Blog nie tylko literacki

Stary, dobry Ender

Wrzesień 30th, 2010 by Shadow

Chociaż Orson Scott Card napisał wiele książek, to przez większość czytelników kojarzony jest przede wszystkim z Grą Endera oraz później napisanymi kontynuacjami. Popularność cyklu była na tyle wielka, że autor zdecydował się na stworzenie spin-offów (początkowo miały być pisane przez innych autorów, ale z różnych przyczyn – głównie ekonomicznych – finalnie Card podjął się tego zadania). Powstał więc podcykl o Groszku… ale nie był to koniec, bo fani domagali się więcej.

W ten sposób światło dzienne ujrzał Ender na wygnaniu, swoisty midquel, dziejący się w większości między czternastym a piętnastym rozdziałem Gry Endera, jedynie w samej końcówce wybiegający ku Mówcy Umarłych. Co prawda w książce sporo jest nawiązań do Sagi Cienia, ale jej znajomość nie jest konieczna. Autor sprawnie wprowadza czytelnika w przeszłe wydarzenia, tak że nawet przez moment nie ma poczucia zagubienia. Tak naprawdę więc do lektury Endera na wygnaniu konieczna jest znajomość wyłącznie powieści zaczynającej Sagę Endera, która zapewnia stosowny background do opisywanych wydarzeń. Read the rest of this entry »

Tags: , , ,

Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »

Piszę tak jak chcę – uczciwie i bez ściemy

Wrzesień 23rd, 2010 by Shadow

Na Katedrze ukazał się przeprowadzony przeze mnie wywiad z Robertem M. Wegnerem, autorem Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Rozmowę rozpocząłem już ponad rok temu, jeśli mnie pamięć nie myli. W międzyczasie fragment ukazał się w Solarisowym SFinksie, potem była długa przerwa – nie ukrywam, że z mojego powodu. Na szczęście dzięki wyrozumiałości autora, i na przekór złośliwościom poczty elektronicznej, udało się wywiad zakończyć. Po całość zapraszam na Katedrę, a poniżej wrzucam kilka pierwszych pytań i odpowiedzi.

Katedra: Kiedy i dlaczego zacząłeś pisać?

Robert M. Wegner: Widzę, że zaczynamy od najkrótszego i najtrudniejszego pytania jednocześnie. Kiedy? Mniej więcej pod koniec szkoły podstawowej – ośmioklasowej, dla ścisłości. Natomiast: dlaczego? Jaki impuls sprawił, że zasiadłem z długopisem w ręku nad kartką papieru? Nie sądzę, bym potrafił odpowiedzieć na to pytanie, bo nie pamiętam. Nie pamiętam nawet tytułu pierwszego opowiadania, które napisałem, ani o czym było. Oczywiście towarzyszyło mi uczucie w stylu: „Ja też chcę pisać”. Lecz dlaczego? Najlepsza odpowiedź, jaka przychodzi mi do głowy to – bo tak. Bo jak tego nie zrobię, przynajmniej nie spróbuję, to będę miał zatrutą resztę życia i sam będę je zatruwał innym.

Read the rest of this entry »

Tags: , ,

Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »

Idee religijne w niespodziewanych miejscach

Wrzesień 21st, 2010 by Shadow

Fantastyka zwykle nie jest uważana za literaturę wartą akademickiej dyskusji; trzeba jednocześnie przyznać, iż skutecznie sobie na taką opinię zapracowała. Jednakże skala popularności, a także trafiające się od czasu do czasu perełki sprawiają, iż pojawiają się naukowe opracowania dotyczące tego gatunku. W Polsce nie jest to jeszcze zjawisko na szeroką skalę, a prace naukowe na ten temat niestety rzadko wychodzą poza mury uczelni, przez co czytelnik nie ma kontaktu (nie jest też co prawda powiedziane, że go szuka) z rzeczową krytyką i podejściem naukowym do fantastyki. Tym bardziej więc cieszy, że od czasu do czasu pojawiają się książki takie jak Idee religijne w literaturze fantasy, rzecz powstała na bazie pracy doktorskiej Jolanty Łaby, które pozwalają spojrzeć z nieco innego punktu widzenia na fantastykę.
Osobie niewtajemniczonej w narzędzia badawcze, jakimi dysponują i posługują się badacze literatury, ciężko jest oceniać rodzaj podejścia, jaki wybrała autorka. Oczywiście, jak przystało na pracę naukową, meritum jest poprzedzone wstępem metodologicznym, który ma umocować opracowanie w szerszym kontekście badawczym. Rzuca on nieco światła, ale i bez niego dalsza część wywodu byłaby zrozumiała dla zwykłego czytelnika; większość książki ma charakter opisowy – wpierw jest postawiony jakiś problem, a następnie dobrane są przykłady mające na celu zobrazowanie danej tezy. W rezultacie, być może z powodu wcześniej zaznaczonego braku znajomości metodologii, nie widać w książce korespondencji między początkowymi założeniami teoretycznymi, a późniejszym opracowaniem tematu. Read the rest of this entry »

Tags: , ,

Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »

Miłość i brak wyrazu

Wrzesień 19th, 2010 by Shadow

Requiem to druga powieść Grahama Joyce’a wydana przez Solaris (jego książki w planach od pewnego czasu ma również Mag, ale na razie nie są znane konkretne daty) w naszym kraju. Pierwsza, Indygo, nie wywołała furory; została przyjęta dobrze, ale bez zachwytów. Prawdopodobnie podobny los czeka omawianą powieść, gdyż obie dotychczas wydane książki Joyce’a są do siebie podobne pod wieloma względami… i właśnie w tym należy upatrywać zarówno ich siły, jak i słabości.
W powieści Joyce wprowadza do rzeczywistego świata pierwiastek magiczny. Jego natura nie jest jednakże oczywista; autor nie daje jednoznacznej odpowiedzi, czy elementy nadprzyrodzone w książce faktycznie są fantastyką, czy też może wypadkową wierzeń i przekonań, urojeniem przemęczonego, a być może nawet chorego umysłu. Właśnie ta niepewność, niejednoznaczność, a nie rozwiązania fabularne, stanowią najciekawszą stronę książki. Czytelnik przez całą lekturę skłania się to ku jednej, to ku drugiej możliwości. Nawet po skończeniu książki, poznaniu wszystkich za i przeciw, wątpliwości pozostają. Read the rest of this entry »

Tags: , ,

Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »

Co warto z lata 2010?

Wrzesień 18th, 2010 by Shadow

Zanim zebrałem się do napisania moich polecanek z lipca, minął sierpień (a zanim skończyłem pisać [rozpocząłem 4 września, jak podpowiada wordpress], minęła połowa września…). Stąd też potraktuję dwa wakacyjne miesiące łącznie; może w ogóle przerzucę się na cykl dwumiesięczny, bo mam wrażenie, że ukazuje się stosunkowo niewiele ciekawych fantastycznych książek (chociaż akurat lipiec i sierpień były całkiem niezłe, zarówno dzięki premierom, jak i wznowieniom i reedycjom), więc dłuższy przedział czasowy da większy wybór – ale to się jeszcze zobaczy. Jak zwykle decydować będzie czas wolny, a tego – przynajmniej do grudnia – za wiele nie będę miał. A szkoda, bo chętnie przeczytałbym wszystkie wymienione poniżej książki: Read the rest of this entry »

Tags:

Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »

Maski

Wrzesień 9th, 2010 by Shadow

Wit Szostak w swej dotychczasowej twórczości przeszedł daleką drogę, rozpoczynając od niemal klasycznego fantasy w postaci trzech smoczogórskich książek, by z czasem odejść od fantastycznych scenerii na rzecz opisywania rzeczywistego świata, wzbogaconego jedynie o nadprzyrodzone elementy, co najlepiej widoczne jest w powieści Oberki do końca świata, ale także w opowiadaniach, m.in. Podworcu. W najnowszej, i jak do tej pory zdecydowanie najobszerniejszej powieści, krakowski autor podąża tym tropem, tworząc z codzienności świat pełen magii i tajemnic.
Bazą fabularną Chochołów jest wielopokoleniowa rodzina (od której zresztą książka bierze tytuł, chociaż możliwych jego interpretacji jest przynajmniej kilka) zamieszkująca krakowską kamienicę; nie jest to jednak typowy budynek z klatkami schodowymi, mieszkaniami, etc. Mieszkańcy przeprojektowali jego wewnętrzną architekturę, tworząc wspólny dom dla wielu pokoleń, rodziny bliższej i dalszej. Kamienica Chochołów to świat w miniaturze; ma swoje arterie i boczne przejścia, miejsca wspólnych zebrań i azyle. Na dachu kaplica, w piwnicach cmentarz: pośrodku toczy się życie. W powieści Szostaka kamienica i Kraków stanowią układ naczyń połączonych; rzeczy dziejące się w murach domu przy ulicy S., odbijają się w obrazie miasta Kraka. Nastroje panujące między Chochołami swobodnie przepływają do świata ich otaczającego, zmieniając go i wykrzywiając. Kamienica stanowi miasto w miniaturze, ale i w odwrotną stronę zachodzi zależność; Chochołowie stanowią odwzorowanie krakowskiego, a w zasadzie polskiego społeczeństwa. Szostak opisuje najróżniejsze typy ludzkie, stłoczone na niewielkiej powierzchni, zmuszone do interakcji, wystawione na spojrzenia innych. Read the rest of this entry »

Tags: , ,

Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »

Sierpniowe zdobycze

Wrzesień 6th, 2010 by Shadow

W sierpniu nie kupiłem ani jednej książki, ale i tak moja biblioteka powiększyła się o sześć pozycji. Jak łatwo się domyślić, większość książek trafiła do mnie na zasadzie transakcji wiązanej: nie ma nic za darmo, trzeba recenzję napisać. Z części recenzje napisane były już wcześniej, teraz tylko książki doszły – rekordy bije tutaj zbiór Orbitowskiego, który krążył po Polsce przez kilka miesięcy, zanim do mnie trafił. Wyjątkiem w tym gronie jest powieść Tchaikovsky’ego – zdobyłem ją na Triconie za punkty związane z prowadzeniem punktu programu.
W sumie w sierpniu wzbogaciłem się o: Read the rest of this entry »

Tags:

Posted in Raport czytelniczy | 3 Comments »

Wrześniowe zgadywanki

Wrzesień 4th, 2010 by Shadow

Wrześniowa edycja literackich zgadywanek na Katedrze prezentuje się dosyć ubogo, zaledwie cztery teksty dotyczące premier i jedna weryfikacja. Mój wkład to zgadywanka o książce Wita Szostaka – trochę oszukany, bo pisząc go miałem już większość powieści za sobą. Niemniej starałem się oddać w niej to, co mnie frapowało przed rozpoczęciem lektury… i już teraz wiem, że w niektórych miejscach trafiłem kulą w płot. Tekst zgadywankowy poniżej: Read the rest of this entry »

Tags: ,

Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »

Raport czytelniczy 08/2010

Wrzesień 2nd, 2010 by Shadow

Sierpień był miesiącem, w którym sporo się wydarzyło. Na głowie miałem sporo obowiązków, byłem w Hiszpanii i na Triconie w Cieszynie, a do tego jeszcze miałem dylematy dotyczące kariery zawodowej – nic więc dziwnego, że nie miałem głowy i czasu na czytanie (na inne rzeczy też, stąd też brak aktualizacji na blogu). W rezultacie osiągnąłem wynik najgorszy od kiedy rozpocząłem spisywanie raportów czytelniczych; przypuszczam, że można to pociągnąć znacznie dalej – nie przypominam sobie bowiem miesiąca, w którym przeczytałbym tylko dwie książki. Na usprawiedliwienie powiem tylko, że każda z nich miała pewnie około miliona znaków, więc zamiast nich mógłbym przeczytać pewnie sześć czy siedem książek w wydaniu Fabryki Słów (czy ostatnio Runy)… ale nie chciałbym, bo obie dostarczyły naprawdę niezłych przeżyć czytelniczych, choć nie są do siebie ani trochę podobne. Nie przeciągając, oto lista:
Read the rest of this entry »

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Tags: ,

Posted in Raport czytelniczy | 10 Comments »

Teraz czytam

Archiwum




© 2012 Ględzenie Shadowa Design by Arcsin Web Templates