Styczeń 30th, 2011 by Shadow
Niby jeszcze styczeń się nie zakończył, ale bardzo niewielka jest szansa, że jutro wejdę w posiadanie jakiejś książki; stąd też podsumowanie książkowych zdobyczy ze stycznia podaję już teraz. Po grudniowych szaleństwach było spokojnie, zaledwie siedem książek. Być może powinienem zmniejszyć tę liczbę o jeden, bo książki Miszczuk – wygranej w konkursie – jeszcze się nie zdecydowałem na 100% włączyć do księgozbioru. Jestem nałogowym ksiązkoholikiem, nie sprzedaję posiadanych książek… ale staram się do swojej biblioteki włączać książki, które mają przynajmniej szczątkowe szanse, że zostaną przeczytane przeze mnie… albo przez kogoś z otoczenia. W przypadku tej książki jednak nie mam pewności i cały czas się waham. Chociaż, znając życie, prędzej wsadzę ją na półkę, niż będzie mi się chciało sprzedać ją na allegro. Jedna powieść to prezent, a reszta książek przyszła do recenzji, z czego trzy były przeczytane już wcześniej, ze szczotek czy pdfów. Sytuacja jest więc o tyle dziwna, że na siedem książek mam już pięć przeczytanych. Rzadkość. Read the rest of this entry »
Tags: książki
Posted in Raport czytelniczy | No Comments »
Styczeń 27th, 2011 by Shadow
Jakub Małecki, chociaż należy do grupy pisarzy młodego pokolenia, ma już na koncie kilka książek; zdobył też pewne uznanie, czego choćby wyznacznikiem może być wydanie jego kolejnej książki, Dżozefa, w wydawnictwie nieskupiającym się na fantastyce, ale celującym w znacznie szersze grono odbiorców. Czy to za sprawą rozwijającego się talentu, czy też pracy z redaktorami mającymi nieco inne spojrzenie na literaturę, najnowsza powieść Małeckiego jest najlepszą dotychczasową książką w jego dorobku (chociaż nie utworem, bo kilka opowiadań jego autorstwa oceniam wyżej).
Tytuł powieści nawiązuje rzecz jasna do Josepha Conrada; wybitnego pisarza, którego niezwykle nośne dzieła nieraz już stawały się inspiracją dla innych autorów. Niektórzy, jak na przykład Robert Silverberg, na swój sposób przerabiali dokonania Conrada; inni – i to tej grupy należy Małecki – inspirując się jego powieściami, wykorzystywali ich elementy do wplecenia we własny zamysł fabularny. W przypadku Dżozefa wygląda on następująco: Grzegorz Bednar, młody człowiek bez wykształcenia i większych nadziei na obiecującą przyszłość, trafia do szpitala. Wśród towarzyszy niedoli poznaje pana Staszka, milczącego i tajemniczego wielbiciela powieści Conrada. Pewnego dnia, w malignie, wciela się on w Conrada i zaczyna dyktować Grzesiowi swą nową powieść, opowiadającą o chłopcu z podwłocławskiej wsi, który jest obdarzony niezwykłym talentem, ale przynosi mu on problemy, które będą rzutować na całe jego życie. Wraz z opowieścią szpital zaczyna się przekształcać, a bohaterowie zmieniać. Read the rest of this entry »
Tags: Jakub Małecki, Katedra, Recenzja
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | 1 Comment »
Styczeń 22nd, 2011 by Shadow
Hellboy to zapewne jeden z popularniejszych komiksów; typowe więc, że stykam się z nim dopiero teraz. Dlaczego typowe? Bo w wieku dziedzinach popkultury, w tym w komiksach, mam spore zapóźnienie, a wybór lektur (czy też filmów do obejrzenia) mam dosyć przypadkowy. Stąd też z Nasieniem zniszczenia Mike’a Mignoli i Johna Byrne’a nie dane było się zetknąć… a raczej dawno, dawno temu przeglądałem go w Epiku i odłożyłem na półkę z niesmakiem, bo obrazki mi się nie podobały (wtedy, z „dorosłych” komiksów znałem chyba wyłącznie Thorgala i Yansa, więc ascetyczne rysunki w Hellboyu zupełnie nie trafiały w moje gusta). Rzecz jasna znam dwa filmy z wielkim, czerwonym i niezbyt uprzejmym przybyszu z piekieł (bez wątpienia więc patrzę na rysunkowy pierwowzór przez ich pryzmat), ale z wersją papierową jest to mój pierwszy pełny kontakt.
Skoro zacząłem coś wspominać o grafice, to pociągnę ten wątek. Obecnie, kiedy jestem nieco bardziej zaznajomiony z różnymi sposobami rysowania, styl Mignoli nie wydaje mi się ani tak oszczędny, ani schematyczny, jak wydawało mi się przy pierwszym podejściu. Nadal nie jest to kreska, która by do mnie przemawiała, ale nie mam problemów z jej odbiorem… a nawet niektóre plansze mi się podobają. Niemniej chyba nadal jestem zwolennikiem realistycznych grafik pełnych detali, a takich w Hellboyu nie ma. Zresztą grafiki z komiksu stają w kontraście z tym, co zrobili twórcy filmu; w ich wersji świat Hellboya jest pełen gadżetów, tryskający barwami, kipiący od efektów specjalnych. Jednakże, mimo wszystko mam wrażenie, że to właśnie w ciemnych i surowych kadrach Mignoli więcej jest mocy, silniej oddziałują na odbiorcę. Read the rest of this entry »
Tags: Hellboy, John Byrne, komiks, Mike Mignola
Posted in Obrazki i chmurki | 2 Comments »
Styczeń 19th, 2011 by Shadow
Zeszły rok był pierwszym, który w całości przepracowałem; skończyły się urocze czasu studenckie lub pracy od zlecenia do zlecenia, między którymi miało się sporo wolnego czasu. Miałem też kilka wyjazdów, co również nie przyczyniło się pozytywnie do czytania – bo przecież o czytaniu będę tutaj pisał. Zdarzały się miesiące, w których czytałem po dwie-trzy książki Jednakże, mimo tych przeciwności, i tak udało osiągnąć mi się całkiem przyzwoity rezultat. W 2010 roku przeczytałem 81 książek (6,75 książki miesięcznie), co jest wynikiem jedynie o dziewięć pozycji gorszym niż w 2009 roku. Czyli, mimo spadku, i tak można to rozpatrywać w kategoriach sukcesu. Co prawda, ale tak chyba jest zawsze, jest trochę żalu, że nie udało się przeczytać więcej, bo liczba zaległości (a i książek nieprzeczytanych na półkach) cały czas rośnie, zresztą w dosyć zastraszającym tempie. Przypuszczam, że dopiero wynik dwukrotnie lepszy (jedna książka na dwa dni? Toż tyle w liceum chyba tylko czytałem) mógłby tę sytuację zmienić. To jednak jest strefa już czysto fantastyczna, a trzeba się trzymać realiów; a z nich jasno wynika, że okolice 80-90 książek to maksymalna liczna pozycji jaką jestem w stanie przeczytać w ciągu roku.
Przy zliczaniu, klasyfikacji gatunkowej i innych tego typu rzeczach stosowałem tą samą metodologię, co rok wcześniej, więc nie będę się rozpisywał ponownie, zainteresowani sami sobie doczytają. Zresztą to i tak nie ma większego znaczenia, bo ma to jedynie na celu przedstawienie ogólnego zarysu, a nie dokładnego zestawienia; w fantastyce jest obecnie tyle pozycji ciężkich do jednoznacznego zaklasyfikowania, że czasami dana pozycja trafiła do kategorii na zasadzie… może nie przypadku, ale ciężkich do określenia czynników. Po przydługim wstępie zapraszam do podsumowanio-zestawienia (są obrazki!). Read the rest of this entry »
Tags: książki, lektury
Posted in Raport czytelniczy | 3 Comments »
Styczeń 16th, 2011 by Shadow
Kate Griffin to pseudonim Catherine Webb, popularnej i docenianej autorki powieści dla młodzieży (była m.in. dwukrotnie nominowana do Carnegie Medal – nagrody, którą w zeszłym roku zdobył Neil Gaiman za Księgę cmentarną), z których niektóre zostały wydane również w Polsce[1]. Szaleństwo aniołów, rozpoczynające cykl o Matthew Swifcie, jest jej pierwszą próbą zmierzenia się z powieścią dla dorosłego (a może raczej: nie tylko młodego) czytelnika. Po lekturze książki Griffin nasuwa się stwierdzenie, że utalentowany pisarz poradzi sobie w różnych konwencjach, niezależnie od docelowego odbiorcy. Chociaż na razie żadna „dorosła” powieść Griffin nie została wyróżniona, czytelnicy odnajdą w niej wiele interesujących elementów.
Na szczególną uwagę zasługuje wplecenie przez autorkę magii do realiów naszego świata. Urban fantasy jest dosyć popularnym gatunkiem; liczni autorzy ulegają nośnemu pomysłowi połączenia elementów fantasy z rzeczywistością znaną nam wszystkim. Jednakże rozwiązanie to niesie za sobą również liczne pułapki – np. trudno na tyle przekonująco przedstawić elementy nadnaturalne, by zgrywały się ze światem nas otaczającym. Metody na wybrnięcie z tej sytuacji są różne; zwykle też magia nie jest tłumaczona w sensowny sposób, a stanowi jedynie element dodany, niewyrastający z założeń samego świata. Griffin obrała inną drogę. W jej powieści magia miejskich magów wypływa z tego samego źródła, skąd w zamierzchłych czasach czerpali ją druidzi: z życia. Rzecz jasna miejskie środowisko podlega zupełnie innym regułom niż lasy i pola, toteż i magia wynikająca z rytmu miasta ma zupełnie inny charakter. Jest brudna, pełna spalin i śmieci, kapryśna i nieregularna, jak natężenie ruchu na ulicach. Nie wnikając głębiej w szczegóły – w końcu czytelnicy sami przekonają się o tym podczas lektury – stwierdzę jedynie, iż nie spotkałem do tej pory tak dobrze wykreowanego systemu magii w konwencji urban fantasy. Read the rest of this entry »
Tags: Kate Griffin, Katedra, Matthew Swift, Recenzja
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | 2 Comments »
Styczeń 14th, 2011 by Shadow
Paolo Bacigalupi należy do najbardziej interesujących autorów debiutujących w ciągu ostatnich lat. Jego teksty, a szczególnie jego pierwsza powieść, Nakręcana dziewczyna, zdobyły liczne nagrody i wyróżnienia, a i w opiniach czytelników – przesączających się również do Polski – przeważają pochwały. Zaowocowało to rychłą publikacją kilku jego opowiadań w prasie i antologiach[1], a teraz przyszła pora na publikację książkową w nobilitującej serii Uczta Wyobraźni. Wydawca zdecydował połączyć w jednym tytule zbiór opowiadań Pompa numer sześć oraz powieść Nakręcana dziewczyna, bonusowo dodając jeszcze opowiadanie Małe ofiary. W ten sposób oficyna Mag przybliża polskiemu czytelnikowi przeważającą większość twórczości Bacigalupiego[2].
Decyzja o wydaniu obu książek Bacigalupiego w edycji łączonej ma same zalety. Pomijając już kwestie ekonomiczne dla czytelnika oraz brak konieczności czekania na następny tytuł, główna zaleta polega na tym, iż opowiadania i powieść są ze sobą powiązane. Niektóre, jak Człowiek z żółtą kartką czy Kaloriarz, są umiejscowione w tych samych realiach; ba, nawet można odnaleźć między nimi powiązania fabularne i personalne. Inne – a tych jest większość – wpasowują się w ogólną wizję, jaką autor stara się przekazać czytelnikom. Stąd też, chociaż powieść stanowi odrębną całość, to z opowiadaniami komponuje się w kompleksową wizję, może nawet manifest autora. Read the rest of this entry »
Tags: Katedra, Paolo Bacigalupi, Recenzja, Uczta wyobraźni
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »
Styczeń 12th, 2011 by Shadow
Języki węży to szósty tom cyklu Temeraire Naomi Novik opowiadającego o losach tytułowego smoka oraz jego kapitana, którzy na dobre i na złe służą w brytyjskiej armii, walcząc z wojskami Napoleona. W czasie swych przygód bohaterowie biorą udział w straciach nie tylko na niebie nad Europą, ale także przemierzają inne kontynenty. Byli już w Azji i Afryce, na statkach przepłynęli niejeden ocean. Tym razem, w konsekwencji wcześniejszych czynów, smok, Laurence, a także grupa ich przyjaciół zostają zesłani do kolonii karnej na najbardziej niegościnny z zamieszkałych kontynentów, czyli Australię.
Po przybyciu na miejsce okazuje się, że w kolonii nastąpił bunt i obalono gubernatora. Bohaterowie stają przed niełatwym wyborem, po której stronie konfliktu się opowiedzieć, a sytuacji nie ułatwia i tak już nadwerężona lojalność wobec brytyjskich władz. Czytelnicy, którzy spodziewaliby się w tym miejscu zagłębienia się bohaterów w spiski i opowiedzenia się po którejś stronie, mogą poczuć rozczarowanie, gdyż autorka wybiera łatwiejsze – zarówno fabularnie, jak i dla bohaterów rozwiązanie: zamiast wpaść w sieć intryg, Laurence i Temeraire wybierają ucieczkę… pod postacią misji polegającej na eksploracji wnętrza kontynentu, a także wyśledzeniu przemytników dostarczających chińskie towary, omijając brytyjskie cła. Read the rest of this entry »
Tags: Katedra, Naomi Novik, Recenzja, Temeraire
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »
Styczeń 10th, 2011 by Shadow
Nie należy zarzynać kury znoszącej złote jaja, a sprawdzone pomysły najlepiej wykorzystywać aż do znudzenia (czytelnika) – tak można w skrócie podsumować dotychczasową twórczość Cassandry Clare. Cykl Dary Anioła (początkowo miał być trylogią, ale już wiadomo, że będą co najmniej cztery części) okazał się sporym sukcesem, stąd też nie dziwi, że autorka nie chce rezygnować z tak udanego pomysłu. Jakie jest rozwiązanie (rzecz jasna oprócz pisania kolejnych tomów)? Oczywiście stworzenie innych powieści powiązanych: prequeli czy spin-offów. I właśnie tym jest Mechaniczny anioł, pierwszy tom cyklu Diabelskie maszyny – powieścią osadzoną w tych samych realiach, ale przenoszącą czytelnika w przeszłość, do XIX wieku.
Wiktoriański Londyn to często wykorzystywana sceneria powieści, nie tylko fantastycznych. Oferuje wiele ciekawych elementów do wykorzystania w fabule. Atmosfera rozkwitu brytyjskiego imperium, surowość obyczajów, rozkwit techniki i szczyt epoki pary: te wszystkie elementy pobudzają wyobraźnię, gdyż są różne od współczesności, ale jednocześnie na tyle bliskie, by bez problemu można było je sobie wyobrazić. W te realia próbuje się wpasować również Clare, ale nad jej powieścią nie unosi się niepowtarzalny duch wiktoriańskiej Anglii. Stylizację na epokę widać nieco w zachowaniu postaci, sposobie wyrażania się, zwyczajach – nie jest to jednak aż tak wyraźne, bo i w Darach Anioła Nocni Łowcy zachowywali się nieco archaicznie. Większość akcji, podobnie jak we wcześniejszych książkach, dzieje się w Instytucie lub lokalizacjach bezpośrednio związanych z nadnaturalnymi mocami i istotami, toteż nie można w pełni poczuć atmosfery XIX-wiecznego Londynu. Szkoda, ale na potrzeby tej powieści Clare nie potrzebowała niczego więcej, poza drobnymi detalami wprowadzającymi namiastkę klimatu. Read the rest of this entry »
Tags: Cassandra Clare, Diabelskie maszyny, Katedra, Recenzja
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »
Styczeń 7th, 2011 by Shadow
Chaos w zakonie Jacka Whyte’a zamyka trylogię Templariusze; cykl, którego nazwa jest nieco myląca, gdyż opowiada nie tylko o słynnym zakonie mnichów-wojowników, ale też korzysta z licznych legend i teorii spiskowych otaczających to zgromadzenie, opisując losy znacznie starszego i bardziej tajemniczego Zakonu Syjonu. Jednakże tom trzeci w największym chyba stopniu dotyczy właśnie templariuszy… a w zasadzie historii ich upadku. Od razu jednak ostrzegam: nie jest to nawet wiernie fabularyzowana historia, a raczej fikcja tylko w najbardziej podstawowych kwestiach nawiązująca do znanych powszechnie faktów.
Powieść zaczyna się 12 października 1307 roku, w przeddzień słynnych wydarzeń zainicjowanych przez Filipa Pięknego i jego popleczników, które zaowocowały całkowitym upadkiem zakonu. Jego zwierzchnicy jednakże coś podejrzewają, więc wysyłają rycerza Williama Sinclaira z misją mającą na celu uratowanie przynajmniej części dobytku zakonu we Francji… a także przeniesienie w bezpieczne miejsce największych skarbów Zakonu Syjonu; rzeczy, które w żadnym wypadku nie powinny trafić w ręce chrześcijańskich władców i hierarchów kościelnych. Nie wdając się w szczegóły nadmienić należy jeszcze, że misja kończy się powodzeniem, a niedobitki templariuszy znajdują azyl w Szkocji, gdzie wplątują się w walki Roberta Bruce’a o wyzwolenie kraju spod władzy Anglików. Read the rest of this entry »
Tags: Jack Whyte, Katedra, Recenzja, Templariusze
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | 2 Comments »
Styczeń 5th, 2011 by Shadow
Rozpoczął się nowy rok, pora więc powrócić do tradycyjnej formy literackich zgadywanek na Katedrze (dla przypomnienia: w grudniu była świąteczna edycja, w której nie zgadywaliśmy, a raczej radziliśmy co też ciekawego mogłoby się znaleźć pod choinką). W styczniu jest już tradycyjnie – są zgadywanki (w liczbie sześciu) i weryfikacje (jedna smutna sierotka). Ode mnie można przeczytać trzy teksty, które zamieszczam również poniżej, a po całość odsyłam tutaj. Read the rest of this entry »
Tags: Jakub Małecki, Kate Griffin, Katedra, Paolo Bacigalupi, zgadywanki
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »
Styczeń 3rd, 2011 by Shadow
Rok 2010 zakończyłem mocnym czytelniczym uderzeniem. Niby kończyłem (po raz drugi) starą pracę, niby rozpoczynałem nową, ale tak naprawdę, to miałem całkiem sporo wolnego czasu, który mogłem poświęcić na czytanie; tym bardziej, że przez jakieś dwa tygodnie nie miałem internetu, tak więc pokus odciągających mnie od książek było znacznie mniej. Do tego jeszcze doszedł głód lektury; listopadowa posucha i odwyk zrobiły swoje, w grudniu czytanie przynosiło mi naprawdę dużo przyjemności. Rezultat jest najlepszy w tym roku: dwanaście książek. Do tego jeszcze można dodać trzeci numer Fantasy&Science Fiction, też o objętości przeciętnej książki.
A jak z realizacją założeń? Przyzwoicie. Z książek obowiązkowych nie przeczytałem tylko Smith, za to w międzyczasie pojawiło się kilka innych książek do recenzji, które w większości przeczytałem – stąd na liście są m.in. trzy książki, które premierę będą miały dopiero na początku 2011 roku. Z lektur wolicjonalnych nie przeczytałem jedynie Dukaja – nawet zacząłem go… ale po dwóch stronach odłożyłem. W styczniu już pewnie mi się uda go przeczytać. Mimo zapowiedzi natomiast nie przeczytałem niczego z listy książek rezerwowych, chociaż Le Guin zacząłem. Pojawiły się jeszcze dwie książki dosyć przypadkowe, nieplanowane wcześniej, ani nieobowiązkowe. Zbiorczo przeczytane książki prezentują się tak:
Read the rest of this entry »
Tags: książki, lektury
Posted in Raport czytelniczy | No Comments »
Styczeń 1st, 2011 by Shadow
W grudniu zaszalałem; i to jak! Książki brałem skąd tylko się dało, kupowałem, dostawałem, brałem do recenzji. Śmiało można wręcz powiedzieć, że przesadziłem, bo nawet niektóre kupione przeze mnie książki najprawdopodobniej nie zostaną przeczytane (taki los wróżę m.in. cyklowi T.H. White’a – no ale kto by się oparł pięciu tomom w twardej oprawie za jedyne 53 zł?). W sumie biblioteczka zwiększyła mi się o dziewiętnaście pozycji – po raz kolejny okazało się, że więcej kupiłem/dostałem niż przeczytałem. Książki mi się już wylewają. Trzy duże regały trzeszczą w szwach, dwie spore skrzynki są przepełnione, a pod ścianą stoją już trzy stosy ponad metrowej wysokości. Dobrze, że bibliteczkę trzymam u rodziny, bo mieszkać w tym pokoju niedługo się już nie da… a jak kiedyś będę się przeprowadzał już całkowicie, to będę musiał chyba zaplanować dodatkowy pokój na książki. Cos czuję, że przy cenach mieszkań w Warszawie nie nastąpi więc to zbyt szybko.
Pełna lista książek zdobytych w grudniu wygląda tak: Read the rest of this entry »
Tags: książki
Posted in Raport czytelniczy | 1 Comment »