Blog nie tylko literacki
Październik 31st, 2011 by Shadow
W październiku, dla odmiany po wrześniowych szaleństwach, zaciągnąłem pasa i mocno ograniczyłem swoje zakupy książkowe. Mój portfel więc odetchnął (a przynajmniej nie został dodatkowo obciążony), ale na szczęście wydawcy całkowicie o mnie nie zapomnieli, więc kilka nowych książek w mojej biblioteczce się pojawiło: Po pierwsze kolejne dwie książki z serii Nowej Fantastyki (jednej na zdjęciu nie ma, bo wywiozłem przypadkowo do rodziny). Na razie uczucia co do niej mam ambiwalentne – przeczytałem w niej dwie dobre oraz dwie słabe książki. Co ciekawe pokrywa się to z wyborami dwóch różnych redaktorów tej serii – o wiele bardziej podoba mi się selekcja obecnego, więc wróży to dobrze książkom Beaulieu (chociaż opowiadanie w NF było słabe) i Sullivana.

Z książek do recenzji przyszły jeszcze książki z Powergraphu, Maga oraz Ifryta, ale najbardziej cieszy mnie prebook powieści Szostaka – bazując jednocześnie na wcześniejszych kontaktach z Lampą i Iskrą Bożą nie spodziewam się dosłania gotowej książki (a przynajmniej nie szybko), więc na razie zaliczam sobie do kolekcji szczotkę. Nawet sobie książkę ręcznie na grzbiecie podpisałem, żeby później łatwiej było ją znaleźć. Read the rest of this entry »
Tags: książki
Posted in Raport czytelniczy | 20 Comments »
Październik 29th, 2011 by Shadow
Ponad pięć lat temu ukazały się otwierające serię Uczta Wyobraźni Wieki światła Iana R. MacLeoda. Trudno sobie wyobrazić lepszy początek: powieść brytyjskiego pisarza zachwyciła stylem i niekonwencjonalną tematyką. Rozbudzone tą powieścią oczekiwania zostały zaspokojone i przez kilka ostatnich lat Mag dostarczał elitarną serią interesujących tekstów. Wydawnictwo nie zapomniało też o MacLeodzie: wydało później Dom burz będący kontynuacją Wieków światła, a teraz zaprezentowało czytelnikom nie jeden, ale dwa kolejne tytuły tego autora, łącząc w jednym tomie powieść Pieśń czasu oraz zbiór opowiadań Podróże (wcześniej w Polsce ukazało się tylko jedno opowiadanie z tego zbioru – Druga podróż maga (w książce występuje pod tytułem Druga podróż króla), która ukazała się w Nowej Fantastyce 07/2011).
Wpierw kilka słów o zbiorze. Opowiadania w nim zamieszczone są zróżnicowane: pod względem tematyki, długości, ujęcia czy konstrukcji. I tak na przykład Opowieść młynarza odkrywa inny aspekt świata znanego z dwóch wcześniej wydanych u nas powieści, Bunt Anglików jest flirtem z alternatywnym biegiem historii, Wainwrightowie na wakacjach ukazują blaski i cienie życia rodzinnego, O spotkaniach z innymi wyspami swą nierealnością przywołuje na myśl niektóre z tekstów Kelly Link, a Dywan z hobów konfrontuje kreacjonizm i ewolucjonizm. Teksty, łącząc gatunki i konwencje, wymykają się jednoznacznym klasyfikacjom. Dzięki temu każdy jest inny i dostarcza odmiennych wrażeń. Przy takim urozmaiceniu nie ma możliwości, by wszystkie bez wyjątku utrafiły w gusta czytelnika, ale nawet te z jakichś powodów (tematycznych, ideologicznych, wykreowanych postaci) mniej interesujące nie są pozbawione wartości i intrygujących elementów. Read the rest of this entry »
Tags: Ian R. MacLeod, Katedra, Recenzja, Uczta wyobraźni
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | 3 Comments »
Październik 27th, 2011 by Shadow

W obliczu zbliżającej się śmierci człowiek zostaje sam
Pewnego dnia budzisz się, a świat za oknem się zmienił. Zamiast sąsiadów masz krwiożercze bestie czyhające tylko na okazję, by dobrać ci się do skóry. Jesteś sam, karabin staje się twoim najlepszym przyjacielem, dom przemieniasz w twierdzę. Każda minuta to walka o przetrwanie, a ciebie nurtuje tylko jedno pytanie: dlaczego wszyscy dookoła przemienili się w wygłodniałe wampiry? Co sprawiło, że jesteś wyjątkiem?
Powyższy schemat brzmi jak żywcem wyjęty z dziesiątek (jeśli nie setek) utworów obecnych w popkulturze od kilkunastu lat, by tylko filmy George’a Romero przywołać. Tymczasem Jestem legendą jest pozycją już ponad pięćdziesięcioletnią. Richard Matheson tworząc swoją wizję nieumartych był prekursorem i wyznaczył sposób ich opisywania (mimo, że pisał o wampirach, to bliżej im do dzisiejszego postrzegania zombie) i stał się inspiracją dla wielu późniejszych twórców. Przy współczesnej popularności tej tematyki jego powieść nie zdaje się być utworem oryginalnym, ale należy pamiętać, iż jako jeden z pierwszych starał się wprowadzić wytłumaczenie naukowe dla powstania tych nienaturalnych istot. Read the rest of this entry »
Tags: Recenzja, Richard Matheson
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | 3 Comments »
Październik 25th, 2011 by Shadow
Od kilku dni w sieci dostępny jest dwunasty numer Literadaru, czyli magazynu o książkach powiązanego z Biblionetką. W numerze do przeczytania są między innymi wywiady, artykuły i cała masa recenzji. W tej ostatniej działce również dorzuciłem kilka swoich groszy… a w zasadzie jeden, pod postacią recenzji dwóch pierwszych tomów Pierwszego prawa Joe Abercrombiego. W zasadzie tekstów powinno być więcej, bo wysłałem jeszcze dwa, ale z bliżej mi nieznanych przyczyn spadły na późniejszy termin. Nie szkodzi, przynajmniej jest zapas i nie będę musiał się śpieszyć z kolejnymi lekturami i relacjonowaniem wrażeń z nich. Tak czy inaczej, zapraszam do lektury najnowszego Literadaru.
Tags: Joe Abercrombie, Literadar, Recenzja
Posted in Ogłoszenia drobne | No Comments »
Październik 23rd, 2011 by Shadow
Chyba każdy słyszał o Sherlocku Holmesie, słynnej postaci stworzonej przez Arthura Conan Doyle’a. Liczba adaptacji filmowych i serialowych jest ogromna, więc nie dziwi fakt, że pojawiają się kolejne – jednakże cechą charakterystyczną najnowszych produkcji jest odejście – być może w poszukiwaniu oryginalności – od kanonicznego (zgodnego z prozą Doyle’a) ujęcia. Tak było na przykład w filmie Guya Ritchiego, gdzie zostały co prawda zachowane realia epoki, ale bohaterowie są przedstawieni zupełnie inaczej. Odwrotne podejście prezentuje serial (duże słowo jak na trzy półtoragodzinne filmy) Sherlock stworzony przez BBC, w którym postaci zostały przeniesione do współczesnego Londynu.

Może nieco się zagalopowałem. Sherlock i Watson nie zostali żywcem przeniesieni z XIX-wiecznej stolicy Anglii i wsadzeni w XXI-wieczne realia; zostali raczej zaadaptowani. I tak dzielny doktor i padawan słynnego detektywa jest weteranem wojny w Iraku, a sam Sherlock został wykreowany jako metroseksualny ekscentryk (żeby nie powiedzieć: dziwak). Niemniej – co było dosyć zaskakujące dla mnie – zmiany te idealnie pasują i zupełnie nie kolidują z wizją postaci, którą wyrobiłem sobie na podstawie książek Doyle’a. Read the rest of this entry »
Tags: seriale, Sherlock
Posted in Ruchome obrazki | 1 Comment »
Październik 21st, 2011 by Shadow
Wydawnictwo Powergraph – po świetnym zbiorze Tak jest dobrze Szczepana Twardocha – kontynuuje serię o dźwięcznym tytule Kontrapunkty, przeznaczoną dla czytelnika na co dzień nieczytającego fantastyki; stąd też wybierane do niej są tytuły z tak zwanego pogranicza. Nie dziwi więc pojawienie się w niej Jakuba Małeckiego, który poprzednimi książkami pokazał, że najmocniejsze wrażenie wywiera, gdy o fantastykę się ledwie ociera. To, a także preferowanie konwencji horroru sprawia, iż jego teksty wykazują podobieństwo do twórczości Łukasza Orbitowskiego, aczkolwiek brak mu jeszcze umiejętności tak swobodnego panowania nad frazą.
Konstrukcyjnie powieść nie różni się zbytnio od wcześniej wydanych utworów autora. Na warstwę obyczajową (tutaj: historia kryzysu młodego małżeństwa) nałożona została płaszczyzna nadnaturalna. Oba obszary się przenikają i wzajemnie na siebie oddziałują, ale to życie głównych bohaterów przede wszystkim skupia uwagę, pozostawiając elementy fantastyczne jedynie w roli impulsów popychających fabułę do przodu. Ontologicznie W odbiciu przypomina więc niektóre z tekstów z Zaksięgowanych, gdzie zakulisowe mechanizmy rządzące światem o nadnaturalnym charakterze wpływają na losy postaci. Read the rest of this entry »
Tags: Jakub Małecki, Katedra, Kontrapunkty, Recenzja
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | 4 Comments »
Październik 19th, 2011 by Shadow
Wczoraj miałem przyjemność być na ogłoszeniu wyników Nagrody Literackiej im. Jerzego Żuławskiego za zeszły rok. Dla niezorientowanych: jest to nagroda przyznawana za najlepszą powieść fantastyczną przez jury złożone z ekspertów i literaturoznawców, którzy posiłkują się nominacjami zgłoszonymi przez grono wyselekcjonowanych (nieskromnie powiem, że to o mnie też) elektorów. W tym roku nominowane były następujące utwory, a wyróżnieni zostali:
Pora na kilka komentarzy. Bardzo mnie cieszy zwycięstwo Szostaka, jednego z najpiękniej piszących polskich autorów, a Chochoły są powieścią wspaniałą. Wygrana jest tym bardziej znacząca, że przy okazji wcześniejszych edycji jego Oberki do końca świata zostały uznane przez część jury za mało fantastyczne i odpadły z rywalizacji (a szkoda, bo były chyba jeszcze lepsze niż Chochoły – dla mnie przynajmniej bardziej emocjonalne). Szostak swojego podejścia do tematu fantastyki nie zmienił, więc przemiana zaszła w jury. I bardzo dobrze, bo chociaż lubię science fiction, to powieści z jej obszaru nie zawsze są najlepsze w roku, a na to wskazywały dotychczasowe werdyktu. Read the rest of this entry »
Tags: Jacek Dukaj, Marek S. Huberath, nagrody, Szczepan Twardoch, Wit Szostak, Żuławski
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | 2 Comments »
Październik 18th, 2011 by Shadow

Klasyczna historia opowiedziana w intrygującej formie
Przeszłość poznaje się przefiltrowaną poprzez wspomnienia. Obraz historii znany współczesnym został napisany przez zwycięzców: wierzymy w wersję, którą nam podano, niekoniecznie tożsamą z rzeczywistym przebiegiem wydarzeń. Z tych założeń wychodzi Bernard Beckett, snując opowieść o początkach utopijnej Republiki Platona. Opowieść tę poznajemy śledząc egzamin Anksymandry relacjonującej żywot jednego z bohaterów z przeszłości. Protagonistka, jak jej grecki imiennik, poszukuje prawdy determinującej obecną rzeczywistość, a dialog między nią a egzaminatorami – z rzadka przerywany komentarzami wszechwiedzącego narratora – prowadzi czytelnika przez dzieje, prowadzące do nieoczywistego z początku finału.
Wywodzący się z głównego nurtu Beckett sięgnął po klasyczną dla fantastyki tematykę, jaką jest rozwój sztucznej inteligencji, a następnie pożenił ją z platońskim ideami bytu i państwa. Chociaż poruszane zagadnienia nie są nowe, to autor zręcznie żonglując odwołaniami i wszechobecną symboliką, potrafi wzbudzić nimi zainteresowanie. Sednem powieści są idee, wędrujące od istoty do istoty jak wirusy: podstępne, zaraźliwe, niemożliwe do kontrolowania. Według przyjętej przez autora wykładni to one – pod postacią myśli – stanowią o naturze człowieczeństwa. Read the rest of this entry »
Tags: Bernard Beckett, Recenzja
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | 3 Comments »
Październik 16th, 2011 by Shadow
Parę lat temu mój przyjaciel podzielił się w jakiejś recenzji refleksją, że czas na czytanie i pisanie recenzji ma głównie w podróżach służbowych. Poniekąd idę w ślad za nim, bo październikowy numer Nowej Fantastyki przeczytałem dzięki podróży do Brukseli. Nie jest to może recenzowanie na lotniskach świata, ale niewiele brakowało, bym to omówienie pisał czekając na samolot (zwyciężyło jednak oglądanie wyrobów belgijskiej sztuki browarniczej).
Najpierw krótko o opowiadaniach: krótko, bo w zasadzie nie ma o czym pisać. Bardzo przyjemny jest tekst Teda Kosmatki, mimo iż jest dosyć lajtowy jak na tego autora. Kojarzy się mi jego tekst z niektórymi utworami Martina czy Silverberga, chociaż jest napisany w bardziej współczesny sposób. Nie lubię natomiast przenoszenia bohaterów z naszej rzeczywistości do bardziej fantastycznych realiów – musi być to naprawdę fajnie napisane, by mnie przekonać (dokonali tego np. Crowley i Holdstock). Nie zrobiła tego Gwyneth Jones, chociaż kilka interesujących elementów w opowiadaniu się znajduje… niemniej całość mnie wynudziła. Podobnie zresztą jak zamieszczony w ramach promocji powieści utwór Bradleya P. Beaulieu, który miał być z założenia bardziej przygodowy, chociaż niepozbawiony przesłania. Opowiadanie wydało mi się jednakże bezbarwne, podobnie jak zamieszczony również w numerze wywiad z tym autorem. Read the rest of this entry »
Tags: Nowa Fantastyka, prasa
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | 10 Comments »
Październik 14th, 2011 by Shadow
Październikowa edycja literackich zgadywanek na Katedrze prezentuje się dosyć skromnie, bo jest do przeczytania zaledwie sześć tekstów (pięć zgadywanek i jedna weryfikacja). W dodatku w większości nie dotyczą one książek, które chciałbym przeczytać. Wyjątkiem – a przynajmniej tak mi się wydawało podczas pisania – jest książka N.K. Jemisin. Obiekcje się pojawiły, kiedy natrafiłem na informację, że uwypuklony został wątek romantyczny – spowodowało to pewne wahanie, a w dodatku sprawiło, że moja zgadywanka okazała się w dużej mierze chybiona. Niemniej okaże się, jak przeczytam książkę. Oprócz tego napisałem również jedyną w artykule zgadywankę. Tradycyjnie swoje teksty wrzucam poniżej: Read the rest of this entry »
Tags: Charles Yu, Katedra, N.K. Jemisin, zgadywanki
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | 1 Comment »
Październik 12th, 2011 by Shadow
Jakiś czas temu w sieci pojawił się ciekawy plik graficzny stworzony przez SF Signal, a mający na celu pomoc w wyborze książek z gatunku fantastyki. Zasada jest prosta – jest to drzewko wyboru (zwykle tak/nie). Podejmowane przez nas decyzje finalnie prowadzą do tytułu książki, którą należy przeczytać. Fajna sprawa, przede wszystkim dla osób trochę słabiej zaznajomionych z gatunkiem.

Niestety ja nie za bardzo na tym skorzystałem jak na razie, bo pierwsze siedem ścieżek doprowadziło mnie do książek, które znam, a ósma do powieści niewydanej w Polsce. Niemniej zabawa jest przednia, bo całość jest wykonana pomysłowo i z humorem.
Poradnik jest też dostępny w wersji interaktywnej, która jest wygodniejsza w użyciu, ale nie prezentuje się tak okazale. Miłej zabawy życzę.
Tags: lektury
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | 4 Comments »
Październik 10th, 2011 by Shadow
Parafrazując powiedzenie naszego byłego premiera: seryjne produkcje filmowe nie poznaje się po tym jak się zaczynają, ale po tym jak się kończą. W tym świetle Piraci z Karaibów są serią średnią udaną, bo po bardzo dobrym początku kolejne części (a przede wszystkim trzecia i czwarta) serwują znaczące obniżenie lotów. Widoczne jest to szczególnie w Na nieznanych wodach, które fabularnie i humorystycznie wyraźnie odstają od swoich poprzedniczek.
Trzecia część Piratów z Karaibów zamknęła pewien rozdział opowieści, co zaowocowało wymianą części składu (co prawda należy przypuszczać, że gdyby Orlando Bloom czy Kiera Knightely chcieli dalej występować w tych filmach, to by się odpowiednio zmodyfikowało scenariusz na potrzeby ich pojawienia się na ekranie). Oczywiście film cały czas ciągnie do przodu Johnny Depp, ale szczerze powiedziawszy sprawia wrażenie, że nie ma już serca do odgrywania Jacka Sparrowa… a przynajmniej nie jest w stanie wprowadzić niczego nowego do tej kreacji. Te same ruchy, podobne żarty, stały zestaw min zaczyna mi się już nużyć. Inne postaci również nie wnoszą nic nowego. Nawet Penelope Cruz jest bezbarwna. Read the rest of this entry »
Tags: film, Rob Marshall
Posted in Ruchome obrazki | No Comments »
Październik 8th, 2011 by Shadow
Początek września był dla mnie całkiem niezły czytelniczo, ale mniej więcej w połowie miesiąca dopadł mnie kryzys czytelniczy (pisałem o tym tutaj) i nie chciał puścić; w zasadzie to nadal trzyma. Jest to o tyle dziwne, że czekają na mnie całkiem niezłe lektury, a jakoś przemóc się nie mogę.
W każdym razie, mimo dosyć ostrożnego skonstruowania list czytelniczych w zeszłym miesiącu, nie udało mi się ich w pełni zrealizować. Z drugiej strony przeczytałem tylko jedną książkę spoza listy (Bachmana vel Kinga – powieść spontanicznie kupiona i przeczytana tego samego dnia), więc w miarę trzymałem się planu. Wrzesień skończyłem więc z pięcioma książkami na koncie, chociaż rozpocząłem czytać dwie inne.
Read the rest of this entry »
Tags: książki, lektury
Posted in Raport czytelniczy | 6 Comments »
Październik 6th, 2011 by Shadow
Dzieci bywają okrutne. Nastolatki w gniewie potrafią powiedzieć wiele nieprzyjemnych rzeczy. Frustracja powodowana wkraczaniem w dorosłe życie skutkuje niekontrolowanymi wybuchami. Obiektem tych słownych napadów agresji są przede wszystkim najbliżsi, cierpliwie znosząc fochy i zmiany nastrojów. Prawdą jest, że miłość wiele wybacza, ale nie sprawia, że słowa mniej bolą. Po latach wielu z nas zapewne uświadomiło sobie, jak krzywdziło rodzinę: szczęściem jest, gdy możemy to naprawić. Bohater i imiennik powieści Charlesa Yu nie miał tego szczęścia. Jak przeżyć w fantastycznonaukowym wszechświecie, wbrew poradnikowemu tytułowi, jest właśnie o gorzkim spojrzeniu w przeszłość na błędy w relacjach z ojcem.
Książki o podróżach w czasie, a przede wszystkim wyruszaniu w swoją przeszłość, polegają przede wszystkim na tworzeniu paradoksów: ingerowaniu w minione wydarzenia i zmienianiu w ten sposób teraźniejszości. Początkowo zdaje się, że Yu nie będzie w tym względzie oryginalny, ale wraz z lekturą okazuje się, iż podróż w przeszłość głównego bohatera ma przede wszystkim wymiar duchowy, a nie fizyczny. Przeżywa on na nowo najważniejsze sytuacje z młodości, z dystansem i zrozumieniem patrząc na relacje z rodzicami – przede wszystkim z ojcem, ale po części również z matką. Bohater nie zmienia swojej przeszłości: doświadcza jej raz jeszcze, tym razem ze zrozumieniem i zrodzonym z niego bólem. Read the rest of this entry »
Tags: Charles Yu, Katedra, Recenzja, Seria NF
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | 3 Comments »
Październik 4th, 2011 by Shadow
Czasem przychodzi taka chwila w życiu, że nie chce się sięgnąć po książkę; nawet najlepszą. Mnie zdarza się to rzadko, ale raz, czasem dwa razy do roku dopada mnie niechęć do słowa pisanego. Wówczas, niezależnie jak dobrą książkę czytam, odechciewa mi się lektury. Przez mniej więcej jakieś dwa tygodnie nie mam ochoty na czytanie, na jedno podejście jestem w stanie zaliczyć jakieś kilkanaście stron.
Nie mam pojęcia gdzie szukać przyczyn takiego stanu rzeczy. Pewnie ma to jakieś uzasadnienie psychofizyczne: zmęczenie, stres, przesyt, nadmiar obowiązków, przesilenie pogodowe – każda z tych przyczyn jest równie dobra, chociaż prawdopodobnie jest to jakaś wypadkowa wszystkich tych czynników. Jakby nie było, rezultat jest jeden: zupełnie mnie do książek nie ciągnie. Read the rest of this entry »
Tags: Jacek Piekara, Robert Rankin
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | 12 Comments »
« Poprzednie wpisy