Blog nie tylko literacki

Groza dla (naj)młodszych

Marzec 31st, 2009 by Shadow

Koralina Neila Gaimana po raz pierwszy w Polsce ukazała się dobrych kilka lat temu i jest w związku z tym pozycją rozpoznawalną, znaną szerszej grupie odbiorców. Jednakże nie wszystkie osoby zainteresowane twórczością Gaimana (w tym gronie i ja) miały okazję zapoznać się z tą pozycją. Mimo że nowe wydanie (a w zasadzie nawet dwa) Koraliny ma na celu przede wszystkim wykorzystać promocję, jaka wiąże się z wejściem adaptacji książki na ekrany kin, to jest to również szansa na zapoznanie się z tekstem Gaimana dla osób niezainteresowanych ekranizacją.

Tytułowa bohaterka gaimanowskiej noweli (nazwać Koralinę powieścią byłoby przesadą) to dziewczynka ciekawa otaczającego ją świata. Zatem gdy przeprowadza się wraz z rodzicami do nowego domu, znajduje się w swoim żywiole. Z zapałem bada otaczające ją tereny, rozmawia z nieco ekscentrycznymi sąsiadami. Podczas deszczu ciężko jednak zwiedzać okolicę. Wtedy jej uwagę przyciągają wiecznie zamknięte drzwi w mieszkaniu. Przejście przez nie wydaje się wielce kuszące, toteż w końcu Koralina decyduje się to zrobić. I wtedy zaczynają się jej problemy, a dziewczynka musi wykazać się nie lada odwagą i mobilizacją, by przezwyciężyć przeciwności oraz odkręcić to, co zapoczątkowała przechodząc przez drzwi. Read the rest of this entry »

Tags: , ,

Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »

Relacja z Pyrkonu

Marzec 27th, 2009 by Shadow

Właśnie siedzę sobie w pociągu zmierzającym do Poznania. Jeszcze kilka lat temu byłoby nie do pomyślenia, że będę mógł podczas podróży grzebać w internecie; nawet myśl o zabraniu do pociągu komputera wydawałaby się mocno wątpliwa… Teraz jednak możliwości techniczne dają o wiele większe możliwości – i należy je wykorzystywać. Stąd też na Katedrze będzie się ukazywała aktualizowana kilka razy dziennie relacja z Pyrkonu. Co z tego wyjdzie? Zobaczy się rzecz jasna, ale mam nadzieję dzielić się w niej licznymi informacjami na temat zapowiedzi i planów wydawnicznych pisarzy. Zapraszam więc do czytania i częstego odwiedzania relacji.

Tags: ,

Posted in Ogłoszenia drobne | No Comments »

Opowieść to sprośna a rubaszna

Marzec 25th, 2009 by Shadow

Opowieść to sprośna a rubaszna, ohydne gwałty, morderstwa, okaleczenia, zdradę i klepanie po tyłku ukazująca. Wulgarności i bluźnierstw w księdze tej zawartych świat jeszcze nie widział, jako też podobnego nagromadzenia dziwnej gramatyki, bezokoliczników i okazjonalnej masturbacji. Drogi Czytelniku, gdyby Cię to turbowało, księgę tę z dala omijać radzimy, chociaż chcemy Cię jeno zabawić, afrontu nie czyniąc. Jeśli przeto zabawę w podobnych księgach odnajdujesz, trafiłeś na historię zaiste doskonałą.

Tymi słowami rozpoczyna się Błazen Christophera Moore’a i doprawdy trudno o celniejsze podsumowanie książki. Skoro sam autor, jak rzadko kiedy, potrafi tak trafnie oddać naturę swojego dzieła, recenzent powinien tylko przyklasnąć i przekazać mu głos. Wiadomo przecież, że utwory literackie najlepiej mówią o sobie same. Recenzentowi pozostaje co najwyżej je wartościować. Czuję się zatem zwolniony z opisywania fabuły czy natury powieści i skoncentruję na omówieniu elementów, dla których nie znalazło się miejsce w przytoczonym wyżej cytacie. Read the rest of this entry »

Tags: , ,

Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »

Święte miasto, zwykli ludzie

Marzec 24th, 2009 by Shadow

Tracę ciepło ugruntowało pozycję Łukasza Orbitowskiego jako jednego z bardziej interesujących pisarzy fantastyki w Polsce, ale również zawiesiło wysoko poprzeczkę dla jego następnych powieści. Święty Wrocław budzi więc spore oczekiwania wśród czytelników, chcących raz jeszcze rozsmakować się w grozie leżącej u podstaw prozy Orbitowskiego. Czy autorowi udało się spełnić te oczekiwania? Moim zdaniem tak, choć stworzył powieść prostszą niż poprzednią. Z drugiej strony może właśnie w tej prostocie kryje się siła przekazu?

Obecność Wrocławia w polskiej literaturze jest zdecydowanie zauważalna. Chyba największa w tym zasługa powieści Marka Krajewskiego, ale także kilku pisarzy fantastycznych (zwykle związanych ze stolicą Dolnego Śląska) osadzało w tym mieście swoje utwory. Orbitowski pochodzi jednakże z Krakowa, pozostawało więc pytanie, czy uda mu się oddać specyfikę Wrocławia. Autor wybrnął z tego problemu sposobem. Gro akcji nie toczy się w znanych powszechnie sceneriach; oś fabuły przebiega przez osiedle, blokowisko – zapewne nieznane większości czytelników. Ktoś mógłby zarzucić, że to rozwiązanie zbyt łatwe, zbyt proste, przecież Orbitowski już niejeden tekst dziejący się w tego typu miejscach popełnił. A jednak zabieg się sprawdził, już samo osiedle jest na swój sposób charakterystyczne. Autor nie poprzestaje na tym, idzie dalej. Choć (a może właśnie dlatego) często omija miejsca turystyczne, na tyle na ile znam Wrocław, odniosłem wrażenie, że udało mu się oddać swoistość tego miasta tak, to jak widzą je na co dzień jego mieszkańcy. Pytanie, czy Wrocław był konieczny jako miejsce akcji omawianej powieści. Zapewne nie, ale bez niego byłaby to już inna książka. Nie jest on tylko scenerią, jest pewną wartością dodaną; wzbogacającą i naznaczającą. Read the rest of this entry »

Tags: , ,

Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »

Watchmen, czyli Strażnicy na ekranie

Marzec 22nd, 2009 by Shadow

Zgodnie z zapowiedzią, po przeczytaniu komisowych Strażników udałem się w zeszłym tygodniu do kina na ich ekranizację, ale do opisania wrażeń zabieram się dopiero teraz. Choć, biorąc pod uwagę tempo, w jakim ostatnio realizuję różne rzeczy, to i tak nastąpiło dosyć szybko.

O Watchmen słyszałem różnorakie opinie, od skrajnie negatywnych po niezwykle pozytywne. Prawda zapewne leży gdzieś po środku, ale mojej opinii o filmie zdecydowanie bliżej jest do pochlebnych zdań. Podczas seansu bawiłem się nieźle, a Iza, nieznająca wcześniej komiksu, również wyszła z kina zadowolona. Można więc uznać, że obraz Zacka Snydera jest całkiem udany.

Watchmen są bardzo wierną ekranizacją komiksu. Przejawia się to od najdrobniejszych szczegółów w scenografii, poprzez sceny i plenery, a na fabule kończąc. Nawet aktorzy byli dopierani przede wszystkim ze względu na podobieństwo do rysunkowych pierwowzorów, mniejszą uwagę przywiązując do ich umiejętności grania. Oczywiście nie wszystko udało się w filmie zamieścić (np. historii rozbitka czytanej przez jedną postać – co prawda ma to wyjść jako oddzielny film animowany, może być nieźle), choć i tak trwa znacznie powyżej przeciętnej (163 minuty). Jednakże to, co się w filmie znalazło, wiernie oddaje charakter i treść komiksu. I dobrze, w końcu ekranizacja nie jest od tego, żeby pokazywać jakąś autorską wizję znacząco odbiegającą od bazy z której się wywodzi. Jedyne w zasadzie grubsze odstępstwo nastąpiło w zakończeniu. Trochę bijatyki, zmianę wyglądu zagłady etc. bym zniósł bez problemu, ale sztucznie rozbudowany ostatni dialog z Rorschachem moim zdaniem w dużej mierze zabił dramatyzm tej sceny. Poza tą jedną wtopą jest jednak super. Read the rest of this entry »

Tags: , ,

Posted in Ruchome obrazki | No Comments »

Meandry języka, meandry opowieści

Marzec 20th, 2009 by Shadow

Viriconium jest kolejną książką, która ukazała się w Uczcie Wyobraźni. Seria powoli przyzwyczaja czytelników do prezentowania dzieł wybitnych, oryginalnych, oszałamiających pod różnymi względami, a także prezentującymi nowe trendy w fantastyce. I nagle, niespodziewanie, zostaje wydana książka napisana w latach 70. i 80. ubiegłego wieku. Czy to jakieś nieporozumienie? Tylko pozornie. Wystarczy przeczytać kilkanaście stron, żeby zrozumieć, dlaczego dzieło M. Johna Harrisona znalazło się w Uczcie Wyobraźni obok powieści Strossa, MacLeoda czy Wattsa.

Zanim przejdę do dzielenia się wrażeniami z lektury, krótka informacja o samej książce. Znalazły się w niej chyba wszystkie utwory ze świata Viriconium napisane przez Harrisona w ciągu kilkunastu lat. W sumie polski czytelnik otrzymuje trzy krótkie powieści oraz siedem opowiadań. To tłumaczy grubość książki, czyli blisko sześćset stron tekstu. Read the rest of this entry »

Tags: , , ,

Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »

Siła i wrażliwość, czyli odgrzewane danie też smakuje

Marzec 19th, 2009 by Shadow

Prawem wilka jest zbiorem czterech opowiadań Szczepana Twardocha. Wierni fani twórczości tego pisarza nie będą jednak książką w pełni usatysfakcjonowani, gdyż aż trzy teksty (Bodhisattwa, Żywot i śmieć św. Felicjana i Rondo na maszynę do pisania, papier i ołówek) ukazały się już wcześniej w prasie. Jedynie Maniera tenebrosa nie była nigdzie wcześniej publikowana. Mało? Owszem. Jednakże są to opowiadania na tyle ciekawe, że nawet te (dwa) znane mi wcześniej z chęcią przeczytałem ponownie. Nie zmienia to faktu, że Prawem wilka jest zbiorem przede wszystkim dla osób, które nie miały wcześniej styczności z tą częścią twórczości Twardocha. Dla pozostałych zbiorek może się okazać odgrzewanym, aczkolwiek niewątpliwie smacznym daniem. Read the rest of this entry »

Tags: , ,

Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »

Błędny krąg nie jest błędem

Marzec 16th, 2009 by Shadow

Błędny krąg jest drugim tomem przygód prywatnego egzorcysty-detektywa Feliksa Castora. Na razie jednak dwie pierwsze odsłony cyklu nie tworzą – jak to najczęściej ma miejsce w fantastyce – jednolitego ciągu fabularnego, a stanowią odrębne, zamknięte koncepcyjnie i fabularnie całości. Oczywiście w Błędnym kręgu nie obeszło się bez nawiązań do Mojego własnego diabła, siłą rzeczy również bohaterowie są ci sami. Jednakże autor – tam, gdzie mógł bez zbytniej nachalności – starał się rzucić nieco światła na odwołania fabularne, przez co osoba zaczynająca przygodę z Castorem od drugiej części, ani przez chwilę nie powinna czuć się przesadnie zagubiona. Piszę to nie bez kozery: w moim przekonaniu nie czytając Mojego własnego diabła nic się nie traci, a wręcz nawet zyskuje – Błędny krąg sprawia wrażenie lepszej powieści… albo też po prostu lepiej się go czyta. Read the rest of this entry »

Tags: , , ,

Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »

Historia więźnia

Marzec 8th, 2009 by Shadow

Wśród osób jako tako zorientowanych w literaturze fantastycznej prawdopodobnie nie ma osoby, która nie słyszałaby o Danie Simmonsie i jego powieściach związanych z cyklem hyperiońsko-endymiońskim. Swego czasu te książki osiągały zawrotne ceny w drugim obiegu. Dopiero niedawno dostęp do nich stał się łatwiejszy, gdy wydawnictwo Mag zaczęło wznawiać serię. Endymion rozpoczyna drugą składającą się na nią dylogię. W powszechnej opinii, do której zresztą się przychylam, jest ona słabsza od Hyperiona i Upadku Hyperiona, lecz nie jest to różnica na tyle znacząca, by jeden dwuksiąg oddzielać od drugiego grubą kreską.

Powieść zaczyna się nietypowo, od poznania tytułowego bohatera w więzieniu – kapsule krążącej gdzieś daleko w kosmosie. Z tej perspektywy Endymion opowiada własną historię, dziejącą się około trzystu lat po wydarzeniach opisanych we wcześniejszych książkach. Nadal istotną rolę będzie odgrywało manipulowanie czasem, lecz wobec przeznaczenia bohaterów okaże się mało znaczącym czynnikiem… A może inaczej? Może dzięki podróżom w czasie właśnie wypełnienie przeznaczenia będzie możliwe? Read the rest of this entry »

Tags: , ,

Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »

Komiksowi herosi inni niż zwykle

Marzec 5th, 2009 by Shadow

Strażnicy Alana Moore’a i Dave’a Gibbonsa ukazali się w naszym kraju w trzech częściach, stanowiących jedną historię, więc w zasadzie mijałoby się z celem omawianie każdej z osobna. Przeczytanie ich zajęło mi mniej więcej pół roku, a pewnie trwałoby to jeszcze dłużej, gdyby nie zbliżająca się premiera filmu na podstawie tego komiksu – wolę przed obejrzeniem adaptacji znać oryginał, choć oczywiście (szczególnie w przypadku komiksów) nie zawsze mi to się udaje. Skoro jednak znajomi byli tak mili, że mi Strażników pożyczali i nie wprowadzili kar za przetrzymanie, to przynajmniej w tym wypadku udało się ten cel zrealizować.
Pierwszy kontakt z tym komiksem był średnio udany. Ani wykreowany świat, ani bohaterowie, ani tym bardziej fabuła – tudzież jej namiastka – nie przypadły mi do gustu. I gdyby nie pozytywne opinie o Strażnikach zasłyszane od znajomych, po dalsze części bym nie sięgnął. Niesłusznie, bo Strażnicy rozwijają się z tomu na tom, coraz bardziej przykuwając uwagę. Po lekturze wszystkich trzech części jestem ukontentowany, choć bynajmniej nie z powodu elementów, które zwykle sprawiają, ze historie obrazkowe przypadają mi do gustu (czyli te wymienione powyżej). Read the rest of this entry »

Tags: , , ,

Posted in Obrazki i chmurki | 1 Comment »

Marcowe zgadywanki

Marzec 3rd, 2009 by Shadow

Na Katedrze rusza nowy rodzaj cyklicznego artykułu o nazwie Literackie zgadywanki. Idea jest następująca: redaktorzy wybierają sobie książki mające mieć premierę w zbliżającym się miesiącu i próbują w interesujący sposób przedstawić swoje oczekiwania i przypuszczenia jej dotyczące. Nie zaszkodzi, gdy te strzały są podlane odrobiną ciekawostek i informacji, które wykraczają poza wydawniczego blurba. W ten sposób czytelnik ma szanse dowiedzieć się czegoś więcej, a oprócz tego później, po lekturze, może się uśmiechnąć pod nosem weryfikując typy redaktora ze stanem faktycznym.
Literackie zgadywanki to przede wszystkim zabawa. Mamy nadzieję, że przypadnie ona do gustu czytelnikom i będzie długo kontynuowana. A dla osób piszących zgadywanki również może przynieść niejedno zaskoczenie. Cały artykuł można przeczytać tutaj, natomiast poniżej zamieszczam dwie moje zgadywanki, dotyczące Gwiazdy Pandory. Inwazji Petera F. Hamiltona oraz Świętego Wrocławia Łukasza Orbitowskiego. Sam jestem ciekaw czy bardzo się pomyliłem…

Read the rest of this entry »

Tags: , , ,

Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »

Raport czytelniczy 02/09

Marzec 1st, 2009 by Shadow

Skończył się luty, przyszła więc pora na kolejne podsumowanie czytelnicze miesiąca. Styczeń był pod tym względem kiepski, ale najkrótszy miesiąc w roku wcale nie okazał się lepszy. Znów przeczytałem tylko sześć książek, znów trzy „zaliczyłem” przysłowiowym rzutem na taśmę, czyli przeczytałem w ciągu kilku ostatnich dni lutego. Powoli zaczynam dochodzić do wniosku, że prezentowane przeze mnie listy mają charakter mobilizujący. Bez nich pewnie czytałbym mniej. No ale jak człowiek patrzy na taki spis i uświadamia sobie, że ze cztery dni kończy się miesiąc, a przeczytał w nim tylko trzy książki, to od razu siada i czyta.
Co prawda nie oddaje to w pełni stanu rzeczy, bo na czytelnicze lenistwo w pierwszej części miesiąca mam usprawiedliwienie. Wyjazd do Hiszpanii był bardzo absorbujący i prowadzony w wysokim tempie, tak że w zasadzie czytałem tylko w samolotach (i tylko na dłuższych trasach). Po powrocie do kraju miałem sporo zaległości do nadrobienia, zaangażowałem się też w pewne projekty, które wymagały sporej ilości czasu. Gdy już względnie się z nimi uporałem, zacząłem czytać Williamsa… no i dobrych kilka kolejnych dni mnie to zajęło. I nagle się okazało, że koniec lutego nastał.
Tradycyjnie prezentuję poniżej trzy listy, a ich szczegółowe omówienie znajduje się na końcu wpisu: Read the rest of this entry »

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Tags: ,

Posted in Raport czytelniczy | 5 Comments »

Teraz czytam

Archiwum




© 2012 Ględzenie Shadowa Design by Arcsin Web Templates