Dexter, sezon 3
Po dwóch naprawdę niezłych sezonach Dextera przyszła pora na obniżkę formy. Nie oznacza to, że sezon trzeci jest słaby: jest niezły, ale jednak w porównaniu do dwóch wcześniejszych nie oferuje tak interesującej fabuły i nie wywołuje zbyt wielu emocji. Ogląda się go całkiem przyjemnie, ale nie ma aż tak silnej pokusy, by obejrzeć jeszcze jeden odcinek przed pójściem spać – tak naprawdę jedynie końcówka dziesiątego odcinka zapewniła odpowiednią zachętę, by jednak następny odpalić przed snem (no a jak już się jedenasty obejrzało, to szkoda było zostawiać ostatni na następny dzień, więc poszliśmy spać o trzeciej w nocy; na szczęście następnego dnia nie mieliśmy żadnych obowiązków z samego rana).
Co sprawiło, że trzeci sezon nie był aż tak dobry? Nie będę oryginalny, gdy powiem, że fabuła – to po niej przecież przede wszystkim ocenia się książki, filmy czy seriale. Cechą typową Dextera jest ciągnięcie kilku wątków przez cały sezon; nie jest tak jak w często przywoływanym przeze mnie House M.D., gdzie mimo istnienia pewnych wspólnych wątków, każdy odcinek opowiada jakąś zamkniętą historię. Tutaj trzeba oglądać po kolei, to jeden film poszatkowany na dwanaście części. Stąd też gdy pomysł na sezon nie jest wybitny, rzutuje to na całość, a nie na poszczególne odcinki.
A jaki jest ten pomysł? Dexter pod koniec drugiego sezonu doszedł do wniosku, że przestał być uczniem własnego ojca i został mistrzem, który sam wyznacza swoją drogę. Naturalną koleją rzeczy sam – dosyć niespodziewanie – otrzymał szansę posiadania własnego ucznia… i przyjaciela. Życie seryjnego zabójcy nie jest jednak usłane różami, więc szybko okazuje się, że uczeń ma własne zdanie na wiele kwestii, co doprowadza do konfliktu. Rozgrywka między dwoma bohaterami jednakże nie jest tak dobrze poprowadzona, jak np. między Dexterem a Doakesem w drugim sezonie.
Dodatkowo gdzieś w tle – chociaż oczywiście w powiązaniu z głównym wątkiem – odbywają się poszukiwania kolejnego seryjnego mordercy. Tym razem jednak ten wątek nie potrafi wciągnąć – raz, że jest to ktoś „spoza”, a dwa, że zabójca pozbawiony jest charyzmy. W rezultacie wątek nie wciąga. Znaczenie ma za to życie osobiste Dextera, bo nagle okazuje się, że będzie ojcem (i mężem), więc prowadzi to do wielu zabawnych scen. Tak sobie nawet myślę, że nieprzystosowanie głównego bohatera jest tyle wynikiem jego psychiki, co bycia po prostu mężczyzną nierozumiejącym kobiet.
Wizja potomka powoduje powrót do relacji Dextera z przybranym ojcem. Twórcy chyba nie chcieli płacić młodocianym odtwórcom roli Dextera, więc teraz już „dorosły” aktor pojawia się we wszystkich, nawet tych dotyczących przeszłości. Nacisk większy został jednakże położony na wizję w czasie rzeczywistym, podczas których bohater rozmawia ze swoim opiekunem na temat bieżących wydarzeń i problemów. Szczerze powiedziawszy takie rozwiązanie niewiele wnosi i nie za bardzo podeszło mi do gustu.
Na koniec kilka słów o serialowej siostrze Dextera, Deb. Nie widziałem chyba jeszcze osoby tak spontanicznie wulgarnej, naprawdę uroczo wykreowana postać. Co prawda mogliby jej scenarzyści odpuścić, bo jej życie uczuciowe jest jedną wielką serią wpadek i pomyłek, no ale widocznie taki mają pomysł na tę postać. Finał sezonu wskazuje, że w przyszłości mogą być jakieś większe tarcia wśród rodzeństwa, ale czy będą starali się to wykorzystać, to nie wiem. Przypuszczam, że tak, bo to z pewnością byłby nośny wątek, ale bardziej pasowałby mi na zakończenie serialu. Zobaczymy czy moje przypuszczenia się sprawdzą. Na razie chyba robimy sobie odwyk, bo odczuwamy powoli przesyt Dexterem… ale nie jest powiedziane, że on szybko nie przejdzie.
Posted in Ruchome obrazki | 7 Comments »
Listopad 30th, 2011 at 22:43
Czwarty sezon jest dość przyjemny, zwłaszcza końcówka. Niestety piąty znów gorszy, chyba najgorszy ze wszystkich.
Ogólnie to bym dał tak (od najlepszego) 1,4,2,3,5.
Grudzień 1st, 2011 at 09:23
Ja dażrzę bezwarunkową miłością ten serial, także dla mnie każdy sezon jest świetny. Jednak mój chłopak całkowicie zgodziłby się z Twoją opinią.
Także czekam na recenzję 4 sezonu
Już niedługo wyrównasz do mnie, bo powiem Ci, że ten 9 odcinek z 6 sezonu jest… no cudowny
! Dobra akcja.
Przy okazji mogę polecić Ci również, troszkę inny serial ale dla mnie równie świetny Wilfred US.
Grudzień 1st, 2011 at 09:45
@ „bo powiem Ci, że ten 9 odcinek z 6 sezonu jest… no cudowny ! Dobra akcja.”
Niektórzy wpadli na ten „twist” zaraz po trzecim czy czwartym odcinku sezonu.
Shadow, pod żadnym pozorem nie wchodź do wątku o Dexterze na forum. To jest MMM- Mega Masakra Maczetą (spoilerową
Grudzień 1st, 2011 at 15:35
Chemik–>z zasady staram się unikać wszelkich wątków tematycznych jeśli czegoś nie znam, a chcę poznać. Ale dzięki za ostrzeżenie
Miqa–>No nie wiem, jakoś ostatnio nam nie idzie oglądanie i zatrzymaliśmy się w połowie 4 sezonu. Trochę przesytu, trochę frustracji z poznania zakończenia, ale przede wszystkim braku czasu. Może koło świąt nadgonimy.
Grudzień 12th, 2011 at 01:38
Witam!
Dextera zaliczyłem niemal w jednym podejściu. Zestawy pudełkowe „sezonów” bywają zabójcze. Piątka to faktycznie zniżka formy, za to szóstka ciągnie ostro w górę. Dwa odcinki do końca i emocje rosną
Pozdrawiam
Grudzień 12th, 2011 at 13:29
A ja – nadal – nie ruszyłem do przodu z czwartym sezonem. Teraz już nawet nie chodzi o brak chęci i wkurzenie, ale prozaiczny brak czasu.
Styczeń 22nd, 2012 at 23:25
[...] które sprawiły, że całkiem mi się on spodobał i wcale nie uważam go słabszego od „trójki”. Nie będzie wielkim spojlerem, gdy napiszę, że Dexter, podczas jednej ze swoich nocnych robót, [...]