July 31st, 2010 by Shadow
Film Predator z 1987 roku z Arnoldem Schwarzenegerem był sporym hitem, a jego późniejsza o trzy lata kontynuacja z Dannym Glovererem również była całkiem udana. Potem na dobrych świat zapomniał o predatorach, by następnie skonfrontować je z Obcymi w dwóch częściach odmóżdżającej rąbanki. Temat jest chwytliwy i najwyraźniej podoba się nawet w wersji AvP, więc nic dziwnego, że powstają kolejne filmy – na ekrany kin trafił niedawno Predators w reżyserii Nimróda Antala.
Akcja filmu rozpoczyna się od zrzucenia grupy osób na spadochronach – żadna z postaci nie pamięta skąd się wzięła, ale łączy je w zasadzie jedno – każdy posiada jakieś umiejętności lub wiedzę przydatną w walce i przetrwaniu. Niemniej powód, dla którego znaleźli się w obcej dżungli, jest nieznany. Wkrótce jednak bohaterowie odkrywają to, co widz wie od samego początku: znajdują się na obcej planecie i są zwierzyną dla bardzo groźnych, niewidzialnych łowców. Później fabuła przebiega według utartego schematu – ucieczki, pojedynki, zasadzki aż do finałowego starcia. Read the rest of this entry »
Tags: film, Nimród Antal
Posted in Ruchome obrazki | 4 Comments »
July 14th, 2010 by Shadow
Szósty sezon House M.D. oglądałem na raty – mniej więcej w lutym nadrobiłem całe zaległości i byłem na bieżąco z odcinkami. Wtedy, zamiast więc czekać grzecznie i co tydzień oglądać nowy odcinek, zaprzestałem oglądania i poczekałem, aż ukaże się cały sezon, by hurtem dokończyć. Już jakoś tak jest, że jak już oglądam seriale, to wolę to robić na dużą skalę – do oglądania od czasu do czasu jednego odcinka nie mam cierpliwości.
Z tej też przyczyny ciężko mi mieć spójne wrażenie o całym sezonie, wszak oglądałem go tak naprawdę w dwóch rzutach, na przestrzeni pół roku. Niemniej jakieś ogólne odczucia zostały; głównie dotyczące różnych szczegółów, więc trochę spoilerów poniżej zapewne się znajdzie.
Jak na razie ostatni sezon Doktora House’a jest poświęcony przemianie głównego bohatera. Rozpoczyna się od odwyku i terapii, które mają za zadanie wykorzenić wszechobecny w jego życiu ból, mający podłoże tak fizyczne, jak i psychiczne. W efekcie otrzymujemy House’a nieco przytłumionego: nie tak cynicznego i agresywnego, a stonowanego i niejako pogodzonego z losem. Dalsze odcinki to przede wszystkim szukanie nowej drogi do postępowania – chyba głównie przez scenarzystów, bo nowa twarz House’a nie jest już tak wdzięcznym tematem do oglądania, co wcześniejsze oblicze prawdziwego skurczybyka. Stąd też pewnie w niektórych odcinkach, szczególnie w drugiej części sezonu, jakby czasem scenarzyści zapominali, że House się zmienił. Mnie szczerze powiedziawszy przemiana nie wydała się jakoś specjalnie wiarygodna; a w zasadzie inaczej – o ile wydaje się, że bohater przez większość czasu święcie wierzy w nowy program postępowania, to samo uzasadnienie przemiany i dojście do niej nie przekonuje. Po prostu nie wydaje mi się, by bez solidnego prania mózgu (a do tego nie doszło… chyba) House mógł tak bardzo zmienić swoje podejście do świata. Read the rest of this entry »
Tags: House M.D., seriale
Posted in Ruchome obrazki | No Comments »
July 8th, 2010 by Shadow
W grę Prince of Persia (ale tą pierwszą, z 1989 roku, a nie późniejsze wersje – w tym i tą z podtytułem Piaski czasu) zagrywałem się w podstawówce i, mimo wielu lat, nadal darzę ją sentymentem. Gra, niby banalna, ale miała w sobie coś niesamowitego, choć można to położyć na karb mojego wieku i fascynacją początkującego użytkownika komputera. W zasadzie nigdy później żadna platformówka mnie nie wciągnęła, tak jak Prince of Persia.
Film Książę Persji. Piaski czasu rzecz jasna niewiele ma wspólnego z grą, o której pisałem powyżej; w przypadku produkcji na peceta (co prawda pierwotnie wyszła chyba na inną platformę) ciężko w ogóle było mówić o fabule – ta ograniczała się do kilku zdań, a później było już w zasadzie wyłącznie przechodzenie kolejnych poziomów pałacu. Film ma, jak należy wnioskować z podtytułu, znacznie więcej wspólnego z późniejszymi remake’ami – o wiele doskonalszymi graficznie i fabularnie, ale jednocześnie nie posiadających tego czegoś, dzięki czemu spędza się godziny przed monitorem. Inna sprawa, że w momencie, gdy zaczęły się ukazywać, nie interesowałem się już tak bardzo grami komputerowymi; a platformówkami/zręcznościówkami szczególnie. Read the rest of this entry »
Tags: film, Mike Newell
Posted in Ruchome obrazki | 2 Comments »
May 29th, 2010 by Shadow
Na Starcie tytanów planowaliśmy wybrać się od dawna, czyli w zasadzie od momentu, kiedy w kinie zobaczyliśmy trailer tego filmu. Zapowiadało się spektakularnie – epickie bitwy, żywiołowe pojedynki, przyjemne dla oka efekty specjalne. Okazało się jednak, że – jak to czasami bywa – to, co najlepsze, zostało pokazane w zajawce, a reszta już tak fascynująca dla widza nie była. Starcie tytanów okazało się produkcją zrealizowaną bez pomysłu, znacznie bardziej wtórną i odtwórczą, niż zwykle przy tego typu produkcjach.
Film jest ponowną adaptacją obrazu sprzed lat, więc już samo to świadczyć by mogło, że scenarzystom brakowało nieco pomysłów. Oryginalnej wersji nie oglądałem, ale nie sądzę, by była aż tak słaba fabularnie, jak ma to miejsce w przypadku aktualnej wersji. Historia jest banalna, ale przecież takie są mity w dużej mierze. Chodzi raczej o to, jak jest opowiedziana. Starcie tytanów to typowe kino questowe – bohaterowie wpadają do kolejnych lokacji, robią rozpierduchę (zwykle widowiskową, trzeba przyznać) i przenoszą się do następnej. Jednym słowem sceny walki przeplatają się z dialogami z ważnymi dla fabuły postaciami, ale niewiele jest prób zarysowania szerszego tła i kreacji bohaterów, poza oczywistymi banałami, obecnymi w każdej tego typu produkcji. Read the rest of this entry »
Tags: film, Louis Leterrier
Posted in Ruchome obrazki | 1 Comment »
May 11th, 2010 by Shadow
Piąty sezon House M.D. skończyliśmy oglądać… mniej więcej cztery miesiące temu – jak więc łatwo się domyśleć niewiele już z niego pamiętam; a raczej wiele wspomnień już się zdążyło zatrzeć i zlać z odcinkami z sezonów cztery i sześć (choć oglądanie tego postanowiliśmy zawiesić do czasu, aż się cały ukaże – oglądanie jednego odcinka co tydzień czy dwa nas średnio bawi). Pojawia się w związku z tym pytanie – dlaczego tak długo zwlekałem z opisaniem wrażeń? Oczywiście najprostsza odpowiedź to brak czasu… ale w tym wypadku najprostsza odpowiedź nie jest najprawdziwsza. Powodem jest raczej to, że sezon piąty był dla mnie (a w zasadzie dla nas, bo Iza też się zgadza) zdecydowanie najsłabszy z dotychczasowych: po prostu nie chciało mi się pisać o odcinkach, które w dużej mierze mnie rozczarowały. Dlaczego więc zdecydowałem się jednak coś napisać? Chyba wyłącznie z kronikarskiego obowiązku… no i faktu, że szósty sezon do siódmego odcinka jest zdecydowanie lepszy, więc o nim w bliżej nieokreślonej przyszłości napiszę z pewnością więcej i szkoda by było, żeby się luka w relacjach pojawiła. Read the rest of this entry »
Tags: House M.D., seriale
Posted in Ruchome obrazki | No Comments »
March 7th, 2010 by Shadow
Nie wiem czy znacie termin „zły film”; a raczej czy znacie je w znaczeniu, jakie obowiązuje wśród grupy moich znajomych. Wszystko zaczęło się kilka lat temu, kiedy w piątki spotykaliśmy się na brydża lub jakieś planszówki. Wtedy na TVNie po godzinie 22:00 leciał zwykle jakiś film fantastyczny, który sobie leciał radośnie w tle, podczas gdy my zajmowaliśmy się grą. Czasem było to coś dobrego, ale zwykle były to produkcje, których bez kilku butelek nie dało się obejrzeć. Idealnym przykładem „złego filmu” jest Battlefield Earth. Zwykle do tego typu obrazów (trochę to chyba za szumne słowo na określenie tych filmideł) nie ciągnie, ale czasem obejrzenie takiego – z różnych przyczyn – jest wskazane lub potrzebne. Tak było ostatnio: Iza po ciężkim dniu stwierdziła, że musi zobaczyć coś złego, a TV oferowała wyłącznie kolejny film z Seagalem. Wybór padł więc na kino i Wilkołaka. Po seansie mam wrażenie, że czas spędzony z Seagalem byłby bardziej produktywnie spędzonym… a na pewno bardziej ekonomicznym z finansowego punktu widzenia, a i piwa przy tym można by było się napić. Read the rest of this entry »
Tags: film
Posted in Ruchome obrazki | 2 Comments »
February 3rd, 2010 by Shadow
Zasłyszane, mało pochlebne opinie o ostatnich wielkich premierach kinowych, czyli Avatarze i Parnassusie, sprawiły, że gdy postanowiliśmy wybrać się wreszcie do kina, wybór nasz padł na coś innego – Sherlocka Holmesa. Film co prawda też nie zbierał wśród znajomych jakichś oszałamiających recenzji, ale wychowanie się na książkach Arthura Conan Doyle’a zrobiło swoje. Co prawda do tej pory nie widziałem, a obejrzałem ich całkiem sporo, adaptacji choć w odrobinie dorównującej literackiemu pierwowzorowi, ale nie należało się zniechęcać. I słusznie, gdyż – uprzedzając nieco fakty – ten film jest całkiem udany, choć nie w kategoriach adaptacji.
Fabuła filmu jest typowo hollywoodzka, na próżno szukać w niej kameralnego klimatu dochodzeń z opowiadań Doyle’a. Pierwsza scena pokazuje, jak tytułowy bohater za pomocą swych umiejętności obserwacji wymyśla sposób na zneutralizowanie przeciwnika (czyli gdzie i kiedy go walnąć). W tym duchu – czyli walk, pościgów, wybuchów etc. – toczy się cała akcja filmu. Sama zagadka też jest mało Holmesowska – z przewagą okultyzmu i magii, a także bardzo szeroko zakrojonym spiskiem, ocierającym się o najwyższe kręgi władzy. Zakończenie pokazuje całość w innym świetle co prawda i sugeruje inspirowanie się kilkoma utworami literackim; jak choćby Psem Baskerville’ów (chodzi o samą naturę zagadki, a nie konkretne szczegóły). Read the rest of this entry »
Tags: film, Guy Ritchie
Posted in Ruchome obrazki | No Comments »
January 30th, 2010 by Shadow
Największym rozczarowaniem czwartego sezonu House M.D. jest fakt, że liczy on sobie zaledwie szesnaście odcinków, czyli znacznie mniej od wcześniejszych. Winić za to należy chyba strajk scenatrzystów - uważam to za zbrodnię, bo jest to do tej pory zdecydowanie najlepszy sezon z dotychczas przeze mnie obejrzanych. Inna sprawa, że przy braku pomysłów na dodatkowe wątki może to i lepiej, że nie rozciągnięto fabuły o te dodatkowe sześć-osiem odcinków, dzięki czemu uniknięto wodolejstwa i sztucznego tworzenia zbędnej treści. Mowa oczywiście o wątkach ciągnących się przez kilka odcinków, bo zagadki medyczne jak zwykle są jednostrzałowe (poza dwoma ostatnimi odcinkami sezonu, ale ich połączenie jest w większym stopniu kwestią wątków niemedycznych niż faktycznym skomplikowaniem przypadku chorobowego).
Zastanawiałem się jak scenarzyści wybrną z sytuacji kończącej trzeci sezon, w której to cały zespół House’a został zwolniony. W jakiś sposób przywiązałem się do Cameron, Chase’a i Formana i chciałbym dalej ich oglądać na ekranie. Początek sezonu co prawda nie dawał na to nadziei, ale w późniejszych odcinkach cały dawny zespół House’a znów pracuje w szpitalu Princeton-Plainsboro – choć tylko Forman odgrywa znaczniejszą rolę. Reszta ekipy pojawia się zwykle w dwóch-trzech scenach na odcinek, pełniąc rolę epizodyczną, ale podkreślającą wiedzę i wyszkolenie, których nie posiadają jeszcze nowi pracownicy House’a. Zresztą pod względem osobowościowym również stara gwardia zdaje się być znacznie bardziej interesująca niż Trzynastka, Taub i Kuttner. Cóż, oni występują zaledwie niecały krótki sezon, mają więc jeszcze czas na pokazanie różnych aspektów swojej psychiki. Na razie jednak prezentują się blado, mimo prób nadania im wielowymiarowości czy pokazania odrobiny przeszłości. Read the rest of this entry »
Tags: House M.D., seriale
Posted in Ruchome obrazki | 4 Comments »
January 10th, 2010 by Shadow
Po zawirowaniach przy pierwszych dwóch sezonach House M.D., wreszcie zaczęliśmy oglądać serial we właściwej kolejności – przyszła więc pora na podzielenie się wrażeniami z sezonu numer trzy. W formie serialu nie zaszły rzecz jasna żadne większe zmiany – nadal główny trzon każdego odcinka stanowi zagadka medyczna. Jak słusznie zauważył nosiwoda w komentarzach do poprzedniego wpisu, formuła ta jest obarczona licznymi schematami, które rzecz jasna mają za zadanie stworzyć suspens, podtrzymać widza w niepewności do samego końca. I tak wiadomo, że początkowe diagnozy będą błędne, więc nikt – oprócz postaci w serialu – nie przywiązuje do nich uwagi. Dopiero na kilka minut przed końcem można się spodziewać trafnego wytypowania choroby i – mimo licznych obrażeń i szwankujących narządów – zwykle udaje się pacjenta postawić na nogi. Były może ze dwa odstępstwa od tego schematu, ale nie wynikały one z innego układu, a błędu popełnionego na początku i w związku z tym złych dalszych przesłanek. Nie jest to wiele, ale i tak stanowi mile urozmaicenie.
Innym powtarzalnym zabiegiem jest powiązanie między sobą głównego przypadku medycznego z innymi wydarzeniami w szpitalu – pacjentem w przychodni, rozmowami i uczuciami wyrastającymi między postaciami, itp. Czasem jest to poprowadzone naprawdę nieźle, a czasem niestety trochę kuleje i sprawia wrażenie, że tak zostały odgórnie narzucone założenia, a scenarzysta nie za bardzo wiedział, jak sobie z tym poradzić. Na szczęście takie przypadki są dosyć rzadkie, zwykle przenikające wątki się ładnie komponują. Read the rest of this entry »
Tags: House M.D., seriale
Posted in Ruchome obrazki | No Comments »
December 30th, 2009 by Shadow
Jak ostatnio pisałem, jedną z tradycji świątecznych w naszym kraju jest spędzanie wolnego czasu przed telewizorem, spokojnie trawiąc przyjęte doustnie pokarmy. Sam się z tego wyłamałem i w przerwach między posiłkami, czytaniem, przeglądania neta etc. obejrzałem kilka filmów w telewizji, wyrabiając tym samym swoją telewizyjną (nie licząc sportów) dawkę na najbliższe pół roku. Wyjątkowo nie była to Szklana pułapka czy Kevin sam w Nowym Jorku. Miałem za to przyjemność (albo nie przyjemność) zobaczyć kilka stosunkowo nowych filmów, na które (w większości, bo nawet nie wiem czy dzieło Uwe Bolla w kinach leciało) jeszcze kilkanaście miesięcy temu zamierzałem się wybrać do kina… i w większości przypadków dobrze się stało, że na zamiarach się skończyło.
Filmowy maraton rozpocząłem od Incredible Hulk, czyli drugiej w ostatnich latach ekranizacji przygód wielkiego, zielonego i złego stwora. W porównaniu do Hulka, film Louisa Letteriera jest znacznie lepszy, ale nie wykracza zbytnio poza średnią adaptacji komiksów o superbohaterach. Największy nacisk położono rzecz jasna na efekty specjalne, choć szczerze powiedziawszy nie robią one zbyt dużego wrażenia, a sam Hulk (i jego przeciwnik) wyglądają bardziej jak figurki z modeliny niż realnie istniejące potwory. Cóż, pewnie taka stylistyka wydawała się twórcom właściwa – bo z drugiej strony jak można przedstawić realistycznie potwory rzucające wózkami widłowymi jak piłkami?
Scenariusz nie należy do szczytów oryginalności – najpierw mamy przydługie zawiązanie akcji, a później miłą dla oka naparzankę, przerywaną z rzadka tkliwymi scenami – na całe szczęście jest ich niewiele, podobnie jak patosu. Nie drażni również schemat złej armii chcącej wykorzystać cudze nieszczęście do stworzenia superbroni. Read the rest of this entry »
Tags: film
Posted in Ruchome obrazki | 1 Comment »