Raport czytelniczy 08/2014

Zgodnie z tym, co pisałem w zeszłomiesięcznym raporcie, w sierpniu ja i czytanie podążaliśmy różnymi drogami. Udało mi się jednak przeczytać pięć książek, więc nie można powiedzieć, że było tragicznie. Tradycyjnie większość utworów czytałem do recenzji.

Zanim przejdę do omawiania tekstów, kilka rzeczy organizacyjnych. Chyba ostatecznie rezygnuję z list planów czytelniczych, bo od dawna niczym specjalnemu nie służą: własny monitoring prowadzę inaczej, obecne lektury pokazuje wklejka z LC, a same plany są tak płynne, że w sumie pokazywanie ich mija się z celem. Od teraz raporty będę ograniczał do podsumowania wrażeń z lektury. Jeśli kogoś interesuje co będę w przyszłości czytał może zaglądać do wpisów o nowych książkach – tam zwykle wypisuję co jest do recenzji (czytaj wysokie prawdopodobieństwo przeczytania w najbliższym czasie), a co ma szanse na rychłą lekturę znacznie mniejsze. Nie wykluczam co prawda jakichś drobnych napomknięć w tym temacie, ale koniec z listami i przewidywaniami na dużą skalę.

Książki przeczytane w sierpniu:

Dłuższy tekst o Echopraksji będzie do przeczytania w październikowej Nowej Fantastyce. Nie wdając się w szczegóły: warto było czekać. Powieść poruszająca większy zakres problemów niż Ślepowidzenie, ale też z wcześniejszą powieścią koresponduje. Może nie wali tak mocno między oczy, ale przy głębszym zastanowieniu jest rzeczą przynajmniej równie dobrą.

W NF będą też – już znacznie krótsze – teksty o Palińskim i Majce. Pierwszy napisał robiącą wrażenie powieść postapo z zombie w tle… chociaż ten opis całkowicie spłaszcza Polaroidy z zagłady. Dla mnie to przede wszystkim studium zupełnie nietypowego bohatera postawionego w obliczu nieuniknionego. Do tego językowo moim zdaniem znacznie sprawniej niż wcześniej, napisane bez zbędnej emfazy.
Dzielnica obiecana co prawda nie może się równać z Pokojem światów, ale i tak jest całkiem niezłą powieścią: trochę przygodowym postapo, trochę dystopią, a trochę młodzieżówką. Niezłe pomysły łączą się z dość linearną i niezbyt zaskakującą historią, ale klimat jest. Jak na Metro 2033 jest więcej niż dobrze.

Do książki Szmidta mam natomiast stosunek ambiwalentny. Z jednej strony nie jest to typowa space opera, ma kilka poważniejszych kwestii w tle, a w z drugiej jednak nie budzi większych emocji. Poprawnie napisana, poprawnie skonstruowana, poprawna powieść. Tylko tyle i aż tyle. Zależy jak na to spojrzeć i w jakim nastroju czytać – wtedy można to ocenić na plus, albo na minus.

Przeczytaną mam też zajdlowską antologię – to oczywiście w dużej mierze oszukiwanie, bo ponad połowę znałem wcześniej (ale, co prawda już we wrześniu, doczytałem z wersji papierowej tekst Dukaja. Warto!). Swoje typy dałem w tym wpisie. Fajnie, że jeden z moich typów (Człowiek nieciągły Anny Kańtoch) dostał Zajdla.

I na tym koniec, oby w przyszłym miesiącu w tej formule było więcej do opisania. We wrześniu z nowych książek rozważam przeczytania Johna Scalziego czy Django Wexlera, może sięgnę po książki Miry Grant. Zobaczymy jak rozwinie się miesiąc.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Ten wpis został opublikowany w kategorii Raport czytelniczy i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.