Blog nie tylko literacki

Pszczyna

May 1st, 2010 by Shadow

Tydzień temu byliśmy na weekend w Beskidzie Małym… ale najpierw napiszę o mieście, które odwiedziliśmy w drodze powrotnej, czyli Pszczynie. Jest to miejscowość położona na przedłużeniu trasy Katowickiej z Warszawy, na drodze do Bielska-Białej; w związku z tym przejeżdżałem przez nią (a raczej: obok niej) przynajmniej kilkanaście razy w życiu – w końcu to jedna najszybszych tras z stolicy w góry (i na południe Europy też). Nigdy jednak nie miałem okazji zatrzymać się w tym mieście – w końcu zawsze się gdzieś śpieszyłem i szkoda było marnować czas na zwiedzanie miasta, które kojarzyło się głównie z nauką wyjątków ortograficznych w podstawówce.
Tym razem złożyło się jednak tak, że po dosyć karkołomnej wyprawie dzień wcześniej (o tym też napiszę za kilka dni, jak ze mnie jad zejdzie), potrzebowaliśmy czegoś lżejszego – Pszczyna była pod bokiem, a nie raz się słyszało o ładnym pałacu w tym mieście. O dziwo więc zwiedzanie miasta wygrało u nas z kolejnym spacerem na łonie natury. Read the rest of this entry »

Tags: ,

Posted in Nie tylko palcem po mapie | No Comments »

Narty w Dolomitach

March 10th, 2010 by Shadow

Po kilku latach przymierzania się, wreszcie wraz ze znajomymi wybraliśmy się na narty w Alpy. Nasz (a w zasadzie mój) padł na Włochy – a konkretnie Val Gadrenę w Dolomitach. Byłem tam już dobre kilka lat temu, więc wiedziałem czego się spodziewać. W mojej opinii jest to jeden z lepszych ośrodków narciarskich a Alpach – widziałem już ich kilka w czterech krajach, więc jakieś porównanie mam. Nie jest może idealny, ale na początek – dla osób znających tylko ośrodki polsko-czesko-słowackie – jest moim zdaniem bardzo dobrym rozwiązaniem.

Na początek kilka informacji ogólnych i o warunkach narciarskich (później będą zdjęcia i kilka słów o samym wyjeździe). Val Gardena leży w Dolomitach, można więc wykupić skipass Dolomiti Superski obejmujący swoim zasięgiem kilkanaście ośrodków narciarskich. Opcja ta jest opłacalna (choć nie tania), gdyż Val Gardena jest połączona tak zwaną Sella Rondą (trasą narciarską okrążającą masyw górski o nazwie Sella) z kilkoma innymi dolinami. Przyoszczędzenie kilkunastu (kilkudziesięciu – w zależności od długości pobytu) euro skutkuje odcięciem od wielu fajnych tras i miejsc. Trasy narciarskie są raczej łatwe, co najwyżej średnie – oczywiście dla osób mających już jakieś pojęcie o nartach. Niby większość jest czerwonych, jest kilka czarnych, ale widziałem tylko jeden naprawdę wymagający kawałek liczący może dwieście metrów. W zasadzie nie ma co porównywać tras z Polski do nartostrad z Dolomitów – te drugie, jeśli nawet są bardziej strome (a zwykle są), to również są znacznie lepiej przygotowane i znacznie szersze, dzięki czemu komfort jazdy jest znacznie większy. Do tego dochodzi obszar Alpi di Siusi – tam są głownie płaskie, szerokie trasy, idealne dla początkujących, leniwych lub zmęczonych (czyli nas w ostatnie dwa dni). Read the rest of this entry »

Tags: ,

Posted in Nie tylko palcem po mapie | 6 Comments »

Pomniki z przymrużeniem oka

January 5th, 2010 by Shadow

W zakamarkach dysku odnalazłem napisany przeze mnie kiedyś tekst, nawiązujący do wystąpienia, którego byłem świadkiem, a cel jego powstania był prosty – zaliczenie przedmiotu, podczas którego wystąpienie owo się odbyło. Z tego co pamiętam, w końcu oddałem coś innego, a ten tekst – napisany trochę z przymrużeniem oka – pozostał niewykorzystany. Skoro jednak się namęczyłem i coś napisałem, to szkoda by się zmarnowało – wrzucam więc go tutaj. Jestem szczególnie ciekaw komentarzy osób z Wrocławia, bo właśnie o tym mieście jest sporo w dalszej części tekstu – zobaczymy czy odbiór przez osobę z zewnątrz będzie pokrywał się z odczuciami osób mieszkających w tym mieście na stałe.
Sam tekst trochę przerobiłem, żeby pozbyć się zbędnych nazwisk, odwołań etc – czyli tych wszystkich pierdół, które są konieczne przy pisaniu pracy na studiach. Mam nadzieję, że to co wyszło jest w miarę spójne treściowo i językowo. A jak nie, trudno.

Prelegenci podczas wystąpienia zajęli się społeczną funkcją pomników, koncentrując się przede wszystkim na pomnikach warszawskich. W swym wystąpieniu skupili się przede wszystkim na tych funkcjach, które przede wszystkim leżą u podstaw powstawania tego rodzaju obiektów. Wymieniano przede wszystkim funkcję historyczną i martyrologiczną. Stanowią obiekt pamięci narodu, grupy społecznej, wąskiej grupy osób (przecież nagrobki również są formami pomników). Jest to zgodne z samą etymologią słowa pomnik, które wywodzi się od przymiotnika pomny (pamiętny).
Drugą cechą była forma i estetyka pomników. Padło zdanie mówiące, że pomnik nie powinien być dosłowny, ale zawierać w sobie pewną metaforę, możliwość własnej interpretacji. Pod tym względem ma zapewne przynosić odbiorcy podobne przeżycia, jak inne rodzaje sztuki. Być może faktycznie tak powinno być, ale gdy coraz częściej mówi się o coraz powszechniejszym funkcjonalnych analfabetyzmie, prawdopodobnie dla dużych grup przekaz takiego monumentu nie będzie czytelny. Kto z warszawiaków wie, co leżało za pomysłem słynnej plastikowej palmy na placu de Gaulle’a? Przez większość jest ona traktowana jako dziwaczne kuriozum.
Być może by trafić z przekazem do szerszej grupy odbiorców, obecnie pomnik nie powinien być surową, zimną i niezrozumiałą bryłą na cokole? Być może powinien być w jakiś sposób funkcjonalny, wychodzący naprzeciw odbiorcy?
W tej krótkiej wypowiedzi chciałbym właśnie zająć się takimi pomnikami, które funkcjonują w przestrzeni miast nie tylko jako punkty orientacyjne i miejsca spotkań (np. Kolumna Zygmunta w Warszawie, czy pomnik Adama Mickiewicza w Krakowie) czy miejsca pamięci i refleksji, ale również stanowią niejako część życia mieszkańców miasta. Read the rest of this entry »

Tags:

Posted in Ględzenie, Nie tylko palcem po mapie | No Comments »

Na nartach w Zakopanem

December 22nd, 2009 by Shadow

Dosyć niespodziewanie okazało się, że muszę w tym roku wykorzystać ostatnie dwa dni urlopu; było mi to trochę nie na rękę, ale cóż było na to poradzić? Szczęśliwie się tak złożyło, że Iza również miała kilka dni wolnego, mróz i śnieg zaczęły paraliżować Polskę, a znajomy z Zakopanego zapraszał do siebie – nie pozostało nam nic innego, jak tylko spakować sprzęt narciarski i urządzić sobie małą rozgrzewkę przed lutowym wyjazdem w Alpy.

W Zakopanem nie byłem na nartach pewnie już z dziesięć lat… a może i więcej. Trochę bez sensu wydawało mi się jeżdżenie do miejscowości, która jest pozbawiona stoków narciarskich: na Kasprowy Wierch daleko i trudno się dostać w sezonie, Szymoszkowa średnio ciekawa, Gubałówka zamknięta, bo się górale kłócą, a z Nosalem jakoś nigdy mi nie po drodze. Do tego dochodzą jeszcze dzikie tłumy narciarzy i pseudonarciarzy – w związku z tym więcej się stoi w kolejkach niż faktycznie zjeżdża. Nie dla mnie to; szczególnie po tym, jak rozbestwiłem się w alpejskich kurortach.
Główną przypadłością Zakopanego – a także wielu innych miejscowości, choć przynajmniej w kilku jest z tym lepiej – jest to, że brak jest zintegrowanego systemu wyciągów. Jeśli już się człowiek zdecyduje na jedno miejsce, nie ma szans na zmianę, bo wiąże się to z przejazdem przez pół miasta. Zwykle do dyspozycji jest jeden, w porywach dwa wyciągi, do tego ze dwie dosyć krótkie trasy o podobnym profilu. Gdy nie ma ludzi, to po dwóch godzinach można zjeżdżać z zamkniętymi oczami; zero urozmaicenia. Jeśli już mam wybierać, to wolę sobie skoczyć na kilka dni do Szczawnicy – warunki podobne, a ludzi mniej i bliżej do wyciągu. Szczerze powiedziawszy narciarsko to Zakopane sporo ustępuje Krynicy czy Korbielowowi… a może nawet Szczyrkowi, choć tam się też dogadać nie mogą. Właśnie dlatego zimą w Zakopanem nie byłem od lat… mniej więcej od momentu, kiedy sam zacząłem decydować, gdzie pojechać. Read the rest of this entry »

Tags: , ,

Posted in Nie tylko palcem po mapie | 1 Comment »

Toledo

May 18th, 2009 by Shadow

Toledo jest idealnym miejscem na jednodniową wycieczkę z Madrytu. Jedzie się tam szybką koleją – to chyba jej jedyne krótkodystansowe połączenie w Hiszpanii. Pociąg co prawda nie pędzi tak jak na długich dystansach, kształty też ma mniej opływowe, ale komfort jazdy jest wysoki. Na siłę próbowałem znaleźć coś, do czego można się było przyczepić, ale się nie udało. W porównaniu z tym pociągiem, to lotnicza biznes klasa sprawia wrażenie przedziału dla mas. A jechaliśmy tylko drugą klasą… W dodatku to wcale nie jest droga przejażdżka: bilet powrotny to kilkanaście euro. W zamian w pół godziny jest się na miejscu (no, dworzec jest położony z dala od centrum, ale z buta to i tak tylko trochę ponad kwadrans).
Skoro przy kolei jesteśmy, to pamiętając o zamach terrorystycznych sprzed kilku lat, wypada wspomnieć o zabezpieczeniach. Hiszpanie sami się zgodzili na dosyć restrykcyjne kontrole – nie tylko na lotniskach i dworcach, ale także w niemal wszystkich głównych miejscach turystycznych. Na przykład podczas wchodzenia do pałacu królewskiego w Madrycie został mi skonfiskowany scyzoryk – zostały spisane moje wszystkie dane, a następnie wydany kwit, dzięki któremu mogłem odebrać scyzoryk po ukończeniu zwiedzania. Inna sprawa, że miejsce odbioru było w takim miejscu, że spokojnie można ponownie wrócić na teren pałacu – co też zresztą uczyniłem, gdyż chciałem jeszcze porobić zdjęcia na dziedzińcu. Usytuowanie bramek kontrolnych w tym samym miejscu co sklep z pamiątkami nie jest jednak najlepszym pomysłem. Read the rest of this entry »

Tags: ,

Posted in Nie tylko palcem po mapie | No Comments »

Barcelona

May 6th, 2009 by Shadow

Do Barcelony wyskoczyliśmy z Madrytu na weekend – wylecieliśmy w sobotę rano, by wrócić w poniedziałek przed południem. Samoloty wydają się najlepszą (i najtańszą patrząc na to ile liczy sobie długodystansowa szybka kolej) opcją w podróżowaniu między głównymi miastami Hiszpanii. My skorzystaliśmy z Vuelinga – nie był może najtańszy, ale w przeciwieństwie do Ryan Aira ląduje na lotnisku w Barcelonie, a nie oddalonej od niej o kilkadziesiąt kilometrów Gironie. Dla nas liczył się przede wszystkim czas, więc dołożyliśmy te kilkanaście euro za bilet, by znaleźć się jak najszybciej w stolicy Katalonii.
Przy okazji odkryliśmy, że latanie (a już przede wszystkim latanie tanimi liniami) będąc niewyspanymi i na kacu (efekt spotkania z przedstawicielem kanadyjskiej polonii pracującym obecnie w Madrycie) nie jest dobrym pomysłem. Dobrze, że nie było turbulencji… W tym świetle lot powrotny, podczas którego byliśmy tylko niewyspani (o tym później), okazał się całkiem przyjemny. Read the rest of this entry »

Tags: ,

Posted in Nie tylko palcem po mapie | No Comments »

Madryt

April 28th, 2009 by Shadow

Jak zapewne część z was wie (chyba pisałem też o tym w którymś raporcie czytelniczym), w lutym przez tydzień byłem w Hiszpanii. Najpierw długo się zbierałem do napisania relacji z wyprawy, później inne obowiązki na to nie pozwoliły, a następnie po prostu wyleciało mi to z głowy. Dopiero perspektywa kolejnego wyjazdu zagranicznego w maju spowodowała, że postanowiłem się zabrać za opisanie iberyjskiej ekskursji. W sumie szkoda, że tak późno, bo zapewne pozapominałem wiele. Cóż, przepadło. Dziś pierwsza część, poświecona Madrytowi. Następne, o Barcelonie i Toledo, mam nadzieję wkrótce.

Sam pomysł wyjazdu wziął się stąd, że mój przyjaciel wyjechał do Madrytu na cztery lata robić doktorat (babrze się w mysich trzustkach czy też innych śledzionach). Razem z jego narzeczoną postanowiliśmy go odwiedzić. Finalnie wyszło trochę na zakładkę, ale blisko pięć dni udało nam się spędzić wspólnie w czwórkę. Read the rest of this entry »

Tags: ,

Posted in Nie tylko palcem po mapie | No Comments »

Chopok i Liptovský Mikuláš, czyli narciarski Sylwester na Słowacji

January 15th, 2009 by Shadow

Na przełomie 2008 i 2009 roku przeciętny człowiek, który tylko wystarał się o kilka dni urlopu – tak jak studenci – mógł raczyć się ponad dwutygodniowym urlopem w środku zimy. W związku z tym chyba cała Europa postanowiła się wyrwać z domu. Na podobny pomysł wpadłem i ja z grupą znajomych: postanowiliśmy jechać na narty w Alpy. Pech chciał, że zabraliśmy się za organizację wyjazdu dużo za późno. A kiedy wreszcie znaleźliśmy ofertę w naszym zasięgu finansowym, część ekipy się wykruszyła. I tak, po wielu perypetiach, o których może kiedyś napiszę, wylądowaliśmy w końcu na Słowacji, w Liptovským Mikulášu (po naszemu to jest zdaje się Liptowski Mikulasz, choć Google podpowiada też inne wersje).

Naszą bazą wypadową był hotel o jakże dumnej nazwie Bocian. Muszę przyznać, że chociaż podczas organizacji wyjazdu prześladowało nas jakieś fatum, to po przyjeździe na Słowację zniknęło. Hotel był w jakimś starym dworku (obstawiam, że pokój mieliśmy w stajniach), przerobionym już dobrych kilka lat temu na pensjonat. Pokój był spory, może bez luksusów – ale nie spodziewaliśmy się ich za zapłaconą cenę. Ważne, że spełniał nasze wymagania (nawet jeśli nie było najcieplej) i nie mieliśmy na miejscu żadnych problemów. Czego nie można powiedzieć o innych uczestnikach wyjazdu zorganizowanego przez OIS. Choć osobiście złego słowa powiedzieć nie mogę, to z zasłuchanych opowieści zdecydowanie rysuje się obraz braku profesjonalizmu ze strony biura podróży. Nam się udało, ale chyba nie będziemy ryzykować kolejnego razu… Read the rest of this entry »

Tags: , ,

Posted in Nie tylko palcem po mapie | 2 Comments »

Jesienią w Zakopanem

December 1st, 2008 by Shadow

fot: Żółta Turnia, Granaty I ramię KościelcaUwielbiam podróżować. Zwiedzać mniej lub bardziej odległe miejsca. Podziwiać wspaniałe krajobrazy czy zabytki. Gdybym mógł, zapewne byłbym w ciągłej podróży – do domu wpadając tylko od czasu do czasu. Skoro jednak nie jest to możliwe, cieszę się z każdej możliwości wyrwania w świat.

Taka okazja nadarzyła się miesiąc temu. W czasie, gdy cała Polska odwiedzała cmentarze, pojechałem z dziewczyną do Zakopanego spotkać się z koleżanką ze studiów, która obecnie jest wolontariuszem na głębokiej słowackiej prowincji. Był to krótki wypad, ale i tak dostarczył sporej satysfakcji. Read the rest of this entry »

Tags: , , ,

Posted in Nie tylko palcem po mapie | 3 Comments »


Pages

Kategorie

Fora

Pisarze o sobie

Strony

Znajomi piszą

Archiwum




© 2010 Ględzenie Shadowa Design by Arcsin Web Templates