Otchłań: We wrocławskich kanałach

„Otchłań” to jedna z bardziej udanych odsłon „Uniwersum Metro 2033”

Otchłań Roberta J. Szmidta jest drugą książką polskiego autora w realiach wykreowanych przez Dmitra Glukhovsky’ego. I po raz kolejny okazuje się, że rodzimy twórca jest w stanie stworzyć w powieść bardziej interesującą i barwniejszą niż propozycje zza naszej wschodniej granicy. Oceny tej nie należy kłaść na karb bardziej swojskich klimatów, mimo że (w tym przypadku) historia osadzona w ruinach Wrocławia budzi więcej emocji niż analogiczne przygody np. w podziemiach Rostowa nad Donem.

Fani serii znajdą w Otchłani wszystkie cenione elementy: resztki ludzkiego społeczeństwa podzielone na różnie sprofilowane społecznie i politycznie enklawy, niebezpieczne wędrówki po podziemiach i powierzchni napromieniowanego miasta, a także cały zestaw czyhających na bohaterów zmutowanych przedstawicieli fauny i flory. Nie obędzie się też bez tajemnicy otaczającej głównego bohatera i okoliczności, w jakich się znalazł. Szmidt nie ogranicza się zresztą wyłącznie do obecnego w serii minimum, ale dodaje też nieco od siebie – jak choćby mrugnięcia okiem do czytelnika w postaci nawiązań do innych książek (chociażby do swojej również postapokaliptycznej Apokalipsy według Pana Jana), czy ciekawie naszkicowanej ewolucji języka i towarzyszącej jej zmianie znaczeń.

Żeby nie było tak różowo, to pojawia się też kilka zgrzytów w prowadzonej lekko i ze swadą narracji. Fabuła, co typowe w Uniwersum Metro 2033, jest liniowa i prowadzi od punktu do punktu: wydaje się, że ważniejsza jest sama podróż, a nie cel. Nie przekonuje też do końca kreacja głównej postaci: nauczyciela, bezwzględnego zabójcy, troskliwego ojca opiekującego się niedorozwiniętym synem. Szmidt nadał mu zbyt masek, tworząc niemal nadczłowieka o nie do końca wiarygodnej psychice. Chociaż może nikt normalny nie byłby w stanie tak długo przeżyć w tym świecie?

Recenzja pierwotnie ukazała się w Nowej Fantastyce 09/2015.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Ten wpis został opublikowany w kategorii Czarne na białym, czyli o słowie pisanym i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.