Gra o tron subiektywnym okiem (s07e02)

Drugi odcinek siódmego sezonu „Gry o tron” to nadal taka fabularna gra wstępna, ale doszło też już do jednego spektakularnego zwrotu akcji, który będzie rzutował na plany bohaterów: także te poczynione w tym epizodzie.

Nowy odcinek Gry o tron pozostawia ambiwalentne uczucia. Było kilka niezłych scen i zapowiedzi czegoś większego, ale też sporo wody. Epizod zaczyna się od sceny na Smoczej Skale, gdzie Daenerys, wraz z doradcami, snuje plany, a także przeprowadza rozmowę z Varysem. Szczerze, nie kupuję, że mistrz szpiegów tak łatwo dał się zastraszyć dziewczynie. To oczywiście może być gra, w końcu eunuch przez lata nauczył się płaszczyć przed możnymi, ale mimo wszystko wolałbym, żeby pokazał choć odrobinę sprytu, z którego jest znany.

Zanim wrócę do ważnych wydarzeń w tym wątku, to wspomnę o całkowicie zbędnej i przydługiej (prawie pięć minut!) scenie, w której Szary Robak i Missandei wreszcie okazują sobie miłość… a przynajmniej próbują. Zanosiło się na to od dawna, ale ten melodramatyczny wątek wydaje się w serialu zbędny, więc nie widzę innego powodu na jego kontynuację niż pokazanie kolejnej porcji golizny.

Pozostając na Smoczej Skale: odbywa się tam także narada z udziałem sojuszników Targaryenówny. Jest babcia Olenna (daję radę, która w perspektywie późniejszych wydarzeń może być znacząca; biedny Snow…), jest żmija z Dorne, jest rodzeństwo Greyjoyów. Plan wymyślają może i niezły, ale jak to z planami bywa: wystarczył do pierwszej bitwy…

fot. HBO
fot. HBO

…a ta pojawia się dość szybko, kiedy to flota Eurona atakuje statki Ashy Greyjoy. Jest to nawet widowiskowe, ogień płonie na statkach i morzu, ale też bardzo chaotyczne i z kiepską momentami choreografią walk. W każdym razie okazuje się, że Euron ma statki, wojsko i umie wymachiwać żelastwem, a Dany obudzi się wkrótce z ręką w nocniku, znowu pozbawiona sojuszników. A skoro mowa o rękach – zdaje się, że Cersei nie będzie mogła odmówić oświadczynom. By zakończyć ten wątek: Theon jednak pokazał, że faktycznie nie ma jaj. Ciekawe kto go wyłowi (Jon?) i się nad nim po raz kolejny zlituje?

Skoro mowa o Cersei, to w Królewskiej Przystani zbyt wiele się nie dzieje. Ot, próby namawiania wahających się lordów, by dołączyli do Lannisterów, a także „wielkie” odkrycie broni przeciwko smokom, czyli balisty. Naprawdę niesamowite.

Na Północy Jon pokazuje znów, że królem to on nie będzie, bo ma za dobre serce i brak zdecydowania. W efekcie znowu się prawie zbłaźnił przed lordami, siostra mu się sprzeciwiła, a jego argumentacja jest dziurawa jak rzeszoto. Niemniej postanawia wyruszyć do Daenerys, pozostawiając królestwo Sansie. Jakiś czas temu bym w to nie uwierzył, ale zdaje się ona być lepszą kandydatką na władczynię; oczywiście jeśli poradzi sobie ze smalącym cholewki Littlefingerem. Choć pewnie zrobi to i tak lepiej niż Jon, który się na niego rzucił, bo poczuł się starszym bratem. Król i dyplomata w jednym. Przypomnijmy, że Petyr obecnie posiada jedną z nielicznych nieruszonych armii w Westeros.

fot. HBO
fot. HBO

Tak czy siak nasz bohater porzuca kolejny posterunek i wyrusza w daleką podróż. Może z całej sytuacji wyratuje go Melisandre, która właśnie wprowadziła się na Smoczą Skałę i zyskała kilka punktów u Daenerys. Można też sobie spekulować, że wreszcie trzy smocze głowy według fanowskich teorii – Dany, Jon i Tyrion – wreszcie spotkają się w jednym miejscu i zawiążą sojusz.

Ciągnąc temat Starków: Arya jednak nie została dobrym Tancerzem Oblicza. Dowiaduje się, że Jon żyje i ma nagle gdzieś zabicie Cersei. W te pędy zawraca i leci na Północ, co zapewne skończy się rozczarowaniem. Przy okazji jest kolejna zbędna scena, w której prawdopodobnie natrafia na odpędzoną wilkorzycę Nymerię. I jeśli nawet to prawda i będzie kontynuacja, to można było to załatwić bez tej przedłużającej się sceny.

Ostatni wątek to znów Sam i jego przygody w siedzibie meastrów. Oczywiście pokryta łuskami ręka z poprzedniego odcinka należała do Joraha, ale meastrowie nie będą go leczyć, bo to zbyt niebezpieczne. Sam jednak chce to zrobić z szacunku do dawnego dowódcy i przeprowadza niebezpieczną i dość obrzydliwą operację.

Podsumowując, drugi odcinek bieżącego sezonu jest słabszy od premierowego, głównie za sprawą dłużyzn i braku konkretów. Jedna, chaotyczna i słabo pokazana bitwa (także za sprawą ciemności, co akurat jest zrozumiałe) wiele nie zmienia. Lepsze byłoby kilka bardziej dynamicznych akcentów niż jedno mocne uderzenie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ruchome obrazki i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.