Luty 28th, 2011 by Shadow
Książkowe zdobycze z lutego można w zasadzie podzielić na dwie grupy: książki do recenzji oraz książki kupione na promocji/przecenie. Zupełnie przypadkowo te dwa zbiory to również książki dwóch wydawnictw. Do recenzji przychodziły książki Maga (a w zasadzie przychodziły książki przeczytane już wcześniej w ramach przedpremierówek), a na promocji zakupiłem książki Fabryki Słów. Tutaj naszła mnie refleksja – niby nie mam zbyt wysokiego mniemania o książkach tego wydawnictwa, ale jak spora część jego oferty (oprócz nowości i hitów) była do kupienia za około siedem złotych, to okazało się, że całkiem sporo ich książek mnie interesuje. Skończyło się na siedmiu tytułach, ale jeszcze kilka spokojnie byłbym w stanie wybrać. Czyli być może wcale z ofertą FS nie jest tak źle, tylko niezłe książki giną w tłumie innych? Z drugiej strony oceniać swoje zakupy powinienem po lekturze, a nie na bazie oczekiwań…
Do tego zestawienia nie pasuje jedynie książka Parowskiego, która została zakupiona za (prawie) cenę okładkową. Tutaj też miałem sporo wątpliwości co do zakupu (i późniejszej lektury), nawet kiedyś zarzekałem się, że czytać jej nie będę, ale w końcu – dzięki Stolykowi Lyterackiemu – się na nią skusiłem.
W sumie więc w lutym wszedłem w posiadanie dziesięciu książek (czyli znów więcej niż przeczytałem): Read the rest of this entry »
Tags: książki
Posted in Raport czytelniczy | 1 Comment »
Luty 26th, 2011 by Shadow
W kinie nie byłem chyba z pół roku, mimo licznych nalegań. W końcu jednak udało się mnie wyciągnąć na seans – wybór rzecz jasna padł zły film. Widziane w telewizji trailery Piekielnej zemsty nie pozostawiały złudzeń co do treści: decyzja o wyborze tego filmu była więc przemyślana, razem ze wszystkimi konsekwencjami. Chcieliśmy bardzo niewyszukanej rozrywki i taką właśnie otrzymaliśmy – a tego nie można powiedzieć o kilku poprzednich wizytach w kinie, które okazały się rozczarowaniem. Oczywiście, kiedy się trzeźwo na film Patricka Lussiera spojrzy, to można dojść tylko do jednego wniosku: szajs… ale przyjemny szajs, który zapewnia rozrywki na półtorej godziny, podczas której nie zwraca się uwagi na słabości.
Wpierw kilka słów o fabule, ze spoilerami, ale nawet znajomość fabuły nie powinna przeszkadzać w oglądaniu, bo mimo wysiłku (niezbyt wielkiego) scenarzystów, bardzo szybko można się domyśleć kto jest kim i co zrobi. Czyli? Główny bohater ucieka z piekła, żeby rozprawić się z sektą satanistów, która zamordowała jego córkę, a wnuczkę chce złożyć w ofierze. W barze poznaje piękną blondi, która chociaż doświadczenia ma głównie w podawaniu hamburgerów, całkiem nieźle sprawdza się również w roli eksterminatorki sekciarzy. Do tego dochodzi wysłannik piekieł, przedstawiający się jako księgowy elegancik o kamiennej twarzy, który goni uciekiniera. Sporo jest pościgów samochodowych, bijatyk, strzelanin i gołych cycków (aczkolwiek nie blondi-eksbarmanki, co znacząco obniża estetykę filmu
). Read the rest of this entry »
Tags: film, Patrick Lussier
Posted in Ruchome obrazki | No Comments »
Luty 21st, 2011 by Shadow
Jeff VanderMeer, jeden z bardziej pomysłowych pisarzy fantastyki, w powieści Finch po raz trzeci wraca do swego sztandarowego projektu: miasta Ambergris, gdzie dzieją się rzeczy nieprawdopodobne i fascynujące, za każdym rogiem czeka niespodzianka. Granica między rzeczywistością a ułudą jest wyjątkowo cienka: dzięki temu nigdy nie wiadomo, czego się spodziewać, a każda kolejna wizyta w tym mieście stanowi niezapomniane przeżycie. Tak jest i tym razem, chociaż początek tego nie zapowiada.
Chociaż książki ze świata Ambergris łączy wspólna sceneria, w formie znacząco się różnią. Miasto szaleńców i świętych składa się z licznych utworów powiązanych ze sobą w różny sposób, a Shriek: Posłowie ma formę pamiętnika. Na tym tle Finch wydaje się wręcz nieprzyzwoicie zwyczajny. Powieść rozpoczyna się jako kryminał noir: tytułowy bohater jest policjantem na służbie panujących obecnie w Ambergris Szarych Kapeluszy. Przychodzi mu prowadzić dochodzenie w sprawie odnalezionych razem zwłok człowieka i przedstawiciela obecnych władców miasta. Sprawa, od początku zagmatwana, z czasem robi się zagmatwana jeszcze bardziej. Finch, którego przygody przedstawiono na panoramie istotnych przemian zachodzących w jego otoczeniu, zostaje wciągnięty w walkę o panowanie nad miastem, poznaje też liczne tajemnice miasta; w tym te, które nurtują czytelników od pierwszego kontaktu ze światem wymyślonym przez VanderMeera. W pewnym momencie to, co rozpoczęło się jako kryminał, przeradza się w rasowy thriller. Autor sprawnie żongluje konwencjami, więc w powieści odnajdzie się elementy nie tylko tych dwóch dominujących. Read the rest of this entry »
Tags: Jeff VanderMeer, Katedra, Recenzja, Uczta wyobraźni
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »
Luty 19th, 2011 by Shadow
Oczekującym na kolejną odsłonę Pieśni Lodu i Ognia George’a R.R. Martina nie jest dany łatwy żywot; autor pisze powoli, a do tego angażuje się w liczne projekty, które odrywają go od pisania cyklu. Efektem jednego z nich jest powieść Wyprawa łowcy, napisana wspólnie z Gardnerem Dozoisem oraz Danielem Abrahamem. Historia jej powstania sięga ponad trzydzieści lat wstecz, przez lata powstało jej kilka różnej długości wersji, ale dopiero dołączenie do grona twórców Abrahama sprawiło, iż książka przybrała obecny kształt i ukazała się drukiem.
W przypadku współpracy aż trzech autorów zachodzi poważna obawa, że efekt ich pracy może okazać się niespójny i widoczne będą szwy w miejscach, w których zostały połączone fragmenty pisane przez różnych pisarzy. W tym przypadku jednak nie należy się obawiać; za książkę zabrali się profesjonaliści, a do tego za jej wykończenie był odpowiedzialny przede wszystkim Abraham (tego, a także wielu innych szczegółów dotyczących pracy nad książką można się dowiedzieć z zamieszczonych na końcu książki wywiadów z autorami), dzięki czemu przejście pomiędzy poszczególnymi częściami powieści jest płynne. Dotyczy to wszystkich płaszczyzn książki – od języka, poprzez fabułę, na rozłożeniu akcentów kończąc. Owszem, czasem w powieści więcej jest opisów, kiedy indziej akcji czy zadumy, ale te wahania są uzasadnione w przebiegu fabuły. Kooperacja trójki autorów przebiegła wzorowo, a rezultat stanowi spójną całość. Read the rest of this entry »
Tags: Daniel Abraham, Gardner Dozois, George R.R. Martin, Katedra, Literadar, Recenzja
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »
Luty 16th, 2011 by Shadow
Czas mija nieubłaganie i mamy już połowę lutego, a ja nadal nie napisałem drugiej części podsumowania czytelniczego za 2010 rok. Prawdopodobnie bym już tego nie zrobił, bo mam pilniejsze rzeczy na głowie, ale skoro zapowiedziałem, to w skrócie i nie do końca w formie, jaką chciałem obrać, przedstawiam skrócone podsumowanie dotyczące najlepszych i najgorszych książek przeczytanych w zeszłym roku, a także garść informacji o tym, jak dużym książkoholikiem jestem.
Przeglądając zeszłoroczne lektury (nie tylko pod kątem tego podsumowania, ale też przygotowań do corocznego plebiscytu Katedry) doszedłem do wniosku, że… ciężko coś tak naprawdę wybrać. Co ciekawsze, większy wybór był w prozie polskiej niż zagranicznej, co już do reszty mnie skonfundowało. Rzadko się zdarza, by rodzimy rynek dostarczył aż tylu ciekawych książek (albo też: zagraniczny tak niewielu). Tutaj przynajmniej nie muszę się ograniczać do książek wydanych w zeszłym roku, więc wybór mam trochę bogatszy. Postanowiłem dokonać podsumowania na zasadzie top 7 (5 to za mało…), z rozbiciem na polską i zagraniczną fantastykę (trochę to niesprawiedliwe, bo Samsara czy Jądro ciemności też są warte topek, ale do czegoś trzeba było się ograniczyć; toteż wymieniam je jedynie w tym miejscu), co by więcej książek się zmieściło: mam poważne problemy z dokonywaniem ostrych cięć i porównywaniem książek przeczytanych w ciągu roku. Zrobiłem też uszeregowanie, aczkolwiek należy zaznaczyć, że robiłem to pod impulsem i robione w innym stanie duchowo-umysłowym byłoby zupełnie inne; szczególnie w prozie zagranicznej ciężko było mi wybrać kolejność. Topki prezentują się następująco, z króciutkim uzasadnieniem (w przeważającej większości z tych książek pisałem recenzje, więc zainteresowani mogą tam sięgnąć po rozwinięci): Read the rest of this entry »
Tags: książki, lektury
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | 8 Comments »
Luty 14th, 2011 by Shadow
Jakub Żulczyk nie jest na razie pisarzem o bogatym dorobku, ale za sprawą dwóch wcześniejszych książkowych publikacji – przede wszystkim powieści Radio Armagedon – zyskał już niejaką sławę i popularność. Tym razem swych sił próbuje w jednym z najpopularniejszych gatunków literackich – horrorze. Czy za sprawą Instytutu zostanie obwołany kolejnym „polskim Kingiem”? Być może, bo chociaż trzecia powieść Żulczyka nie jest dziełem idealnym, to posiada elementy warte docenienia i uwagi.
Fabularnie najnowsza powieść Żulczyka nie zaskakuje… a wręcz przeciwnie, rozczarowuje. Pisarz wykorzystuje jeden z najpopularniejszych i najbardziej oklepanych (ale także najbardziej nośnych) motywów fabularnych typowych dla horroru: bierze grupę postaci, a następnie zamyka ich na niewielkiej powierzchni, odcinając im kontakt ze światem. Dodaje do tego nieznane, zewnętrzne zagrożenie… a następnie pozwala postaciom zająć się resztą. Teoretycznie nic prostszego, widzieliśmy to już setki razy w filmach i książkach. Rozwój akcji również jest przewidywalny: najpierw faza niedowierzania, potem frustracji i desperacji. Z biegiem czasu sytuacja się zaostrza, pojawiają się groźby, leje się pierwsza krew. I tak dalej, aż do wielkiego finału, również jakby wyjętego z przeciętnego scenariusza filmu grozy. Read the rest of this entry »
Tags: Jakub Żulczyk, Katedra, Literadar, Recenzja
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »
Luty 11th, 2011 by Shadow
Fińska fantastyka. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że wydawanie w Polsce książek z kraju Świętego Mikołaja jest pomysłem dość egzotycznym, chociaż takie próby się zdarzały: ukazały się dwie książki Leeny Krohn (Pelikan oraz Tainaron), a w Krokach w nieznane 2007 zamieszczono opowiadanie Johanny Sinisalo (ukazała się również jej powieść – Nie przed zachodem słońca). Były to jednak wydarzenia sporadyczne i raczej nie wzbudziły dużego zainteresowania,, mimo pozytywnego przyjęcia przez część czytelników. Ciekawe zatem, czy Kwantowy złodziej, książka kolejnego fińskiego autora, trafi w gusta polskich czytelników? W przypadku powieści Hannu Rajaniemiego może być to o tyle prostsze, że autor debiutował na rynku anglojęzycznym i pisze w języku Szekspira. Jeśli został doceniony (a został) na tamtym rynku, również u nas może się spodobać; wszak gusta czytelników angielskich i polskich nie są aż tak różne.
Rajaniemi serwuje powieść przygodową pełną gębą, chociaż początek tego nie zapowiada. Czytelnik zostaje rzucony na głęboką wodę, w sytuację zagmatwaną i dziwną; od razu też dosyć dramatyczną. Szybko jednak przychodzi oswojenie z realiami – co nie znaczy rzecz jasna, że wszystko staje się jasne. Świat wykreowany pełen jest niewiadomych, z których jedynie nieliczne zostają wyjaśnione w Kwantowym złodzieju, a i te – dopiero bliżej finału. W pozostałych kwestiach możemy jedynie snuć przypuszczenia, próbować dopasować elementy do siebie. Dzieje się to jednak w tle, gdzieś poza główną osią fabularną, która trzyma w napięciu, a jej śledzenie nie wymaga poznawania niuansów rzeczywistości, w której obracają się bohaterowie; ta wiedza przyda się prawdopodobnie w przyszłości: debiutancka powieść Rajaniemiego fabularnie jest domknięta, ale stanowi również cześć większej całości. Read the rest of this entry »
Tags: Hannu Rajaniemi, Katedra, Recenzja
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | 2 Comments »
Luty 9th, 2011 by Shadow
Od kilku dni na Katedrze wisi kolejna, druga w tym roku edycja literackich zgadywanek. Jest co poczytać, w tym moją nadprodukcję: napisałem dwie zgadywanki, a do tego trzy weryfikacje. Sporo, wątpię bym w najbliższym czasie pobił ten wynik. Moje teksty tradycyjnie poniżej, a po resztę zapraszam tutaj. Read the rest of this entry »
Tags: książki, zgadywanki
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »
Luty 7th, 2011 by Shadow
W czwartym numerze Literadaru moje dwie recenzje: Białych zębów Zadie Smith oraz Księgi 80-lecia Papcia Chmiela, czyli zbiorczego wydania pasków i innych historyjek z serii Tytus, Romek i A’Tomek.
Tags: Literadar, Recenzja
Posted in Ogłoszenia drobne | No Comments »
Luty 3rd, 2011 by Shadow
Fantastyka militarna jest dosyć popularnym gatunkiem w Stanach Zjednoczonych, ale w naszym kraju nie święci wielkich triumfów. Co prawda książki Davida Webera cieszą się dużą popularnością, a swego czasu ISA również wydała sporo tytułów z tego nurtu, niemniej jednak nie są to pozycje, o których było lub jest głośno. Również rodzimi autorzy niespecjalnie interesują się tego typu twórczością; książki takie jak cykl Ciszewskiego są osamotnionymi pozycjami na półkach z polską fantastyką. Niemniej pewne zapotrzebowanie na militarne science fiction istnieje, więc młode wydawnictwo Dwójka bez Sternika zdecydowało się na wydawanie cyklu Starfist Davida Shermana i Dana Cragga, jednego z bardziej popularnych (i obszernych) cykli na Zachodzie. Serię otwiera powieść Pierwsi w boju.
Częścią etosu Amerykanów jest potrzeba służenia krajowi, walki w jego imieniu. Nic więc dziwnego, że pisarze często to wykorzystują biorąc żołnierzy walczących pod gwieździstym sztandarem na swych bohaterów. Jedną z bardziej popularnych jednostek jest Korpus Marines (polski czytelnik mógł o nim czytać np. w cyklu W.E.B. Griffina). Dlaczego? Walczą oni w pierwszej linii, w terenach oddalonych od rodzimego kraju. Tak jak sugeruje to tytuł powieści Shermana i Cragga: są Pierwsi w boju. A jakie powiązanie występuje między amerykańskimi marines, a akcją książki dziejącej się w dalekiej przyszłości, kiedy to ludzkość opanowała niezliczone planety w szerokim kosmosie? Odpowiedź jest banalnie prosta: nawet w takich realiach konieczne jest posiadanie sił szybkiego reagowania, które – ze statków kosmicznych, a nie okrętów wojennych – dokonują interwencji w zapalnych regionach. Autorzy nie kryją inspiracji, od których wywodzą się stworzone przez nich oddziały: Korpus Marines Konfederacji są spadkobiercami Korpusu Piechoty Morskiej Stanów Zjednoczonych; zachowało się też wiele zwyczajów oraz został otworzony etos żołnierza należącego do marines. Bohaterowie doskonale wpasowują się w ten schemat, stanowiąc bardziej personifikacje postaw niż postacie z krwi i kości. Read the rest of this entry »
Tags: Dan Cragg, David Serman, Katedra, Recenzja, Starfist
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »
Luty 1st, 2011 by Shadow
Styczeń spędziłem głównie na… czytaniu. Jeśli nie szedłem do pracy, to zwykle uderzałem do biblioteki, albo czytałem coś w domu. Nie była to jednak beletrystyka, ale różnorakie opracowania naukowe i artykuły. Na czytanie beletrystyki czas przychodził wieczorem, ale wtedy nie zawsze znajdowały się na to siły. O wiele łatwiej było przeczytać jakiś komiks (stąd aż pięć przeczytanych w styczniu, grubo powyżej średniej) albo pogapić się w TV – akurat w pełni trwa sezon sportów zimowych, odbywały się mistrzostwa świata w piłce ręcznej i Australian Open; moja dusza kibica była przeszczęśliwa.
Jednakże, mimo powyższych przeszkód, trochę udało mi się w styczniu poczytać i beletrystyki; a konkretnie przeczytałem sześć książek. Co ciekawe, połowa z nich się jeszcze nie ukazała; ich premiery są planowane na luty. Przeważała fantastyka, ale udało się też zapoznać z dwiema innymi pozycjami. Realizacja planów z list nie za bardzo się udała, bo zaledwie dwie zostały „odhaczone”. Niemniej wygląda na to, że i tak ze wszystkich przeczytanych książek w styczniu i tak prędzej czy później powstaną obszerniejsze teksty.
W sumie tylko jedna książka była słaba, ale też nie jakoś wybitnie rozczarowująca. Komiksy w sumie też fajne były, więc lektury styczniowe przyniosły sporo satysfakcji. A oto one: Read the rest of this entry »
Tags: książki, lektury
Posted in Raport czytelniczy | 4 Comments »