Dexter, sezon 1
Chyba lubię seriale z postaciami, które łagodnie rzecz ujmując, mają problemy z dostosowaniem się do życia w społeczeństwie. O ile jednak House ma tylko małe problemy z socjalizacją, to tytułowy bohater serialu Dexter ma ich od groma: czego innego można się jednakże spodziewać po specjaliście od badania śladów krwi na miejscach zbrodni, który po godzinach zajmuje się mordowaniem przestępców w celu zaspokojeniu własnej żądzy krwi? Dexter nie jest więc kimś w rodzaju mrocznego mściciela, a psychopatą, którego potrzeby zostały określone i ukierunkowane przez przybranego ojca.
Główne wątki pierwszego sezonu są w zasadzie dwa. Pierwszy to poszukiwania seryjnego zabójcy pozostawiającego swoje ofiary pokrojone na kawałki, ale za to pozbawione całkowicie krwi. W dodatku ma on coś wspólnego z Dexterem, gdyż zostawia mu wiadomości dotyczące przeszłości… a także jego dodatkowego, a tak ukrywanego zajęcia. Początkowo relacja między mordercami wydaje się interesująca i intrygująca, ale w końcówce robi się nieco telenowelowa. Rozumiem potrzebę dodania napięcia, ale chyba można było to osiągnąć nieco innymi środkami. Niemniej, mimo iż nieco rozczarowujący w finale, wątek robi pozytywne wrażenie.
Drugi wątek jest jeszcze lepszy, a dotyczy życia prywatnego Dextera – a raczej tego, jak maskuje swój brak jakichkolwiek uczuć w stosunku do innych osób. Powoduje to rzecz jasna szereg zabawnych sytuacji, kiedy to główny bohater nie ma pojęcia jak zareagować w danej sytuacji. Dodatkowego wymiaru dodają wewnętrzne monologi, w których Dexter komentuje zaistniałe sytuacje. Pewną rysą na tym obrazie tworzą wydarzenia z ostatnich odcinków, w których okazuje się, że jednak nasz psychopata ma coś na kształt uczuć. Być może jest to przygotowanie do następnych sezonów, ale na razie miałem poczucie dysonansu między tym co Dexter mówi/myśli, a co robi.
W serialu sporo jest też czarnego humoru, a postaci drugoplanowe są barwne i wyraziste, jeśli nawet trochę sztampowe (żółtek – seksualny zbok, szefowa robiąca wszystko dla kariery, czarny twardziel z przeszłością wojskową). Tworzy to niezłe tło i sprawia, że całość wcale nie jest teatrem zdominowanym przez jednego aktora… a przynajmniej od czasu do czasu zwraca się uwagę także na inne elementy.
Na pewno kontrowersje budzi główna postać… a raczej takie jej przedstawienie, że widz jej kibicuje i ma nadzieję, że nie da się złapać. Nie będę się wdawał w dyskusje o moralności etc., ale bez wątpienia właśnie ta mieszanina osoby amoralnej, a jednocześnie dosyć sympatycznej (i zagubionej) ma duże znaczenie przy odbiorze serialu. Dla mnie jest to kombinacja atrakcyjna, co w połączeniu z niezłymi pozostałymi elementami sprawia, że z dużą ochotą sięgałem po następne odcinki… i nie minie zapewne dużo czasu zanim zacznę oglądać sezon drugi.
Na koniec kilka słów o czołówce, która jest naprawdę niezła. Brawa dla twórców, którzy zwykłe, codzienne czynności potrafili przedstawić w taki sposób, że ogląda się je z mieszaniną obrzydzenia i fascynacji. Jeśli ktoś nie widział, to zamieszczam ją poniżej.
Posted in Ruchome obrazki | 8 Comments »
Listopad 8th, 2011 at 10:36
2 sezon jest jeszcze lepszy, trzeci słaby, czwarty genialny, piąty żenujący, a szósty – jak na razie – całkiem niezły.
Książek natomiast nie polecam jakoś nadmiernie. Do trzeciej dotarłam.
Listopad 8th, 2011 at 14:36
Czyli jeszcze sporo dobrego przede mną. Git. Tym bardziej, że zwykle bardziej surowo niż ja oceniasz seriale.
Listopad 8th, 2011 at 18:35
W końcu piszesz o czymś, co widziałam
Czołówka faktycznie świetna. Widziałam większość odcinków pierwszego sezonu, a może nawet cały? I też mi się podobało, choć to akurat norma, bo mi się niemal wszystko podoba
Listopad 9th, 2011 at 10:51
To przynajmniej rzadko przeżywasz rozczarowania
Listopad 11th, 2011 at 09:51
Poza tym, V sezon wcale nie jest żenujący. Żenujące jest tylko zakończenie.
Zresztą, w genialnym IV też jest nędzne. A III jest najsłabszy, co nie znaczy, że się go fajnie nie ogląda.
Listopad 13th, 2011 at 15:49
Ja przez 3 sezon przerwałam oglądanie, bo po prostu mnie znudził… ale Jarek ciągnie dalej i mówi, że 4 sezon jest bardzo fajny. Jeszcze dużo przed Tobą…
Listopad 13th, 2011 at 16:32
Też bardzo mi się podobał pierwszy sezon. To chyba pierwsze tak dokładne studium psychopatii na ekranie. Od drugiego sezonu już mi się dużo mniej podobał, głównie dlatego, że bohater zaczął ewoluować, jednak nie w tę stronę, której oczekiwałam.
Listopad 21st, 2011 at 07:32
[...] fali fascynacji pierwszym sezonem Dextera szybko obejrzeliśmy sobie z Izą drugą odsłonę: nie jest to aż takie trudne, bo każda seria [...]