Rewolucja w kolonii

Druga powieść Daniela Nogala z jednej strony wykorzystuje pewne elementy znane z jego debiutu, z drugiej stosuje zupełnie inną konwencję, gatunek i podejście do kreacji świata. Jest inaczej, ale czy lepiej?

Wydawnictwo Genius Creations pozwoliło zadebiutować już kilkorgu autorów. Kilka lat działalności pozwala już też na budowanie poważniejszej bazy twórców i umacnianie pozycji pisarzy, którzy, jak to się mówi, dobrze rokują. Powoli przychodzi więc pora na wydawanie kolejnych książek autorów. Mieliśmy dublet Artura Laisena, a teraz przyszła pora na Daniela Nogala.

Autor ten zadebiutował Malajskim Excaliburem, powieścią wydaną na początku 2015 roku. Była to osadzona w niedalekiej przyszłości historia zahaczająca o thriller, powieść sensacyjną i detektywistyczną, a to wszystko w egzotycznych realiach Półwyspu Indochińskiego. Orientalne, czy może raczej egzotyczne fascynacje autora widać i w nowej powieści zatytułowanej Betelowa rebelia. Spisek. W powieści tej co prawda nie mamy do czynienia z prawdziwym światem, a wykreowaną od zera rzeczywistością fantasy, ale nad całością unosi się wyczuwalna fascynacja historią naszego świata i zamiłowanie do bardziej egzotycznych krain.

Tytułowa Betelia to kolonia jednego z dwóch imperiów w wykreowanym przez Nogala świecie. I jak to bywa z koloniami, w pewnym momencie osadnicy – gnębieni podatkami i ograniczeniami rozwoju przemysłu i handlu – postanawiają zrzucić jarzmo suwerena. Przebieg spisku, a potem rewolucji, zajmuje większość powieści.

Wyraźnie widać, że Nogal inspirował się historią. Autor czerpie pomysły z różnych rebelii i rewolucji na świecie, przekształca także znane z naszej przeszłości stosunki między macierzą a kolonią. Należy docenić, że nie ma jednego wzorca, lecz umiejętne połączenie różnych motywów (mamy tu do czynienia z elementami zaczerpniętymi z różnych okresów i miejsc na naszym globie), przy jednoczesnym udanym ukryciu kolejnych faz.

Na wątek rebelii nakłada się druga płaszczyzna, znacznie bardziej fantastyczna i związana z tajemnicą otaczającą rdzennych mieszkańców Betelii – wężopodobnych istot, które z pozoru są spolegliwe, ale rozrzucone tu i tam wskazówki sugerują, że to tylko zasłona dymna; zresztą im dalej w powieść, tym coraz jaśniejsze jest, że ten wątek ma szansę wysunąć się na czoło.

Nie obyło się niestety bez wad. Głównym mankamentem książki są jej bohaterowie: w większości przypadków nijacy, od początku do końca pozostający obojętni czytelnikowi. Służą przede wszystkim jako nośnik wydarzeń, świadkowie najważniejszych scen mających miejsce w Betelii. Owszem, bardzo często grają w nich pierwsze skrzypce, ale i tak cały czas ma się wrażenie, że po prostu spełniają swoją rolę w historycznym momencie. W tym świetle wydaje się, że mógł to być zabieg zamierzony (tym bardziej, że część postaci można określić mianem niechętnych uczestników wydarzeń), ale został posunięty zbyt daleko, przez co odbija się to na odbiorze powieści.

Jak już sam tytuł wskazuje, mamy do czynienia z pierwszym tomem większej całości. Pozwoliło to autorowi na spokojne rozbudowywanie świata przedstawionego i kreację bohaterów (choć w tym aspekcie się nie popisał), ale też spowodowało, że fabuła została doprowadzona do momentu kulminacyjnego, z rozwiązaniem zawieszonym w powietrzu. Nogal zarysował na bliższym i dalszym planie także kilka innych wątków, przez co z pewnością ma możliwości do stworzenia historii rozpisanej na znacznie większą skalę. Jak to wykorzysta? Przekonamy się w kontynuacji.

Recenzja pierwotnie ukazała się w Katedrze.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Ten wpis został opublikowany w kategorii Czarne na białym, czyli o słowie pisanym i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.