Dexter, sezon 4
Jak już pisałem w komentarzach do poprzednich wpisów dotyczących Dextera, wredny mailing reklamujący wydanie DVD piątego sezonu w pierwszym zdaniu, wielkimi wołami, zaspojlerował mi zakończenie sezonu czwartego. To, oraz braki czasowe, spowodowało, że w oglądaniu tego serialu nastąpiła u nas kilkutygodniowa przerwa (ileż to musiałem się nasłuchać, że nie chcę oglądać Dextera, ale po obejrzeniu ostatniej sceny dwunastego odcinka przyznano mi rację, że traci się nieco chęć do oglądania). W końcu jednak siedliśmy i za jednym zamachem obejrzeliśmy brakujące cztery odcinki czwartego sezonu.
W opinii znajomych panuje powszechna opinia, że czwarty sezon jest jednym z najlepszych (jeśli nie najlepszym). Być może te zapowiedzi spowodowały zbyt duże oczekiwania, albo też spojler zepsuł mi przyjemność z końcówki, ale wcale nie uważam, by te zdanie było prawdziwe. Jest to niezły sezon, ale drugi z rozgrywką Dexter-Doakes podobał mi się bardziej, a jedynkę stawiam na równi z czwórką. W sumie Iza uważa podobnie, więc może to wcale nie kwestia oczekiwań i wcześniejszej znajomości finału, ale po prostu wrażenie wynikające z gustu?
Co mi się więc nie podobało – a raczej co mi się podobało mniej (bo jednak mimo wszystko rozrywka była przednia)? Po pierwsze relacja między Dexterem i Trinity Killerem wydawała mi się zbyt przeciągnięta i sztuczna. Rozumiem początkowe motywy, ale wątek został moim zdaniem poprowadzony na siłę, tylko po to by pokazać głównemu bohaterowi jak ważna jest dla niego rodzina. Można było to załatwić sprawnie, zamiast ciągnąć kolejne spotkania… w dodatku mam wrażenie, że do wniosku będącego sednem czwartego sezonu doszedł tytułowy bohater już sezonie trzecim, tylko że w międzyczasie scenarzyści o tym zapomnieli. Kłania się tu moim zdaniem kwestia niezdecydowania twórców na ile ludzki jest Dexter, a na ile to jest symulacja i maska.
Druga kwestia, która mnie zirytowała, to zakończenie sezonu. Nie chodzi nawet o to, co się w nim stało, ale sposób w jaki zostało to zrobione – jakby wyciągnięte z kapelusza. W dodatku ma to miejsce w dwóch przypadkach – zarówno tego, co się stało w domu Dextera (Jak dotarł tam Trinity? Kiedy? Jest jeszcze kwestia dużego zbiegu okoliczności – zbyt mało widz wie, by łyknąć to bez problemu), jak i finałowej rozgrywki pomiędzy Trinity Killerem a Dexterem (kiedy Dexter dostał się do samochodu tego pierwszego, skąd tak szybko wziął się przy awarii, etc.). Kilka scen więcej i dałoby się to łyknąć bez większego problemu przy zachowaniu suspensu i zaskoczenia. Może wyjaśnione to zostanie na początku piątego sezonu? Niemniej nie sądzę, by było to właściwe miejsce do wyjaśnienia wątpliwości.
O tym, co mi się podobało, za bardzo rozwodzić się nie będę, bo są to kwestie poruszane już we wcześniejszych wpisach. Nadal bardzo podobają mi się postaci drugoplanowe (np. Masuka i jego śmiech), napięcie w ramach odcinków i całego sezonu jest umiejętnie budowane, a tytułowa postać nadal intryguje, mimo pewnych zastrzeżeń dotyczących jego postępowania, ale do tego już się przyzwyczaiłem.
Podsumowując: mimo niedociągnięć, i tak powrót do Dextera okazał się niezwykle przyjemny i coś czuję, że znowu ruszy seryjne oglądanie kolejnych odcinków. W sumie tak dużo ich już nie zostało, więc wcale bym się nie zdziwił, gdybym w ciągu miesiąca musiał zacząć szukać kolejnego serialu do oglądania.
Posted in Ruchome obrazki | 8 Comments »
Styczeń 14th, 2012 at 12:25
Piąty sezon będzie rozczarowaniem, z góry ostrzegam:)
Styczeń 14th, 2012 at 17:40
Obejrzałam dwa sezony – od razu, nie mogłam przestać. Świetne.
Trzeci trochę mnie przystopował… Ale z tego, co czytam warto wrócić, czwarty zrekompensuje wszystko?
Styczeń 14th, 2012 at 19:49
Cintryjko – piąty już obejrzałem, nie było aż tak źle
A dlaczego, to napiszę niebawem.
Beatrix – jak pisałem – mnie się podobało nieco mniej niż 2, ale na poziomie jedynki. Niemniej zabawa przednia.
Styczeń 16th, 2012 at 00:39
Trochę mi się plącze co było w którym sezonie. W każdym razie czekam na Twój wybór kolejnego serialu. Nie mogę na nic się zdecydować i chętnie się podczepię.
Styczeń 16th, 2012 at 15:18
Jeszcze nie zabrałem się za wywiad środowiskowy, ale na razie rozważam „The Wire”.
Styczeń 17th, 2012 at 14:29
Co do V sezonu- zgadzam się z Shadowem. To nie był zły sezon. Tylko zakończenie miał mega daremne.
Styczeń 22nd, 2012 at 19:31
[...] odmiany, po ponoć świetnym (dla mnie „tylko” bardzo dobrym) czwartym sezonie Dextera, piąty miał przynieść zawód i rozczarowanie, jako na razie najsłabszy sezon [...]
Luty 10th, 2012 at 09:37
Kończę właśnie 4 sezon i wg mnie jest gorszy niż 3. Przykładowo interakcje między Arthurem a Dexterem są znacznie płytsze i mniej emocjonujące niż te z Prado. Szczerze mówiąc jestem zdumiony że większość osób tak chwali sezon 4…