Thorgal #35. Szkarłatny ogień

Na „Thorgalu” wychowały się już całe pokolenia fanów popkultury. Nowy, już 35. tom, to nowy scenarzysta i szansa na nowe otwarcie. Jak wypadł Szkarłatny ogień?

Seria Thorgal towarzyszy mi przez niemal całe świadome życie. Uczyłem się czytać na pierwszych albumach, przez długie lata z fascynacją czytałem o przygodach pochodzącego z gwiazd wikinga. Z czasem jednak za lekturę nowych albumów zabierałem się raczej z sentymentu niż rzeczywistej potrzeby, bo już za czasów późnego Jeana Van Hamme’a rzadko trafiał się album, który wywołałby szybsze bicie serca.

Gdy belgijskiego scenarzystę zastąpił Yves Sente, a także zaczęły pączkować poboczne serie, pojawiła się nadzieja na przywrócenie dawnej chwały i stworzenia kompleksowego, komiksowego świata. Niestety nowy scenarzysta – podobno także pod wpływem Grzegorza Rosińskiego – stworzył zbyt rozbudowaną fabułę, która była nieprzystosowana do krótkiej, zeszytowej formy; nie pomogły także próby „podkręcenia” wydarzeń i zamiast tworzenia spójnych opowieści koncentrowanie się na ciągłym podbijaniu napięcia.

Cała recenzja do przeczytania w naEKRANIE.pl

 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Ten wpis został opublikowany w kategorii Obrazki i chmurki i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.