Nominacje do Zajdli 2016 – krótki komentarz

Właśnie zostały ogłoszone nominacje do Nagrody Fandomu Polskiego im. Janusza A. Zajdla za rok 2016, czyli bądź co bądź najważniejszej nagrody literackiej w polskim światku fantastycznym przyznawanej przez czytelników.

Od kilku lat wokół nagrody (co nie jest tylko naszą specyfiką) panuje nie najlepsza atmosfera, bo dość łatwo jest – przynajmniej na poziomie nominacji – sterować wynikami poprzez chociażby namawianie znajomych. Świadczy to o słabości tego etapu głosowania, bo po prostu bierze w nim udział mało osób (wyłanianie zwycięzcy na Polconach przypadkowe już tak przypadkowe nie jest, choć rzecz jasna sama nagroda daje przede wszystkim wyraz popularności danego pisarza/utworu, a dopiero później znaczenie ma jakość samego tekstu). I choć osoby zaangażowane w opiekę nad nagrodą starają się jak mogą (chociażby zbieranie nominacji na konwentach, a nawet nadanie nieco większego prestiżu nominacjom poprzez ogłaszanie ich podczas Warszawskich Targów Książki), to nadal ten etap kuleje i wśród nominowanych utworów pojawiają się pozycje dość przypadkowe.

Z drugiej strony może nie powinienem w ten sposób oceniać nominacji, szczególnie tegorocznych, bo w ogóle mam wrażenie, że coraz bardziej odklejam się od gustów ogółu; albo też coraz rzadziej jakiś tekst wywołuje efekt wow podczas lektury. W tym roku mam jeszcze większy problem, szczególnie w krótkiej formie, bo w zasadzie niewiele jej czytałem – ot jedną antologię i kilka tekstów cenionych przeze mnie autorów. Z twórcami nowymi, debiutantami i posiadającymi stosunkowo niewielki dorobek, mam doświadczenie niewielkie… a coroczne czytanie antologii zajdlowskiej z nominowanym opowiadaniami sprawia, że specjalnie tego nawyku zmieniać mi się nie chce.

W każdym razie tegoroczne nominacje wydają się cierpieć na podobną bolączkę, co zdarzało się w zeszłych latach. W powieściach jest jeszcze nie najgorzej:

  • Michał Cholewa – „Inwit” (Warbook/Ender)
  • Marta Kisiel – „Siła niższa” (Uroboros)
  • Marta Krajewska – „Idź i czekaj mrozów” (Genius Creations)
  • Krzysztof Piskorski – „Czterdzieści i cztery” (Wydawnictwo Literackie)
  • Radek Rak – „Puste niebo” (Powergraph)

Z tej listy czytałem dwie powieści – Raka i Piskorskiego. Pierwszy bardzo mi się podobał, drugi niespecjalnie; a raczej wcześniejsze powieści Piskorskiego były moim zdaniem o wiele bardziej udane od Czterdzieści i cztery. Nominacja w każdym razie nie zaskakuje, bo Piskorski to popularny autor, który mimo wszystko nie schodzi poniżej pewnego poziomu.

Nie zaskakują w sumie dwie inne nominacje. Michał Cholewa ma już jedną statuetkę za ten cykl, Marta Kisiel także miała nominację na koncie za inną powieść. Co prawda obu serii nie czytałem i chyba w najbliższym czasie nie przeczytam, bo coraz trudniej jest mi się zdecydować na rozpoczęcie cyklu, kiedy już kilka tomów jest w sprzedaży. Poza tym akurat nie są to przedstawiciele preferowanych przeze mnie podgatunków fantastycznych.

Największym zaskoczeniem jest powieść Marty Krajewskiej; choć może nie do końca tak być powinno. „Kobieca” fantastyka jest bardzo popularna, choć do tej pory przeważały w ofercie książki z importu. Krajewska nie była pierwsza, ale najwyraźniej została doceniona. Zresztą nominację do Zajdla już miała dwa lata temu za opowiadanie… choć przyznam się bez bicia, że zupełnie nie pamiętam o czym ono było.

O ile więc nominacje w powieściach niespecjalnie zaskakują, to w opowiadaniach mamy niezłe trzęsienie ziemi:

  • Juliusz Braun – „Lo faresti per me?” (w: „Smokopolitan” 1’2016 (4)
  • Michał Cholewa – „Bunt maszyn” (w: „Geniusze fantastyki”, Genius Creations)
  • Agnieszka Hałas – „Panicz z Ertel-Sega” (w: „Na nocnej zmianie. Pióra Falkonu”, Fabryka Słów)
  • Magdalena Kucenty – „Paradoks Bliźniąt” (w: „Smokopolitan” nr 3’2016 (6))
  • Łukasz Orbitowski, Michał Cetnarowski – „Wywiad z Borutą” (Allegro)
  • Anna Szumacher – „Na nocnej zmianie” (w: „Na nocnej zmianie. Pióra Falkonu”, Fabryka Słów)
  • Anna Szumacher – „To byliśmy my” (w: „Silmaris” 2’2016)

Na te nominacje można spojrzeć na dwa sposoby. Z jednej strony można wysnuć wniosek, że prasa papierowa i antologie książkowe znajdują się w odwrocie (co, poniekąd, po części jest prawda). Z drugiej, nieco złośliwie, postawić tezę, że grupy wsparcia mają się całkiem nieźle. W tym przypadku co prawda nie podano dokładnych liczb, ale by otrzymać nominację w tej kategorii wystarczyło tylko nieco ponad 5% głosów.

Przyznam bez bicia, że czytałem tylko Wywiad z Borutą, więc moja opinia o tych nominacjach ma naturę bardzo ogólną. Orbitowski i Cetnarowski napisali bardzo fajny tekst, a szeroka platforma promocyjna pomogła z pewnością w upowszechnieniu tekstu.

Duży zasięg miała też antologia Geniusze fantastyki (choć pobrania to nie to samo co przeczytanie, czego jestem najlepszym przykładem), a głośne ostatnio nazwisko z pewnością pomogło – jeśli człowiek się waha, to zwykle wskazuje jednak na to, co ma większe szanse zwycięstwa.

Reszta tekstów ma charakter… nazwijmy to fandomowy. Co prawda antologia Falkonowa taką do końca nie jest, bo oprócz debiutantów pojawiły się w niej także mocne nazwiska jako prace „pozakonursowe”. I z tego klucza jest tekst Hałas – autorki, o której ostatnio robi się coraz głośniej. Drugi tekst – tytułowy, co może o czymś świadczyć – jest Anny Szumacher. Pojawia się ona jeszcze raz w antologii związanej z innym konwentem, Silmarisem. I tu pojawiają się moje wątpliwości – czy to możliwe, że taka perełka została odkryta poprzez konkursy konwentowe, a nie wyłapał jej któryś z poważniejszych redaktorów? No dobra, jeden redaktor, bo fantastycznych pism literackich wielu nie mamy… A może po prostu nadal myślę według starego paradygmatu i stawiam papier wyżej niż publikację w sieci?

Ostatnie dwa teksty pochodzą ze Smokopolitana, mocno umocowanego w fandomie zinu literackiego. Już w zeszłym roku mieliśmy jeden tekst z tego pisma, więc teoretycznie nie jest to nic nowego. Nie chcę też oceniać tekstów przed przeczytaniem, więc tylko dość neutralnie skomentuję, że Kucenty miała już nominację w zeszłym roku i ma kilka publikacji na koncie, natomiast Braun jest w zasadzie debiutantem.

Jak piałem wcześniej, w tym roku mam dość słabe rozeznanie w premierach, więc nie będę się silił na podawanie alternatyw, choć wydaje mi się, że przynajmniej kilka innych tekstów – w obu kategoriach – zasłużyło na znalezienie się w nominacjach. Kruszyć o to kopii jednak nie będę, bo w końcu ludzie mogę głosować na to, co im się podoba.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Ten wpis został opublikowany w kategorii Czarne na białym, czyli o słowie pisanym i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.