Blog nie tylko literacki

Powtórka w Bangkoku

Czerwiec 30th, 2011 by Shadow

Głupie komedie dzielimy na głupie głupie komedie oraz śmieszne głupie komedie. Tym niezwykle odkrywczym i inteligentnym stwierdzeniem otwieram opis wrażeń z wyprawy do kina na Kac Vegas w Bangkoku. Od razu uprzedzając: film ten – przynajmniej według mnie – należy zdecydowanie do tej drugiej kategorii, a więc jest obrazem, który warto obejrzeć (chociaż niekoniecznie iść na niego do kina, bo duży ekran z filmu nie wyciąga nic więcej, czego nie można by było zobaczyć w telewizorze/monitorze). Inna sprawa, że na pierwszy rzut oka wcale na to się nie zapowiadało – a w zasadzie z opisów pierwszego Kaca Vegas wynikało, że nie jest to film, który bym chciał obejrzeć (pachniało mi to głupkowatymi komediami z Jimem Carreyem, a ich nie znoszę). Kiedyś jednak zdarzyło mi się go obejrzeć u znajomych i okazało się, że głośno się śmiałem przez większość filmu.

Znając pierwszą część w zasadzie można z łatwością przewidzieć jak potoczy się fabuła i Kaca Vegas w Bangkoku. Zmienia się sceneria, ale schemat jest ten sam: wieczór kawalerski, zażycie jakiegoś środka, a potem urwany film i na kacu poszukiwania zaginionej osoby z tykającym zegarem w tle. Nawet niektóre z epizodów są podobne, więc nie da się ukryć, że twórcy sprzedają drugi raz ten sam produkt… ale przecież dokładnie tego oczekiwano, nieprawdaż? Read the rest of this entry »

Tags: ,

Posted in Ruchome obrazki | 4 Comments »

Literadar #8

Czerwiec 29th, 2011 by Shadow

Od kilku(nastu) dni w sieci dostępny jest już nowy numer Literadaru – największego pisma o książkach, jak sam się reklamuje. W ósmej jego odsłonie recenzuję dwie książki. Pierwsza z nich to kryminał Dennisa Lehane’a pod ładnym, aczkolwiek niewiele mówiącym tytułem Mila księżycowego światła. Drugi tekst jest o Vatran Auraio Marka S. Huberatha. Książkę tę co prawda już recenzowałem z pół roku temu, ale w międzyczasie pojawiło się kilka nowych przemyśleń, więc recenzja została napisana od nowa, pod nieco innym kątem. Można ją traktować jako uzupełnienie do wcześniejszego tekstu. Obie książki warte uwagi, chociaż z zupełnie innych powodów. Po szczegóły odsyłam do Literadaru.

Tags: , , ,

Posted in Ogłoszenia drobne | No Comments »

Strzały celne, rykoszety i ślepaki

Czerwiec 28th, 2011 by Shadow

Parę lat temu przeżywaliśmy prawdziwy boom na antologie polskich opowiadań fantastycznych, ale jak wszystkie mody, tak i ta przeminęła. Obecnie najprawdopodobniej szykuje się kolejna ich fala, a jej zwiastunem może być wydana przez Agencję Wydawniczą Runa Księga wojny, nawiązująca formatem i tytułem do wydanych przed kilku laty Księgi smoków i dwutomowej Księgi strachu. Tematem przewodnim zbioru jest oczywiście wojna, ale podejście do niej jest różnorodne. Jedni autorzy fabułę swoich teksów silnie wiążą z działaniami militarnymi, inni zaś tematykę potraktowali pretekstowo, luźno jedynie doń nawiązując i snując opowieść zupełnie od niej niezależną.
Do tej ostatniej grupy zakwalifikować należy przede wszystkim bardzo dobre opowiadanie Anny Brzezińskiej, która Jednym dniem powraca do stylistyki znanej z Wód głębokich jak niebo. Jedyne co można tekstowi zarzucić, to zaledwie marginalne powiązanie z tematem antologii. Wszystko pozostałe jest świetne – język, realia, emocje, konstrukcja. To naprawdę mocne otwarcie zbioru; być może nawet za mocne, bo później chyba żaden tekst nie jest w stanie mu dorównać. Read the rest of this entry »

Tags: , ,

Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | 1 Comment »

Nowa Fantastyka 06/2011

Czerwiec 26th, 2011 by Shadow

Czerwcowy numer Nowej Fantastyki to sporo Wiedźmina, sporo wywiadów, sporo opowiadań (dłuższych i krótszych)… ale w sumie mało tekstów zasługuje na uwagę. Jak na razie jest to więc najsłabszy numer po moim powrocie do czytania tego pisma. No to po kolei.

Jakub Ćwiek zabawnie pisze o pornolu bazującym na powieściach Andrzeja Sapkowskiego. Początek tego fake’a jest całkiem zabawny, ale chyba nieco rozdmuchany, przez co po początkowym zainteresowaniu zaczyna nużyć. Niemniej ciekawy pomysł, nawet jeśli nie wszystkim przypadł do gustu, co było widać w sieci. W klimatach wiedźmińsko-erotycznych jest utrzymany również inny artykuł, w którym na czynniki pierwsze rozbierany jest erotyczny świat powieści ASa. Cykl czytałem dawno temu, więc sporo rzeczy przyjmowałem jak nowe, ale w sumie jednak średnio mnie to zainteresowało. Dochodzę do wniosku, że premiera drugiej części gry i Triss na okładce Playboya zbytnio rzuciły się na umysły: inspiracja inspiracją, ale w grze nie tylko o zaliczenie każdej panny chodzi. Można napisać też o czymś innym.

Z drugiej strony można napisać… a właściwie powiedzieć o niczym. Gwiazdą numeru jest oczywiście Sapkowski – niczego nowego nie napisał, więc (oprócz artykułów towarzyszących) w piśmie mamy wywiad. A ten, jak to większość w ostatnich latach rozmów z najsłynniejszym rodzimym pisarzem fantastyki, polega głównie na pokazaniu jaki to AS nie jest inteligentny, oczytany i obkuty w łacinie… a także, że ma bardzo wiele rzeczy gdzieś i go nie obchodzi co inni o nim myślą. Konkretów też nie ma – może coś napisze, ale może nie, chociaż może jednak tak, ale nieco inaczej i nie wiadomo czy w ogóle. Takie mącenie, z którego nic nie wynika. Read the rest of this entry »

Tags: ,

Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »

Gra o tron, odcinek 10

Czerwiec 24th, 2011 by Shadow

Ostatni odcinek pierwszego sezonu Gry o tron za nami. Nie był to może najlepszy widziany przeze mnie serial, ale trzymał w napięciu, powodował emocje i z przyjemnością oglądało się kolejne odcinki. Spora w tym zasługa rzecz jasna książkowego pierwowzoru, ale ekipie filmowej też należą się gratulacje. Najlepszą pochwałą jest to, że nie mogę się już doczekać drugiego sezonu: podobnie jak w cyklu, po zakończeniu jednej części, od razu chce się następną. Całego serialu podsumowywać nie będę, chyba wystarczą cotygodniowe opisy wrażeń. Skupię się więc i teraz na jednym – w tym przypadku ostatnim odcinku… a w zasadzie na trzech kulminacyjnych scenach.

Po pierwsze: koronowanie Robba na Króla Północy. Ja wszystko rozumiem: warunki polowe, tocząca się wojna, etc… ale wyglądało to, jakby wybierano nie jedną z najpotężniejszych osób na świecie, a szefa jakieś straży ochotniczej (porównanie wymyślił Achmed, ale pozwalam sobie je wykorzystać). Zupełnie zabrakło epickiego wymiaru i podniosłości, które były w książce. Do tego scena jest dosyć wcześnie w odcinku, więc przemyka trochę bez echa w świetle kolejnych ważnych wydarzeń. Jednym słowem: rozczarowanie, które tylko delikatnie jest osłodzone kilkoma wcześniejszymi scenami, w których Starkowie pokazują emocje po śmierci Neda (i jednocześnie ukazują Jaime’go jako niepoprawnego gieroja). Read the rest of this entry »

Tags: , , ,

Posted in Ruchome obrazki | 9 Comments »

Mistrz fantastycznych trendów

Czerwiec 22nd, 2011 by Shadow

Zdobywca jedenastu nagród Locusa, czterech Hugo, dwóch Nebul i jednej World Fantasy Award, kilkunastu wyróżnień mniejszej rangi, nominowany do nagród w kilkudziesięciu przypadkach. Ceniony przez fanów na całym świecie, jego utwory stają się inspiracją dla seriali, gier komputerowych czy RPG. Fan futbolu amerykańskiego, kolekcjoner figurek, fandomowy wyjadacz. O kim mowa? Oczywiście o George’u R.R. Martinie. Współczesny czytelnik fantastyki kojarzy go przede wszystkim dzięki monumentalnemu cyklowi Pieśń Lodu i Ognia. Nie każdy jednak wie, że jest to zaledwie ukoronowanie jego trwającej już kilkadziesiąt lat kariery pisarskiej. Martin próbował swych sił chyba we wszystkich podgatunkach fantastyki i niemal z każdej próby wychodził zwycięsko: mniej udane dzieła można policzyć na palcach jednej ręki. W czym kryje się jego sekret? Przyjrzyjmy się bliżej jego twórczości, a odpowiedź na pytanie przyjedzie sama.

Martin, obecnie kojarzony przede wszystkim z fantasy, dopiero stosunkowo niedawno sięgnął po ten gatunek: przez większość życia pozostawał twórcą science fiction, jedynie od czasu do czasu romansującym z innymi konwencjami. Zaczęło się jednak nieszczególnie. Pewnie każdy napotkał w sieci próbki pisarskie młodych ludzi pragnących zostać pisarzami. Sieć pełna jest fanfików i początków wielotomowych sag, których czytanie powoduje trwałe urazy na zdrowiu. Za czasów młodości Martina rzecz jasna Internetu jeszcze nie było, ale jego rolę spełniały fanziny, do których młodzi adepci sztuki pisarskiej wysyłali swe teksty. Podobnie czynił wychowany na komiksach nastoletni George. Poziom pierwszych tekstów można sobie wyobrazić: sztampowe i fatalnie napisane, powodują u czytelnika zgrzytanie zębów. Gdyby współczesny redaktor nawet mniej liczącego się pisma otrzymał na przykład opowiadanie Tylko dzieciaki boją się ciemności, odrzuciłby je po lekturze pierwszych kilku stron. Osoby prowadzące ówczesne amerykańskie fanziny na szczęście nie były tak wybredne i dopuściły do druku pierwsze opowiadania Martina. Zadziałało to mobilizująco: nastoletni chłopak z New Jersey nabrał odwagi i zyskał pewność konieczną do dalszego pisania. Aż strach pomyśleć, co by się stało, gdyby mu te koszmarki odrzucono…

Read the rest of this entry »

Tags: , ,

Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »

Lektura poglądowa

Czerwiec 20th, 2011 by Shadow

Dawno, dawno temu, zanim Terry Pratchett stworzył Rincewinda, Bibliotekarza, Babcię Weatherwax i szereg innych postaci zamieszkujących Świat Dysku, napisał książkę, w której płaski świat się pojawiał… ale w zupełnie innej formie niż zostali przyzwyczajeni czytelnicy powieści brytyjskiego pisarza. Książka ta, pierwotnie wydana w Polsce pod tytułem Warstwy wszechświata, w następnych wydaniach ukazywała się już jako Dysk, co jest na tyle adekwatne, że stanowi sprytny zabieg marketingowy, bo elementów wspólnych z książkami Świata Dysku jest stosunkowo niewiele.
Początek w niczym nie zwiastuje, że fabuła książki będzie w jakikolwiek sposób nawiązywać do najsłynniejszych książek Pratchetta. Mało tego, czytelnik w ogóle nie ma wrażenia, że czyta prozę napisaną właśnie przez tego autora. Po pierwszych kilkudziesięciu stronach (a i dużymi fragmentami później) gdybym miał wskazać autora powieści, to stawiałbym na Douglasa Adamsa i zaginiony tom Autostopem przez galaktykę. Wskazuje na to zarówno forma i sposób prowadzenie narracji, jak i humor i rozwiązania fabularne… a nawet pewne konkretne pomysły. Nie chcę sugerować, iż Pratchett ściągał od Adamsa, ale przypuszczam, iż wydana kilka lat przed Dyskiem książka o przygodach Arthura Denta wywarła silne wrażenie na twórcy Świata Dysku. Pokazuje to również, że wywodzi się on z tradycji brytyjskiego humoru i dopiero w późniejszym okresie twórczości zaczął się ujawniać jego indywidualny styl, sposób wykrzywiania rzeczywistości i niebanalne żarty. Read the rest of this entry »

Tags: , ,

Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | 4 Comments »

Czerwcowe zgadywanki

Czerwiec 14th, 2011 by Shadow

Połowa czerwca zbliża się nieuchronnie, więc wypada wrzucić poważnie już opóźnioną informację o czerwcowej edycji literackich zgadywanek. Do poczytania tym razem jest pięć zgadywanek (w tym zdaje się jeden spadochroniarz z któregoś z wcześniejszych miesięcy) oraz trzy weryfikacje. Jeśli chodzi o pierwszą grupę, to dobór tytułów jest dosyć ciekawy, nieco odległy od fantastycznego mainstreamu – czy to wydawniczego, czy to tematycznego. W drugiej grupie natomiast są wyłącznie teksty moje, które rzecz jasna zamieszczam poniżej. Czemu tym razem nie ma żadnego zgada? Powodów jest kilka (czas!), ale w sumie najważniejszy powód jest taki, że w zapowiedziach nie było nic, o czym mógłbym napisać od ręki i byłoby to dla mnie ciekawe. Skoncentrowałem się więc na wychodzeniu z zaległości. A oto one: Read the rest of this entry »

Tags: , , ,

Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »

Gra o tron, odcinek 9

Czerwiec 14th, 2011 by Shadow

Znowu świetny odcinek, ale nie mogło być chyba inaczej, skoro w końcówce książki akcja gna do przodu, a do tego wiele istotnych wydarzeń ma miejsce. W serialu też więc mamy dramaturgię i emocje, a świat obiegł zbiorowy okrzyk żałości „Zabili Neda!”. Cóż, gdyby wcześniej przeczytali książkę, to by wiedzieli, czego się spodziewać. Cieszę się jednakże, że emocje obecne podczas lektury wyzwalane są również podczas oglądania adaptacji.

Z zabiciem Neda to swoją drogą śmieszna historia wyniknęła: jak donosi ten artykuł, w USA zapanowała histeria i ludzie deklarują, że nie będą już serialu oglądać. Z jednej strony rozumiem – też czasem miałem ochotę rzucić książką o ścianę, jak autor (niekoniecznie Martin) wykończył moją ulubioną postać. Nie rozumiem natomiast postawy, że się nie będzie oglądało, bo tylko dla Seana Beana siadało się przed telewizorem. Czasem zdarza się oczywiście, że jakiś film czy serial ciągnięty jest przez jednego aktora (House M.D. jest dobrym przykładem), ale w przypadku Gry o tron nie może być o tym mowy. Wyrazistych postaci jest więcej, a wielkim atutem jest fabuła. Inna sprawa, że to właśnie Bean reklamował serial, więc przypuszczam, iż w drugiej części będą musieli znaleźć kolejną znaną twarz. Tylko kogo ma grać? Nasuwa się Stannis, jako pojawiająca się i ważna postać, ale na pewno nie jest to protagonista, który porwie tłumy. Jak słusznie zauważono – lud go nie kocha. Read the rest of this entry »

Tags: , , ,

Posted in Ruchome obrazki | 5 Comments »

House M.D. – sezon #7

Czerwiec 12th, 2011 by Shadow

Siódmy sezon był chyba pierwszym, który oglądałem mniej więcej tak, jak powinno się oglądać seriale – regularnie, w miarę ukazywania się kolejnych odcinków. Oczywiście zdarzały się poślizgi, przez co zwykle zbierały się dwa-trzy odcinki na jeden wieczór: niemniej oglądanie było rozciągnięte w czasie, co zapewne jakoś wpłynęło na odbiór, a już na pewno miało znaczenie jeśli chodzi o napisanie wrażeń – słabo już pamiętam pierwsze odcinki, a najmocniej wryte w pamięć mam najnowsze epizody. Przy okazji wyszło też na jaw, że raczej do regularnego oglądania seriali się nie nadaję, bo denerwuje mnie, gdy mam ochotę np. na jeszcze jeden odcinek, a tu okazuje się, że jeszcze się nie ukazał… ale zbaczam z tematu. Miało być o siódmym sezonie House M.D. – a więc będzie:

Zakończenie szóstego sezonu było dosyć zaskakujące, ale też dyskusyjne. Niemniej byłem ciekawy jak też scenarzystom uda się rozwiązać dylemat pod postacią szczęścia głównego bohatera. Szybko stało się jasne, że sobie z tym nie radzą. Nie przeczę, kilka odcinków o tym, jak House mimo związku z Cuddy za bardzo się nie zmienia i nadal robi jej psikusy, było fajnych, ale wiarygodnie psychologicznie to nie było. Rychło też okazało się, że idylla trwać wiecznie nie może i chociaż twórcy chyba mniej więcej do połowy sezonu wozili się wte i wewte, to widzowie byli przekonani, że niedługo nadarzy się katastrofa osobista w życiu House’a. Read the rest of this entry »

Tags: ,

Posted in Ruchome obrazki | 2 Comments »

Gra o tron, odcinek 8

Czerwiec 10th, 2011 by Shadow

Ósmy odcinek Gry o tron w większości przygotował (w znaczeniu: napisał scenariusz) sam Martin. W większości, bo część scen (m.in. spotkanie Tyriona z dzikusami z gór) spadło z wcześniejszych odcinków; nie wykluczam też, że jakieś sceny napisane przez Martina nie zostały przeniesione do późniejszych epizodów. Nie wiem czy to za sprawą wkładu autora, czy fabuły, ale był to na razie najlepszy odcinek: działo się dużo, pojawiały się emocje, a osoby znające książkę zacierają już łapki świadome, co będzie się działo w dwóch ostatnich odcinkach. Ciekaw jestem jak bardzo będą zaskoczeni…

Skoro już pochwaliłem, to teraz będę marudził, bo o to – jak wiadomo – o wiele łatwiej. Trochę rozczarowały mnie sceny na Murze, a już przede wszystkim walka z żywymi zwłokami. Żadnej dramaturgii, żadnego poczucia grozy. Bliżej temu było do kolejnego filmu o wysypie zombie niż… choćby scen z prologu, chociaż i one wybitne nie były. Na plus więcej Ducha (chociaż mało wilkorowaty jest). Zresztą w ogóle wilkorów nagle się więcej zrobiło, bo i Szary Wicher się pojawił. Szkoda, że nie podrasowali ich komputerowo, bo jednak nie są większe od przeciętnej wielkości psów. Read the rest of this entry »

Tags: , , ,

Posted in Ruchome obrazki | 6 Comments »

Page-turner z ideologicznym zadęciem

Czerwiec 8th, 2011 by Shadow

Cory Doctorow jest znanym działaczem propagującym wolność słowa: to jeden z ważniejszych propagatorów idei creative commons, czyli zamieszczania utworów w sieci i znalezienia złotego środka między prawami autorskimi, a możliwością korzystania z prac innych. Tematyka swobody wypowiedzi, a także szerzej pojętej wolności jest mu bliska, co znajduje odzwierciedlenie w jego utworach. Przykładem tego jest na przykład Mały Brat, który nota bene w wersji oryginalnej ukazał się pierwotnie właśnie na licencji creative commons. U nas rzecz jasna szans na to nie było (mimo ubolewań polskiego oddziału CC) i książka ukazała się w wersji papierowej. Zainteresowani mogą przeczytać powieść w oryginale na przykład w tym miejscu.
Pomysł na powieść zrodził się zapewne w świetle zaostrzenia kontroli państwa po atakach terrorystycznych. Taki też jest zresztą wyjściowy punkt fabularny: w San Francisco dochodzi do zamachu bombowego, na skutek czego służby federalne obejmują stan specjalnym nadzorem, skupiając się przede wszystkim na kontroli swoich obywateli. Nie podoba się to m.in. genialnemu nastoletniemu hakerowi, który wypowiada służbom prywatną wojnę. Pomysł odwołujący się oczywiście do Roku 1984 George’a Orwella w wykonaniu Doctorowa jawi się jednakże jako nieco naiwny, a nawet absurdalny ze względu na osadzenie w rzeczywistym kontekście. Prawdopodobnie książce na dobre wyszłoby „odchudzenie” z ideologicznego zacięcia (a nawet zadęcia). Read the rest of this entry »

Tags: , , ,

Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »

Raport czytelniczy 05/2011

Czerwiec 6th, 2011 by Shadow

Maj był miesiącem wzmożonej pracy, co powinno przełożyć się na obniżenie aktywności czytelniczej, ale nic takiego nie miało miejsca. Przyczyny są dwie. Po pierwsze, z różnych przyczyn, znacząco ograniczyłem swoją sieciową działalność i nagle okazało się, że mam całkiem sporo wolnego czasu – nawet po odliczeniu dodatkowych godzin przeznaczonych na pracę, zostało trochę na czytanie. Człowiek nie zdaje sobie sprawy jak wiele czasu zajmuje mu siedzenie przed komputerem i przeglądanie sieci. Po drugie, i ważniejsze, trochę czasu spędziłem na działce – w założeniach miałem w spokoju pracować, ale samą pracą człowiek nie żyje, więc znalazło się też sporo czasu, szczególnie deszczowymi wieczorami, na czytanie.
Z planowaniem lektur wychodzi mi ostatnio całkiem nieźle, chociaż 2/3 planu to może nie jakiś powalający wynik. Na usprawiedliwienie powiem tylko, że McDonalda nawet zacząłem czytać, ale jakoś w międzyczasie odłożyłem i nie dokończyłem jeszcze. Z Cyranem sprawa natomiast wygląda tak, że podobno premiera jego nowej książki nieco w czasie się opóźniła, przez co i mnie jakoś niespieszno się do jej czytania zrobiło. Niemniej cały czas jest w najbliższych planach czytelniczych.
W każdym razie, dosyć nieoczekiwanie, znów osiągnąłem niezły czytelniczo rezultat, czyli dziewięć książek (i jeden komiks). Oto one (na zdjęciu nie ma Holdstocka, bo czytałem z ebooka):
Read the rest of this entry »

Tags: ,

Posted in Raport czytelniczy | 4 Comments »

Gra o tron, odcinek 7

Czerwiec 4th, 2011 by Shadow

Dzieje się, oj dzieje. Siódmy odcinek Gry o tron, chociaż w początkowej fazie był mocno przegadany (ale nie nudny), w końcówce nabrał zawrotnego tempa. Widać, że pierwszy sezon zbliża się do końca, akcja zaczyna pędzić na złamanie karku, a co scena, to emocje. Szósty odcinek, tak słabo przecież przeze mnie oceniany, okazał się ciszą przed burzą. W tym świetle wybaczam scenarzystom jeden słabszy, żeby nie powiedzieć nudnawy, odcinek.

Najpierw jednak o rozczarowaniu: spodziewałem się (ba, byłem święcie przekonany), że w serialu zostanie pokazana, nieobecna w książce scena, w której król Robert zostaje rozpruty przez szarżującego dzika. Myślałem nawet, że będzie to scena kulminująca któryś odcinek. Tymczasem jej nie było; w zamian mieliśmy tylko Renly’ego biegającego z paniką w oczach po zamku. Szkoda – tym bardziej, że dla HBO ta scena powinna mieć potencjał: dynamika, krew, dramatyzm. Cóż, może nie mieli pomysłu/finansów, żeby wiarygodnego dzika zrobić. Z wilkorami mają problem (chociaż tym razem wypłoszowaty Duch się nawet na dłużej pojawił), to i inszy zwierz może im nie pasować. Read the rest of this entry »

Tags: , , ,

Posted in Ruchome obrazki | 4 Comments »

Majowe zdobcze

Czerwiec 2nd, 2011 by Shadow

Nawet jak staram się ograniczać, to nie do końca mi wychodzi i kupuję książki (albo dostaję, ale tu raczej pojawia się kwestia braku silnej woli i niemożności odmówienia, jeśli ktoś książkę oferuje do recenzji). W maju wzbogaciłem się niby jedynie o dziewięć pozycji, ale i tak wydaje mi się, że powinno tego być mniej. Przypuszczam jednak, że jest to coś w rodzaju minimum i ciężko będzie zejść poniżej, jeśli nie pojawią się inne czynniki sprzyjające (na przykład długie wyjazdy).
Z dziewięciu książek pięć jest do recenzji, a jedna już dawno zrecenzowana, ale nieposiadana na własność (bardzo nie lubię takiej sytuacji). Oprócz tego Wilson, bo noszę się z zamiarem napisania artykułu o jego książkach… z planu pewnie nic nie wyjdzie, ale książka jest, a nawet pewnie ją niedługo przeczytam. Ostatnia pozycja to dwa tomy Żwikiewicza: po tym wywiadzie o autorze zrobiło się w sieciowym środowisku nieco głośno, więc postanowiłem nadrobić zaległości i coś tego autora przeczytać. Wiadomo, pierwszy krok to kupno książki… ale nie wiem kiedy następny, czyli lektura. Read the rest of this entry »

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Tags:

Posted in Raport czytelniczy | 2 Comments »

Teraz czytam

Archiwum




© 2012 Ględzenie Shadowa Design by Arcsin Web Templates