Wrzesień 30th, 2011 by Shadow
I znów był miesiąc, w którym zaszalałem. Winna temu po części jest empikowska promocja, na którą wybrałem się dwa razy (raz z potrzeby, drugi raz z konieczności). Okazało się jednak, że nie tak łatwo dobrać trzy książki w podobnej cenie, więc musiałem trochę kombinować. O ile solarisowe antologie były planowanym zakupem, a książka Tchaikovsky’ego prezentem (ale zostaje w domu), to wybór pozostałych dwóch książek nie był już tak oczywisty. Padło na ostatni tom Asimova (czytałem poprzednie dawno temu, tego mi brakowało) oraz na łączone wydanie Vance’a; nie mogę się zmobilizować do przeczytania tego w oryginale – mam omnibusowe wydanie wszystkich części – więc może przynajmniej polskie wydanie przeczytam, jako że i antologię temu cyklowi poświęconą kupiłem.
Miałem też nieco szczęścia w konkursach, czego efektem są trzy tomy Holta. Wygrałem również Kandydata z piekła Grahama Mastertona, ale tego chyba nie będę dołączał do zbioru (jacyś chętni do zakupu po promocyjnej cenie?) – szansa na przeczytanie przeze mnie tej książki jest w zasadzie zerowa.
Dokonałem też jednego zakupu pod wpływem impulsu pod postacią powieści Kinga. Poszedłem na tanią książkę z zamiarem uzupełnienia cyklu Fritza Leibera, a wyszedłem z czymś zupełnie innym. Dziwne, biorąc pod uwagę, że Leiber był, a za Kingiem nie przepadam… Reszta książek to zdobycze recenzenckie. Większość z nich chciałem przeczytać, więc nie płaczę – chociaż wśród nich jest też jedna niespodziewana przesyłka.
W sumie więc we wrześniu wszedłem w posiadanie 14 książek: Read the rest of this entry »
Tags: książki
Posted in Raport czytelniczy | 2 Comments »
Wrzesień 26th, 2011 by Shadow
Thor to kolejna adaptacja marvelowskiego komiksu o superbohaterach, a także kolejna odsłona przygotowań do The Avengers (w zasadzie dla mnie kolejna, bo chronologicznie film ukazał się przed Kapitanem Ameryką, o którym pisałem nie tak dawno temu). Tym razem bohater jest nie z tego świata, a z legend i wierzeń nordyckich, przeformatowanych na potrzeby komiksowych fabuł i wykreowanego uniwersum. W odróżnieniu jednak od obrazu z erosem w amerykańskich barwach, Thor okazał się całkiem zabawną produkcją.
Rzecz jasna film niczym nie zaskakuje. Twórcy marvelowskich adaptacji dostali chyba instrukcję jak należy je robić, więc wszystkie wydają się zrobione według jednego wzorca fabularnego. Różnice, które decydują o końcowym odbiorze, polegają na detalach dotyczących humoru czy rozłożeniu akcentów między poszczególnymi elementami fabuły. W tym przypadku zostało to zrobione całkiem nieźle, na poziomie mniej więcej między pierwszym, a drugim Iron Manem (dla niewtajemniczonych: pierwszy film Tonym Starku uważam za lepszy od drugiego, chociaż oba są całkiem niezłe). Read the rest of this entry »
Tags: film, Joss Whedon, Marvel
Posted in Ruchome obrazki | 2 Comments »
Wrzesień 24th, 2011 by Shadow
Nadal nie mogę dojść do siebie po szoku, jakim był zakup książek na promocji Empiku. Postanowiłem posprawdzać jak prezentują się obecnie średnie ceny książek fantastycznych oraz zestawić je z cenami sprzed mniej więcej półtora do dwóch lat – pozwala to przynajmniej częściowo ocenić rolę VAT-u. Zdaję sobie sprawę, że czynników wpływających na cenę książek jest znacznie więcej i pewnie na podwyżkach zaważyło nie tylko wprowadzenie podatku, ale także inflacja, wzrost cen elementów składowych itp. Niemniej on jest najbardziej medialny, pociągnął za sobą wiele innych zmian (jak chociażby renegocjację umów z dystrybutorami i wydłużone okresy płatności), a także – jak przypuszczam – przy jego wprowadzeniu część wydawców i tak podniosła sobie marżę, co przy ogólnym zamieszaniu jest niezauważalne.
Wybrałem książki z kilku popularnych wydawnictw, starając się różnicować pod względem sprzedawalności tytułów: wiadomo, że paranormal romance będzie się sprzedawał kilka(naście) razy lepiej niż ambitna pozycja z Uczty Wyobraźni – przy wysokim nakładzie wiele kosztów jest inaczej rozłożonych, co ma znaczenie przy cenie końcowej. Nie bez znaczenia są też koszty praw autorskich itp., ale jakieś uproszczenia trzeba było zrobić. Zresztą nie interesowały mnie same ceny książek, co ich wzrost w ciągu ostatnich lat. Read the rest of this entry »
Tags: ceny, rynek
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym, Ględzenie | 11 Comments »
Wrzesień 22nd, 2011 by Shadow
Marek S. Huberath nie pisze wiele; w ostatnich latach pochłonęła go praca zawodowa, przez co jeszcze rzadziej ukazują się jego nowe teksty. Niemniej, kiedy już tak się stanie, każdorazowo jest to wydarzenie szeroko omawiane, nawet jeśli oceny są różne. Podobnie rzecz ma się z jego najnowszą powieścią zatytułowaną Vatran Auraio, wydaną razem z dwoma znacznie starszymi opowiadaniami: Spokojne, słoneczne miejsce lęgowe i Maika Ivanna.
W powieści tej, choć wydanej niedawno, bardzo widoczne są nawiązania do klasycznej science fiction. Przewijają się echa etnograficznego podejścia Ursuli K. Le Guin, rozważań egzystencjalnych Roberta Silverberga czy zawodności eksploracji kosmosu Stanisława Lema. W efekcie scenografia książki nie przypomina obecnie pisanej fantastyki. Z drugiej strony nie można powiedzieć, iż jest to powieść pisana współcześnie, ale w stylu retro. Dzieje się tak, dlatego że choć wyimaginowany świat podlega zupełnie innym regułom niż nasz, to problemy w nim obecne są nader aktualne. Również stylistyka utworu ma cechy współczesne. Read the rest of this entry »
Tags: Literadar, Marek S. Huberath, Recenzja
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | 6 Comments »
Wrzesień 20th, 2011 by Shadow
Literatura fantastyczna spod szeroko pojętego znaku new weird ma kilka cech wspólnych. Jedną z najbardziej charakterystycznych jest sceneria fantastycznego, miejskiego molocha. China Miéville stworzył Nowe Crobuzon i Armadę, Jeffrey Ford Dobrze Skonstruowane Miasto, a Jeff VanderMeer Ambergris. Jay Lake nie jest wyjątkiem i osadza Próbę kwiatów również w zapadającej się pod własnym ciężarem metropolii: Nieprzemijającym Mieście.
Wspólne dla tych wszystkich kreacji jest pewne przerysowanie, uwypuklenie miasta kosztem świata go otaczającego. Częste jest również wyolbrzymienie mroku tkwiącego w duszach mieszkańców, podkreślenie dekadencji i schyłku moralności. Okrucieństwo idzie w parze z wypaczeniem, a wielcy gnębią maluczkich. Być może wzorem dla autorów jest los starożytnego Rzymu i innych wielkich miast zbliżających się ku upadkowi. Jakiekolwiek źródło inspiracji by nie było, wyraźnie widać, iż aspekty społeczne są uwydatnione kosztem innych elementów życia w mieście. Read the rest of this entry »
Tags: Jay Lake, Katedra, Recenzja
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | 5 Comments »
Wrzesień 18th, 2011 by Shadow
Rzadko się zdarza, by koronowana głowa napisała książkę. Jeszcze rzadziej, by była to osoba z tak egzotycznego kraju jak Bhutan, a w swym dziele opisywała swoją ojczyznę. Właśnie tym są Skarby Królestwa Grzmiącego Smoka Ashi Dorji Wangmo Wangchuck: opisem niewielkiego himalajskiego kraju dokonanym przez jego królową. Nie jest to rzecz jasna relacja bezstronna i pozbawiona wad, jednak pod niektórymi względami bywa interesująca.
W książce zawarta jest kompleksowa wiedza na temat Bhutanu. Początkowo czytelnik otrzymuje garść twardych statystycznych danych, informacje o geografii, języku, religii i inne wiadomości, które można z powodzeniem wyczytać w encyklopedii. Gdyby tylko do tego sprowadzała się treść tej pozycji, nie byłaby ona nawet warta wzmianki. Jednakże oferuje ona znacznie więcej: wejrzenie w codzienne życie mieszkańców niezwykle zróżnicowanego – jak można dowiedzieć się z książki – kraju. Read the rest of this entry »
Tags: Ashi Dorji Wangmo Wangchuck, Literadar, Recenzja
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | 6 Comments »
Wrzesień 16th, 2011 by Shadow
Wlaśnie do sieci trafił najnowszy, jedenasty już numer Literadaru. Do przeczytania w nim między innymi aż trzy wywiady (Hen, Stańkowski, Błażowski), dosyć ciekawy esej o Dickowskim Ubiku (swoją drogą chyba muszę go przeczytać jeszcze raz, bo przy pierwszym czytaniu dobrych kilka lat temu zupełnie nie „zaskoczył”, a ludzie chwalą, więc może jednak w tej książce coś jest?), a do tego cały stos (żeby nie powiedzieć kupa) recenzji. Ode mnie można tam znaleźć dwa teksty: o W północ się odzieję Terry’ego Pratchetta oraz o łączonym wydaniu Wydrążonego człowieka i Muzy ognia Dana Simmonsa. Obie książki dostarczyły mi sporej frajdy przy lekturze, chociaż zupełnie innego rodzaju. Zapraszam do lektury.
Tags: Dan Simmons, Literadar, Recenzja, Terry Pratchett
Posted in Obrazki i chmurki | No Comments »
Wrzesień 13th, 2011 by Shadow
Główną atrakcją wrześniowego numeru Nowej Fantastyki ma być zapewne dołączana do niej książka Rezydent wieży Andrzeja Tuchorskiego. Niestety jest to jedynie część pierwsza, a drugą pewnie trzeba będzie kupić za własne pieniądze – chyba, że ktoś się zdecyduje na prenumeratę. Bez bicia się przyznam, że do książki nawet nie zajrzałem; opowiadanie z zeszłego numeru nie za bardzo mi podeszło, więc na razie znajomości z dłuższą formą Tuchorskiego zaliczać nie zamierzam… chociaż może w przyszłości znowu się to zmieni.
Po raz kolejny publicystyka opiera się na tematach około filmowych, co mnie skutecznie zniechęca do zapoznawania się z nią. Niemniej, coś tam przejrzałem. Przegląd zbliżających się premier serialowych ni ziębi, ni grzeje – jeśli nawet coś z tego obejrzę, to dopiero jak znajomi będą chwalić. Tekst nie dla mnie, podobnie jak artykuł o brytyjskich serialach. Szczerze się przyznam, że go nie przeczytałem, bo temat zupełnie nie był dla mnie ciekawy.Zupełnie inaczej było w przypadku felietonu Petera Wattsa. Pomysł z chemicznym przekształcaniem mózgu na bardziej spolegliwy nie jest może zbyt nowy, ale kanadyjski pisarz całkiem fajnie sobie o tym rozważa i z charakterystycznym dla siebie pomieszaniem cynizmu i złośliwości prowadzi od faktów do ciekawych konkluzji.
O tematyce około filmowej piszą również Ćwiek i Orbitowski. Pierwszemu znów się trafił mniej interesujący tekst, który szczerze powiedziawszy nie wiem o czym jest… rzecz jasna oprócz opowiedzianej fikcyjnej historyjki. Zapewne autorowi chodziło o to, żeby twórcy nie sugerowali się opiniami i radami fanów, a robili swoje, bo przecież na tym najlepiej się znają. Prawda. No i co z tego? Nikt nie może widzom czy czytelnikom zabronić mówienia co i jak według nich byłoby lepsze. Orbitowski natomiast wyjątkowo zainteresował mnie nie tyle swoimi przemyśleniami (chociaż i te są ciekawe), ale samym filmem. To chyba pierwszy taki przypadek. Co nie oznacza, że go obejrzę, bo pewnie zanim się do tego zbiorę, to zdążę zapomnieć. Read the rest of this entry »
Tags: Nowa Fantastyka, prasa
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | 3 Comments »
Wrzesień 11th, 2011 by Shadow
Miejsce: Salon Empik
Czas: Podczas promocji na fantastykę 3 za 2 ( najtańsza książka gratis)
Wprowadzenie: Podchodzę do kasy z trzema wybranymi książkami. Podaję je przemiłej kasjerce, która je skanuje i mówi:
-112 złotych poproszę.
- Ale to są książki w promocji.
- Tak, cena ją uwzględnia.
Wytrzeszcz oczu.
KURTYNA
Read the rest of this entry »
Tags: ceny, rynek
Posted in Ględzenie | 23 Comments »
Wrzesień 9th, 2011 by Shadow
Wrzesień – o zaskoczenie – przyniósł kolejną edycję literackich zgadywanek na Katedrze. Tym razem zespół redakcyjny przygotował aż osiem prób przewidzenia zawartości książek mających się ukazać w tym miesiącu. Słabiej jest z weryfikacjami poprzednich przypuszczeń, bo światło dzienne ujrzała tylko jedna relacja z lektury… za to bardzo obszerna jak na zgadywanki. Jeśli chodzi o treść, to trochę jest o książkach rodzimych autorów (między innymi Przechrzty, Uznańskiego czy Miszczuk), a trochę o zagranicznych (na przykład o Asoro czy Weberze). Ode mnie skromnie, napisałem tylko o książce Iana McDonalda. Tradycyjnie zamieszczam ten tekst poniżej: Read the rest of this entry »
Tags: Ian McDonald, Katedra, zgadywanki
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »
Wrzesień 7th, 2011 by Shadow
– Wie pan, co to znaczy być wybrańcem?
– Brać od wszystkich po dupie.
Wydawnictwo Mag w ekspresowym – jak na polskie warunki – tempie wydaje kolejne tomy przygód Matthew Swifta, bohatera o licznych zdolnościach i jeszcze liczniejszych tytułach i funkcjach (a także przynajmniej dwóch osobowościach). Pół roku po premierze tomu pierwszego mamy możliwość przeczytania Neonowego Dworu, trzeciej części cyklu. Na kolejną odsłonę co prawda przyjdzie nam trochę poczekać, bo jeszcze nawet się w oryginale nie ukazała, ale należy przypuszczać, że przy dotychczasowej determinacji wydawcy The Dealer of Dreams trafi na półki polskich księgarń niedługo po swej premierze w krajach anglojęzycznych. Czy to dobrze? Raczej tak, gdyż Kate Griffin dostarcza w swoich powieściach sporej porcji – co prawda bezpretensjonalnej – rozrywki. Nie inaczej jest również z omawianą tutaj książką.
Konwencja powieści jest niezmienna: to pomieszanie urban fantasy, kryminału noir i odrobiny powieści sensacyjnej. Jest to teatr jednego aktora, którym oczywiście jest Matthew Swift. Wbrew woli i ochocie po raz kolejny zostaje wplątany w aferę na wielką skalę: musi pogodzić dwa zwaśnione magiczne klany, a do tego zmierzyć się z potężną mocą, która opętała jego starą, chociaż niezbyt lubianą znajomą. Na dokładkę granice Londynu się kurczą, a słońce zdaje się nigdy nie wschodzić, chociaż nikt jego braku nie zauważa. Tradycyjnie główny bohater postanawia wszystkim zająć się sam, zbierając łupnia przy każdej okazji, a powiedzenie o piekle wybrukowanym dobrymi chęciami po raz kolejny okazuje się prawdziwe. Po raz kolejny nie będę oryginalny i przypomnę, że pod tym względem książki Griffin przypominają powieści Mike’a Careya o Feliksie Castorze. Read the rest of this entry »
Tags: Kate Griffin, Katedra, Matthew Swift, Recenzja
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | 4 Comments »
Wrzesień 5th, 2011 by Shadow
Znów przewidywania nie okazały się skuteczne. Praca i owszem, była angażująca, ale znalazło się też sporo czasu na czytanie, więc w sierpniu przeczytałem osiem książek: tym razem obyło się bez powtarzania lektur (tak jak to miało miejsce w poprzednim miesiącu), wszystkie czytałem po raz pierwszy. Miałem co prawda drobny handicap, bo całkiem sporą część powieści Martina przeczytałem już w lipcu. Z drugiej strony nadal nie skończyłem powieści McDonalda, od ponad dwóch miesięcy przeczytanej mniej więcej w połowie i dalej nie jestem w stanie z nią ruszyć.
Jeśli chodzi o wykonanie planu, to poszło całkiem nieźle, trzymałem się list. Dzięki temu udało mi się skutecznie zmniejszyć liczbę książek do recenzji. Spoza listy tylko jedną książkę przeczytałem (Małeckiego), w dodatku taką, która jeszcze się nie ukazała. Po znajomości się udało wcześniej dostać tekst z czego skwapliwie skorzystałem. Pełna lista sierpniowych lektur prezentuje się następująco (na zdjęciu, z wymienionych wcześniej powodów, nie ma jednej książki):
Read the rest of this entry »
Tags: książki, lektury
Posted in Raport czytelniczy | 6 Comments »
Wrzesień 3rd, 2011 by Shadow
Bez czego nie ma świąt w Polsce? Bez prezentów? Nie. Bez choinki? Nie. Bez Szklanej pułapki w TV? Dokładnie tak! Seria filmów w Brucem Willisem ma u nas długą tradycję i nawet plany plugawych nadawców telewizyjnych nie mogą tego zmienić. Z żalem trzeba jednak przyznać, że z czasem (i kilkukrotnym obejrzeniu) nie wywołują tych samych emocji, co kiedyś. Bardzo więc się ucieszyłem na wiadomość, że nakręcono część czwartą. Do kina się na nią nie wybrałem, ale niedawno nadrobiłem zaległości. John McClane nie wychodzi z formy, nadal jest najtwardszym skurczybykiem w mieście!
Nie jest oczywiście łatwo wymyśleć kolejne wyzwania, skoro poprzednie – całkiem spore – okazały się kaszką z mlekiem dla głównego bohatera. Tym razem więc scenarzyści poszli na całość: atak hakerów paraliżuje cały kraj, a McClane całkiem przypadkowo staje im na drodze. Sensu w fabule w zasadzie nawet nie należy próbować się doszukiwać, ale to zupełnie nie przeszkadza. Śledzi się z zapartym tchem i bananem na twarzy kolejne sceny, w których dzielny policjant anihiluje kolejnych złoczyńców, sam rzecz jasna odnosząc szereg groźnych ran, które na szczęście w cudowny sposób się goją tuż przed kolejnym starciem. Read the rest of this entry »
Tags: Bruce Willis, film
Posted in Ruchome obrazki | 11 Comments »
Wrzesień 1st, 2011 by Shadow
W sierpniu zdobycze książkowe realizowałem (w zasadzie) bezkosztowo… a także nieco przypadkowo. Trzy książki to efekt posiadania prenumerat lub ich zakupu. Tak wszedłem w posiadanie książki dołączanej do Nowej Fantastyki (Tuchorski). Wreszcie też zdecydowałem się na prenumeratę Science Fiction, Fantasy i Horror: i tak kupuję, chociaż rzadko i wybiórczo czytam, więc zawsze kilka złotych za sprawą prenumeraty można zaoszczędzić, a w bonusie można było sobie jakieś książki Fabryki Słów wybrać. Wyjątkowo nawet dostępne były dwa tytuły, których nie miałem, a od biedy mógłbym się nimi zainteresować. Padło na zbiór Pacyńskiego i pierwszą część potwornej antologii.
Yu i Kuttner przyszły od wydawców – o ile o pierwszym swego czasu szepnąłem słówko gdzie trzeba, to drugi był sporym zaskoczeniem. Cóż, jeśli nastąpiła pomyłka, to płakać nie będę… a nawet zrecenzuję jak już znajdę chwilę czasu. Kilka opowiadań tego autora znam, więc myślę, iż będzie to całkiem przyjemny obowiązek.
Nie wysilając się więc zbytnio, ani też bez większych starań, i tak udało mi się wejść w posiadanie kolejnych pięciu książek. Wyjątkowo jednak udało mi się przeczytać więcej książek niż zdobyłem, więc chociaż raz udało się zmniejszyć kolejkę zaległości… nieznacznie, ale jednak. Niemniej, jak to ostatnio Mag_droon mi powiedział: zbierać trzeba na emeryturę. Read the rest of this entry »
Tags: książki
Posted in Raport czytelniczy | 2 Comments »