. Później fabuła przebiega według utartego schematu – ucieczki, pojedynki, zasadzki aż do finałowego starcia.<span id="more-1654"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Tego typu filmy, jeśli nie oferują napięcia i poczucia niepewności podczas oglądania, powinny cechować się dynamiczną akcją; wtedy widz koncentruje się na wydarzeniach na ekranie, nie zaczyna ziewać, ani szukać luk w scenariuszu – a powiedzmy sobie szczerze, prawie każdy współczesny film akcji ma ich przynajmniej kilka. W <em>Predators</em> niestety nie ma ani klimatu, ani akcji. Wydarzenia dzieją się w jakby zwolnionym tempie, zdarzają się momenty przestojów. Poszczególne postaci giną w łatwej do przewidzenia kolejności (pomyliłem się tylko w jednym przypadku), nie wzbudzając większych emocji – być może dlatego, że w sumie żadna z postaci (aktorów) nie posiada odpowiedniej charyzmy? Przytaczani wcześniej Schwarzeneger czy Glover potrafili nadać swym postaciom wyrazu; nie udało się to z pewnością <strong>Adrienowi Brody’emu</strong>. Aktor ten najwyraźniej próbuje przebojem wedrzeć się do kina przygodowego, ale lepiej dla niego by było, gdyby pozostał przy obrazach typu <a href="http://www.filmweb.pl/Pianista"><em>Pianisty</em></a>. W jego wykonaniu nawet mroczny głos a’la Batman jest raczej zabawny niż klimatyczny. Tak naprawdę film ten mógł zostać uratowany przez <strong>Danny’ego Trejo</strong>, ale niestety scenarzyści bardzo szybko uśmiercili jego postać. W rezultacie film pozbawiony jest wyrazistej postaci, która by pociągnęła nieco kulawy scenariusz.</p>
<p style="text-align: justify;">W założeniach <em>Predators</em> miał być chyba filmem z przesłaniem w stylu: jesteśmy okrutni, ale w chwilach zagrożenia przejawiamy ludzkie odruchy i dlatego jesteśmy lepsi od bezdusznych bestii. Na tym pomyśle zasadza się zresztą jeden z głównych twistów fabularnych. I, chociaż obywa się w filmie bez nadmiarowego patosu, to i tak sposób przekazania motta jest dosyć żenujący i chyba lepiej dla filmu by było, gdyby twórcy odpuścili sobie ten moralitet… chociaż może i nie, bo w sumie film nie ma wiele poza tym do zaoferowania. Nawet, co zaskakujące, efekty specjalne nie powalają – w rezultacie już bardziej do gustu przypadła mi na przykład pierwsza część <a href="http://www.filmweb.pl/Obcy.Kontra.Predator"><em>Alien versus Predator</em></a>; fabularnie nędzna, ale przynajmniej było na co popatrzeć.</p>
<p style="text-align: justify;"><em>Predators</em> okazał się sporym rozczarowaniem. Film jest nudnawy, bez zęba. Cudem jest w zasadzie, że nie usnąłem w kinie, czego po kiepsko przespanej nocy, byłem bliski. Szkoda, bo samych predatorów lubię i cały czas mam nadzieję, że ktoś jeszcze nakręci film choć częściowo dorównujący poziomem dwóm pierwszym częściom.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://shadowmage.nast.pl/?feed=rss2&amp;p=1654</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Dać się wymazać i napisać na nowo</title>
		<link>http://shadowmage.nast.pl/?p=1648</link>
		<comments>http://shadowmage.nast.pl/?p=1648#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 28 Jul 2010 15:48:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Shadow</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Czarne na białym, czyli o słowie pisanym]]></category>

		<category><![CDATA[Catherynne M. Valente]]></category>

		<category><![CDATA[Katedra]]></category>

		<category><![CDATA[Recenzja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://shadowmage.nast.pl/?p=1648</guid>
		<description><![CDATA[Palimpsest:
starożytny lub średniowieczny rękopis
pisany na pergaminie,
z którego wytarto tekst pierwotny.

Catherynne M. Valente w zeszłym roku dała się poznać polskiemu czytelnikowi dzięki dwóm tomom Opowieści sieroty wydanych w serii Uczta Wyobraźni przez Wydawnictwo Mag. Teraz, po kilku miesiącach przerwy, na półki księgarń trafia jej nowa książka pod tytułem Palimpsest, będąca rozwinięciem opowiadania opublikowanego w antologii Paper [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img style="float: left; padding-right: 8px;" src="http://katedra.nast.pl/literatura/okladki/palimpsest-small.jpg" alt="" /><em>Palimpsest:<br />
starożytny lub średniowieczny rękopis<br />
pisany na pergaminie,<br />
z którego wytarto tekst pierwotny.<br />
</em></p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Catherynne M. Valente</strong> w zeszłym roku dała się poznać polskiemu czytelnikowi dzięki dwóm tomom <a href="http://katedra.nast.pl/seria.php5?id=1447"><em>Opowieści sieroty</em></a> wydanych w serii Uczta Wyobraźni przez Wydawnictwo Mag. Teraz, po kilku miesiącach przerwy, na półki księgarń trafia jej nowa książka pod tytułem <a href="http://katedra.nast.pl/ksiazka/8972/Valente-Catherynne-M-Palimpsest/"><em>Palimpsest</em></a>, będąca rozwinięciem <a href="http://www.sensesfive.com/2008/04/01/palimpsest-by-catherynne-m-valente/">opowiadania</a> opublikowanego w antologii <a href="http://www.sensesfive.com/publications/paper-cities/"><em>Paper Cities</em></a>; powieść jakże odmienna od wcześniejszych publikacji amerykańskiej autorki, ale równie, a może nawet bardziej, udana.<br />
Nie każdemu dane jest znaleźć się w tytułowym Palimpseście; dostęp do miasta jest możliwy tylko nielicznym. Przenieść się do niego można wyłącznie na skutek aktu miłosnego z osobą, która już Palimpsest odwiedziła. Postaci takie naznaczone zostają znamieniem, tatuażem z rysunkiem ulic wyobrażonego miasta. Wizyta w nim jest krótka, tak jak krótka jest aktywnie spędzona letnia noc. Gdy pierwszy raz trafia się do Palimpsestu, los postaci zostaje powiązany z życiami trzech innych osób; mogą się ze sobą nigdy nie spotkać – czy to w Palimpseście, czy to w realnym świecie – ale ich przeznaczenie pozostaje splecione na zawsze, a odczuwanie doznań i przeżyć jest wspólne.<span id="more-1648"></span><br />
Narracja powieści prowadzona jest z punktu widzenia właśnie takiej czwórki bohaterów; niepodobnych do siebie pod każdym względem, za wyjątkiem poczucia nieprzystawalności do otaczającej ich rzeczywistości – głównie za sprawą straty kogoś bliskiego. Gdy nadarza się szansa przeniesienia się do Palimpsestu, korzystają z możliwości. Każdym tchem chłoną obcość, z fascynacją obserwują otaczającą ich odmienność, która pozwala na zapomnienie, choć na chwilę, o problemach doczesnego świata. I, choć od nich nie uciekną, to zostaną one przedefiniowane w realiach Palimpsestu tak, by mogli je zaakceptować.<br />
Nie każdy jest w Palimpseście szczęśliwy; do pozostania w nim dążą te osoby, które nie znajdują szczęścia i spełnienia w świecie rzeczywistym. Zatem czy miasto stworzone przez Valente jest odskocznią z marzeń sennych, ideałem, do którego można się przenieść w ucieczce przed bólem egzystencji? Nie, jest to miejsce brutalne i okrutne tak samo, jak nasz świat; być może nawet bardziej, gdyż jego odmienność wzmaga wrażenia. Postaci bywają pomiatane, a nawet okaleczane. Jednakże pragnienie pozostania w Palimpsescie jest na tyle silne, że bohaterowie potrafią przetrwać. Postaci do niego trafiające i wykazujące odpowiednio silną wolę pozostania są przemieniane. Odwołując się do tytułu powieści: ich osobowości zostają wymazane, a następnie napisane na nowo – w ten sposób, by pasowały do nowej rzeczywistości. Dawne życie odchodzi w niebyt, a jego miejsce zajmują nowe wyzwania. <a href="http://katedra.nast.pl/artykul/4988/Valente-Catherynne-M-Palimpsest/">[czytaj dalej]</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://shadowmage.nast.pl/?feed=rss2&amp;p=1648</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Space opera z niewielkim dodatkiem</title>
		<link>http://shadowmage.nast.pl/?p=1641</link>
		<comments>http://shadowmage.nast.pl/?p=1641#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 24 Jul 2010 09:45:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Shadow</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Czarne na białym, czyli o słowie pisanym]]></category>

		<category><![CDATA[John Scalzi]]></category>

		<category><![CDATA[Katedra]]></category>

		<category><![CDATA[Recenzja]]></category>

		<category><![CDATA[Wojna starego człowieka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://shadowmage.nast.pl/?p=1641</guid>
		<description><![CDATA[Brygady duchów stanowią drugi tom cyklu Johna Scalziego, chociaż nie są bezpośrednią kontynuacją Wojny starego człowieka. Realia zostały zachowane, również niektóre postaci pojawiają się na kartach obu powieści; Jane Sagan staje się wręcz jedną z głównych bohaterek. Mimo tych zbieżności, drugą powieść Scalziego można czytać jako pozycję samodzielną, gdyż opowiada odrębną historię, do której śledzenia [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><img style="float: left; padding-right: 8px;" src="http://katedra.nast.pl/literatura/okladki/brygady_duchow-small.jpg" alt="" /><a href="http://katedra.nast.pl/ksiazka/7099/Scalzi-John-Brygady-duchow/"><em>Brygady duchów</em></a> stanowią drugi tom cyklu <strong>Johna Scalziego</strong>, chociaż nie są bezpośrednią kontynuacją <a href="http://katedra.nast.pl/ksiazka/6317/Scalzi-John-Wojna-starego-czlowieka/"><em>Wojny starego człowieka</em></a>. Realia zostały zachowane, również niektóre postaci pojawiają się na kartach obu powieści; Jane Sagan staje się wręcz jedną z głównych bohaterek. Mimo tych zbieżności, drugą powieść Scalziego można czytać jako pozycję samodzielną, gdyż opowiada odrębną historię, do której śledzenia nie są potrzebne informacje z wcześniejszej części. Gdy zachodzi taka potrzeba, autor wyjaśnia nieznane czytelnikowi realia czy wydarzenia.</p>
<p style="text-align: justify;">Podobnie jak poprzednia część, tak i <em>Brygady duchó</em><em>w</em> utrzymane są w duchu space opery ze szczyptą tego, co czytelnik miał dane poznać na przykład podczas lektury <a href="http://katedra.nast.pl/ksiazka/5315/Heinlein-Robert-A-Zolnierze-kosmosu/"><em>Kawalerii kosmosu</em></a> <strong>Roberta A. Heinleina</strong>, czyli szkolenia rekruta od podstaw, a następnie śledzenia jego losów podczas kolejnych misji w kosmosie. Schemat ten zresztą jest całkiem popularny w militarnej fantastyce i być może wcale nie powinienem w tym przypadku przywoływać w pierwszej kolejności powieści Heinleina; wszakże, w odróżnieniu od Scalziego i wielu innych twórców space oper i batalistycznej sf, autor <a href="http://katedra.nast.pl/ksiazka/5314/Heinlein-Robert-A-Wladcy-marionetek/"><em>Władcy marionetek</em></a> oprócz wojskowej fabuły stara się wpleść znacznie poważniejsze i refleksyjne wątki. Po Scalzim czytelnik nie powinien się tego spodziewać. Jego twórczość nastawiona jest przede wszystkim na rozrywkę, a wszystko co ponad to, jeśli w ogóle się pojawia, jest niewiele znaczącym dodatkiem; być może ukłonem w stosunku do bardziej wymagających czytelników. Nie ma jednak powodów do żalu; autor w tym, co robi, jest całkiem biegły. Czasem lepiej nie kombinować ponad potrzebę, bo próby dodania drugiego dna czy kolejnego wymiaru powieści mogą się odbić negatywnie na całości.<span id="more-1641"></span> <em></em></p>
<p style="text-align: justify;"><em>Brygady duchów</em>, w porównaniu do <em>Wojny starego człowieka</em>, wyróżniają się przede wszystkim rozłożeniem akcentów. Autor położył znacznie większy nacisk na psychologię postaci, ich wewnętrzne rozterki. Wynika to bezpośrednio z fabuły, która zogniskowana jest na Jaredzie Diracu, powołanym do życia przez Kolonialne Siły Obrony żołnierzu, który posiada ciało i świadomość (początkowo nieaktywną) zdrajcy ludzkości; jego istnienie ma przede wszystkim na celu wyjaśnienie przyczyn zdrady oryginału i zapobieżenie zniszczeniu ludzkości przez trzy obce rasy, które zawiązały sojusz. Wraz z odzyskiwaniem wspomnień bohaterowi coraz trudniej jest przyjmować bez zastrzeżeń rozkazy przełożonych, a także brać za dobrą monetę propagandę, jaką karmieni są żołnierze. Scalzi stara się również uwypuklić znaczenie wolnej woli i możliwości decydowania o własnym przeznaczeniu, ale robi to w ramach reguł rządzących konwencją space opery; nie należy więc spodziewać się wypowiedzi skłaniających do głębszych refleksji – prędzej czytelnik napotka oklepane slogany. <a href="http://katedra.nast.pl/artykul/4980/Scalzi-John-Brygady-duchow/">[czytaj dalej]</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://shadowmage.nast.pl/?feed=rss2&amp;p=1641</wfw:commentRss>
		</item>
	</channel>
</rss>
