Awanturniczo i przygodowo
Zastanawialiście się kiedyś, co byście zrobili, gdybyście stanęli przed szansą zdobycia bogactwa: ot tak, od ręki – trzeba byłoby tylko odrobinę zaryzykować, może nieco nagiąć prawo, mieć łut szczęścia. Czy oparlibyście się pokusie? Czy dotrzymalibyście umów? Czy perspektywa posiadania olbrzymich sum nie zmieniłaby was, nie ukazała wewnętrznego demona? Tomek Michniewicz w Gorączce. W świecie poszukiwaczy skarbów opisuje ludzi, którzy właśnie czegoś takiego doświadczyli. Jedni pozostali sobą, inni stoczyli się na dno, nie potrafiąc opanować żądzy. Doświadczył tego również sam autor i zdał relację.
Warto zaznaczyć, że Michniewicz nie ogranicza definicji poszukiwacza skarbów wyłącznie do archetypicznego archeologa w zawadiackim kapeluszu, ale rozumie pod tym mianem każdego człowieka, który za swój cel obrał szybkie wzbogacenie się. Stąd też obok nurków przeszukujących podwodne wraki przedstawia górników z południa Afryki, tropiciela starych kopalń złota z Nowego Meksyku, ale także szulerów (i zwykłych hazardzistów) z Las Vegas, a nawet kłusowników i przemytników kości słoniowej z Afryki. Wszystkich tych ludzi łączy jedno: doświadczyli tytułowej gorączki, trudnej lub wręcz niemożliwej do opanowania żądzy, wizji bogactwa i chwały. Tylko nieliczni z nich faktycznie osiągnęli swój cel, większość spędziła lata na żmudnych poszukiwaniach i kolejnych rozczarowaniach. Jednakże wytrwałość i wiara w marzenia sprawiły, że niektórzy odnieśli sukces. Autor Samsary skrupulatnie relacjonuje emocje towarzyszące jednym i drugim, nieporównywalne z niczym innym drżenie serca na widok błysku złota w morskich odmętach czy rozbicia puli w kasynie.
Gorączkę można podzielić na dwie części: pierwsza to wyprawa przez Stany Zjednoczone, w której raz po raz Michniewicz spotyka ludzi opanowanych przez (metaforyczną) żądzę złota… a przynajmniej takich, którzy co najmniej raz w życiu się z nią zetknęli. Druga część, stanowiąca sprawozdanie z wyprawy po południowo-wschodniej Afryce, jest znacznie bardziej podróżnicza, więcej miejsca poświęcone zostało krajom i panującym w nich realiom niż poszukiwaczom skarbów. Kontrast między obiema częściami jest tym wyraźniejszy, że zestawione są dwa światy: Stany Zjednoczone, gdzie poszukiwanie skarbów może być wręcz traktowane jak fanaberia, oraz kraje afrykańskie, gdzie definicja bogactwa jest zupełnie inna. Szczególnie obraz życia mieszkańców RPA i sąsiednich państw jest przygnębiający.
Przygody autor godne są najlepszej powieści awanturniczej. Oczywiście kluczowe miejsce zajmują poszukiwania skarbów, ale czasami – szczególnie w drugiej części powieści – spychane są na dalszy plan przez spotkania z interesującymi ludźmi, a nawet próby namierzenia i pochwycenia handlarzy kością słoniową. Wydarzeń, które opisuje Michniewicz, starczyłoby niektórym na niejedno życie, a przecież jest to zapis zaledwie dwóch wypraw. Nierzadko trudno uwierzyć, że opisywane sytuacje miały naprawdę miejsce, ale podróżnik ręczy, iż są w pełni prawdziwe, bez konfabulacji i koloryzowania.
Michniewicz ma bardzo lekkie pióro. Choć po Gorączce nie należy spodziewać się literackich uniesień, to jednak sposób w jaki jest ona napisana sprawia, że ciężko się od niej oderwać. Dynamiczne opisy, liczne dialogi oraz ciekawa treść sprawiają, że kolejne kartki przewraca się błyskawicznie. Gdy do tego dodać liczne zdjęcia i dodatkowe informacje wzbogacające treść, to w efekcie otrzymujemy książkę ze wszech miar interesującą, szczególnie dla czytelników darzących sentymentem przygody Tomka Wilmowskiego. Michniewiczowi, w formie reportażu, udało się oddać ducha powieści Alfreda Szklarskiego. To chyba najlepsza rekomendacja, a jednocześnie wskazówka dla potencjalnych czytelników.
Recenzja pierwotnie ukazała się w 15. numerze Literadaru.
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »