Grudzień 31st, 2010 by Shadow
Marek S. Huberath od lat należy do czołówki polskich pisarzy fantastyki. Mało tego, jest jednym z nielicznych nadal aktywnych autorów, którzy w latach osiemdziesiątych kładli podwaliny pod rozwój tego gatunku w Polsce. Mimo upływu czasu, utrzymuje się na szczycie. Być może jego sekret polega na tym, że pisze stosunkowo niewiele, więc każdy jego utwór jest głęboko przemyślany? Chociaż od ukazania się ostatniej książki Huberatha, Balsamu długiego pożegnania, minęły cztery lata, a od ostatniej powieści ponad pięć, to prace nad Vatran Auraio trwały znacznie dłużej, bo aż od 1996 roku. Czy powieść, której proces tworzenia trwał tak długo, może spowodować rozczarowanie u czytelnika? Na pewno nie w przypadku Huberatha. Nie jest to powieść tak ciężka gatunkowo jak Miasta pod Skałą, ale wymowna i pozostawiająca niezatarte wrażenia na długo.
Przedsmak świata przedstawionego z Vatran Auraio dane było poznać w opowiadaniach „Maika Ivanna” oraz „Spokojne, słoneczne miejsce lęgowe”; tekstach zresztą również zamieszczonych w tej książce. Jest to kosmos skolonizowany przez ludzi przemieszczających się w żywych statkach kosmicznych; jednakże to nie same podróże, a rozwój ludzkich kolonii, relacji i systemów społecznych jest tym, co interesuje autora. Chociaż żaden z trzech utworów zamieszczonych w książce nie dzieje się na tym samym świecie, to zrodziły się one z jednej idei, która przez lata ewoluowała i rozwijała się, by pełnię osiągnąć właśnie w Vatran Auraio. Read the rest of this entry »
Tags: Katedra, Marek S. Huberath, Recenzja
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | 3 Comments »
Grudzień 28th, 2010 by Shadow
Święta minęły, Nowy Rok za pasem, pora więc na polecanki z dwóch ostatnich miesięcy (a w zasadzie z listopada, bo w grudniu niewiele się już ukazało) roku 2010 roku. Wybierać teoretycznie było z czego, bo w tym okresie ukazało się prawie sto książek jakoś związanych z fantastyką. Niemniej jednak aż tak dużo interesujących pozycji się nie trafiło, w dodatku sporo z nich to były wznowienia.
Na robienie prezentów pod choinkę jest co prawda nieco za późno, ale jeśli ktoś znalazł tam jakąś kopertę wypchaną oficjalnymi środkami płatniczymi, to może przeznaczy ich część na zakup książek. Tym bardziej, że zwykle pierwsze tygodnie nowego roku są słabe wydawniczo… inna sprawa, że w tym roku może być inaczej, bo sporo premier zostało wstrzymanych ze względu na VAT. Mimo, że sporo rzeczy jeszcze z nim nie jest do końca jasnych, to prawdopodobnie trochę ciekawych premier się ukaże. Na razie jednak wróćmy do końcówki 2010 roku i książek, które już są dostępne w sprzedaży: Read the rest of this entry »
Tags: książki
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »
Grudzień 26th, 2010 by Shadow
Kilka miesięcy temu światek fantastyczny obiegła elektryzująca wieść: ukaże się seria książek pod patronatem Nowej Fantastyki! Zapewne jeszcze wielu czytelników pamięta poprzednią taką serię, w której ukazało się wiele bardzo dobrych (i ważnych) książek. Oczekiwania mogły być ogromne… ale powietrze z napompowanego balonu zeszło nieco, kiedy ujawniono pierwsze nazwiska. Charlton, Lerner, Swann – nie są to autorzy, którzy powodowaliby szybsze bicie serc miłośników fantastyki. Seria została otworzona Czaropisem, niezbyt odkrywczą powieścią fantasy Uprzedzając nieco fakty – pierwsza próbka science fiction, pod postacią Następców Edwarda M. Lernera (Redakcja Nowej Fantastyki darzy tego autora niezrozumiałą dla mnie sympatią, wszakże to nie jest pierwsza powieść Lernera prezentowana przez to pismo. W 2003 roku w Wydaniu Specjalnym ukazała się Księżycowa inwazja), również nie wnosi niczego nowego, a wręcz nienajlepiej sobie radzi w porównaniu z innymi książkami o podobnej tematyce czy profilu.
Fabularnie powieść osadza się na dwóch motywach obecnych w fantastyce naukowej już od dziesiątków lat: obawie przed robotami/sztuczną inteligencją oraz zagrożeniu opanowaniem ludzkich umysłów przez byty zewnętrzne. Jeden z klasyków, Isaac Asimov, podzielił teksty o robotach na dwie kategorie, które określił „robot-as-menace” (traktujące o zagrożeniu ze strony robotów) i „robot-as-pathos” (w których to roboty wykazywały uczucia… i bywały bardziej ludzkie od człowieka). Chociaż blaszane humanoidy zastąpiły nanorurki wypakowane po brzegi różnorakim oprogramowaniem, to książkę Lernera można bez najmniejszych wątpliwości zakwalifikować właśnie do tej pierwszej kategorii. Charakter zagrożenia nieco się zmienił, ale Następcy pokazują, iż obawa przed sztucznym życiem chcącym zdominować ludzkość jest nadal żywa; nie bez powodu przez lata (wszak przed Lernerem wielu innych autorów, również współczesnych, zajmowało się tą tematyką) ten motyw jest stale obecny w fantastyce. Read the rest of this entry »
Tags: Edward M. Lerner, Katedra, Recenzja, Seria NF
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | 3 Comments »
Grudzień 23rd, 2010 by Shadow
Tegoroczne wydanie Kroków w nieznane, jedynej na rynku cyklicznej antologii zagranicznej prozy, przyciąga nie ilością tekstów (tylko jedenaście, najmniej od czasu reaktywacji), a ich obszernością. W dodatku w wyborze Mirka Obarskiego pojawiły się w przeważającej liczbie utwory autorów znanych i cenionych. Tym razem więc obyło się bez tytułowej wyprawy w nieznane, gdyż debiutantów na naszym rynku jest w zbiorze bardzo niewielu; natomiast bardziej znani autorzy, może poza Charlesem Strossem i Ianem R. MacLeodem, realizują się w konwencjach dosyć typowych dla ich twórczości – co oczywiście nie należy rozpatrywać w kategoriach zarzutu. Autorzy, zarówno znani, jak i debiutanci, poruszają się po znanych i popularnych (i to nie tylko ostatnimi czasy) tematach, takich jak religia, genetyka czy robotyka, a życia tekstom dodają uczucia wykwitające w nawet najbardziej nietypowych miejscach.
Do nowych twarzy, nieznanych jeszcze w Polsce, zaliczyć należy Felicity Shoulders, Willa McIntosha oraz Julię Zonis, jedyną w wyborze reprezentantkę wschodniej prozy. Teksty całej trójki wypadły zupełnie nieźle, chociaż w ich przypadku nie może być mowy o oszałamiającym debiucie; jeżeli zaprezentowane teksty stanowią reprezentatywny przykład ich twórczości, nie wróżę im zdobycia polskiego czytelnika. Największe szanse ma chyba Shoulders, która w praktycznie niefantastycznej (zresztą nie ona jedna balansuje na krawędzi gatunków) Warunkowej miłości tworzy ciekawą mieszankę etyki i uczuć. Przyjemnie czyta się również Mrożoną pannę młodą McIntosha (nieodparcie kojarzącą się z filmem Burtona), która to, mimo dosyć zabawnego tytułu, jest tekstem całkiem poważnym i pomysłowym, chociaż nieco pozbawionym zębów; a potencjał ku temu był. Wydaje się, że liczne wyróżnienia, jakie zebrało opowiadanie, były nieco na wyrost. Najsłabiej z debiutantów wypadła Zonis z Me-gi-do, w którym nie do końca udało się autorce powiązać poszczególne elementy fabularno-scenograficzne, przez co tekst sprawia wrażenie z jednej strony przeładowanego, a z drugiej nieco pozbawionego literackiego mięsa. Read the rest of this entry »
Tags: Katedra, Kroki w nieznane, Recenzja
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | 2 Comments »
Grudzień 20th, 2010 by Shadow
Chociaż za oknem mróz i śnieg, dzięki jedynemu w swoim rodzaju cyklowi wydawniczemu redakcja polskiej edycji Fantasy&Science Fiction przenosi czytelników w gorące lato, prezentując trzeci numer pisma. By oddać sprawiedliwość, należy jednak nadmienić, że powoli nadrabiane są zaległości i należy mieć nadzieję, iż w najbliższych miesiącach kwartalnik zacznie ukazywać się regularnie, o czasie. Oby, bo letni numer – tak jak poprzednie – zasługuje na uwagę, potwierdzając tym samym, że w aspektach innych niż terminowość redakcja i wydawca spisują się na medal.
Gwiazdą numeru jest Lucius Shepard, autor dosyć często nagradzany na Zachodzie, ale niedoceniany i raczej słabo znany w naszym kraju. Chociaż opowiadanie Mengele jego autorstwa nie oszałamia, prezentuje dosyć ciekawą ideę zła. Jak dowiadujemy się później z zamieszczonego w piśmie wywiadu, utwór ten jest dosyć charakterystyczny dla twórczości Sheparda, prezentując próbkę jego światopoglądu dotyczącego dobra i zła, chaosu i porządku. Zresztą właśnie rozmowa przeprowadzona z autorem przez Konrada Walewskiego jest chyba najjaśniejszym punktem całego numeru: obszerna, inteligentna i wielowątkowa wciąga bardziej niż niejedna beletrystyka. Moim zdaniem jest to zdecydowanie najlepszy wywiad w dotychczasowej historii pisma, co jest o tyle zaskakujące, że przebija rozmowy z takimi tuzami jak George R.R. Martin oraz Neal Stephenson. Read the rest of this entry »
Tags: F&SF, Katedra, prasa
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »
Grudzień 16th, 2010 by Shadow
W sieci dostępny jest już trzeci numer Literadaru. Znajdziecie w nim moje dwie recenzje, a konkretnie Wyprawy łowcy George’a R.R. Martina, Gardnera Dozoisa i Daniela Abrahama oraz Instytutu Jakuba Żulczyka. Niestety nie mogę zalinkować bezpośrednio do recenzji, więc zainteresowani muszą sami przejrzeć pdfa… albo uzbroić się w cierpliwość, bo po zejściu numeru pewnie i tak wrzucę tutaj recenzje, być może zresztą nieco bardziej rozbudowane, bez narzuconego limitu znaków (zwykle piszę „normalną” recenzję, a potem ją skracam – wersję długą jednakże też zachowuję).
Dla odmiany w najnowszym SFinksie, dostępnym przez księgarnię Solaris, znajduje się skrócona wersja recenzji dotyczącej Maszyny różnicowej Bruce’a Sterlinga i Williama Gibsona. Poza tym w numerze moje polecanki z premier roku 2010, zresztą praktycznie tożsame z typami, które dałem do świąteczno-mikołajkowej edycji Literackich zgadywanek.
Tags: Bruce Sterlng, Daniel Abraham, Gardner Dozois, George R.R. Martin, Literadar, Recenzja, SFinks, William Gibson
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym, Ogłoszenia drobne | No Comments »
Grudzień 14th, 2010 by Shadow
Od czego można zacząć recenzję kolejnego tomu powieści ze Świata Dysku Terry’ego Pratchetta? Przed Łups! ukazało się około trzydzieści książek osadzonych w tych realiach (nie licząc różnych pobocznych i okolicznościowych wydawnictw); o utworach brytyjskiego pisarza napisano już prawie wszystko, ciężko rozpocząć bez powtarzania komunałów o humorze, satyrze i błyskotliwości. To wszystko prawda, ale każda jego książka oprócz znanych powszechnie elementów, wnosi coś nowego, pozwala dojrzeć kolejne aspekty ludzkiej natury. Myślę, że właśnie dlatego ludzie sięgają tak często po książki Pratchetta… i dlatego też warto powtarzać pochwały pod jego adresem, pisząc o kolejnych książkach oznaczonych logo Świata Dysku.
Łups! jest następną powieścią opowiadającą o przygodach ankh-morporskiej straży miejskiej… chociaż nie jest to do końca trafna definicja. Pierwsze tomy (Straż! Straż!, Zbrojni) faktycznie były poświęcone bohaterowi zbiorowemu, choć nie pozbawiono ich postaci wiodących, takich jak Marchewa, Vimes, Angua czy duet Colon-Nobby. Jednakże z czasem forma opowieści o straży zaczęła się przekształcać, a na pierwszy plan wysunął się Vimes, dominując pozostałe postaci; nawet jeśli nie odgrywał w powieści kluczowej roli, to jego obecność cały czas była wyczuwalna. Stało się tak, ponieważ Pratchett uczynił z tej postaci swoisty megafon do nagłaśniania własnych poglądów na akurat opisywany temat. W innych powieściach ze Świata Dysku są one rozmyte na kilka postaci, przez co nie są przekazywane w sposób tak dobitny… a miejscami, jak na przykład w Potwornym regimencie, wręcz nachalny (chociaż akurat tam Vimes nie należał do kluczowych postaci, co może stanowić częściowe podważenie powyższej tezy). Można wręcz ostatnio powiedzieć, że im więcej Vimesa, tym powieść jest gorsza… ale znów, zdarzają się od tego wyjątki i jednym z nich jest właśnie Łups!. Co prawda ulubiona ostatnio postać Pratchetta wiedzie prym i głośno wypowiada swoje zdanie, ale tylko miejscami odbiera się to jako naprzykrzanie się i psucie przyjemności z lektury. Read the rest of this entry »
Tags: Katedra, Recenzja, Świat Dysku, Terry Pratchett
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »
Grudzień 12th, 2010 by Shadow
Opowieści z Malazańskiej Księgi Poległych, monumentalna saga fantasy Stevena Eriksona, nieubłaganie zbliża się do końca. Cykl został zakontraktowany na dziesięć tomów, a niedawno na naszym rynku ukazała się dziewiąta część – Pył snów (tradycyjnie już rozbita na dwa tomy o podtytułach Wymarsz i Pustkowia). O nadchodzącym zwieńczeniu serii świadczy również fakt, że po raz pierwszy nie mamy do czynienia z zamkniętą historią (o ile można o czymś takim mówić w przypadku sag fantasy): książka kończy się paskudnym cliffhangerem, o czym zresztą autor uprzedza i za co przeprasza we wstępie. Widać zakończenie cyklu, stworzenie intrygi godnej wielkiego finału, wymusiło znacznie większą objętość niż jeden – zwykle zresztą i tak opasły – tom.
Poprzednie odsłony serii doprowadziły w zasadzie wszystkich głównych graczy na letherski kontynent. Stąd też nic dziwnego, że akcja powieści dzieje się właśnie na nim. Wydarzenia obracają się wokół Łowców Kości i ich przygotowań do wyprawy na południe – na Pustkowia i za nie. Droga ta nie będzie łatwa, gdyż po drodze czekają ich liczne niebezpieczeństwa: spiski, potężne armie, ascendenty. Jeszcze zanim armia byłej przybocznej Tavore dotrze na Pustkowia, będą się działy rzeczy straszne i okrutne, tragedie osobiste i eksterminacje całych ludów. Read the rest of this entry »
Tags: Karedra, Recenzja, Steven Erikson, Świat Malazu
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »
Grudzień 10th, 2010 by Shadow
W 2010 roku, w sam raz pod choinkę, Mag przygotował dla czytelników nie lada gratkę: ekskluzywną reedycję powieści Neala Stephensona pod tytułem Cryptonomicon. Książka wydana jest w większym niż zazwyczaj formacie, z twardą oprawą i obwolutą – podobnie jak to miało miejsce w przypadku wydanej rok temu Peanatemy tego samego autora. Wydana oryginalnie w 1999 roku powieść posiada typową dla amerykańskiego pisarza solidną (by nie powiedzieć: gargantuiczną) objętość. Wszystko to sprawia, że nowe wydanie Cryptonomiconu robi wrażenie… ale i tak najważniejsze jest to, co znajduje się między okładkami. Bez obaw, tam też jest świetnie, do czego Stephenson czytelników przyzwyczaja od wielu lat.
Akcja powieści rozgrywa się dwutorowo. W pierwszym z wątków, dziejącym się podczas II wojny światowej śledzimy losy kilku bohaterów zamieszanych, bez wchodzenia w zbędne szczegóły, w grę wywiadów. To, czego dokonają, będzie miało istotny wpływ na drugi z wątków, dziejący się współcześnie. Tutaj wydarzenia śledzi się z punktu widzenia jednego bohatera, Randy’ego Waterhouse’a, który właśnie rozkręca biznes w branży IT. W rezultacie wydarzenia opisywane w Cryptonomiconie rozciągnięte są na przestrzeni pięćdziesięciu lat oraz na sporym obszarze globu – od Szwecji, poprzez śródziemnomorskie wybrzeża Afryki, Stany Zjednoczone, aż po Filipiny. Akcja toczyć się będzie w powietrzu, na ziemi i pod wodą. W powieści dzieje się dużo; zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że jest to najbardziej dynamiczna (jeśli nie liczyć pewnych fragmentów Cyklu Barokowego) powieść Stephensona. W dodatku, co nie jest u niego regułą – szczególnie w starszych powieściach – fragmenty z dużą ilością akcji nie stanowią najsłabszych elementów książki. Read the rest of this entry »
Tags: Katedra, Neal Stephenson, Recenzja
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »
Grudzień 8th, 2010 by Shadow
W listopadzie czytanie nie było najważniejsze; a w zasadzie stanowiło dosyć daleki punkt na liście priorytetów. Początek miesiąca upłynął co prawda na ekspresowym czytaniu książki Stephensona, ale później prym wiodła wyprawa do Indii. W związku z tym nie bardzo udało mi się zrealizować i tak już okrojony plan czytelniczy na ten miesiąc – a przynajmniej w zakresie książek, które miałem przeczytać jeszcze w kraju. Co prawda Wilde i Whyte są solidnie nagryzieni, ale nadal nieskończeni. Za to, całkiem przypadkiem, do listy przeczytanych wskoczyła książka Crichtona, zakupiona na wyjeździe. W rezultacie więc w listopadzie przeczytałem trzy książki i zacząłem kilka kolejnych.
Read the rest of this entry »
Tags: książki, lektury
Posted in Raport czytelniczy | 3 Comments »
Grudzień 7th, 2010 by Shadow
Od premiery Opowieści z Wilżyńskiej Doliny, pierwszego tomu opowiadań o Babuni Jagódce, minęło osiem lat. To szmat czasu, więc naturalnie nasuwa się pytanie, jak wpłynął jego nieubłagany upływ na już przecież wiekową (choć często odmienioną zaklęciem „piękna-i-młoda”) wiedźmę z Wilżyńskiej Doliny? Anna Brzezińska, chociaż w międzyczasie opublikowała wiele tekstów osadzonych w zupełnie innych realiach, nie zapomniała specyfiki utworów poświęconych Babuni Jagódce i znów zaserwowała czytelnikom siedem bardzo przyjemnych opowiadań, łączących w sobie śmiech i smutek.
Tak naprawdę jedynie Jeszcze jedno polowanie na smoka, pierwsze opowiadanie w Wiedźmie z Wilżyńskiej Doliny (znane zresztą z Księgi smoków) jest utrzymane w klimatach czysto rozrywkowych, mających na celu przede wszystkim rozbawienie czytelnika. Każdy następny tekst w zbiorze wydaje się być coraz bardziej ponury, a płynące z niego wnioski – przygnębiające. Rzecz jasna w każdym z nich można się uśmiechnąć, czytając o roztropności wilżyńskiego ludku, czy szczerze wybuchnąć śmiechem, śledząc jak Babunia Jagódka radzi sobie z kolejnymi natrętami. Jednakże pod pozorem rozrywkowej opowiastki Brzezińska prezentuje gorzkie prawdy o ludzkiej naturze. Wilżyńska społeczność jest jakby ogółem ludzkim w miniaturze: zdarzają się w niej postaci i dobre, i zawistne. Motywacje działań też są różne: od szlachetnych powodów, do niskich pobudek. Nieodmiennie jednak z prozy Brzezińskiej płynie przesłanie, morał mówiący, iż rzeczy złe – choćby i spowodowane impulsem, nieprzewidzianym działaniem – nie obrócą się w dobro; gorzej, z ich konsekwencjami, często znacznie poważniejszymi, niż samo początkowe działanie, będzie się trzeba borykać długo, a ich odwrócenie nie zawsze będzie możliwe. Read the rest of this entry »
Tags: Anna Brzezińska, Katedra, Recenzja
Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »
Grudzień 6th, 2010 by Shadow
Jeśli o niczym nie zapomniałem, to w listopadzie wszedłem w posiadanie pięciu książek… i jednego komiksu. Większość z nich przyszła do recenzji – wybrane z własnej woli, albo siłą rozpędu – tak jak w przypadku Clare i Novik: recenzowałem wcześniejsze książki, to i te mi przypadły w udziale. Dwie pozycje po angielsku – Asimov i Crichton (u nas ukazała się stosunkowo niedawno jako Pod piracką flagą) – są efektem wyprawy do Indii. Wyjątkowo na tym wyjeździe czytałem całkiem sporo, więc konieczne było zakupienie dodatkowych książek. W dodatku książki w Indiach są tanie, znacznie tańsze niż u nas – a nawet tańsze niż tak samo wydane książki w Wielkiej Brytanii czy USA (w zasadzie niczym się one nie różnią oprócz ceny w rupiach na okładce i zastrzeżeniu, że tylko do sprzedaży na subkontynencie indyjskim). Szkoda tylko, że nie za bardzo mieli wybór jeśli chodzi o fantastykę – oprócz Asimova była jeszcze jakaś niewiele mi mówiąca książka Clarke’a… a, no i oczywiście jakieś parnormale – Meyer i Harris konkretnie. Były jeszcze książki Rushdiego i Murakamiego, ale nie odważyłem się ich czytać po angielsku w obawie, że zbyt dużo stracę. Znacznie więcej było thrillerów, romansów, etc. Finalna lista wygląda więc następująco: Read the rest of this entry »
Tags: książki
Posted in Raport czytelniczy | No Comments »