Grudzień 30th, 2011 by Shadow
Fascynująca sprawa: pod choinką nie znalazłem ani jednej książki (z małym zastrzeżeniem, o którym później), a jednak w moim pokoju urósł kolejny stos książek (na szczęście nie jakoś wybitnie duży). Coś jest ze mną poważnie nie tak… ale do rzeczy – najpierw zdjęcie okolicznościowe, a później opisanie sprawy całej.

Po pierwsze: antologie. Dwie z nich przyszły do recenzji (łatwo domyśleć się które), mniej lub bardziej świadomie się ich spodziewałem. Nie mogłem się też oprzeć uzupełnieniu biblioteki o dwie starsze pozycje, gdy zobaczyłem, że kosztują kilka złotych. Kolejne dwie, zajdlowskie, zgarnięte od znajomych, którzy się wyprowadzają z kraju i rozdawali książki (szkoda, że wyjeżdżają… fajnie, że rozdawali).
Po drugie: Pratchett. Wyobraźcie sobie, że nie mam wszystkich książek ze Świata Dysku – jakoś w zbieractwie i czytelnictwie przegapiłem młodzieżowe (przynajmniej w założeniach) książki tego autora; skoro się trafiła okazja do uzupełnienia braków, to skorzystałem. Brakuje mi już tylko jednej.
Po trzecie: Michniewicz. Świetnie bawiłem się przy pierwszej jego książce, więc gdy przeczytałem informacje o premierze nowej pozycji tego autora, zakręciłem się i załatwiłem sobie do recenzji. Read the rest of this entry »
Tags: książki
Posted in Raport czytelniczy | 15 Comments »
Grudzień 27th, 2011 by Shadow
Ian McDonald specjalizuje się w osadzaniu fabuł utworów w egzotycznych sceneriach. Porzuca skostniałą Europę, omija Stany Zjednoczone i przenosi akcję do krajów rozwijających się, zdobywających coraz większe znaczenie na arenie międzynarodowej, a wybieganie o kilkadziesiąt lat w przyszłość pozwala na połączenie ekstrapolacji trendów i wizjonerstwa, by w efekcie pokazać fascynujące, nakierowane na rozwój technologiczny, obrazy przyszłości. Ten aspekt twórczości McDonalda świetnie obrazowała wydana blisko dwa lata temu Rzeka bogów, gdzie brytyjski pisarz opisuje Indie przyszłości. Teraz, w kolejnej książce w Uczcie Wyobraźni, czytelnicy otrzymują kontynuację pod postacią zbioru opowiadań Dni Cyberabadu oraz rzecz całkowicie nową: powieść Dom derwiszy, a w którym przedstawione jest oblicze Turcji A.D. 2027.
Świat Indii przyszłości pokazany w Dniach Cyberabadu nie zaskoczy czytelników znających Rzekę bogów, ale dla pozostałych osób zbiór opowiadań może stanowić idealne wprowadzenie do wcześniej wydanej powieści. Teksty w nim zamieszczone stanowią przede wszystkim rozwinięcie pomysłów zawartych w „Rzece bogów”. Dotyczy to przede wszystkim skupienia się na pewnych szczegółach wykreowanego świata i obudowanie ich fabułą, co w przystępnej formie pozwala poznać różne elementy indyjskiego społeczeństwa stworzonego przez McDonalda. To, co w powieści było zaledwie zaznaczone i nie odgrywało znaczącej roli, w opowiadaniach potrafi zająć centralną pozycję. Zdarzają się też przypadki bezpośredniego nawiązania fabularnego, rozwinięcia pewnych wątków, które w dłuższej formie stanowiły poboczne motywy i zostały potraktowane przez autora po macoszemu.
Porównując obie „indyjskie” książki McDonalda bardziej interesującą pozycją wydają się właśnie Dni Cyberabadu. Może się to wydawać zaskakujące, bo powieść napisana była przecież z należytym rozmachem, łącząc dynamiczną fabułę z oszałamiającą wizją Indii przyszłości, w których tradycja przenika się z technologią. Jednakże, jak się wydaje z perspektywy czasu, zabrakło w niej koncentracji na detalach, momentów spokojniejszych i bardziej refleksyjnych. W pogoni za dynamiczną fabułą ucierpiał klimat, nie zostały ukazane losy zwykłych ludzi. Te braki z nawiązką rekompensują Dni Cyberabadu, stanowiąc idealne rozwinięcie pomysłów z powieści. Krótka forma pozwoliła na skupienie się na poszczególnych, czasem drobnych aspektach świata przedstawionego. W efekcie, chociaż jest to książka późniejsza od powieści, okazuje się doskonałym wprowadzeniem, umożliwia wejście w realia spokojnie, poprzez stopniowe poznawanie ich tajników. Read the rest of this entry »
Tags: Ian McDonald, Katedra, Recenzja, Uczta wyobraźni
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | 3 Comments »
Grudzień 24th, 2011 by Shadow
Nie jestem zwolennikiem świąt… życzeń, szczególnie składanych ogólnie, a nie konkretnym osobom. Niemniej, jak zobaczyłem poniższą grafikę, musiałem zrobić okolicznościowy wpis. Tak więc wszystkiego najlepszego, wesołych świąt i oby Martin napisał szybko kolejny (lepszy) tom, a HBO kręciło kolejne sezony Gry o tron (grafika wypożyczona z profilu serialu na FB).

Posted in Ogłoszenia drobne | 2 Comments »
Grudzień 22nd, 2011 by Shadow
John Connolly dał się poznać jako autor Księgi rzeczy utraconych; powieści, w której trawersuje baśniowe motywy łącząc je z popkulturą i mieszając z kilkoma klasycznymi dla fantasy motywami. Wydawać by się mogło, że nie może z tego wyjść nic interesującego. A tu: zaskoczenie. Była to jedna z ciekawszych powieści ostatnich lat, mimo że z pozoru poruszająca się po utartych szlakach. Dlatego też kolejna wydana w Polsce książka Connolly’ego, przeznaczona przede wszystkim dla młodszych czytelników, również powinna wzbudzić – przynajmniej początkowe – zainteresowanie.
Wrota na płaszczyźnie fabularnej są historią banalną i sztampową: ile już razy czytaliśmy lub oglądaliśmy, jak to wrota do piekła się otwierają, a Ziemi zagraża apokalipsa? Osadzenie w roli głównego bohatera przypadkowego widza (tutaj: nastoletniego Samuela) zbawcy świata też nie należy do najoryginalniejszych rozwiązań. Tymczasem irlandzki pisarz potrafi ze zgranych motywów wycisnąć naprawdę wiele. Czytając o inwazji nieco nieporadnych demonów na spokojne miasteczko bawić się można całkiem nieźle, nawet nie mając kilkunastu lat (i to raczej bliżej pierwszego, a nie drugiego krzyżyka na karku). Read the rest of this entry »
Tags: John Connolly, Katedra, Recenzja
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | 3 Comments »
Grudzień 19th, 2011 by Shadow
Proces wydawania w Polsce cyklu Pierwsze prawo Joego Abercrombie’ego jest rozciągnięty w czasie. Samo ostrze ukazało się przeszło trzy lata temu, ale tom drugi – Nim zawisną na szubienicy – ujrzał światło dzienne dopiero niedawno. Na zamknięcie cyklu przyjdzie nam prawdopodobnie poczekać do końca roku, chociaż i to nie jest pewne. Niemniej w oczekiwaniu na trzecią część, warto zapoznać się z dwiema wcześniejszymi książkami, gdyż są one doskonałym przykładem nowoczesnej, soczystej fantasy.
Abercrombie przyznaje, że przy tworzeniu swego cyklu inspirował się twórczością George’a R. R. Martina, a przede wszystkim jego słynną Pieśnią lodu i ognia. Podczas lektury jest to zauważalne, aczkolwiek nie jest to bezmyślna imitacja, a raczej twórcze wykorzystanie dobrych wzorców. Autor w Pierwszym prawie umiejętnie łączy pomysły podpatrzone u Martina z klasycznymi rozwiązaniami obecnymi w fantasy od lat, a jednocześnie potrafi dodać nieco od siebie.
Najmniej wyróżniającym się elementem cyklu jest jego miejsce osadzenia akcji, czyli tzw. setting. Dosyć typowe a’la średniowieczne realia z odrobiną (acz istotną) magii pojawiały się już w dziesiątkach książek fantasy. Również ogólny zarys fabularny nie zaskakuje. Ileż to razy czytaliśmy o królestwie zagrożonym z każdej strony, któremu ratunek może przynieść grupa złożona z wybitnych jednostek? Niemniej Abercrombie stara się twórczo wykorzystywać te wątki i ograniczać ich sztampowość. Stąd też dużą rolę odgrywają intrygi i zakulisowe rozgrywki (widać tutaj inspirację Pieśnią…), a posttolkienowskie wątki (m.in. wyprawy) są marginalne i znaczenia nabierają dopiero w Nim zawisną na szubienicy, lecz i wtedy nie zawsze konstruowane są według utartego schematu. Read the rest of this entry »
Tags: Joe Abercrombie, Literadar, Pierwsze prawo, Recenzja
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | 9 Comments »
Grudzień 18th, 2011 by Shadow
Od wczoraj w sieci dostępny jest czternasty numer Literadaru. Wśród artykułów dla fanów fantastyki znajdzie się tekst poświęcony Trudi Canavan. Fenomen popularności książek tej autorki jest dla mnie trudny do zrozumienia, ale ten tekst pozwolił mi po części pojąć, chociaż z częścią tez zgodzić się nie mogę.
Poza tym w numerze liczne recenzje, w tym oczywiście dwie moje: omawiam dwutomową Wielką księgę ekstremalnego SF (tekst ten pisałem tak dawno temu, że już zapomniałem co w nim zawarłem) oraz Krakena Chiny Miéville’a, który jest kolejną średnio udaną pozycją tego autora.
Oczywiście zachęcam do lektury całego numeru Literadaru.
Tags: China Miéville, Literadar, Recenzja
Posted in Ogłoszenia drobne | No Comments »
Grudzień 16th, 2011 by Shadow
Jeśli jeszcze ktoś nie kupił prezentów pod choinkę, to pomocą może się okazać grudniowa, świąteczna edycja katedralnych literackich zgadywanek. Tradycyjnie już zamiast typowych przypuszczań o premierach z danego miesiąca (bo tych, w zasadzie, nie ma z racji promocyjno-zatowarowaniowego kalendarza) polecamy książki z całego roku, które w oczach recenzentów i redaktorów portalu świetnie nadają się na prezenty. Do polecanek dołączana jest recenzja (jakoś tak się składa, że często moja – chociaż nominacji w wewnętrznym głosowaniu można dokonać zaledwie kilku, więc nie wszystko ja wybierałem), a jeśli takowej na stronie nie ma, to towarzyszy krótkie uzasadnienie.
Osobiście powiedziałbym, że niemal każdą z tych książek chciałbym mieć. Jedynie kilka (i to dosłownie kilka) nie znajduje się w moim kręgu zainteresowań. Za to na pewno dodałbym do listy jeszcze kilka innych książek… chociaż może na wyrost, bo części z nich nie czytałem, więc bazuję jedynie na opiniach i własnym wyczuciu. Niemniej i tak wydaje mi się, że to całkiem udany wishlist jest.
Katedralne polecanki pod choinkę można zobaczyć tutaj.
Tags: książki, Święta
Posted in Ogłoszenia drobne | 8 Comments »
Grudzień 13th, 2011 by Shadow
Grudniowa Nowa Fantastyka jest pod znakiem herosów i złoczyńców – a przynajmniej tak głosi okładka. Kiedy zajrzymy do środka okazuje się, że i owszem taki jest właśnie motyw przewodni numeru, ale wymaga on doprecyzowania: chodzi przede wszystkim o postaci z komiksów. Przybliżona została na przykład postać Supermana… a raczej omówienie dlaczego akurat ten superbohater nie cieszy się obecnie popularnością, nie są kręcone o nim kolejne blockbustery. Nie jest to artykuł specjalnie odkrywczy, bo po chwili zastanowienia można dość do tych samych wniosków. Niemniej kilku rzeczy można się z tego tekstu dowiedzieć. Podobnie zresztą ma się rzecz z omówieniem wybranych komiksów sieciowych – jeśli ktoś nie zna prezentowanych komiksów, to pewnie niektórymi z nich się zainteresuje; jeśli jednak już je się zna, to opis co, jak i gdzie raczej go znuży.
Uzupełnieniem komiksowej części są dwa wywiady z twórcami opowieści graficznych. Chociaż komiksy zdarza mi się czytać raczej od święta, to nazwiska Briana Azzarello i Simona Bisleya nie są mi obce. Rozmowa z tym pierwszym jest całkiem ciekawa i urozmaicona, chociaż żadnego z omawianych komiksów nie czytałem (autorstwa Azzarello poznałem kilka Hellblazerów i właśnie dyskusji o nich nieco mi zabrakło, ale poruszane w wywiadzie kwestie rzuciły mi też nieco światła na znane mi komiksy). Jeśli natomiast chodzi o wywiad z Bisleyem… to ja bym się zastanowił czy go wrzucić na bloga, a co dopiero zamieścić w piśmie. To taki zapis rozmowy na konwentowym korytarzu, przy czym rozmówca jest… nazwijmy to mocno rozkojarzony. Rozmowę taką z pewnością by się miło prowadziło osobiście, ale czytać ją już nieszczególnie. Rozumiem, że miała ona obrazować rock’n’rollową duszę twórcy, ale bez przesady… nic się ciekawego z wywiadu nie dowiedziałem. Read the rest of this entry »
Tags: Nowa Fantastyka, prasa
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | 2 Comments »
Grudzień 10th, 2011 by Shadow
Nazwa: Pawica grabówka
Nazwa łacińska: Saturnia pavonia
Rodzina: Saturniidae (Pawicowate)
Rozpiętość skrzydeł: 50-60 mm (samiec), 65-75 mm (samica)
Występowanie: kwiecień-maj
Gdzie: obszar całego kraju
Do tej pory pisałem wyłączenie o motylach (dziennych), pora więc zaprezentować jakiegoś przedstawiciela motyli nocnych, czyli ciem. Sam podział na motyle i ćmy jest nieco sztuczny, bo część ciem lata również w dzień – jak na przykład prezentowana tutaj Pawica grabówka (Saturnia pavonia). Samce tego gatunku latają w ciągu dnia w poszukiwaniu samic, które spokojnie czekają sobie na zalotników – same robią się aktywne dopiero nocą. Wypada też obalić mit, że ćmy są szare i brzydkie. Owszem, większość z nich jest raczej nieciekawa, ale trafiają się wśród nich – również w Polsce – prawdziwe piękności. Read the rest of this entry »
Tags: ćmy, Saturniidae (Pawicowate)
Posted in Motylem jestem | 2 Comments »
Grudzień 7th, 2011 by Shadow
W listopadzie rozpocząłem brawurowo, ale z czasem tempo czytelnicze mi znacząco spadło. Przez ostatnie dwa tygodnie nie przeczytałem żadnej książki… no, może nie do końca, bo jedną – dosyć grubą – prawie skończyłem, ale jednak około stu stron mi zostało. Gdyby podróż pociągiem do i z Krakowa trwała nieco dłużej, to pewnie udałoby mi się skończyć szóstą książkę w tym miesiącu: a tak skończyłem ponownie z pięcioma pozycjami na koncie.
Nie za bardzo trzymałem się też planów; a obowiązków w szczególności. Chociaż muszę przyznać, że powieść Connolly’ego też do recenzji dostałem i przeczytałem ją poza kolejnością. Miałem też ochotę na lekkie fantasy, więc sięgnąłem na próbę po Sullivana (to w zasadzie dwie książki w jednym, ale liczę jako jedną). Reszta zgodnie z planami, ale i tak sporo pozycji na listach pozostało.
Bym zapomniał – przeczytałem też wreszcie jakiś komiks: samotnie tkwił na liście od dłuższego czasu, więc wreszcie się zlitowałem i go przeczytałem (najpierw musiałem go zwieźć z domu rodzinnego). Najwyższa pora, bo właściciele już zaczęli dopominać o zwrot.
Read the rest of this entry »
Tags: książki, lektury
Posted in Raport czytelniczy | 7 Comments »
Grudzień 4th, 2011 by Shadow
Wydawnictwo Solaris kontynuuje przypominanie polskim czytelnikom klasyków światowego science fiction. Między innymi po Silverbergu, Delanym, Heinleinie czy Aldissie przyszła pora na Henry’ego Kuttnera; pisarza zmarłego już ponad pięćdziesiąt lat temu. W dwóch różnych wydaniach (w miękkiej i twardej oprawie) opublikowany został jego zbiór Próżny robot (jest to wydanie znacznie rozszerzone w porównaniu do zbioru opublikowanego pod tym samym tytułem przez PiK w 1993 roku). Zaprezentowane teksty zostały zebrane w trzy grupy tematyczne: trzy utwory niepowiązane treścią, a zamieszczone w części nazwanej Roboty i podróże w czasie, pięć opowiadań o wiecznie pijanym wynalazcy Gallowayu Galagherze oraz cztery teksty o zwariowanej rodzince Hogbenów obdarzonej supermocami.
Każda z grup opowiadań prezentuje nieco inne podejście do opowiadanych historii. Teksty takie jak Twonk czy Tubylerczykom spełły fajle są oparte na prostym i często wykorzystywanym (szczególnie w początkach pisania fantastyki) motywie polegającym na wprowadzeniu elementów nadnaturalnych do życia spokojnej, normalnej rodziny, co wywraca do góry nogami jej życie. Kuttner, chociaż zwykle przedstawia to w sposób dosyć zabawny (np. zabawki zmieniające postrzeganie świata u dzieci czy przybysze z przyszłości chcący wyedukować malca mającego być początkiem nowej rasy), raczej nie jest zwolennikiem szczęśliwych zakończeń. Można w tych opowiadaniach doszukiwać się ostrzeżenia przed nieodpowiedzialnym wykorzystaniem zdobyczy nauki, ale luźne, mocno humorystyczne podejście do tematu znacząco osłabia wymowę opowiadań, a wręcz stawia pod dużym znakiem zapytania zasadność takiej interpretacji. Read the rest of this entry »
Tags: Henry Kuttner, Katedra, Klasyka SF, Recenzja
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | 6 Comments »
Grudzień 2nd, 2011 by Shadow
Listopad był kolejnym miesiącem, w którym jakoś specjalnie o książki nie zabiegałem, ale też nie mogłem się powstrzymać, gdy jakaś interesująca pozycja była do wzięcia (lub kupienia za przyzwoitą cenę). Większość książek na zdjęciu dostałem do recenzji – cóż, koniec roku jest takim okresem, w którym każdy wydawca daje to, co najlepsze. Z drugiej strony część książek wcale nie jest nowościami, mają już po kilka miesięcy, ale dopiero teraz decydowałem się je zamówić.

Szczegółowo sprawa prezentuje się następująco: Feista wygrałem w konkursie (i chociaż nie wiem czy go przeczytam, to skoro mam – w dodatku przeczytane – wszystkie jego książki wydane w Polsce, to tą też trzeba na półce położyć), Connolly’ego wziąłem do recenzji, bo Księga rzeczy utraconych była dobra. Grabiński to klasyka, której do tej pory nie znałem, a Kosika w opowiadaniach znam tylko wyrywkowo. Zresztą zbiorów opowiadań w zestawieniu jest sporo, bo i powergraphowa antologia weszła w moje posiadanie (oby była tak dobra, jak mówią!).
Burke przyszedł sam z siebie, ale czytałem kiedyś jego opowiadanie, które było całkiem niezłe, stąd też pewnie sobie go też przeczytam… kiedyś. Prędzej pewnie zabiorę się za Wattsa. Być może wysoko w kolejce znajdzie się też Matuszek, bo powoli będzie trzeba się przygotowywać do nominacji do nagród, a to jest jedna z potencjalnych pozycji… albo też na razie dałem się nabrać na marketingowe hasła. Read the rest of this entry »
Tags: książki
Posted in Raport czytelniczy | 7 Comments »