Blog nie tylko literacki

O co pytać VanderMeera?

Marzec 30th, 2011 by Shadow

Wygląda na to, że przy okazji wizyty Jeffa VanderMeera w Polsce będę robił z nim wywiad. Co prawda na Katedrze jest już jeden, ale od przybytku głowa nie boli, szczególnie że autor jest zacny.

Jeśli więc chcecie go o coś spytać, a nie macie możliwości być na spotkaniu z nim, to podawajcie swoje propozycje pytań (albo kwestie, które warto poruszyć) tutaj. Postaram się je wykorzystać w trakcie rozmowy z autorem. Czas do soboty, bo wywiad robię w niedzielę.

Tags: ,

Posted in Ogłoszenia drobne | 8 Comments »

Wspomnienie o Marysonie

Marzec 28th, 2011 by Shadow

Kilka dni temu przeczytałem, że na początku marca zmarł holenderski pisarz Wim Stolk, szerzej (chociaż nie za szeroko) znany jako W.J. Maryson. Na pewno była to tragedia dla jego rodziny, ale przeciętny zjadacz chleba z Polski raczej przeszedłby obok tej informacji całkowicie obojętny. Z tego co się orientuję, została u nas wydana tylko jedna jego książka: Wieże Romanderu, które ukazały się w Wydaniu Specjalnym Fantastyki sześć lat temu (to były jeszcze czasy, kiedy wydawali w nim pełne powieści, a nie kilka nowel). Z tego co się orientuję, to rok wcześniej w Nowej Fantastyce ukazało się również jego opowiadanie Verstummte Musik.
Nie jest to więc wielki dorobek, który mógłby utkwić mi w pamięci. Dlaczego więc piszę o Marysonie? Swego czasu napisałem recenzję jego książki, zresztą dosyć niepochlebną (teraz jej nie czytałem ponownie, ale w tym momencie wspomnienia z lektury nie pozostały za dobre). To nadal nie jest oczywiście powód, by wspominać o śmierci tego autora. Jednakże wkrótce po recenzji autor do mnie napisał i spytał się jaką mam opinię o jego książce (recenzję wyguglał, ale google translate jeszcze nie było). Trochę głupio mi było wyjaśniać, że napisał kaszanę, więc w oględnych słowach opisałem wrażenia. To, co zaczęło się jednym mailem, przerodziło się w kilkumiesięczną korespondencję dotyczącą fantastyki i spojrzenie na nią. Okazało się, że mamy zupełnie inne preferencje czytelnicze (wyobraźcie sobie, że nie lubił Martina!), co pośrednio wpływało na to, co Maryson pisał. Rzecz jasna nie przekonaliśmy się nawzajem, ale korespondencja była miła, choć w pewnym momencie się urwała. Read the rest of this entry »

Tags: ,

Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »

Eksperyment w życie

Marzec 26th, 2011 by Shadow

Charles Stross dał się poznać polskiemu czytelnikowi przede wszystkim książką Accelerando, w której przedstawił oszałamiającą wizję rozwoju ludzkości; rozwoju, na progu którego właśnie się znajdujemy. Natomiast Betonowa dżungla zamieszczona w Krokach w nieznane 2010 stanowiła inną, bardziej humorystyczną odsłonę twórczości szkockiego pisarza. Obie te pozycje łączyły oryginalne pomysły, ale również pewne braki fabularne, które sprawiały, iż lektura nie niosła za sobą aż tak pozytywnych wrażeń, jak mogłaby. Na tym tle Szklany dom zdaje się być książką łączącą cechy dwóch wcześniej wymienionych pozycji, ale również i w tym przypadku Stross nie ustrzegł się pewnych błędów.
W Accelerando poznaliśmy drogę ludzkości od prostych organizmów białkowych do istot o niemalże nieograniczonych możliwościach, kształtujących rzeczywistość z łatwością, niepodlegających ograniczeniom współczesnej ekonomii niedoborów. W Szklanym domu autor decyduje się poniekąd na zabieg odwrotny (Szklany dom jest luźną kontynuacją Accelerando: dzieje się w świecie po akceleracji, ale powiązań fabularnych między tymi dwoma książkami w zasadzie nie ma. Można czytać Szklany dom bez znajomości reszty twórczości Strossa.): ludzie przyszłości, z objawami amnezji, zostają zaproszeni do eksperymentu mającego na celu odtworzenie społeczeństwa sprzed akceleracji. Jest to dobry pretekst dla głównego bohatera, który potrzebuje się ukryć i przeczekać. Jednakże już w zamknięciu, w środowisku eksperymentu, okazuje się, iż nie wszystko przebiega tak, jak opisywano na zewnątrz. Szkocki pisarz nieśpiesznie odkrywa kolejne warstwy intrygi, racjonując informacje i poszlaki. Napięcie cały czas rośnie, a tempo przyspiesza: konstrukcyjnie książka czerpie z najlepszych wzorców powieści sensacyjnej. Osoby zrażone brakiem „mięsa fabularnego” w Accelerando tym razem powinny być w pełni usatysfakcjonowane. Read the rest of this entry »

Tags: , ,

Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »

Korporacyjne spiski

Marzec 24th, 2011 by Shadow

Święto rewolucji jest trzecią powieścią w dorobku Michała Protasiuka. Dwie poprzednie książki (Struktura, Punkt omega) stanowiły intrygującą lekturę, chociaż obarczoną pewnymi błędami i niedoróbkami, głównie w sferze konstrukcyjnej i fabularnej. Za najsilniejszą ich stronę należy natomiast uznać stronę koncepcyjną i podbudowę naukową: co zresztą zostało docenione przez jury nagrody imienia Jerzego Żuławskiego, które zdecydowało się Strukturze przyznać pierwszą miejsce wśród fantastycznych książek wydanych w 2009 roku. Jednak zauważalna we wcześniejszych książkach Protasiuka nierównowaga pomiędzy poszczególnymi elementami zabierała moim zdaniem nieco przyjemności z lektury, szczególnie w końcowych partiach powieści: stąd też z przyjemnością mogę zaznaczyć, że w przypadku Święta rewolucji zaszła znacząca poprawa.
Na bazie dotychczasowej twórczości Protasiuka wyraźnie widać ewolucję formy, jaką obiera w swych powieściach. Wszystkie trzy książki można określić mniej więcej jako sensacyjną science fiction, ale widoczne jest przesunięcie akcentu: Punkt omega był silnie osadzony w świecie idei, na potrzeby tej książki zostały wykreowane nowe realia, a wątek sensacyjny objawiał się przede wszystkim pod jej koniec. Struktura była już osadzona w przyszłości, a fabuła zmierzała w kierunku thrillera korporacyjnego z elementem spiskowym w tle. Ten trend osiągnął kulminację w Święcie rewolucji. Akcja toczy się współcześnie i jest głęboko osadzona w świecie korporacyjnym. Bohaterowie są specjalistami od marketingu czy IT; nie jest to też jedynie element charakteryzujący – ich wiedza i umiejętności niejednokrotnie przydaje się podczas prowadzonego przez nich dochodzenia. Właśnie próby odkrycia tajemnicy, spisku otaczającego bohaterów, stanowią istotę fabuły. Jest to więc powieść nieco podobna tematycznie do Struktury, ale akcenty rozłożono inaczej. Read the rest of this entry »

Tags: , ,

Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »

Promocja stolicy, czyli kultura na emigracji

Marzec 22nd, 2011 by Shadow

Polskie samorządy słyną z niezbyt trafionych haseł i kampanii promocyjnych (nie to, że centralne inicjatywy są pod tym względem lepsze). Już kilka razy można było się solidnie pośmiać: szczególnie bawią mnie próby miast raczej peryferyjnych chcących wypromować się jako centra biznesowe. Pamiętne było też hasło „Don’t give up: you’re in Kielce”. Czy tylko mnie się wydaje, że można to zrozumieć całkowicie opacznie w stosunku do intencji urzędników?

Cała oddzielna historia dotyczy działań promocyjnych Warszawy. Jak stolica, najbogatsze miasto, promuje się też chyba najwięcej. Nie ma niestety w tym żadnej spójnej strategii, próby uderzenia w jeden konkretny cel, wyrobienie sobie marki w jakiejś dziedzinie – a właśnie specjalizacja jest właśnie tym, co przyciąga turystów i inwestorów. Najlepszym przykładem na to jest niedawne hasło wybrane dla stolicy: „Warszawa, każdemu po drodze”. Parafrazując znane powiedzenie, jeśli jest coś dla każdego, to jest dla nikogo. Pomijam już fakt, że po drodze to może być do warzywniaka albo budki z piwem, ale nie do miejsca, które chce się wypromować i przyciągnąć zainteresowanie. Read the rest of this entry »

Tags: ,

Posted in Ględzenie | 1 Comment »

Fantastyka 2010 – plebiscyt Katedry

Marzec 20th, 2011 by Shadow

Od kilku(nastu) dni można głosować w kolejnej odsłonie katedralnego plebiscytu Fantastyka 2010, czyli zabawie polegającej na wybieraniu najlepszych utworów fantastycznych zeszłego roku. Można głosować też w kilku innych kategoriach okołoliterackich. Zachęcam do głosowania, bo w kilku kategoriach toczy się zażarta walka. Sam mam oczywiście pewne typy, nie zawsze zgodne z opinią ogółu. Wskazywać ich chyba nie będę, ale jest to niezły pretekst do próby podsumowania zeszłego roku (takie uzupełnienie na przykład tego wpisu):

Książka polska: Do moich faworytów należą powieści Wita Szostaka i Szczepana Twardocha, a także zbiór Jacka Dukaja. W dalszej kolejności zbiory Anny Brzezińskiej i Roberta M. Wegnera i pewnie właśnie te książki mają większe szanse na sukces, bo mogą trafić w gusta zarówno wyrobionych czytelników, jak i zwolenników opowieści o mniejszym ciężarze gatunkowym. Jakieś pojęcie chyba mam, bo nie czytałem tylko jednej nominowanej książki. Read the rest of this entry »

Tags: , ,

Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »

Tytus przekrojowy

Marzec 18th, 2011 by Shadow

Kilka pokoleń Polaków (chociaż raczej nie dotyczy to obecnej młodzieży) wychowało się na komiksach z serii Tytus, Romek i A’Tomek rysowanych już przez dziesiątki lat przez Henryka Jerzego Chmielewskiego, być może lepiej znanego po prostu jako Papcio Chmiel. Wydawnictwo Egmont z okazji osiemdziesiątych urodzin autora zdecydowało się na opublikowanie specjalnego albumu pod tytułem Księga 80-lecia, którego kolejna reedycja niedawno trafiła do sprzedaży.

Pozycja zawiera szereg historii obrazkowych, które wcześniej nie ukazały się w formie albumowej. Czytelnik odnajdzie tutaj zarówno pierwsze przygody Tytusa i spółki, drukowane oryginalnie w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku w Świecie Młodych, jak i paski humorystyczne i rysunkowe przygody powstające już po reformie ustrojowej. Księga 80-lecia oferuje więc przekrojowe spojrzenie na ewolucję komiksów z serii Tytus, Romek i A’Tomek. Dotyczy to niemal wszystkich aspektów: od kreski po treść. Read the rest of this entry »

Tags: , , , ,

Posted in Obrazki i chmurki | No Comments »

Emigracyjna rzeczywistość

Marzec 16th, 2011 by Shadow

Problem imigrantów przybywających do Europy z różnych zakątków świata cały czas narasta. Jest obecny w mediach, badaniach, dyskusjach i – jakże by mogło być inaczej – w literaturze. Zwykle jest on traktowany z lekkim nadęciem lub obawą. Rzadko się zdarza, by temat ten został podjęty z przymrużeniem oka, a tak właśnie czyni Zadie Smith w debiutanckiej, ale jednocześnie bardzo dojrzałej powieści pod tytułem Białe zęby. Pod pozorem pełnej absurdów i przerysowań opowieści o splecionych losach trzech rodzin (bengalskiej, angielsko-jamajskiej oraz brytyjskiej z korzeniami na kontynencie) żyjących w Londynie autorka porusza wiele aspektów związanych z życiem po migracji.
Według badań dotyczących imigrantów w Stanach Zjednoczonych, najtrudniej z asymilacją radzą sobie przedstawiciele drugiego pokolenia żyjącego w nowej ojczyźnie. Znajduje to odbicie w Białych zębach; o ile postacie z kart powieści, które przyjechały do Wielkiej Brytanii z ojczyzny odnalazły dla siebie rolę w obcym społeczeństwie, o tyle ich potomkowie przeżywają problemy z identyfikacją, a spowodowana tym frustracja powoduje popadanie w skrajności. Ukazane są tego nie tylko skutki, ale także przyczyny i cały proces. Istotna dla Smith jest kwestia asymilacji i odrzucenia wzorców kulturowych z kraju ojczystego; lub odwrotnie, skierowanie się w stronę fundamentalizmu, przeinaczenie oryginalnych wartości. Powieść ukazuje całą paletę zachowań – skrajności i kompromisów. Autorka nie opowiada się za żadnym z rozwiązań, ukazując je bez taryfy ulgowej; być może nie piętnuje, ale bezlitośnie punktuje wady i hipokryzję współczesnych mieszkańców Zachodu. Read the rest of this entry »

Tags: , ,

Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »

Literadar #5, SFinks #40

Marzec 14th, 2011 by Shadow

Kolejne ogłoszenie drobne, czyli moje recenzje w miejscach innych niż Katedra. Przez księgarnię Solarisu można zamówić/dostać nowy numer SFinksa, w którym znajduje się moja recenzja Króla Bólu Jacka Dukaja, a także sporo skrócony tekst o Pompie numer sześć. Nakręcanej dziewczynie Paolo Bacigalupiego.
W sieci dostępny jest również piąty numer Literadaru, a w nim teksty o Kriss de Valnor. Nie zapominam o niczym oraz Papua Nowa Gwinea. W krainie rajskiego ptaka Janusza Kaźmierczaka.
Teksty w przyszłości trafią również tutaj, ale na razie odsyłam do źródeł.

Tags: , ,

Posted in Ogłoszenia drobne | No Comments »

Jest kot czy go nie ma?

Marzec 12th, 2011 by Shadow

Nova Swing to trzecia – po Viriconium i Świetle – książka M. Johna Harrisona wydana w Polsce i zarazem trzecia, która ukazała się w ramach Uczty Wyobraźni. Odbiór książek brytyjskiego pisarza jest zróżnicowany – część czytelników jest zachwycona, innym twórczość Harrisona nie przypada do gustu. Dla mnie jest to jeden z ciekawszych pisarzy fantastyki, czarujący zarówno słowem, jak i wizją. Tak było w Świetle, chyba najlepszej książce zeszłego roku wydanej w naszym kraju. Nova Swing dzieje się w tych samych realiach, co mnie oczywiście cieszy. Nie mamy jednak do czynienia z klasycznym sequelem, a raczej ze spin-offem: nawiązania do wcześniejszej powieści się pojawiają, ale brak jej lektury raczej nie powinien wpłynąć na odbiór nowszej z książek; co najwyżej nie wszystkie szczegóły się wyłapie.
Z okładki patrzy na nas dwukolorowy kot, przedzielony pionową linią, lewa strona biała jak śnieg, prawa czarna jak noc. Czy Nova Swing jest książką o dziwnie umaszczonych kotach? Oczywiście, że nie! Co prawda mruczące sierści uchy pojawiają się w często, bohaterowie piją w knajpie Czarny Kot, Biały Kot, ale są to jedynie przejawy głównego założenia książki, do którego nawiązuje Irek Konior grafiką: Harrison za podstawę powieści bierze teorię, której zobrazowaniem jest chyba najsłynniejszy przedstawiciel rodzaju Felis – kot Schrödingera. Tak, brytyjski pisarz znów bierze się za bary z fizyką kwantową. Robi to jednak inaczej niż większość pisarzy science fiction: umieszcza ją głęboko w fundamentach świata przedstawionego, ale później nią nie epatuje; nie przeczytamy ani słowa o jakichkolwiek teoriach, nie pojawią się nazwy z podręczników fizyki. Dzięki temu na pierwszy rzut oka Nova Swing jawi się raczej jako kryminał, nieco w konwencji noir, osadzony w bliżej niesprecyzowanym świecie przyszłości, w którym modyfikacje ciała i umysłu są na porządku dziennym, ale ludzie nic a nic się nie zmienili: nadal zdolni są zarówno do rzeczy wspaniałych, jak i podłych. Read the rest of this entry »

Tags: , , ,

Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | 5 Comments »

Czas Piskorskiego?

Marzec 9th, 2011 by Shadow

Rozbitą na dwa tomy Zadrą Krzysztof Piskorski zyskał sporą popularność i z pisarza drugiego szeregu przerodził się w autora, na którego książki czeka liczna grupa czytelników (chociaż niżej podpisanego Zadra nie zachwyciła). Jego nowa książka, Krawędź czasu, pokaże, czy poprzednia powieść była jednorazowym przebłyskiem, czy też Piskorski na stałe dołączy do grupy twórców, z którymi należy się liczyć, których utwory warto czytać. Zapowiedź brzmi interesująco, ale czy powieść taka jest w istocie?
Ciężko określić czas i miejsce akcji w przypadku najnowszej powieści Piskorskiego. Gros fabuły toczy się w XIX wiecznej Polsce, a w zasadzie na jej terenach pod panowaniem zaborców. Zdarzają się jednak przebitki z czasów wybiegających znacznie w przyszłość na osi czasowej powieści. To jeszcze nie wszystko, bo spora część książki dzieje się w światach kieszonkowych, wydartych z osnowy rzeczywistości – każdy z nich ma własny upływ czasu, niezależny od pozostałych miejsc akcji. Na tego rodzaju konstrukcjach wyłożyło się wielu autorów, bo wcale nie tak łatwo jest poprowadzić tak wszystkie wątki, by nie popadały we wzajemną sprzeczność. Piskorskiemu jednakże udało się bardzo dobrze skonstruować logiczne i czasowe następstwo zdarzeń. Czytelnik odkrywa wzajemne zależności między wątkami powoli, układanka scala się nieśpiesznie, a cały obraz widoczny jest dopiero w samej końcówce, chociaż na podstawie przekazywanych informacji, można snuć przypuszczenia znacznie wcześniej. W odróżnieniu od Zadry, w Krawędzi czasu zakończenie nie psuje obrazu całości, stanowi logiczny i satysfakcjonujący efekt wcześniej opisywanych wydarzeń. Read the rest of this entry »

Tags: , ,

Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | 9 Comments »

Literackie zgadywanki 03/2011

Marzec 6th, 2011 by Shadow

Nastał początek nowego miesiąca, pojawiły się więc również literackie zgadywanki w Katedrze. Tym razem ode mnie spora dawka – efekt wieczoru spędzonego przed komputerem w samotności i niechęci do zabrania się za coś naprawdę konstruktywnego. Stąd też poniżej zamieszczam trzy zgadywanki i jedną weryfikację. W samych zgadywankach jest jeszcze jeden mój tekst – powtórzenie zeszłomiesięcznych przypuszczeń dotyczących Krawędzi czasu Krzysztofa Piskorskiego – premiera książki się przesunęła, więc i zgadywanka została powtórzona. Oprócz tego w zgadywankach teksty między innymi o książkach Grahama Mastertona, M.D. Lachlana oraz M. Johna Harrisona. Read the rest of this entry »

Tags: , , , , ,

Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »

Pieśń… i ja

Marzec 4th, 2011 by Shadow

Wczoraj sieć obiegła informacja o podaniu kolejnej, ale tym razem już pewnej daty premiery A Dance with Dragons, piątego tomu Pieśni Lodu i Ognia autorstwa mistrza nad mistrzami, czyli George’a R.R. Martina. Czy książka na pewno ukaże się na Zachodzie dwunastego lipca tego roku, to się jeszcze okaże, ale przypuszczam, że tym razem jest to już data pewna, mimo tego, że książka – według słów samego autora – nie została jeszcze ukończona. Myślę jednak, że połączone siły wydawców i HBO go przymusiły tym razem skutecznie, a z puszczanej przez Martina ostatnimi czasy farby wychodzi, że faktycznie do zakończenia tomu pozostały już drobnostki. Jak nie, to mu osobiście skopię tyłek, kiedy przyjedzie w czerwcu do Nidzicy – oczywiście dopiero po tym, jak mi podpisze wszystkie 24 książki… no i może kilka czasopism ze swoimi tekstami.
Jednakże nie o szansach na dotrzymanie terminu chciałem teraz napisać; o tym wystarczająco dużo dyskusji w sieci się toczy. Zamiast tego chciałem się podzielić nostalgicznymi wspomnieniami (yeah!) z mojej przygody z cyklem Martina – uważanym przeze mnie za szczytowe osiągnięcie w dziedzinie fantasy, nawet jeśli Uczta dla wron nieco osłabiła moją fascynację Pieśnią… – być może ze względu na spadek formy autora i nieobecność większości moich ulubionych postaci, a może przez zbyt długie oczekiwanie na premierę – w tym przypadku również Dance with Dragons może przynieść rozczarowanie, chociaż w tym przypadku już tak niecierpliwie nie wyczekiwałem na premierę. Read the rest of this entry »

Tags: ,

Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | 6 Comments »

Raport czytelniczy 02/2011

Marzec 2nd, 2011 by Shadow

Luty, niby najkrótszy z miesięcy, a jednak wynik czytelniczy w nim zanotowany należy do więcej niż przyzwoitych. Udało mi się przeczytać osiem książek i jeden komiks. Wynik trochę zafałszowany, bo dwie książki (Dukaja i Le Guin) miałem w dużej części przeczytane już wcześniej, w lutym tylko je doczytałem. Dwie książki z przeczytanych jeszcze się nie ukazały, reszta natomiast dostępna jest już od dłuższego czasu na rynku.
Na sześć planowanych na luty książek przeczytałem cztery, więc całkiem nieźle. Co prawda nie wypełniłem jedynego zaplanowanego obowiązku, czyli lektury Crowleya, ale z lektur dowolnych ostała się jedynie japońska antologia (już zresztą solidnie nadgryziona). Nie jest źle, więc być może trochę zbyt optymistycznie pofolgowałem sobie z planami na marzec… ale o tym później. Najpierw tradycyjnie listy i krótki zapis wrażeń z lektur.
Read the rest of this entry »

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Tags: ,

Posted in Raport czytelniczy | 2 Comments »

Teraz czytam

Archiwum




© 2012 Ględzenie Shadowa Design by Arcsin Web Templates