Brutalny świat wrocławskich kanałów

Robert J. Szmidt powraca do „Uniwersum Metro 2033” i oferuje wszystkie typowe elementy dla swojej twórczości.

W Otchłani Roberta J. Szmidta czytelnikowi przyszło poznać brutalny, postapokaliptyczny świat wrocławskich kanałów, w którym bohater musi wywalczyć sobie drogę do celu. Powieś spotkała się z pozytywnym odzewem fanów (na tyle, że w maju ukazała się na macierzystym dla Uniwersum Metro 2033 rynku rosyjskim), więc nic dziwnego, że doczekaliśmy się kontynuacji. I, nieco zdradzając finał, na tym historia Nauczyciela i Iskry się nie skończy.

Wieża jest bezpośrednią kontynuacją wcześniej opowiedzianych wydarzeń. Geografia i układ sił jest już znany, więc fabuła nie koncentruje się na eksploracji, a na konstruowaniu intryg i rozgrywaniu znanych już frakcji podziemnego Wrocławia. Przede wszystkim jednak czytelnik śledzi poczynania głównego bohatera. Nauczyciel pracuje dla Czystych, ale ma własną wizję wykonywanych misji, co zapewnia z jednej strony dużą ilość akcji, ale w konsekwencji bohater popada w nieliche tarapaty. To zresztą nie koniec, bo Szmidt co jakiś czas podsuwa fragmenty sugerujące, ze opisywane wydarzenia mają drugie dno.

Świat wykreowany w powieści jest brutalny i bezwzględny. Śmierć lub bolesne okaleczenie czyha na ludzi na każdym kroku, zarówno ze strony mutantów, jak i innych ludzi – a szczególnie tych ostatnich, bo świecie powieści aż roi się od antypatycznych indywiduów. Cierpienie nie omija także bohaterów, gdy uparcie dążą do wyznaczonych celów. Szmidt potrafi barwnie odmalowywać ich losy, aczkolwiek miejscami ma się wrażenie, że nieco przesadza z ich uatrakcyjnianiem i jednoznacznym kreowaniem charakterów i postaw. Także intryga jest szyta grubymi nićmi i nie zawsze decyzje są sensownie umotywowane. Jednakże w natłoku akcji można na to przymknąć oko – tym bardziej, że jest jedna z bardziej udanych pozycji w stworzonym przez Dmitra Głuchowskiego uniwersum.

Recenzja pierwotnie ukazała się w Nowej Fantastyce 07/2016.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Ten wpis został opublikowany w kategorii Czarne na białym, czyli o słowie pisanym i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.