Lipiec 30th, 2011 by Shadow
Najlepiej o moim nastawieniu do hitów kinowych i konieczności oglądania najgłośniejszych filmów zaraz po premierze niech świadczy fakt, że za jeden z najbardziej popularnych obrazów ostatnich lat zabrałem się jakieś półtora toku po premierze. Mowa oczywiście o kasowej produkcji Jamesa Camerona, czyli Avatarze. Nie przepadam zresztą do oglądania filmów, które są akurat na hype’ie, bo zbyt dużo po nich oczekuję… albo też z góry nastawiam się do nich negatywnie. Emocje po premierze Avatara już zeszły, więc mogłem go teraz obejrzeć na spokojnie. Podobał się, ale umiarkowanie.
Niewątpliwym atutem filmu jest oprawa wizualna. Wspaniały świat obcej planety, pełen kolorów i fantastycznych stworzeń naprawdę robi wrażenie. Zdaję sobie też sprawę, że na ekranie kinowym i z efektami 3D (chociaż tu już tak pewny nie jestem, bo ich nie lubię) film prezentuje się jeszcze lepiej i potrafi zachwycić. U mnie sceneria również wywołała jak najlepsze wrażenie, ale problem jest taki, że na samych widokach długo nie da się pociągnąć filmu… chociaż Cameron najwyraźniej wychodził właśnie z takiego założenia, bo do świetnej strony wizualnej dołożył bardzo miałką i powolną fabułę. Read the rest of this entry »
Tags: film, James Cameron
Posted in Ruchome obrazki | No Comments »
Lipiec 27th, 2011 by Shadow
Król Bólu, zbiór widmo. Jego wydanie zapowiadano od lat, z niego wyskoczyły Lód i Wroniec (a także kilka innych projektów, które nie ujrzały jeszcze światła dziennego). Czas mijał, aż wreszcie książka ukazała się drukiem, w połowie składając się z utworów starych, a w połowie z dotychczas niepublikowanych. Są to teksty napisane w ciągu ubiegłych piętnastu lat, pokazujące kolejne stadia rozwoju pisarskiego autora, ale również jego z czasem zmieniające się fascynacje. Rzadka to okazja do prześledzenia w jednym tomie ewolucji umysłu twórcy tak interesującego, jakim jest Jacek Dukaj, autor od swego debiutu aż po najnowsze dokonania chwalony i wyróżniany.
W książce obecne są tematy przejawiające się od dłuższego czasu w jego prozie. Osiem opowiadań w przeważającej większości zostało wybranych według jednego klucza tematycznego, bliższego wcześniejszej twórczości autora. Za przykład niech posłuży Linia oporu: Dukaj od lat tworzy w nurcie trans(post)humanizmu, nie inaczej jest i w tym tekście. Wielkość pisarza polega na tym, że chociaż wciąż krąży wokół danego tematu, nadal potrafi znaleźć ujęcie do tej pory nieprezentowane. Read the rest of this entry »
Tags: Jacek Dukaj, Recenzja, SFinks
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | 1 Comment »
Lipiec 24th, 2011 by Shadow
Na potrzeby tej recenzji dokonam prostego, dualnego podziału fantasy (aczkolwiek nie odbiega on znacząco od klasyfikacji, której używam na co dzień na własny użytek) na przygodową, z dużą ilością akcji i z fabułą osadzoną na modelu wyprawy, oraz bardziej ambitną, gdzie prym wiodą nie przygody bohaterów, ale misternie skonstruowana sieć wątków, gdzie czytelnik długo, warstwa po warstwie, odkrywa jądro spisku. Oba te rodzaje mają plusy i minusy, oba też zaspokajają nieco inne potrzeby czytelnicze. Nie oceniam i nie wartościuję – na każdy z nich ochota nachodzi w zależności od nastroju i okoliczności. Problem pojawia się wtedy, gdy autor posiadający predyspozycje do pisania jednego z nich, postanawia spróbować sił w drugim. Coś takiego właśnie przydarzyło się Stephenowi Deasowi. W jego Adamantowym pałacu możliwości i potencjał rozminęły się z ambicjami.
Widoczne jest to chociażby w kreacji świata przedstawionego, stanowiącego przecież scenę dla wydarzeń. Kraina, w której toczy się akcja powieści, podzielona jest na części we władaniu smoczych królów, nad którymi kontrolę sprawuje rzecznik, chociaż jej natura jasna do końca nie jest. Same ziemie poszczególnych władców są dla czytelnika wyłącznie miejscami na mapie – brakuje charakterystyki i nadania im jakiejś specyfiki; chyba że uznamy za wystarczające same tytuły królewskie – ziemie Króla Grani najwyraźniej muszą być górzyste, a Królowa Piasku i Kamienia musi panować nad pustynią. Jednakże tytuły nie zawsze są tak jednoznaczne. I to wszystko; poza sporadycznymi wtrąceniami typu: mieszkańcy północy są bardziej konserwatywni od ludzi z południa. Według mnie – zdecydowanie za mało, by móc uznać kreację świata za udaną; nie pomaga w tym nawet zamieszczona mapa, z której co najwyżej można poznać rzeźbę terenu i lokalizację poszczególnych miast (zresztą mam wrażenie, że ze skalą też jest coś nie tak, a orientacja wschodnia nie ułatwia sytuacji). Read the rest of this entry »
Tags: Katedra, Pamięć płomieni, Recenzja, Stephen Deas
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »
Lipiec 22nd, 2011 by Shadow
Zaprawdę, polska edycja Fantasy&Science Fiction to fantastyczne czasopismo: redakcja znalazła rozwiązanie problemu ciągłych opóźnień i dokonała przeskoku czasowego. Dzięki niemu ponura jesień przemieniła się w ciepłą wiosnę, omijając mroźne, zimowe okowy. Mowa oczywiście o datowaniu numerów, które z kartkami w kalendarzu od dawna nie szło w parze. Tym razem – chociaż niniejszy tekst ukazuje się w pełni lata – redakcji udało się z numerem trafić w odpowiednią porę roku. Kilka dni przed letnim przesileniem, ale zawsze. Całe szczęście, że niezależnie od tych okoliczności, lektura magazynu zapewnia porcję godziwej intelektualnej rozrywki.
W dziale opowiadań przeplatają się opowiadania bardzo dobre z nieco mniej udanymi, chociaż tak naprawdę jedynie dwa wydają się odstawać poziomem in minus; zacznijmy może od nich, by nieprzyjemności mieć za sobą jak najszybciej. Jako najsłabszy oceniam tekst niejako tytułowy, bo zainspirowany grafiką, która zdobi pierwszy tegoroczny numer Fanstasy&Science Fiction. Szambala Aleksa Irvine’a (drugie podejście i drugi niewypał – co też redakcja widzi w jego prozie?). Opowiadanie nie kryje w sobie ani ciekawej fabuły (cel, ku któremu zmierza fabuła, dosyć szybko staje się oczywisty), ani oryginalnego pomysłu, ani też ładunku emocjonalnego: co, tuszę, przy niedostatkach na dwóch pierwszych płaszczyznach, miało stanowić silną stronę opowiadania. Treść też zdaje się to sugerować, aczkolwiek efekt jest raczej nużący. Tekst zdaje się być przegadany, napakowany nieistotnymi szczegółami, które rozcieńczają przekaz.
Niczym specjalnym nie jest również opowiadanie Roberta Reeda: również przydługie, dosyć przewidywalne i niebudzące podczas lektury żadnych odczuć u czytelnika. W porównaniu z tekstem Irvine’a Przenikliwość spojrzenia wyróżnia się jednak nieco ciekawszym pomysłem wyjściowym, ale nie jest to element, który wystarcza na długo. Read the rest of this entry »
Tags: F&SF, Katedra, prasa
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | 2 Comments »
Lipiec 21st, 2011 by Shadow
Po pewnych perypetiach z zamówieniem (nie wierzcie Empikowi!) zdobyłem dzisiaj drogą kupna A Dance with Dragons autorstwa oczywiście George’a R.R. Martina. Wiem, że część osób ma już ją od jakiegoś czasu, a nawet już przeczytała, ale mnie aż tak bardzo się nie śpieszyło – chciałem wpierw przeczytać wcześniejsze tomy. Plan ten udało się zakończyć we wtorek, więc nawet pewne opóźnienie w odbiorze książki w niczym specjalnym mi nie przeszkodziło.
Cegła to jest naprawdę niezła, będzie co czytać. W sobotę ruszam na dwutygodniowy i zabieram książkę ze sobą. Co prawda wakacje zaplanowałem dosyć intensywne, ale na poczytanie też się znajdzie nieco czasu… chociaż pewnie przydałoby się więcej niż „nieco”. Może się uda, bo kilka wieczorów mniej intensywnych też jest zaplanowane. W każdym razie mam już chyba najbardziej oczekiwaną przeze mnie książkę ostatnich lat. Yupi!
Tags: George R.R. Martin, Pieśń Lodu i Ognia
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | 2 Comments »
Lipiec 18th, 2011 by Shadow
Gdy zobaczyłem okładkę lipcowego numeru Nowej Fantastyki moim pierwszym skojarzeniem był chyba najsłynniejszy kadr z Titanica. Okazało się, że skojarzenie było jak najbardziej słuszne, bo publicystyka w piśmie koncentruje się na tematach około filmowych; na szczęście znacznie bardziej fantastycznych niż obraz z Leonardo di Caprio. Nie jestem jednakże zwierzęciem filmowym, więc szczerze powiedziawszy artykułami byłem w przeważającej większości rozczarowany, co zrekompensowała mi proza.
Na dobrą sprawę spodobał mi się jeden tekst publicystyczny; pewnie dlatego, że dotyczył adaptacji prozy Philipa K. Dicka, czyli nie był całkowicie filmowy. Artykuł z jednej strony przekrojowy, a z drugiej nie nadmiernie przeładowany, przejrzyście pokazuje główne motywy powieści i opowiadań słynnego pisarza, a także prezentuje, co z nimi zrobili scenarzyści i reżyserzy. Rzecz jasna nie dało się omówić wszystkiego, ale selekcja została dokonana właściwie. Niezły był też – jak zwykle zresztą – recenzjo-felieton Łukasza Orbitowskiego: oczywiście za sprawą wszystkich dodatkowych wtrąceń i rozważań, przyczynkiem do których był recenzowany film. Read the rest of this entry »
Tags: Nowa Fantastyka, prasa
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »
Lipiec 15th, 2011 by Shadow
Książki Alastaira Reynoldsa na rynku anglojęzycznym cieszą się dużą popularnością. Świadczy o tym między innymi fakt, że dwa lata temu autor podpisał milionowy kontrakt, w którym zobowiązał się do napisania dziesięciu książek w ciągu dekady. U nas jednak Reynolds nie zdobył licznej rzeszy fanów, a wydawanie jego książek stanęło w pewnym momencie pod znakiem zapytania. Na szczęście coś drgnęło i dzięki temu ukazał się m.in. Prefekt. Tym razem autor znany przede wszystkim ze świetnych space oper serwuje czytelnikom rozgrywkę na nieco mniejszą skalę… ale tylko niewiele mniejszą.
Brytyjski pisarz w swej powieści skonstruował całkiem udaną kombinację: połączył space operę z powieścią detektywistyczną, a do tego domieszał jeszcze elementy thrillera, dzięki czemu uzyskał trzymającą w napięciu powieść sensacyjną. W kosmicznej scenerii, wśród tysięcy orbitujących wokół planety habitatów, bohaterom powieści przychodzi zmierzyć się z przeciwnikiem, którego celem jest zapanowanie nad całym obszarem. Powstrzymać go mogą jedynie prefekci – ludzie stojący na straży porządku i demokracji w zróżnicowanym, kosmicznym społeczeństwie. Wraz z rozwojem wydarzeń okaże się, iż intryga rozciąga się wiele lat wstecz, dotykając również przeszłości postaci.
Stosowane przez Reynoldsa rozwiązania i zabiegi fabularne są proste, ale skuteczne. Autor czerpie zarówno z klasycznych rozwiązań z powieści sensacyjnych, jak i – w warstwie koncepcyjnej i kreacji świata – z ugruntowanych na niwie science fiction pomysłów. Można nawet powiedzieć, że w tej książce daje od siebie stosunkowo mało; bazuje na metodach opracowanych na długo przed nim. Mimo tego ani przez moment nie ma się poczucia wtórności – nie pozwala na to dynamicznie prowadzona akcja. Nie irytują więc potężni wrogowie o niemal nadprzyrodzonych mocach (chociaż solidnie przedstawionych i uzasadnionych), a wręcz ma się wrażenie, że znajdują się oni dokładnie tam, gdzie powinni: po drugiej stronie barykady, rzucając wyzwanie bohaterom. Read the rest of this entry »
Tags: Alastair Raynolds, Katedra, Literadar, Recenzja
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »
Lipiec 13th, 2011 by Shadow
Kanadyjski pisarz Robert J. Sawyer jest już znany na naszym rynku za sprawą trylogii Neandertalska paralaksa, opisującej otworzenie się przejścia między naszym światem oraz alternatywną Ziemią, w której to neandertalczycy zwyciężyli w walce o panowanie na planecie. Po bardzo dobrych Hominidach następne tomy niestety przyniosły rozczarowanie, niemniej jednak pokazały, iż Sawyer potrafi pisać przyjemne fabuły oparte o naukowe koncepcje, ale przez nie niezdominowane. Podobne atuty prezentuje i Futurospekcja, na podstawie której nakręcono dosyć luźną ekranizację pod postacią serialu Flashforward. Również tutaj element naukowo-fantastyczny stanowi tylko przyczynek do rozpoczęcia fabularnych wątków, później literacka kamera skupia się przede wszystkim na postaciach i ich reakcjach na nieoczekiwane.
Wyobraźmy sobie, że dzięki nieprawdopodobnemu zbiegowi okoliczności doświadczamy możliwości spojrzenia w naszą odległą przyszłość. Nagle orientujemy się, że za kilkadziesiąt lat osiągniemy sukces… lub wręcz przeciwnie, nasze marzenia się nie spełnią, albo po prostu w tym momencie już nas nie będzie na świecie. Jednoosobowa wizja byłaby czymś w rodzaju proroctwa, ale gdy doświadcza jej każdy człowiek na Ziemi, nie można mówić o halucynacji. Tym bardziej, że z połączenia wizji wyłania się spójna wersja świata za kilkadziesiąt lat. Nagle, zarówno przed jednostkami, jak i całą ludzkością, pojawiają się nowe dylematy i wyzwania. Read the rest of this entry »
Tags: Katedra, Recenzja, Robert J. Sawyer
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »
Lipiec 11th, 2011 by Shadow
Podobno na rynku wydawniczym pojawiła się czkawka. Nie wszyscy wydawcy się przejęli niepokojącymi sygnałami dochodzącymi od dystrybutorów, hurtowników i sprzedawców, ale część faktycznie ograniczyła swoje plany. Gdy dodać do tego tradycyjne letnie spowolnienie wychodzi, że na lipiec zapowiedzianych zostało niewiele książek (tak na oko połowę tego, co normalnie). Ciekawych pozycji wśród nich również jest niewiele, ale coś tam się udało znaleźć, więc lipcowa edycja literackich zgadywanek się ukazała. Do przeczytania jest sześć zgadywanek (w tym dwaj spadochroniarze z wcześniejszych miesięcy) oraz jedna weryfikacja. Mojego autorstwa jeden tekst – monotematycznie, o Martinie. Zamieszczam go poniżej: Read the rest of this entry »
Tags: George R.R. Martin, Katedra, zgadywanki
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »
Lipiec 9th, 2011 by Shadow
Jak donosi Księgarnia Solaris, właśnie ukazał się 41. numer SFinksa. Tradycyjnie pismo jest dołączane do zamówień realizowanych przez księgarnię. W magazynie znaleźć można moje dwie recenzje: Księgi wojny oraz Rozgwiazdy Petera Wattsa. Są to w zasadzie skrócone wersje tego i tego tekstu, aczkolwiek być może wprowadzone zmiany spowodowały uwypuklenie niektórych kwestii, a pominięcie mniej istotnych.
Sam numer reklamowany jest tak:
Długo oczekiwany nowy numer SFinksa, 41 zeszyt, idzie właśnie do druku. Jest spóźniony o tydzień, ale chcieliśmy, by znalazły się w nim materiały festiwalowe – pierwsza część wywiadu z George’em R.R. Martinem i fotoreportaż z festiwalu.
Co w tym numerze SFinksa? Oprócz wywiadu z Martinem rozmowa z krytykiem i teoretykiem literatury, Dominiką Oramus. Fotoreporetaż z Festiwalu. Informacje o nagrodach. Omówienie 80 nowości książkowych. Recenzje z najciekawszych książek (dla nas piszą recencenci z Nowej Fantastyki).
I felietony. A zespół naszych publicystów jest imponujący: Lech Jęczmyk (fantastyczny tekst o aborcyjnej fantastyce), Marek Oramus (humorystyczny tekst o tekstyliach), Krzysztof Sokołowski (ośmieszajacy internetowych „krytyków”), Paweł Laudański (największy spec od fantastyki rosyjskojęzycznej), Leszek Błaszkiewicz (matematyk i astronom na tematy astronomiczne), Andrzej Zimniak (pisarzi popularyzator nauki o ewolucji). Możemy ze spokojem twierdzić, że takiego zestawu publicystów nie ma dzisiaj żadne pismo fantastyczne w kraju.
Tags: SFinks
Posted in Ogłoszenia drobne | No Comments »
Lipiec 7th, 2011 by Shadow
Po miesiącu tłustym przyszedł czas na miesiąc chudy: i to w dodatku taki, na który anorektyk patrzyłby z zazdrością. Może nieco przesadzam, bo są przecież rzesze ludzi, które nie czytają w ogóle, ale dla mnie dwie książki przeczytane w ciągu trzydziestu dni są wynikiem bardzo słabym. Niestety więc przewidywania tym razem się sprawdziły: pracy była masa, wyjazdy dołożyły swoje, a jak nawet była chwila wytchnienia, to nie za bardzo chciało mi się sięgać po książkę. Miarą kryzysu jest to, że nie skończyłem nawet już solidnie napoczętej powieści McDonalda i ograniczyłem się wyłącznie do książek do recenzji, a i to jest świadectwem dużej mobilizacji z mojej strony. Nie ma się więc czym w czerwcu chwalić, ale zapraszam do krótkiego podsumowania zeszłego miesiąca. Nawet zdjęcia książek przeczytanych nie zamieszczam, bo byłoby żałosne (a i na wyjeździe kolejnym jestem, więc nie mam książek przy sobie): Read the rest of this entry »
Tags: książki, lektury
Posted in Raport czytelniczy | No Comments »
Lipiec 5th, 2011 by Shadow
Peter Watts w przedmowie do polskiego wydania Rozgwiazdy sam się dziwi fenomenowi, jakim był odbiór Ślepowidzenia w Polsce i zastanawia się, jak będzie odbierana jego wcześniejsza, debiutancka powieść. To pytanie nurtuje pewnie nie tylko Wattsa, ale też czytelników – czy powieść, której wydawnictwo Mag mimo nalegań fanów nie chciało wydać, nie spowoduje rozczarowania? Czy nie będziemy jej odbierać tylko przez pryzmat późniejszej, bardziej dojrzałej powieści? Czy rzeczywiście Rozgwiazda jest utworem znacząco słabszym od Ślepowidzenia.
Tym razem zamiast w przestrzeń kosmiczną, Watts zabiera czytelnika w morską otchłań: to tam, kilka kilometrów pod powierzchnią, w wiecznych ciemnościach, nieliczna grupa bohaterów musi zmagać się z wyzwaniami, jakie stawia przed nimi nieprzyjazne (a wręcz otwarcie wrogie) środowisko. Watts ma doktorat z biologii morskiej, więc oddanie realiów życia w głębinach przyszło mu z łatwością. Udało mu się jednocześnie uciec przed pułapką zbytniego wdawania się w szczegóły, co zdarza się czasem autorom piszącym o własnych fascynacjach. Wręcz przeciwnie, ma się wrażenie, że temat został potraktowany bardzo oszczędnie, chociaż udanie się to komponuje z jednak ubogą florą i fauną tych obszarów. Read the rest of this entry »
Tags: Katedra, Peter Watts, Recenzja, Ryfterzy
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »
Lipiec 3rd, 2011 by Shadow
Kolejny miesiąc i kolejna sterta książek – tym razem dziesięć pozycji. Wyjątkowo nawet za bardzo się za nimi nie rozglądałem: jedyny zakup to trylogia Robinsona, na którą od jakiegoś czasu polowałem, a akurat trafiła się po niezłej cenie. Twardocha dostałem, chociaż pewnie i tak bym chciał ten tytuł zdobyć, bo po Wiecznym Grunwaldzie autor ten należy zdecydowanie do czołówki polskich pisarzy. Cała reszta to książki, które wziąłem do recenzji (co ciekawe zamawiałem je chyba od połowy maja, ale przyszły do mnie wszystkie – z różnych źródeł – w ciągu dwóch dni pod koniec czerwca), chociaż szczerze powiedziawszy, to część wbrew woli i ochocie. Clare kiedyś zacząłem i tak się za mną ciągnie. Zauroczenie Griffin też prysło po lekturze drugiego tomu, więc mam wątpliwości, czy trzeci mi się spodoba – chociaż teraz przynajmniej już wygórowanych oczekiwań mieć nie będę. Lake’a zaklepałem sobie przed lekturą Mainspring; teraz bym się już zastanowił czy brać. O wiele więcej sobie obiecuję po Ishiguro, książka o Bhutanie może być ciekawa, a Pratchett jak to Pratchett: zły nie będzie.
Do tego przyszedł mi jeszcze najnowszy numer Fantasy&Science Fiction. Znowu trzeba tak z pół metra bieżącego wygenerować: Read the rest of this entry »
Tags: książki
Posted in Raport czytelniczy | 6 Comments »
Lipiec 1st, 2011 by Shadow
Chyba jestem człowiekiem nie na te czasy, bo wydarzenia w sieci toczą się dla mnie za szybko. Zanim znalazłem czas na napisanie kilku słów o nominacjach do Zajdli (a przecież dwa dni minęły dopiero), dyskusja w sieci – na forach, blogach, etc. – zdążyła rozgorzeć, a potem zaniknąć; wszystko w kilka(naście) godzin. Nie będę więc się za bardzo rozpisywał o zasadności (lub jej braku) obecnego systemu nominowania, nie będę też poddawał pod wątpliwość trzech nominacji dla Stefana Dardy czy mało znanego opowiadania Jakuba Ćwieka (na szczęście autor w przyszłym tygodniu ma puścić tekst w sieć, więc będzie można przeczytać i ocenić samemu). Zrobili to już inni przede mną. Jeśli chodzi o naturę nagrody, to w sedno trafił Wawrzyniec Podrzucki. Natomiast o tym, jak aktywni potrafią być fani niektórych pisarzy, przekonał się na przykład Maeg.
W każdym razie wady nagrody widać nie od dzisiaj. Część osób będzie nadal twierdziła, że wszystko jest w porządku, część będzie się burzyć. Którzy mają racje? Jak zwykle leży ona gdzieś pośrodku: słabość nagrody w obecnej formule leży w niewielkiej mobilizacji nominującej, przez co łatwo zmanipulować wyniki. Z drugiej strony zmiana sposobu nominacji niewiele wniesie, bo będzie zaprzeczeniem samej idei nagrody. Są głosy, że można by spróbować zaadaptować system Hugo (nominują uczestnicy zeszłego i tegorocznego Worldconu), ale też nie jestem do tego przekonany, bo w ten sposób wyklucza się wielu fanów z dużym oczytaniem i wiedzą, ale nie jeżdżących na konwenty. Złotego środka chyba nie ma, oprócz mobilizowania się do głosowania. Z drugiej strony, jak zauważył Andrzej Miszkurka na forum Katedry, czy przy masowych nominacjach znalazłoby się w nich miejsce dla książek Wita Szostaka czy Szczepana Twardocha? Pewnie nie, a szkoda by była wielka. Read the rest of this entry »
Tags: Zajdle
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | 8 Comments »