Blog nie tylko literacki

Raport czytelniczy 07/2016

Sierpień 24th, 2016 by Shadow

Chyba jeszcze nigdy tak nie zawaliłem z terminowością wpisu o lekturach z zeszłego miesiąca (na szczęście nadal zeszłego). Cóż, efekt wielu urlopów oraz nadrabiania różnych rzeczy w przerwach między nimi. W tym nawale atrakcji niespecjalnie jest czas na czytanie, a co dopiero na pisanie o książkach przeczytanych. W końcu się jednak udało.

W lipcu przeczytałem osiem książek – choć to trochę naciągane, bo był i ebook z (raczej) opowiadaniem, i książkowe wydanie noweli. Niemniej sztuka to sztuka, nie będę grymasił – wyrównuje się z cegłami pod tysiąc stron. Poza tym dorzuciłem dwa komiksy i schluss.

Wśród lektur sama fantastyka, choć pod różnymi przejawami. Jest rodzimy horror, jest space opera i religijna sf, jest wreszcie trochę fantasy dla mniejszych i większych czytelników. Są powieści i zbiory opowiadań. Szczegóły poniżej:

Read the rest of this entry »

Tags: , , , , , , , , , , , ,

Posted in Raport czytelniczy | No Comments »

Fantastyka (za) bardzo indyjska

Sierpień 22nd, 2016 by Shadow

Mówi się, że Indie można znienawidzić albo pokochać. Podobnie może być z „Nieśmiertelnymi z Meluhy”, chociaż w moim przypadku odczucia odnośnie książki Amisha są diametralnie inne niż te zapamiętane z wizyty w kraju Gandhiego.

Nieśmiertelni z Meluhy, powieść fantastyczna indyjskiego autora Amisha Tripathi otwierającą trylogię o Śiwie, od początku do końca budzi ambiwalentne uczucia. Nawet po zakończonej lekturze trudno o jednoznaczną ocenę: czy jest to literacki bubel, czy też wejrzenie w zupełnie inną kulturę? Bez szerszej znajomości beletrystyki z tego kraju to pytanie pozostanie otwarte… ale oceniając – piszę to z lekkim przekąsem – z perspektywy zasiadania w wieży z kości słoniowej zbudowanej w malutkim kraju nad jeszcze mniejszą rzeką Wisłą, zdecydowanie należy stwierdzić, że jest to pozycja, której powstydziłby się niejeden rodzimy autor.

Założenia fabularne są dość proste: co jeśli dzisiejsi hinduscy bogowie w rzeczywistości byli zwykłymi ludźmi, którzy dzięki swym czynom i karmie osiągnęli boski status? W ten sposób autor przenosi akcję o blisko cztery milenia w przeszłość i kreuje wizję cywilizacji doliny Indusu, do której przybywa wódz barbarzyńskiego plemienia imieniem Śiwa. Błyskawicznie zostaje obwołany zbawcą, który ma wyplenić zło z tego świata. A tego daleko szukać nie trzeba, bo znajduje się w pobliskim cesarstwie. Read the rest of this entry »

Tags: , , , , ,

Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »

Mrrroczy Luke

Sierpień 18th, 2016 by Shadow

„Mroczne imperium” otworzyło erę komiksów ze świata „Gwiezdnych Wojen” w wydawnictwie Dark Horse. Jednakże po latach siła oddziaływania tej historii nie jest już tak duża.

Seria Star Wars Legendy prezentuje komiksy wydawane przez Dark Horse Comics, które obecnie nie są zaliczane do tak zwanego kanonu. Tym razem zaprezentowano album, który położył podwaliny pod tę serię. I o ile na początku lat 90. ubiegłego wieku mógł robić wrażenie (choć i to jest wątpliwe, jeśli chodzi o ludzi spoza fandomu Gwiezdnych Wojen), to obecnie pozostawia raczej ambiwalentne uczucia. Jednocześnie przy tak poprowadzonej fabule i osadzeniu jej w konkretnym kontekście trudno rozpatrywać tę historię jako niezależną pozycję, oderwaną od starwarsowego uniwersum.

Najgorsze wrażenie pozostawia archaiczna – nie bójmy się tego słowa – strona graficzna. Efekt pracy Cama Kennedy’ego obecnie razi uproszczoną kreską i statyczną charakterystyka kadrów. Prawdopodobnie był to zamierzony rezultat, bo w czasach powstawania Mrocznego imperium rysowano już zupełnie inaczej. Jakakolwiek nie byłaby przyczyna, to efekt nie oddaje klimatu opowieści. To wrażenie potęguje jeszcze kolorystyka, wyblakła i ograniczona do kilku barw. Pewnie, są komiksy, które doskonale wykorzystują te elementy wizualne, ale nie dzieje się tak w przypadku omawianego tu albumu. Całość prezentuje się jako ubogi krewny: zarówno filmów z oryginalnej trylogii, jak i nieco późniejszych historii wydawanych prze Dark Horse. Read the rest of this entry »

Tags: , , , ,

Posted in Obrazki i chmurki | No Comments »

Stracharze w delegacji

Sierpień 15th, 2016 by Shadow

Jakkolwiek by to miało zabrzmieć, szósty tom „Kronik Wardstone” wprowadza do fabuły wymiar globalny. Okazuje się, że walka z siłami mroku nie ogranicza się wyłącznie do Hrabstwa – pojedynek toczy się też w innych zakątkach globu, a pomoc stracharzy jest nieodzowna.

Starcie demonów to już szósty tom Kronik Wardstone, fantasy przeznaczonej przede wszystkim na młodych czytelników fantastyki. Tym samym dotarliśmy niemal do półmetka serii, więc nie dziwi fakt, że wydarzenia nabierają coraz szybszego tempa, a jednocześnie stają się jeszcze bardziej dramatyczne. Konstrukcja powieści nadal jest prosta, fabuła przebiega liniowo, ale młodemu odbiorcy podczas lektury powinny towarzyszyć coraz większe emocje.

W tym tomie bohaterowie ruszają walczyć ze sługami mroku w daleką drogę: aż do Grecji. Do Hrabstwa powraca matka Toma i zbiera koalicję, której zadaniem ma być pokonanie złowieszczej bogini Ordyny i jej nieprzeliczonych sług. W ten sposób nietypowa armia – w skład której wchodzą odwieczni wrogowie, czyli stracharze i wiedźmy – wyrusza do odległej Grecji, by tam osłabić potęgę Złego. Niestety niewiele idzie zgodnie z ich planem. Read the rest of this entry »

Tags: , , , , , ,

Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | 1 Comment »

Fantasy nie w pełni dorosłe

Sierpień 12th, 2016 by Shadow

„Z mgły zrodzony” jest powieścią stojącą okrakiem między młodzieżową a dorosłą fantasy. Jeśli ktoś stoi na stanowisku, że fabuły w fantastyce zaczynają być tworzone przede wszystkim pod młodego czytelnika, to ta książka daje mu do ręki niezły argument.

Brandon Sanderson należy obecnie do najjaśniej świecących gwiazd wśród pisarzy fantasy. Jednakże lektura jego starszej powieści – napisanej w 2006 roku książki Z mgły zrodzony – pozostawia pewien niedosyt. Podział w literaturze fantasy (i nie tylko w niej) na utwory dla młodzieży i dla dorosłych coraz bardziej się zaciera. Otwierająca cykl Ostatnie imperium powieść nosi wiele znamion lektury przeznaczonej dla nastoletniego czytelnika, a przy tym rzadko jest w takim kontekście wymieniana czy rozpatrywana.

W tej powieści Sanderson wprowadza czytelnika w świat, który jest rządzony przez nieśmiertelnego władcę: Ostatniego Imperatora. To kraina rządząca twardą ręką, gdzie podziały społeczne są wyraziste, a nadzieja na ich przełamanie wątła. Zmienia się to za sprawą niewielkiej grupki bohaterów, którzy wywodzą się z przestępczego półświatka. Z mgły zrodzony dość szybko okazuje się wariacją na temat klasycznej opowieści łotrzykowskiej, gdzie grupa dobranych specjalistów chce dokonać nieosiągalnego. A że celem jest obalenie imperium i pokonanie władcy wymykającego się śmierci? To tylko detale ubarwiające kontekst fabularny. Tym bardziej, że w ekipie mają typowego geniusza, w którego inteligencję przychodzi czytelnikowi wierzyć bez zastrzeżeń, bo Sanderson po prostu tak postanowił. Kropka. Read the rest of this entry »

Tags: , , , , ,

Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | 2 Comments »

Przetrwanie usprawiedliwia?

Sierpień 7th, 2016 by Shadow

„Prawo do użycia broni” wyróżnia się na tle serii „Uniwersum Metro 2033” realizmem i liczbą detali. To oczywiście nadal dość umowna wizja postapokalipsy, ale jednocześnie nie ma się wrażenia, że wszystkie pomysły autora zostały wyssane z palca.

Dmitry Glukhovsky narzuca dość luźne ramy dla powieści pisanych przez różnych autorów w realiach Uniwersum Metro 2033, ale jednak większość z nich jest wzorowana właśnie na debiutanckiej powieści Rosjanina: są nastawione na akcję i pokazanie zagrożeń tkwiących w postapokaliptycznym świecie. Czasem jednak pojawia się książka, która nie tyle przełamuje stereotypy, co dodaje do tej mieszanki coś więcej; albo też wyróżnia się dopracowaniem i zwróceniem uwagi na elementy w innych tekstach pomijane.

Na pierwszy rzut oka powieść Denisa Szabałowa jest typowym przedstawicielem Uniwersum Metro 2033. Opowiada ona historię ludzi z niewielkiego miasteczka, którzy przed zagładą atomową skryli się w schronie. Po latach muszą borykać się z promieniowaniem i mutantami, ale i innymi ludźmi oraz brakami w zapasach. To wszystko widzieliśmy już w licznych powieściach osadzonych w tym świecie i na tej warstwie nie należy spodziewać się niespodzianek. Read the rest of this entry »

Tags: , , , , ,

Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »

Jessica Jones: Alias – recenzja

Sierpień 4th, 2016 by Shadow

Zanim Jessica Jones zagościła w naszych telewizorach za sprawą świetnego serialu platformy Netflix, jej losy można było śledzić w równie udanych komiksach.

Na początku naszego stulecia Marvel zdecydował się na stworzenie imprintu MAX, w którym miały być wydawane komiksy przeznaczone dla dorosłych. Pierwszą historią wydaną w jego ramach był Alias – nietuzinkowa opowieść o Jessice Jones, byłej superbohaterce w kostiumie, a obecnie prywatnej detektyw.

Postać ta zyskała ostatnio sławę dzięki serialowi platformy Netflix, który zresztą jest adaptacją historii stworzonej przez Briana Michaela Bendisa. Jednakże w otwierającym serię tomie Jessica Jones: Alias próżno szukać osi fabularnej znanej z produkcji z Krysten Ritter w tytułowej roli – historia związku bohaterki i Purple Mana pojawi się dopiero w ostatnim tomie serii. Nie oznacza to, że widzowie nie odnajdą tu scen kojarzonych z serialu, aczkolwiek będą to przede wszystkim poboczne wątki i mniej istotne fabularnie fragmenty.

Cała recenzja jest dostępna na portalu NaEKRANIE.pl

Tags: , , , , , , ,

Posted in Obrazki i chmurki | No Comments »

Lipcowe zdobycze

Sierpień 3rd, 2016 by Shadow

Lipiec był dość martwym okresem na rynku wydawniczym (książkowym, bo komiksowy raczej bez zmian), na co złożyły się zarówno letni marazm i pewne problemy rynkowe. Niewiele było więc interesujących nowości, co pozwoliło mi na nadrobienie zaległości i uzupełnienie (przynajmniej częściowo) kolekcji książek Philipa K. Dicka.

W lipcu wszedłem więc w posiadanie siedmiu książek (samej fantastyki) oraz pięciu komiksów (jednego w wersji elektronicznej, możliwej do pobrania za darmo). Rezultat niespecjalny, ale i tak biblioteczka nieprzeczytanych książek (z komiksami jednak łatwiej) pęka w szwach.

Poniżej tradycyjne omówienie nowozdobytych pozycji:

zdob_dick

Read the rest of this entry »

Tags: ,

Posted in Bez kategorii, Raport czytelniczy | No Comments »

Michael Crummey, Rzeka złodziei

Lipiec 31st, 2016 by Shadow

Rzeka złodziei to nastrojowa wizja konfrontacji białych osadników z ostatnimi pierwotnymi mieszkańcami Nowej Fundlandii.

Książki kanadyjskiego pisarza i poety Michaela Crummeya są obecne na naszym rynku już od kilku lat, ale dopiero teraz została u nas wydana jego debiutancka powieść pod tytułem Rzeka złodziei. Uprzedzając nieco fakty: czytelnik znający jego późniejszą twórczość nie powinien poczuć się zaskoczony podczas lektury.

Fabuła powieści koncentruje się na wydarzeniach, które miały miejsce w drugiej dekadzie XIX wieku na Nowej Fundlandii – miejscu urodzin autora, w którym osadza akcję wszystkich swoich powieści. Rzeka złodziei koncentruje się na kontaktach białych osadników z autochtonami: niewielkim plemieniem Beothuków, zwanych Czerwonymi Indianami z racji barwienia skóry ochrą. W tym momencie historii plemię to jest już na wymarciu, a władze kolonizatorów próbują nawiązać z nimi pokojową relację, co niekoniecznie odpowiada białym traperom i innym osadnikom.

Cała recenzja dostępna jest na portalu NaEKRANIE.pl

Tags: , , , ,

Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | 5 Comments »

U krańca cywilizacji ludzi

Lipiec 29th, 2016 by Shadow

„Przedrzeźniacz” powiela motywy z wcześniejszych antyutopii, ale niespecjalnie wnosi do tematu coś innowacyjnego.

Wizja świata przyszłości, w której wszelkie ważne funkcje przejęły roboty, a ludzkość została sprowadzona do roli pogrążonego w marazmie grona samotników prędzej czy później skazanego na wymarcie, nie jest nowa. W napisanym w 1980 roku Przedrzeźniaczu również nie były one innowacyjne. Także w wymiarze ideologicznym powieść Waltera Tevisa czerpie z wcześniejszych twórców: widoczne są echa prozy George’a Orwella czy Aldousa Huxleya.

Bo czymże może zachwycić wizja przyszłości, w której ludzie nie potrafią czytać, są ogłupieni przez dozowane medykamenty, a kontrolę nad nimi sprawują roboty zapewniające wszelkie potrzeby? Konwencja oczywiście wymaga, by pojawiły się osoby próbujące obalić system. Nieprzekonująca jest jednak wizja, że stanie się to za sprawą odzyskania umiejętności czytania i oglądania niemych filmów. Równie niedookreślona (chociaż ciekawa z perspektywy całej powieści) jest rola robota, który pragnie zakończyć swoje życie. Stanowi on poniekąd spiritus movens całej fabuły, ale w tej kwestii należy po prostu uwierzyć autorowi. Read the rest of this entry »

Tags: , , , ,

Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »

Szybki przegląd serialowy #3: (prawie) same ekranizacje komiksowe

Lipiec 27th, 2016 by Shadow

seriale

Dawno nie pisałem o serialach… co nie znaczy, że ich cały czas nie oglądam. Chociaż tempo mam zróżnicowane i są tygodnie, w których oglądam seryjnie, ale są też takie, w których nawet jednego odcinka nie odpalę.

Założyłem sobie, że w szybkim przeglądzie serialowym będę wrzucał krótkie omówienia cały sezonów (jeśli coś szybko przerywałem, to opisałem w tym wpisie). Ujawniło to jedną z wad mojego oglądania seriali – rzadko kiedy starcza mi zapału, żeby obejrzeć cały sezon za jednym zamachem i robię sobie przerwę w połowie.

Gdy to połączyć z drugą przypadłością, czyli tendencją do „sprawdzania” kolejnych seriali, to wychodzi na to, że mam mnóstwo rozpoczętych rzeczy, ale niewiele potrafię dociągnąć do końca w krótkim okresie. Nie potrafię też na bieżąco oglądać – muszę jednak mieć przynajmniej kilka odcinków, żeby wejść w rytm. Co tydzień tylko potrafiłem oglądać Grę o tron (i regularnie o niej pisać). Tak więc obecnie, oprócz wymienionych poniżej, mam zaczęte sezony następujących produkcji (jeśli czegoś nie zapomniałem): Banshee, Preacher, Outcast: Opętanie, Person of Interest, The Wire, Into the Badlands, The Man in the High Castle i The Expanse. A jeszcze są seriale, które skończyłem jakiś czas temu na którymś tam sezonie i cały czas planuję do nich wrócić… I coś czuję, że zanim skończę oglądać któryś z nich, to rozpocznę z pięć kolejnych.

Po tym przydługim wstępie, który chyba pełni rolę autousprawiedliwienia, pora na krótkie podsumowanie. Będzie m.in. o Daredevilu, Jessice Jones, Arrow, Luciferze… tak, dominują ekranizacje komiksów, chociaż pojawi się też jeden rodzynek. Read the rest of this entry »

Tags: , , , , , , ,

Posted in Ruchome obrazki | 15 Comments »

Krzyk rozgoryczonego Rosjanina

Lipiec 25th, 2016 by Shadow

Trzeci tom serii „Metro” Dmitra Glukhovsky’ego uderza w tony, które nie były obecne w pierwszej części. Efektem jest najlepsza część cyklu, chociaż fani typowej postapokaliptycznej prozy spod znaku „Metro 2033” będą zapewne rozczarowani.

Dmitry Glukhovsky zaczął pisać pierwszą powieść jeszcze jako nastolatek. Projekt Metro, początkowo wrzucany w sieć, osiągnął duży sukces i po dziesięciu latach został wzbogacony o trzeci tom – nie licząc oczywiście kilkudziesięciu powieści napisanych w tych realiach przez innych autorów. Przez ten czas zmienił się autor, zmienił się też świat powieści.

Metro 2033, debiutancka powieść Glukhovsky’ego, to dość banalna opowieść w realiach postapokaliptycznych. Resztki ludzkości przeżyły w moskiewskim metrze i po kilkunastu latach egzystencji wykształciły nowe, ale wzorowane na starych (komuniści, faszyści, związki handlowe), systemy społeczne. W tych realiach toczy się wybitnie przygodowa, liniowa fabuła, w której kluczowe jest prezentowanie kolejnych aspektów świata przedstawionego i nasyłanie na bohatera nowych zagrożeń. Pewne modyfikacje w tym schemacie były widoczne w Metrze 2034, ale dopiero trzecia odsłona serii przyniosła znaczące zmiany w rozłożeniu akcentów. Należy przy tym zaznaczyć, że seria nie jest cyklem ściśle powiązanych powieści. Sam autor przyznaje, że w każdej kolejnej książce wykorzystywał te elementy, które akurat mu odpowiadały. Stąd też pojawiają się pewne niespójności, jak choćby w Metrze 2035 brak mutantów i zmiana charakteru niektórych stowarzyszeń i formacji obecnych w cyklu od początku. Read the rest of this entry »

Tags: , , , , ,

Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »

Jonah Hex: Oblicze pełne gniewu

Lipiec 23rd, 2016 by Shadow

Komiks o losach bezwzględnego rewolwerowca i łowcy nagród Jonaha Hexa rozczarowuje monotonią opisywanych wydarzeń.

Jonah Hex dał się poznać w naszym kraju przede wszystkim za sprawą mocno przeciętnego – oględnie to ujmując – filmu z gwiazdorską obsadą. Wydanie pierwszego albumu z tą postacią odpowiada na pytanie, czy Josh Brolin, John Malkovich, Megan Fox i Michael Fassbender odstawili fuszerkę, czy też komiksowy pierwowzór nie dostarczył solidnego materiału. Niestety, z pewną rezerwą, można postawić na to drugie, a przynajmniej taki wniosek nasuwa się po zapoznaniu się z zeszytem Jonah Hex: Oblicze pełne gniewu. Z zastrzeżeniem, że fabuła filmu ma niewiele wspólnego – poza główną postacią – z tym akurat komiksem.

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że losy Hexa to samograj. Co prawda historia okaleczonego mściciela na Dzikim Zachodzie, który bezlitośnie ściga przestępców, nie należy do zbyt oryginalnych, ale i tak można ją bardzo dobrze ograć. Tymczasem to, co powinno być najsilniejszą stroną komiksu, staje się jego piętą achillesową.

Całość recenzji do przeczytania na portalu NaEKRANIE.pl

Tags: , , , , , ,

Posted in Obrazki i chmurki | No Comments »

Nowe, niebezpieczne smaki

Lipiec 21st, 2016 by Shadow

Kolejne przygody sympatycznego agenta-cybopaty nie zaskakują, ale dzięki kilku nowym elementom znów zaczynają bawić.

W trzecim tomie serii Johna Laymana i Roba Guillory’ego wyczuwalne było już pewne zmęczenie materiału. Większość wątków wybrzmiała, postaci stały się przewidywalne, a fabuła zaczynała się zapętlać. Konieczne były zmiany i twórcy ich dokonali: może nieszczególnie dużych (a miejscami wręcz kosmetycznych), ale sprawiły, że znowu lektura zaczyna przynosić sporo radości. Nadal jednak siła komiksu tkwi w pojedynczych scenach i kadrach, a nie w całościowo rozpatrywanej fabule.

Flambirowanie tradycyjnie składa się z kilku odrębnych opowieści, każda przedstawiająca inne, zakręcone przygody agenta-cybopaty Tony’ego Chu oraz jego przyjaciół. Na przykład w jednej z nich zmierzy się osobą potrafiącą za pomocą jedzenia stymulować zachowania innych, a w innej wyjaśni spisek wymierzony w NASA. Ponadto w każdej z historii zawarte są elementy, które dodają cegiełkę do głównej osi fabularnej. Kontynuowany jest więc wątek napisów na niebie, pojawia się enigmatyczny wampir, a przede wszystkim wreszcie zaczynamy mieć solidne wejrzenie w działania i plany dawnego partnera Chu. Read the rest of this entry »

Tags: , , , , , ,

Posted in Obrazki i chmurki | No Comments »

Raport czytelniczy 06/2016

Lipiec 19th, 2016 by Shadow

Czerwiec w dużej mierze upłynął mi wyjazdowo, co nie sprzyjało czytaniu. O ile jeszcze na działce poświęciłem książkom nieco czasu, to już na przykład wyprawa w Tatry – choć bardzo udana – czytelniczo okazała się porażką. Gdy dodać do tego oglądanie meczy Euro 2016 i normalną rekreację przy ładnej pogodzie, to czas wolny poświęcony na czytanie znacząco się skurczył. Choć pewnie, gdyby mi się chciało, to bym przeczytał nieco więcej… ale chyba nie miałem w tym miesiącu specjalnego parcia na lekturę.

Efektem moich bojów z literaturą i komisami w czerwcu jest przeczytanych sześć książek oraz cztery albumy. Lektury były dość zróżnicowane, choć przeważa fantastyka wszelakiej maści, ale znalazła się jednak także powieść historyczna. W komiksach jest jeszcze większe zróżnicowanie.

Generalnie większość lektur była satysfakcjonująca, dwie-trzy może nawet wybitne, ale trafiały się także rozczarowania; chociaż ewidentnych wtop nie było.

Read the rest of this entry »

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Tags: , , , , , , , , , , , ,

Posted in Raport czytelniczy | No Comments »

« Poprzednie wpisy

Archiwum




© 2016 Ględzenie Shadowa Design by Arcsin Web Templates