Brazylie możliwe

Ian McDonald słynie z osadzania swych fabuł w krajach tak zwanego trzeciego świata, których rozwój został podkręcony na poziomie technologicznym i społecznym. Tym razem futurystyczna wizja Brazylii zderza się z mechaniką kwantową.

Wydana na początku tego roku powieść Brasyl została napisana przez Iana McDonalda według tego samego schematu, co dwie jego wcześniej wydane w Polsce w ramach Uczty Wyobraźni powieści: Rzeka bogów i Dom derwiszy (ten ostatni w parze ze zbiorem opowiadań Dni Cyberabadu nawiązujących do indyjskiej twórczości tego autora). Książka ta pokazuje, że przy tej samej metodzie można uzyskać różne efekty: w tym konkretnym przypadku budzące raczej letnie emocje.

Jak już zostało wspomniane, brytyjski pisarz nie zaskakuje obraną metodą: bierze na warsztat jeden z krajów rozwijających się, dokonuje ekstrapolacji trendów społecznych, gospodarczych i technologicznych, a następnie – rozbijając perspektywę na kilku bohaterów – tworzy niezbyt skomplikowaną, ale intrygującą oś fabularną z elementem fantastycznym wykraczającym poza futurologię. Tym razem na warsztat bierze mechanikę kwantową z całym dobrodziejstwem (i wadami) inwentarza.

Oprócz podobieństw do wspomnianych wcześniej książek, pojawiają się także istotne różnice. Przede wszystkim tym razem znacznie mniej miejsca poświęcone jest kreacji świata jutra. Tylko jeden z trzech wątków przedstawia wizję przyszłości, a i ona jest – jak na McDonalda – dość pobieżna i ograniczona głównie do ogólnego zarysu wzbogaconego o kilka detali. Rzecz jasna jest istotna dla fabuły, ale zabrakło tak charakterystycznych dla wcześniej wydanych w Polsce pozycji nasycenia detalami, skupienia się na wzajemnym oddziaływaniu wbudowanych w świat przedstawiony mechanizmów czy synergii fabuły i futurologii.

Pozostałe dwa elementy narracyjnej triady umiejscowione są współcześnie – na podstawie przekazanych w Brasyl informacji trudno ocenić rzeczywistą wierność realiom – oraz w XVIII wieku (a przynajmniej tak początkowo każe nam wierzyć autor). Zabieg ten pozwala spiąć fabularną klamrą przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, pokazując możliwą drogę rozwoju Brazylii; przy zastrzeżeniu, o którym za chwilę. Kończąc tę część recenzji należy wspomnieć, że każda z trzech nitek fabularnych wydaje się opisana dość oszczędnie, by nie powiedzieć skrótowo.

Wcześniej wymienione słowo „możliwe” jest zresztą kluczowe w interpretacji powieści. Element naukowy w Brasyl jest bardziej obecny niż w innych książkach McDonalda; a może po prostu bardziej wypływa na wierzch? Brytyjczyk wplata w fabułę elementy mechaniki kwantowej i teorii wieloświata, robiąc to zresztą zaskakująco przystępnie, znajdując złoty środek między tłumaczeniem, a zdaniem się na domyślność czytelnika. Nie ogranicza się przy tym do prostego relacjonowania wydarzeń, a nadaje historii dodatkowy, metafizyczny wymiar – w interpretacji tego wątku duże znaczenie mają indywidualne zapatrywania odbiorcy.

O ile samej koncepcji nie można wiele zarzucić, to zastrzeżenia budzi kierunek rozwoju fabuły; nie wszystkie wybory wydają się być logicznymi następstwami opisanych wcześniej wydarzeń. Szczególnie wątek XVIII-wieczny wydaje się być znacznie bardziej istotny niż wskazywałaby na to warunki brzegowe wykreowanych realiów. Z drugiej strony – zgodnie z założeniami powieści – to tylko jedna z możliwych dróg, co otwiera duże pole do własnych interpretacji i zastanowienia się, jak potoczyłyby się losy bohaterów przy nieco innych wyborach.

Jednakże, mimo zostawienia furtki w interpretowaniu opisanych wydarzeń, konkluzja z lektury jest ambiwalentna. Są w Brasyl momenty i fragmenty, gdzie umysł i wyobraźnia zaczynają pracować na najwyższych obrotach, ale są też długie etapy podczas lektury, kiedy przedstawiane sytuacje są całkowicie obojętne. Ani bohaterowie, ani fabuła, ani sam koncept powieści nie są na tyle wyraziste i fascynujące, by na dłużej przykuć uwagę. Najbardziej egzotyczna jest z tego wszystkiego sama Brazylia, ale o tym kraju lepiej przeczytać sobie jakiś reportaż. Wizja McDonalda niewiele dodaje do znanej rzeczywistości; a to, co zmienia, nie w pełni przekonuje.

Recenzja ukazała się pierwotnie w Katedrze.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Ten wpis został opublikowany w kategorii Czarne na białym, czyli o słowie pisanym i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.