Przepięknie ilustrowana opowieść

„Niezwykłe przygody latającej myszy” Torbena Kuhlmanna to pięknie ilustrowana i wydana opowieść. Prosta i krótka, ale urzekająca. Powinna spodobać się zarówno dzieciom, jak i zachwycić świetnymi grafikami dorosłego czytelnika.

Antropomorfizowane historie o zwierzętach istnieją chyba tak długo, jak człowiek snuje opowieści; a szczególnie nośne jest w baśniach przeznaczonych dla dzieci. Przygody miłych zwierzaków działają na wyobraźnię i pozwalają przekazać pod sympatycznym kamuflażem – w zależności od celu autora – ciekawe historie, poważniejsze treści lub nauki pod postacią morału. Torben Kuhlmann, tworząc pracę dyplomową, miał zapewne na uwadze po trochu każdy z tych celów, na skutek czego stworzył piękną książkę zatytułowaną Niezwykłe przygody latającej myszy.

Od razu należy się sprostowanie: autor nie stworzył historii o nietoperzu, ale o zwykłej, szarej myszce z Hamburga, która otoczona pułapkami i drapieżnikami, a także opuszczona przez pobratymców, postanawia wyemigrować do Nowego Jorku. Ponieważ podróż morska nie wchodzi w grę, obmyśla metodą prób i błędów kolejne latające maszyny, które mają jej pomóc w spełnieniu marzenia.

Struktura opowieści jest prosta, linearna, kolejne etapy łatwe do przewidzenia, ale z całości promieniuje ciepło. Zresztą na tych osiemdziesięciu stronach zdominowanych przede wszystkim przez grafiki skomplikowanej fabuły nie sposób stworzyć. Sednem książki jest nie tyle tekst, co jego powiązanie ze świetnymi ilustracjami. Równie dużo jest opowiadane słowami, co obrazami: media się uzupełniają i przeplatają, tworząc razem w umyśle czytelnika obraz, którego nie dałoby się osiągnąć tylko jednym z nich.

O stronie graficznej długo można by się rozpisywać w samych superlatywach, ale chyba najlepszą reklamą będzie odwołanie się do trailera książki, który wprowadza w fabułę opowieści, ale przede wszystkim pokazuje niektóre z niezwykle plastycznych i po prostu uroczych ilustracji:

Jak przystało na baśń, w Niezwykłych przygodach latającej myszy nie zabrakło również morału. Będąca w sercu opowieści mysz wykazuje się odwagą i pomysłowością, które w połączeniu z ciekawością świata i niezłomną wolą owocują osiągnięciem celu. Za zalety charakteru i dążenie do sprostania wyzwaniom czeka ją nagroda. Nie są to rzecz jasna odkrywcze tezy, ale dzięki nienachalnemu ich podaniu, dobrze się komponują z narracją i mogą stanowić wskazówki dla czytających książkę Kuhlmanna dzieci.

Całość została uzupełniona o krótkie biogramy pionierów lotnictwa: Otto Lilienthala, braci Wright i Charlesa Lindbergha – pierwszego pilota, który przeleciał Atlantyk bez międzylądowania. Zresztą zarówno tytuł oryginalny, jak i zakończenie samej opowieści nawiązują do tej postaci. Stwierdzenie, że oprócz pięknych rysunków i morału książka Kuhlmanna ma również walor edukacyjny, jest z pewnością na wyrost, ale miło, że w takiej pracy znalazło się też miejsce dla odrobiny historii i faktów. To swego rodzaju wisienka na torcie, jakim jest ta przepięknie wydana książka przeznaczona co prawda dla dzieci, ale mogąca znaleźć równie dużo uznania wśród dorosłych czytelników.

Recenzja pierwotnie ukazała się w Katedrze.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Ten wpis został opublikowany w kategorii Czarne na białym, czyli o słowie pisanym i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.