Ludzie gniewu: Dziedzictwo krwi

„Ludzie gniewu” to kolejny mocny album Jasona Aarona, kipiący od przemocy i pokazujący najmroczniejsze zakamarki ludzkiej duszy.

Wszystko zaczęło się kilka poleń wcześniej. Przypałętało się stado zaniedbanych owiec, Isom Rath je przygarnął. Później jednak pojawił się ich właściciel i od słowa do słowa przeszło do rękoczynów. Padł trup, czego świadkiem był synek Isoma. Fakt ten wpłynął głęboko na psychikę chłopca i na długie lata na relacje między ojcami i synami z tego rodu. Może to odmienić kilkadziesiąt lat później Ira Rath, umierający płatny zabójca, który dostaje zlecenie… na własnego syna. Tylko czy będzie chciał to zrobić?

W Ludziach gniewu mnóstwo jest brutalnych scen: zabójstw, strzelanin, pastwienia się nad zwierzętami czy katowania innych ludzi. Nie jest to jednakże festiwal bezcelowej przemocy czy bezmyślnej fali gniewu, a próba ukazania konfliktu między ojcem a synem, przeznaczeniem a wolną wolą. Obaj zostają wtłoczeni w narzucone role wynikające z okoliczności, przyzwyczajeń, pragnień i (czasem urojonych) konieczności. Żaden z nich nie czuje się komfortowo, ale też nie potrafi wyjść poza początkowe ramy. Ta relacja napędza fabułę i stanowi klucz do zrozumienia wydarzeń, chociaż nie zawsze motywacje postaci są w pełni racjonalne i klarowne. To także opowieść o zemście, chociaż stojąca za nią motywacja wcale nie jest jednoznaczna.

Cała recenzja do przeczytania na portalu NaEKRANIE.pl

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Ten wpis został opublikowany w kategorii Obrazki i chmurki i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.