Maj 31st, 2011 by Shadow
Znowu z pewnym opóźnieniem, ale zebrałem się do opisania wrażeń z kolejnego odcinka Gry o tron. Wszyscy fani co prawda pewnie są już po obejrzeniu siódemki, ale ja na chwilę wrócę jeszcze do szóstki. O siódemce też napiszę… i mam nadzieję, że już bez tak dużego poślizgu.
Po kilku dobrych odcinkach w szóstym niestety przyszło obniżenie formy. Mimo, że fabuła dotarła do miejsca, w którym zaczynają się prawdziwe emocje, to jednak jakoś nie potrafiłem odnaleźć ich na ekranie. Do tego mam wrażenie, że żywiołowa, dynamiczna akcja z książki tutaj niestety została rozwodniona i przegadana.
Ale po kolei, a w zasadzie od końca. Zupełnie nie porwały mnie sceny w Vaes Dothrak. O ile wcześniej podobał mi się wątek Dany (bardziej niż w książce), to tym razem jednak mnie rozczarował. Zżeranie przez nią końskiego serca pozbawione było dramatyzmu i odznaczało się wyłącznie dużą ilością rozmazanej wszędzie czerwonej farby. Również konfrontacja między Viserysem a Mormontem nie wzbudziła we mnie żadnych większych emocji – ot, łopatologiczne wyłożenie tego, co i tak było już od dawna wiadomo. Wreszcie ukoronowanie odcinka, czyli wykończenie Viserysa przez khala Drogo, także było… no cóż, nijakie. Nie wiem czym jest to spowodowane, bo do tej pory twórcom serialu moim zdaniem udawało się całkiem nieźle oddawać ducha książki. Read the rest of this entry »
Tags: George R.R. Martin, Gra o tron, Pieśń Lodu i Ognia, seriale
Posted in Ruchome obrazki | 5 Comments »
Maj 29th, 2011 by Shadow
W okolicach Wielkanocy leciałem do Rzymu. Za lotniskami ogólnie nie przepadam, bo są to miejsca wyzute z charakteru, a w dodatku nie za bardzo jest na nich co robić z czasem; mimo że staram się przyjechać na nie możliwie jak najpóźniej, to i tak ma się te minimum kilkadziesiąt minut, z którymi nie ma co robić. Pozostaje jedynie się snuć, przejść się po sklepach oferujących toczka w toczkę ten sam towar, a na koniec zdesperowanym pójść na jakieś piwo lub zalec w spokojniejszym miejscu i poczytać książkę. Latam jednak dużo, więc zdążyłem się już z tym oswoić trochę.
To, co naprawdę mnie irytuje, to kontrola bezpieczeństwa wzmożona po zamachach terrorystycznych: zakaz wnoszenie płynów, obmacywanie, zdejmowanie butów i cały szereg innych, w dużej mierze zbędnych procedur. Co ciekawe jednak najbardziej „trzepali” mnie w Moskwie i New Delhi, czyli w krajach poza UE, a przez to teoretycznie zwolnionych z zaostrzonych przepisów. Z drugiej strony mają własne problemy bezpieczeństwa, znacznie poważniejsze niż europejskie. Dla odmiany w Turcji miałem wrażenie, że cała ochrona to tylko pic na wodę (płyny rzecz jasna można było wnosić bez problemu). Widać Kurdowie nie są aż tacy straszni, jak ich malują. To zresztą pokazało lukę w systemie UE – samolot leciał do Polski, więc teoretycznie można było wnieść na pokład to, czego się tak służby bezpieczeństwa obawiają, a potem wbić się z radością w Pałac Kultury… Read the rest of this entry »
Tags: Dmitry Glukhovsky, podróże
Posted in Ględzenie | No Comments »
Maj 27th, 2011 by Shadow
W Niezniszczalnych mieliśmy do czynienia z symbolicznym przekazaniem władzy. U boku starych mistrzów filmów sensacyjnych (niestety nie wszystkich) wystąpił Jason Statham, który z powodzeniem od kilku lat wypełnia po nich lukę, chociaż zdarza mu się również zagrać w filmach o nieco innym profilu. Nie jest to wielki aktor, ale do roli twardziela o psychice zdenudowanej do penepleny nadaje się idealnie. Filmy z jego udziałem nie zaskakują, ale przynajmniej dokładnie wiadomo czego się spodziewać, więc w odpowiednich okolicznościach można bez wahania sięgnąć po nie.
Najnowszy film z udziałem Stathama to The Mechanic (nie jestem przekonany, czy film doczekał się polskiego tytułu – jest stosunkowo nowy, ale w kinach go [raczej] nie grali). Aktor wciela się w rolę – o zaskoczenie – płatnego zabójcy, odbierającego zlecenia jako mechanik: stąd też tytuł filmu. Sam scenariusz przebiega też dosyć standardowo: podwójna gra, zdrada i trening następcy. Nie chcę wchodzić w szczegóły, ale wierzcie, że schematy w tym filmie są obecne w każdym, nawet najmniejszym elemencie. Read the rest of this entry »
Tags: film, Jason Statham, Simon West
Posted in Ruchome obrazki | No Comments »
Maj 25th, 2011 by Shadow
Nazwa: Zieleńczyk ostrężyniec
Nazwa łacińska: Callophrys rubi
Rodzina: Lycaenidae (Modraszkowate)
Rozpiętość skrzydeł: 25-26 mm
Występowanie: maj
Gdzie: obszar całego kraju
Dawno nie pisałem o motylach, ale nowy sezon jest już w pełni, więc pora nadrabiać zaległości. Na pierwszy ogień idzie motyl, którego właśnie można spotkać – występuje w jednym pokoleniu w maju (czasem w końcu kwietnia, czasem na początku czerwca). Jest mały, niepozorny, ale moim zdaniem bardzo urokliwy. Bohaterem dzisiejszego wpisu jest Zieleńczyk ostrężyniec (Callophrys rubi) z rodziny modraszkowatych. Jednakże, w sprzeczności do nazwy rodziny, nie znajdzie się na jego skrzydłach ani krzty niebieskiego. Read the rest of this entry »
Tags: Lycaenidae (Modraszkowate), motyle
Posted in Motylem jestem | 2 Comments »
Maj 24th, 2011 by Shadow
Mam dosyć ambiwalentny stosunek do nagród książkowych, a już szczególnie do zachodnich, bo nie są według mnie wiarygodnym miernikiem jakości książek. Owszem, zdarzają się wśród nagrodzonych pozycji utwory świetne, ale niemal równie często teksty średnie, przeciętne, a nawet słabe – to samo tyczy się zresztą rodzimych nagród, chociaż mimo wszystko mam wrażenie, że jest nieco lepiej… a raczej gusta głosujących w Polsce są bardziej zrozumiałe i, no cóż, zbieżne z moimi. Tutaj pewnie można by walnąć wykład jak to kontekst definiuje gusta etc., ale sobie daruję.
W ubiegły weekend zostały przyznane Nebule – jedne z najznaczniejszych nagród zachodnich… i chyba też bardziej trafiających werdyktami w moje gusta, chociaż z tym jest różnie. Zwycięzcy jak zwycięzcy, oprócz książki Terry’ego Pratchetta trochę jeszcze poczekamy, aż się u nas one ukażą… jeśli w ogóle to nastąpi. W tak zwanym międzyczasie można sobie niektóre teksty przeczytać w sieci w oryginale (Ponies Kij Johnson, The Lady Who Plucked Red Flowers beneath the Queen’s Window Rachel Swirsky, That Leviathan, Whom Thou Hast Made Erica Jamesa Stone’a). Read the rest of this entry »
Tags: nagrody
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | 5 Comments »
Maj 22nd, 2011 by Shadow
Na komiksach o Thorgalu wychowało się zapewne całe pokolenie i obok Yansa czy Asteriksa stanowiły one główną lekturę młodzieży u progu transformacji; była to też jedna z nielicznych serii, która ukazywała się w Polsce cały czas, mimo załamania się rynku komiksów w latach dziewięćdziesiątych. Późniejszy jego renesans również nie osłabił popularności tej serii – chociaż wśród nowych czytelników nie zyskała ona już takiej popularności. Lata mijają, a Thorgal cały czas się ukazuje, pomimo zmienionego składu autorskiego. Zresztą zmian w serii ostatnimi czasy było wiele, a Bitwa o Asgard to doskonały tego przykład.
Omawiany komiks jest bezpośrednią kontynuacją albumów Ja, Jolan oraz Tarcza Thora; finalizuje również główny wątek stanowiący ich wspólną oś. Przypomnieć należy tylko, że w roli głównej zamiast Thorgala pojawia się jego syn, Jolan. W Bitwie o Asgard jego zadaniem jest zdobycie w Asgardzie jabłka wiecznej młodości, ale jak to bywa w takich przypadkach, sprawy się komplikują i dochodzi do walnej bitwy, w której marionetkowa armia Jolana ściera się z gigantami Lokiego. To krótkie i zdawkowe streszczenie, ale niestety wyczerpujące, gdyż w albumie niewiele więcej się dzieje. Jest wiele scen, które zajmują sporo miejsca, jednak nic nie wnoszą do samej opowieści. Na przykład co jakiś czas pojawiają się „przebitki” o losach Thorgala, które prawdopodobnie mają być łącznikiem z następnymi tomami, lecz do historii opowiadanej w Bitwie o Asgard pasują jak kwiatek do kożucha. Read the rest of this entry »
Tags: Grzegorz Rosiński, komiks, Literadar, Recenzja, Thorgal, Yves Sente
Posted in Obrazki i chmurki | No Comments »
Maj 21st, 2011 by Shadow
Na Katedrze wreszcie, bo po sporej zwłoce (nie wiem do końca czym spowodowanej) ukazała się dyskusja podsumowująca rok 2010 w polskiej fantastyce. Jestem jednym z dyskutantów, a do tego napisałem wprowadzenie do tekstu, więc zamieszczam je poniżej w charakterze zachęty (lub odstręczenia):
Od zakończenia minionego roku upłynęło już dużo czasu. Był czas na lekturę zaległości; wszak nie wszyscy od razu sięgają po nowości. Również emocje związane z zeszłorocznymi premierami mogły opaść. Zatem za analizę przeczytanych książek można się zabrać na chłodno, przemyśleć lektury, spróbować zidentyfikować trendy: co niniejszym stara się uczynić grupa redaktorów naszego serwisu.
Podsumowanie nie ma aspiracji bycia jedynym słusznym zeszłorocznym bilansem. Wiadomo, że wszystkiego nie da się przeczytać, ale staraliśmy się tak dobrać dyskutantów, by ich zainteresowania obejmowały jak najszersze spektrum gatunkowe. Postaraliśmy się wymienić najciekawsze pozycje, ale chcieliśmy również wskazać, co się działo na naszym rynku wydawniczym: czy nastąpiły jakieś zmiany, czy pojawiły się nowe trendy, czy wydarzyło się coś wartego uwagi? Można było na przykład dyskutować o Crossgate, ale to już melodia przebrzmiała, chociaż od czasu do czasu nadal odbija się echem. Stąd też staraliśmy się skupić na zjawiskach trwających nieco dłużej, nie tylko będących krótkotrwałymi porywami zajmującymi internetową społeczność. Czy to nam się udało? Sami oceńcie: zapraszamy do lektury podsuwania polskiej fantastyki anno domini 2010.
Tags: Katedra, podsumowania
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym, Ogłoszenia drobne | No Comments »
Maj 20th, 2011 by Shadow
Mam wrażenie, że powoli blog zamienia się w ołtarzyk na cześć George’a R. R. Martina – sporo wpisów było ostatnio poświęconych jego książkom i serialowej ekranizacji; a będzie tego jeszcze więcej. Nie jest to jednakże efekt hype’u na jego twórczość, bo fanem tego pisarza jestem już od ponad dekady. Niemniej zbiegło się w czasie kilka wydarzeń, o których miałem ochotę napisać: dzisiaj ich kolejna odsłona.
O tym jak Martin (nie)pisał A Dance with Dragons krążą już legendy, a złośliwe języki wymyślały kolejne teorie dotyczące co też Dżordżi porabia w czasie, który powinien poświęcić na pisanie. Sam autor milczał (chyba raz tylko się zirytował), co dla wielu oznaczało jedynie, że ma wszystkich… w nosie. Skoro jednak książka jest już skończona, to i sam Martin na swoim blogu przerwał milczenie i podał sporo szczegółów o zawartości książki (ale raczej bez spojlerów) i jak praca nad nią przebiegała (sporo dat i liczb). Read the rest of this entry »
Tags: George R.R. Martin, Pieśń Lodu i Ognia
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | 3 Comments »
Maj 20th, 2011 by Shadow
Jeśli się nie mylę, to od wczoraj w sieci dostępny jest najnowszy, już siódmy numer Literadaru. Jest on poświęcony komiksowi – znajdziecie w nim m.in. wywiad z Tomaszem Kołodziejczakiem (to może być interesujące również dla fanów jego książek, chociaż akurat o nich jest nieco mniej). Mój wkład jest tym razem skromny i ogranicza się do jeden recenzji: piszę o Prefekcie Alastaira Reynoldsa. Za miesiąc powinno być lepiej, jak tylko zmobilizuję się do napisania zaległych tekstów, bo książki mam już przeczytane.
Tags: Alastair Reynolds, Literadar, Recenzja
Posted in Ogłoszenia drobne | No Comments »
Maj 19th, 2011 by Shadow
Piotr Rogoża znany jest przede wszystkim z utworów o Cielęcinie (Po spirali, Rock’n’roll, bejbi!), będących historiami opowiadającymi o przygodach licealistów w niewielkim mieście w Polsce. Tematyka szkolna najwidoczniej trzyma się Rogoży wyjątkowo mocno, bo jego najnowsza powieść, Klemens i Kapitan Zło, również osadzona jest w takiej scenerii: tym razem nie chodzi o młodzież przygotowującą się do matury, ale gimnazjalistów. Opowieść snuta przez Rogożę jako żywo przywołuje wspomnienia z czasów szkolnych (co prawda nie gimnazjum, a późnej podstawówki sprzed reformy), więc śmiało można uznać, iż odwzorowanie realiów autorowi się udało.
Konstrukcja i fabuła powieści Rogoży jest dosyć prosta i zasadza się na jednym pomyśle: w zwykłym polskim gimnazjum znienacka objawia się grupa przybyszów z innego wymiaru pod przywództwem tytułowego Kapitana Zło. Szybko przejmują władzę w szkole i reformują system nauczania, szczególny nacisk kładąc na gospodarowanie energią życiową uczniów. Grupa młodych bohaterów, z Klemensem na czele, po początkowej radości z pozbycia się nielubianych belfrów, szybko orientuje się, że w całej sprawie coś śmierdzi i postanawiają przeciwdziałać dominacji dziwnych (wśród nich jest człowiek-szkielet, półkobieta-półślimak czy czteroręki osiłek) przybyszów. Read the rest of this entry »
Tags: Katedra, Piotr Rogoża, Recenzja
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »
Maj 17th, 2011 by Shadow
Jak w książce, tak i w serialu trochę przed połową książki akcja nabiera rozpędu, wydarzenia są coraz bardziej dramatyczne, a nad wieloma postaciami zaczynają zbierać czarne chmury… albo też doświadczyły już perforacji czaszki tudzież innych przykrych uszkodzeń ciała. Jak na razie był to zdecydowanie najlepszy odcinek.
Zaczynam powoli dochodzić do wniosku, że bardziej mnie bawią (i wydają się ciekawsze) sceny dodane przez twórców serialu. Dają możliwość innego spojrzenia na postaci, często pomijane w książce i marginalizowane… a jeśli nawet nie, to rozwinięte w późniejszych tomach. Jest to też rzecz jasna coś nowego, odbiegającego od znanej fabuły – ale też całkiem nieźle się komponujące w całość. Na przykład świetna jest rozmowa między Cersei a Robertem: dwoje wypalonych ludzi, więźniów układu i błędów popełnionych kilkanaście lat wcześniej. Król nagle jawi się nam jako postać przegrana, pozbawiona radości w życiu, a jego pijackie ekscesy to tylko próby wypełnienia pustki. Cersei natomiast to nie tylko już zimna, cyniczna suka – tutaj scenarzyści mogli posiłkować się Ucztą dla wron, gdzie była możliwość wejrzenia w jej (rozsypującą się) psychikę. Sporo rzeczy jednak było przedstawionych inaczej. Nie wykluczone oczywiście, że to tylko poza, udawanie – niemniej w takim wypadku cała ta rozmowa byłaby niepotrzebna. Dla mnie jest to próba usprawiedliwienia lub też podjęcia ostatecznej decyzji w sprawie… sami wiecie jakiej, przypuszczam że już w następnym odcinku przedstawionej. Read the rest of this entry »
Tags: George R.R. Martin, Gra o tron, Pieśń Lodu i Ognia, seriale
Posted in Ruchome obrazki | 9 Comments »
Maj 15th, 2011 by Shadow
Dzisiaj premiera piątego odcinka Gry o tron, więc najwyższa pora napisać trochę o odcinku czwartym, w którym działo się naprawdę sporo. Wygląda na to, że powoli kończy się etap zapoznawania widzów z realiami i wprowadzaniem nowych postaci, główni gracze zajęli swoje miejsca: pora skoncentrować się na intrygach… no i powolnym wykańczaniu postaci, którym taki właśnie los zgotował Martin.
Jest to zapewne jednym z powodów, dla których pojawiło się w tym odcinku sporo scen nieznanych z książki: scenarzyści widocznie uznali, że najwyższa pora dać zarobić aktorom na ich gaże: w końcu niektórzy z nich niedługo już będą gościć na ekranie. Prawdopodobnie dlatego zaprezentowano nam nieco przydługą scenę historyczno-erotyczną z Viserysem w wannie. Twórcy upiekli dwie (a może nawet trzy) pieczenie przy jednym ogniu, bo oprócz obowiązkowej dawki golizny, naświetlili też historię smoków w Westeros (oryginalnie opowiadał o tym Tyrion). No i jeszcze umożliwili kolejny rzut oka na pokręconą psychikę Viserysa. Read the rest of this entry »
Tags: George R.R. Martin, Gra o tron, Pieśń Lodu i Ognia, seriale
Posted in Ruchome obrazki | 2 Comments »
Maj 14th, 2011 by Shadow
Fantasy jest najpopularniejszym podgatunkiem fantastyki; ale w opinii wielu również najbardziej schematycznym, od lat powielającym te same wzorce. Złośliwi dodają, że od czasów Roberta E. Howarda, J.R.R. Tolkiena czy Fritza Leibera nic nowego nie wymyślono, kopiując jedynie pomysły klasyków i przedstawiając je za pomocą innych rekwizytów. Nie jest to do końca prawda, również w fantasy trafiają się książki oryginalne i wybitne, ale faktycznie gros produkcji (bo nie zawsze można te wytwory nazwać literaturą) podąża jedną i tą samą ścieżką.
W nurt naśladownictwa wpasowuje się także Gail Z. Martin z powieścią Przywoływacz dusz, stanowiącą pierwszy tom, a jakże, większego cyklu – na razie wiadomo o czterech tomach, ale chociaż w chwili obecnej autorka skoncentrowała się na innych projektach, nie należy wykluczać, że w przyszłości powstaną następne. Nie bez powodu mówi się, że najbardziej lubimy to, co dobrze znamy. Martin skrzętnie to wykorzystała i stworzyła powieść napisaną sprawnie, która jednak nie zaskakuje pod żadnym względem. Read the rest of this entry »
Tags: Gail Z. Martin, Katedra, Kroniki Czarnoksiężnika, Recenzja
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »
Maj 13th, 2011 by Shadow
Ponad dwa lata temu pisałem tutaj o pierwszej części Iron Mana, filmowej adaptacji przygód jednego z niezliczonych marvelowskich superbohaterów. Obraz nawet mi się podobał, ale jakoś nie udało mi się wybrać na kontynuację do kina, stąd też drugą część opowieści o genialnym Tonym Starku, który mimo swego bogactwa i rozrywkowego charakteru postanawia bronić pokoju na świecie… Rola Iron Mana jest jednakże niebezpieczna, i to nie tylko z powodu walki z przeciwnikami. Technologia zasilająca kombinezon i jednocześnie utrzymująca głównego bohatera przy życiu, w dłuższej perspektywie jest zabójcza dla użytkownika. Nieunikniona (jak się zdaje) śmierć jest jednym z dwóch głównych wątków filmu. Drugim z nich jest oczywiście walka z arcyłotrem, w którego wciela się Mickey Rourke.
Twórcy starali się powtórzyć sukces pierwszej części – a jaka jest na to metoda w Hollywood? Nakręcić jeszcze raz to samo, zmieniając jedynie detale. Tak też zrobili, więc Irona Mana 2 ogląda się prawie tak samo dobrze, jak pierwszą część. Prawie, bo jednak nie wszystko wyszło idealnie. Scenariusz sprawia wrażenie nieco zbyt chaotycznego (przeszkadzają też wciśnięte nieco na siłę sceny, które mają stanowić przejście do kolejnej superprodukcji: The Avengers), a zagrania bawiące widzów w pierwszej części, tutaj już nie zawsze się sprawdzają. Próba uderzenia w poważniejsze tony, wyeksponowanie swego rodzaju nihilizmu głównego bohatera nie do końca się sprawdza. Na szczęście nie ma zbyt dużo patosu, chociaż elementy pacyfistyczne (a w zasadzie antywojenne) są wyraźne. Read the rest of this entry »
Tags: film, Robert Downey Jr
Posted in Ruchome obrazki | No Comments »
Maj 12th, 2011 by Shadow
Drugi miesiąc powrotu do czytania Nowej Fantastyki: tym razem – sam się zdziwiłem – przeczytałem niemal cały numer, pomijając jedynie sporą część recenzji i kolejny odcinek Funky’ego Kovala, który jakoś zupełnie mi nie podchodzi. Majowy numer kusi jednym nazwiskiem – w roli gwiazdy został obsadzony Peter Watts; pisarz, który jedną powieścią zdobył sobie u nas taką popularność, jaka nie jest dana innym po dziesięciu książkach. Paradoksalnie jednak – przynajmniej dla mnie – to nie jego opowiadanie jest najciekawszym tekstem w majowej Nowej Fantastyce.
Wyspa Wattsa jest bez wątpienia opowiadaniem interesującym, stanowiącym udane połączenie poruszanej problematyki i wytworzonego klimatu. Mam jednak wrażenie, że sceneria i fabuła pełnią w nim rolę służebną, a na pierwszy plan wysuwają się relacje między postaciami; które zresztą są całkiem ładnie wplecione w przewodni wątek (w zasadzie można powiedzieć, że ten sam problem poruszany jest z dwóch perspektyw, co jest dosyć częstym rozwiązaniem). Do tego dochodzi w finale spory twist, chociaż chyba nie tak zaskakujący, jak miał być – a może to mój wrodzony cynizm i podejrzliwość sprawiły, że wcześniej domyśliłem się, że w wyidealizowanym obrazie, jaki zbudowała sobie główna bohaterka, musi być coś nie tak. Ślepowidzenie to nie jest, ale i tak warto przeczytać. Read the rest of this entry »
Tags: Nowa Fantastyka, prasa
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »