Smoki-hippisi

Kolejna część przygód dzielnych smocząt wiedzie nas do nieprzebytej dżungli, która skrywa więcej tajemnic niż się początkowo wydaje.

Seria Skrzydła ognia to fantastyka przeznaczona przede wszystkim dla dzieci. Bohaterami książek są młode smoki, na których barki narzucona niezwykle ciężkie brzemię: mają zakończyć trwający kilkanaście lat konflikt między pretendentkami o prawo do tronu do jednego ze smoczych królestw. Rywalizacja ta zbiera krwawe żniwo i odbija się na wszystkich smoczych krainach.

Dotychczasowy model powieści był dość jasny. Smoczęta, które wychowywały się w odosobnieniu, próbują odnaleźć swoje miejsce w świecie, także poprzez próbę odnalezienia rodziny. Nie inaczej jest i w Ukrytym królestwie, gdzie bohaterowie docierają do Królestwa Lasu Deszczowego zamieszkanego przez Deszczoskrzydłe, rodzaj smoków pogardzanych przez pozostałe rasy.

Tui T. Sutherland w każdym tomie narratorem czyni inne z pięciu Smocząt Przeznaczenia. Naturalnym jest więc, że narratorką w tej części została Gloria – Deszczoskrzydła, która tak naprawdę wcale nie jest elementem proroctwa. Fakt, że była pomiatana przez opiekunów, a jej rasa jest wśród smoków pariasami, czynił ją – jak dotychczas – najciekawszą postacią serii. Cały czas stała nieco z boku, wykazywała się zdrowym indywidualizmem, a jednocześnie troszczyła się o przybrane rodzeństwo – a przynajmniej takie wrażenie można było odnieść na podstawie obserwacji jej zachowania.

Dlatego też możliwość śledzenia jej myśli stanowi jeden z ważniejszych elementów Ukrytego królestwa, gdyż w pozostałych aspektach powieść ta nie odbiega znacząco od wcześniejszych tomów. Konfrontacja oczekiwań z rzeczywistością po raz kolejny okazuje się rozczarowująca, choć jednocześnie wydaje się, że Deszczoskrzydłe – w porównaniu do obiegowej opinii – przedstawione są w korzystniejszym świetle. Jednakże dla Glorii, wychowanej w zupełnie innych warunkach, postawa rodaków (marazm, nieprzejmowanie się otaczającym światem i koncentrowanie się na tu i teraz) jest nie do przyjęcia. Inna sprawa, że obraz Deszczoskrzydłych nie wydaje się konsekwentnie prowadzony, a przyczyny odchyłu od normy nie zostały podane.

Ten tom przynosi także kilka odpowiedzi… i nowych pytań. Pojawiają się nowe elementy intrygi, na scenę wkraczają nowe postacie, a całość nabiera jeszcze bardziej mrocznych barw (tak, to książka dla dzieci, ale mimo wszystko nieuciekająca od przemocy i okrucieństwa). Wszystko to sprawia, że seria nie traci dynamiki i nie zaczyna zjadać własnego ogona, choć w każdym z dotychczasowych tomów wiele elementów – fabularnych i konstrukcyjnych – się powtarzało.

Recenzja pierwotnie ukazała się w Katedrze.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Ten wpis został opublikowany w kategorii Czarne na białym, czyli o słowie pisanym i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.