Blog nie tylko literacki

Bezzębni predatorzy

Lipiec 31st, 2010 by Shadow

Film Predator z 1987 roku z Arnoldem Schwarzenegerem był sporym hitem, a jego późniejsza o trzy lata kontynuacja z Dannym Glovererem również była całkiem udana. Potem na dobrych świat zapomniał o predatorach, by następnie skonfrontować je z Obcymi w dwóch częściach odmóżdżającej rąbanki. Temat jest chwytliwy i najwyraźniej podoba się nawet w wersji AvP, więc nic dziwnego, że powstają kolejne filmy – na ekrany kin trafił niedawno Predators w reżyserii Nimróda Antala.

Akcja filmu rozpoczyna się od zrzucenia grupy osób na spadochronach – żadna z postaci nie pamięta skąd się wzięła, ale łączy je w zasadzie jedno – każdy posiada jakieś umiejętności lub wiedzę przydatną w walce i przetrwaniu. Niemniej powód, dla którego znaleźli się w obcej dżungli, jest nieznany. Wkrótce jednak bohaterowie odkrywają to, co widz wie od samego początku: znajdują się na obcej planecie i są zwierzyną dla bardzo groźnych, niewidzialnych łowców. Później fabuła przebiega według utartego schematu – ucieczki, pojedynki, zasadzki aż do finałowego starcia. Read the rest of this entry »

Tags: ,

Posted in Ruchome obrazki | 4 Comments »

Dać się wymazać i napisać na nowo

Lipiec 28th, 2010 by Shadow

Palimpsest:
starożytny lub średniowieczny rękopis
pisany na pergaminie,
z którego wytarto tekst pierwotny.

Catherynne M. Valente w zeszłym roku dała się poznać polskiemu czytelnikowi dzięki dwóm tomom Opowieści sieroty wydanych w serii Uczta Wyobraźni przez Wydawnictwo Mag. Teraz, po kilku miesiącach przerwy, na półki księgarń trafia jej nowa książka pod tytułem Palimpsest, będąca rozwinięciem opowiadania opublikowanego w antologii Paper Cities; powieść jakże odmienna od wcześniejszych publikacji amerykańskiej autorki, ale równie, a może nawet bardziej, udana.
Nie każdemu dane jest znaleźć się w tytułowym Palimpseście; dostęp do miasta jest możliwy tylko nielicznym. Przenieść się do niego można wyłącznie na skutek aktu miłosnego z osobą, która już Palimpsest odwiedziła. Postaci takie naznaczone zostają znamieniem, tatuażem z rysunkiem ulic wyobrażonego miasta. Wizyta w nim jest krótka, tak jak krótka jest aktywnie spędzona letnia noc. Gdy pierwszy raz trafia się do Palimpsestu, los postaci zostaje powiązany z życiami trzech innych osób; mogą się ze sobą nigdy nie spotkać – czy to w Palimpseście, czy to w realnym świecie – ale ich przeznaczenie pozostaje splecione na zawsze, a odczuwanie doznań i przeżyć jest wspólne. Read the rest of this entry »

Tags: , ,

Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | 2 Comments »

Space opera z niewielkim dodatkiem

Lipiec 24th, 2010 by Shadow

Brygady duchów stanowią drugi tom cyklu Johna Scalziego, chociaż nie są bezpośrednią kontynuacją Wojny starego człowieka. Realia zostały zachowane, również niektóre postaci pojawiają się na kartach obu powieści; Jane Sagan staje się wręcz jedną z głównych bohaterek. Mimo tych zbieżności, drugą powieść Scalziego można czytać jako pozycję samodzielną, gdyż opowiada odrębną historię, do której śledzenia nie są potrzebne informacje z wcześniejszej części. Gdy zachodzi taka potrzeba, autor wyjaśnia nieznane czytelnikowi realia czy wydarzenia.

Podobnie jak poprzednia część, tak i Brygady duchów utrzymane są w duchu space opery ze szczyptą tego, co czytelnik miał dane poznać na przykład podczas lektury Kawalerii kosmosu Roberta A. Heinleina, czyli szkolenia rekruta od podstaw, a następnie śledzenia jego losów podczas kolejnych misji w kosmosie. Schemat ten zresztą jest całkiem popularny w militarnej fantastyce i być może wcale nie powinienem w tym przypadku przywoływać w pierwszej kolejności powieści Heinleina; wszakże, w odróżnieniu od Scalziego i wielu innych twórców space oper i batalistycznej sf, autor Władcy marionetek oprócz wojskowej fabuły stara się wpleść znacznie poważniejsze i refleksyjne wątki. Po Scalzim czytelnik nie powinien się tego spodziewać. Jego twórczość nastawiona jest przede wszystkim na rozrywkę, a wszystko co ponad to, jeśli w ogóle się pojawia, jest niewiele znaczącym dodatkiem; być może ukłonem w stosunku do bardziej wymagających czytelników. Nie ma jednak powodów do żalu; autor w tym, co robi, jest całkiem biegły. Czasem lepiej nie kombinować ponad potrzebę, bo próby dodania drugiego dna czy kolejnego wymiaru powieści mogą się odbić negatywnie na całości. Read the rest of this entry »

Tags: , , ,

Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | 2 Comments »

W cieniu zbliżającego się końca

Lipiec 19th, 2010 by Shadow

Ukazanie się w Polsce Otchłani rozgrzeszenia Alastaira Reynoldsa długo stało pod znakiem zapytania. Mimo iż autor pisze jedne z lepszych space oper, jakie trafiły na nasz rynek, nie cieszy się dużą popularnością; można nawet było odnieść wrażenie, że na premierę czeka wyłącznie wąska grupa wiernych fanów. Nawet sama forma wydania była długo niepewna: mówiło się m.in. o dzieleniu powieści na dwa tomy, podobnie jak to miało miejsce w przypadku dwóch z trzech wcześniej wydanych książek brytyjskiego pisarza. W końcu jednak stanęło na jednym, opasłym tomiszczu.
Otchłań rozgrzeszenia kontynuuje w dużej mierze wątki z poprzednich powieści, chociaż sama historia jest zamkniętą, i poniekąd odrębną całością. Jednakże bez znajomości Arki odkupienia czy też Przestrzeni objawienia czytelnik będzie pozbawiony wiedzy o licznych konotacjach, relacjach między postaciami; chociażby przedstawiona na samym początku powieści konfrontacja między Clavainem a Skade będzie może nie tyle niezrozumiała, co nieczytelna pod kątem emocji i bagażu przeżyć obu postaci. W związku z powyższym zalecam zapoznanie się z wcześniej wydanymi książkami Reynoldsa przed przystąpieniem do lektury Otchłani rozgrzeszenia. Read the rest of this entry »

Tags: , ,

Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »

Rusałka żałobnik

Lipiec 18th, 2010 by Shadow

Nazwa: Rusałka żałobnik
Nazwa łacińska: Nymphalis antiopa
Rodzina: Nymphalidae (Rusałkowate)
Rozpiętość skrzydeł: 65-80 mm
Występowanie: cały rok oprócz przełomu czerwca i lipca
Gdzie: obszar całego kraju

Na specjalne życzenie ASXa (miało być „wkrótce”, a jest po dwóch i pół miesiącu…) kolejny motylowy wpis poświęcam Rusałce żałobnik, jednemu z większych i, moim prywatnym zdaniem, jednemu z ładniejszych polskich motyli, mimo stosunkowo jednolitego ubarwienia tego motyla. Jak łatwo zauważyć na poniższych zdjęciach, wierzch skrzydeł jest brązowo czarny, a jedynie ich obrzeżenie jest żółte z serią niewielkich niebieskich plamek. Spód skrzydeł jest podobny, ale znacznie bardziej stonowany, przez co ciężko go zauważyć, gdy ma złożone skrzydła. Nadmienię jeszcze, że samica i samiec wyglądają w zasadzie tak samo.

Żałobnik, zresztą jak większość rusałek występujących w Polsce, zimuje pod postacią dorosłego motyla – w związku z czym żywot pojedynczego osobnika może trwać dobre kilka miesięcy. Motyle zimują w dziuplach, piwnicach, strychach etc., by się obudzić przy wiosennych promieniach słońca. Pierwsze żałobniki latają często wtedy, kiedy rośliny się jeszcze nie zazieleniły. Długi żywot dla motyla to nie przelewki, więc wiosenne, stare żałobniki są zwykle mocno wypłowiałe; objawia się to przede wszystkim tym, że żółte obwódki stają się białe (niestety nie na wszystkich zdjęciach to widać; obwódki mają tendencję do prześwietlania i nawet żółte wyglądają jak białe). Read the rest of this entry »

Tags: ,

Posted in Motylem jestem | No Comments »

House M.D. – sezon #6

Lipiec 14th, 2010 by Shadow

Szósty sezon House M.D. oglądałem na raty – mniej więcej w lutym nadrobiłem całe zaległości i byłem na bieżąco z odcinkami. Wtedy, zamiast więc czekać grzecznie i co tydzień oglądać nowy odcinek, zaprzestałem oglądania i poczekałem, aż ukaże się cały sezon, by hurtem dokończyć. Już jakoś tak jest, że jak już oglądam seriale, to wolę to robić na dużą skalę – do oglądania od czasu do czasu jednego odcinka nie mam cierpliwości.
Z tej też przyczyny ciężko mi mieć spójne wrażenie o całym sezonie, wszak oglądałem go tak naprawdę w dwóch rzutach, na przestrzeni pół roku. Niemniej jakieś ogólne odczucia zostały; głównie dotyczące różnych szczegółów, więc trochę spoilerów poniżej zapewne się znajdzie.

Jak na razie ostatni sezon Doktora House’a jest poświęcony przemianie głównego bohatera. Rozpoczyna się od odwyku i terapii, które mają za zadanie wykorzenić wszechobecny w jego życiu ból, mający podłoże tak fizyczne, jak i psychiczne. W efekcie otrzymujemy House’a nieco przytłumionego: nie tak cynicznego i agresywnego, a stonowanego i niejako pogodzonego z losem. Dalsze odcinki to przede wszystkim szukanie nowej drogi do postępowania – chyba głównie przez scenarzystów, bo nowa twarz House’a nie jest już tak wdzięcznym tematem do oglądania, co wcześniejsze oblicze prawdziwego skurczybyka. Stąd też pewnie w niektórych odcinkach, szczególnie w drugiej części sezonu, jakby czasem scenarzyści zapominali, że House się zmienił. Mnie szczerze powiedziawszy przemiana nie wydała się jakoś specjalnie wiarygodna; a w zasadzie inaczej – o ile wydaje się, że bohater przez większość czasu święcie wierzy w nowy program postępowania, to samo uzasadnienie przemiany i dojście do niej nie przekonuje. Po prostu nie wydaje mi się, by bez solidnego prania mózgu (a do tego nie doszło… chyba) House mógł tak bardzo zmienić swoje podejście do świata. Read the rest of this entry »

Tags: ,

Posted in Ruchome obrazki | No Comments »

Co warto z czerwca 2010?

Lipiec 11th, 2010 by Shadow

Albo robię się coraz bardziej wybredny, albo też ostatnio ukazuje się coraz mniej interesujących książek; może być też tak, że jestem trochę poza obiegiem i nie wszystkie ciekawe nowości trafiają do mojej wiadomości. W każdym razie w czerwcu niewiele książek przykuło moją uwagę, a jeśli już, to były to głównie wznowienia, albo kontynuacje cykli. Postanowiłem nie wrzucać poniżej książek, co do których nie mam większego przekonania, więc lista prezentuje się skromnie – znajduje się na niej zaledwie pięć pozycji, z czego tak naprawdę żadna książka nie należy do kategorii „musisz mieć”. Read the rest of this entry »

Tags:

Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »

Stolyk o Protasiuku

Lipiec 10th, 2010 by Shadow

Jak relacji ze Stolyka Lyterackiego, tak nie było; jak się pojawiły, to seryjnie. W związku z tym zapraszam do zapoznania się krótkim podsumowaniem dyskusji o Strukturze Michała Protasiuka.
To był jeden z tych przypadków, kiedy to rozmowa się za bardzo nie kleiła; trochę za sprawą samej książki, która choć poprawna, nie budzi kontrowersji lub większej stymulacji dla umysłu. Nie bez znaczenia był również fakt, iż na spotkaniu, szczególniej jego pierwszej części, nie za wiele osób było, więc uwagi i komentarze szybko się wyczerpały.
Mnie osobiście powieść Protasiuka się podobała, choć im więcej czasu upłynęło od lektury, tym mój stosunek do niej staje się coraz bardziej ambiwalentny. Niemniej jednak Struktura jest poprawnie napisaną książką; lepszą moim zdaniem od przynajmniej kilku zeszłorocznych „hitów”.

Tags: ,

Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »

Lipcowe zgadywanki

Lipiec 9th, 2010 by Shadow

Z małym poślizgiem ukazała się lipcowa edycja literackich zgadywanek na Katedrze. Tekstów w nich nie ma za wiele – znowu wydawcy pomieszali nam szyki przenosząc premiery na inny termin. Zapraszam do lektury, a swój tekst o powieści Valente wrzucam poniżej. Read the rest of this entry »

Tags: , ,

Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »

Film nie dorównał grze

Lipiec 8th, 2010 by Shadow

W grę Prince of Persia (ale tą pierwszą, z 1989 roku, a nie późniejsze wersje – w tym i tą z podtytułem Piaski czasu) zagrywałem się w podstawówce i, mimo wielu lat, nadal darzę ją sentymentem. Gra, niby banalna, ale miała w sobie coś niesamowitego, choć można to położyć na karb mojego wieku i fascynacją początkującego użytkownika komputera. W zasadzie nigdy później żadna platformówka mnie nie wciągnęła, tak jak Prince of Persia.

Film Książę Persji. Piaski czasu rzecz jasna niewiele ma wspólnego z grą, o której pisałem powyżej; w przypadku produkcji na peceta (co prawda pierwotnie wyszła chyba na inną platformę) ciężko w ogóle było mówić o fabule – ta ograniczała się do kilku zdań, a później było już w zasadzie wyłącznie przechodzenie kolejnych poziomów pałacu. Film ma, jak należy wnioskować z podtytułu, znacznie więcej wspólnego z późniejszymi remake’ami – o wiele doskonalszymi graficznie i fabularnie, ale jednocześnie nie posiadających tego czegoś, dzięki czemu spędza się godziny przed monitorem. Inna sprawa, że w momencie, gdy zaczęły się ukazywać, nie interesowałem się już tak bardzo grami komputerowymi; a platformówkami/zręcznościówkami szczególnie. Read the rest of this entry »

Tags: ,

Posted in Ruchome obrazki | 2 Comments »

Stolyk o Simmonsie

Lipiec 7th, 2010 by Shadow

Mimo, że Stolyk Lyteracki odbywa się co miesiąc, to relacje z niego nie zawsze ukazują się regularnie; czasem wręcz wcale. W niektórych przypadkach jest to wina wybranej lektury – nie budzi żywszych dyskusji, daje się ją podsumować kilkoma zdaniami – w takich przypadkach dyskusja nieuchronnie dryfuje nam na inne tematy. Drugi powód jest prozaiczny – nasz dzielny kronikarz Nosiwoda nie zawsze ma czas, chęć i pamięć do spisania naszych rozważań. W przypadku Terroru Dana Simmonsa robił jednakże notatki, więc po blisko dwóch miesiącach powstała – oszczędna i zwięzła – relacja ze spotkania. Mam wrażenie, że kilka tez zostało pominiętych, ale mnie również czas zatarł pamięć. Powiem jeszcze tylko, że z perspektywy czasu nie zgadzam się z ostatnią tezą w relacji, czyli stwierdzeniem, że Terror jest książką znacznie słabszą od Hyperiona. Odbieram książki na równi, a być może nawet, ze względu na klimat i tło, milej wspominam Terror właśnie.
Po tym nieco przydługim wstępie zapraszam do czytania relacji z majowego Stolyka.

Tags: ,

Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | 2 Comments »

Dwa obrazki z powodzi

Lipiec 4th, 2010 by Shadow

Obrazek pierwszy: Niemcy, Bad Schandau

Do Bad Schandau, o którym to wyjeździe mam szczery zamiar napisać lada dzień, przyjechaliśmy późnym wieczorem. Jest to niewielka mieścina znajdująca się nad Łabą, tuż przy granicy z Czechami. Miasto znajduje się w dolinie, która regularnie jest zalewana (sądząc po znakach na domach, „powódź tysiąclecia” mają tam raz na dekadę) przez rzekę. Miejsca jest tam niewiele, więc parkingi znajdują się nad samą rzeką, gdzie też zaparkowaliśmy. Następnego dnia rano (koło ósmej) wybrałem się na parking zapłacić za parkowanie. Już kawałek od rzeki atakowały mnie napisy Achtung! Hoch Wasser! i rzeczywiście, okazało się, że część parkingu jest już zalana – na szczęście woda nie podeszła jeszcze pod mój samochód. Patrzę na parkomat – a tego już nie ma, z ziemi wystają tylko zabezpieczone kable. Rzut oka na szerszą perspektywę i widzę, że służby porządkowe sprawnie działają na nadrzecznej promenadzie – na jedną ciężarówkę pakowane są ławki, na drugą kosze na śmieci i klomby. Nie pozostało mi nic innego, niż wsiąść w samochód i go przepakować wyżej. Dwa dni później, kiedy woda zaczęła opadać, sytuacja się powtórzyła, tylko w drugą stronę. Jak tylko część parkingu wyschła, od razu pojawiły się ławki, klomby etc., które były sukcesywnie dostawianie, w miarę jak woda opadała. Read the rest of this entry »

Tags: , ,

Posted in Ględzenie | No Comments »

Preludium pod Gettysburgiem

Lipiec 3rd, 2010 by Shadow

Jakub Ćwiek, choć zadebiutował stosunkowo niedawno, bo pięć lat temu, ma już całkiem obszerny dorobek pisarski, w skład którego wchodzą zarówno powieści, jak i zbiory opowiadań. Co prawda zwykle nie jest wymieniany wśród autorów, takich jak na przykład Andrzej Pilipiuk, którzy wydają książkę za książką, ale patrząc na tempo ukazywania się kolejnych tytułów, nie sposób oprzeć się wrażeniu, iż Ćwiekowi nie brakuje pomysłów ani czasu na ich realizację.
Charakterystyczne dla autora Kłamcy jest również to, że zanim skończy jeden projekt, zaczyna tworzyć następny; czasem są to pojedyncze powieści, takie jak na przykład Liżąc ostrze, a czasem książki rozpoczynające większą całość. Tak było niedawno z Ofensywą szulerów i podobnie dzieje się teraz: Krzyż Południa. Rozdroża rozpoczyna nowy cykl w dorobku Ćwieka, tym razem dziejący się podczas wojny secesyjnej. Głównym bohaterem, choć nie zawsze stojącym na pierwszym planie, jest konfederacki oficer Jeremiah Cross, zwany Krzyżem Południa; legenda za życia. Czytelnik poznaje go takim, jakim widzą go towarzysze broni i wrogowie – autor nie rzuca światła na prawdziwe motywacje Crossa, nie pozostawia na razie nawet zbyt wielu poszlak. Niemniej, jeśli nawet któryś wątek nie dotyczy bezpośrednio głównego bohatera, należy domniemywać, że w przyszłości powiązany zostanie z jego losem. Cross, jak każda wielka postać, zdaje się ogniskować wydarzenia i skupiać je wokół siebie. Read the rest of this entry »

Tags: , , ,

Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »

Raport czytelniczy 06/2010

Lipiec 2nd, 2010 by Shadow

Zgodnie z zeszło miesięcznymi przewidywaniami czerwiec okazał się bardzo ubogi pod względem czytelniczym. Pierwszą połowę miesiąca spędziłem na wyjazdach, krajowych i zagranicznych; nie było więc za bardzo kiedy czytać. Druga połowa czerwca natomiast stała pod znakiem piłki nożnej – mistrzostwa świata w RPA nie należą co prawda do porywających, ale i tak po powrocie z pracy siadałem przed telewizorem i oglądałem mecze; czasem tylko, w momentach zwątpienia, zajmowałem się czymś innym przy włączonym odbiorniku, choć rzadko w takich wypadkach sięgałem po książkę. Tak naprawdę czytałem więc tylko w drodze do i z pracy, a także chwilę przed snem.
W efekcie w czerwcu przeczytałem cztery książki (nie licząc porozpoczynanych, ale nieskończonych) – jedną z listy obowiązków, jedną z lektur dowolnych plus na dokładkę dwie nieujęte w zeszło miesięcznym zestawieniu – również po jednej z lektur obowiązkowych i fakultatywnych.
Read the rest of this entry »

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Tags: ,

Posted in Raport czytelniczy | 1 Comment »

Teraz czytam

Archiwum




© 2012 Ględzenie Shadowa Design by Arcsin Web Templates