Trzeci stopień, Liselotte Roll

Kryminały rodem ze Skandynawii nadal cieszą się w naszym kraju dużą popularnością. Jak wypada Trzeci stopień, debiut Liselotte Roll?

Skandynawskie kryminały stały się marką, która przyciąga czytelników. Wiele z nich stoi na wysokim poziomie, ale niestety niektóre są pozycjami przeciętnymi, niespełniającymi oczekiwań rozbudzonych przez tuzów, takich jak Jo Nesbø, Stieg Larsson, Camilla Läckberg czy Henning Mankell. I właśnie z taką sytuacją mamy do czynienia w przypadku debiutu literackiego Lisolette Roll.

Podkreślenie niewielkiego doświadczenia pisarskiego w przypadku autorki Trzeciego stopnia wydaje się kluczowe, gdyż jej powieść posiada kilka wad, których zapewne bardziej doświadczony pisarz potrafiłby uniknąć. Dotyczy to przede wszystkim konstrukcji postaci, które są dość płaskie i nie wzbudzają zainteresowania u czytelnika; a poza dwoma/trzema głównymi bohaterami, zlewają się w dość bezbarwną masę. Zresztą nawet kluczowi dla fabuły protagoniści głównie irytują swoim zachowaniem i podejmowanymi decyzjami. Efektem niewiele tu śledztwa, a więcej miotania się i podejmowania spontanicznych decyzji.

Cała recenzja dostępna w naEKRANIE.pl

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Ten wpis został opublikowany w kategorii Czarne na białym, czyli o słowie pisanym i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
  • Paweł Mi

    >> powieść posiada kilka wad<<

    I Ty Brutusie??? Shadow, uwierz – powieść nie może posiadać wad. Może mieć wady!

  • Heh, racja 🙂