Blog nie tylko literacki

Raport czytelniczy 08/2010

September 2nd, 2010 by Shadow

Sierpień był miesiącem, w którym sporo się wydarzyło. Na głowie miałem sporo obowiązków, byłem w Hiszpanii i na Triconie w Cieszynie, a do tego jeszcze miałem dylematy dotyczące kariery zawodowej – nic więc dziwnego, że nie miałem głowy i czasu na czytanie (na inne rzeczy też, stąd też brak aktualizacji na blogu). W rezultacie osiągnąłem wynik najgorszy od kiedy rozpocząłem spisywanie raportów czytelniczych; przypuszczam, że można to pociągnąć znacznie dalej – nie przypominam sobie bowiem miesiąca, w którym przeczytałbym tylko dwie książki. Na usprawiedliwienie powiem tylko, że każda z nich miała pewnie około miliona znaków, więc zamiast nich mógłbym przeczytać pewnie sześć czy siedem książek w wydaniu Fabryki Słów (czy ostatnio Runy)… ale nie chciałbym, bo obie dostarczyły naprawdę niezłych przeżyć czytelniczych, choć nie są do siebie ani trochę podobne. Nie przeciągając, oto lista:
Read the rest of this entry »

Tags: ,

Posted in Raport czytelniczy | 1 Comment »

Fantasy&Science Fiction, wiosna 2010

August 25th, 2010 by Shadow

Na drugi numer polskiej edycji Fantasy & Science Fiction przyszło czekać długo. Chociaż numer jest sygnowany jako wiosenny, to zanim pismo trafiło do sprzedaży, lato miało już swój najlepszy okres za sobą. Należy mieć jedynie nadzieję, że nie wejdzie to redakcji w nawyk, gdyż do tej pory więcej mówi się o oczekiwaniu na kolejny (do niedawna: pierwszy) numer, a nie o zawartości pisma. Szkoda, bo – podobnie jak w przypadku zimowego numeru – pod okładką (w tym przypadku świetną grafiką Raphaela Lacoste’a oryginalnie zdobiącą książkę Paolo Bacigalupiego The Windup Girl) kryje się wartościowa zawartość.
Opowiadania z wiosennego numeru pisma zdają się być dobierane według nieco innego klucza, niż w przypadku zimowego. Odnieść można wrażenie, że więcej utworów jest nastawionych na akcję; może nie sensacyjnych (chociaż Sztuka alchemii Teda Kosmatki ma zadatki na niezły thriller z korporacyjno-przemysłową intrygą w tle), ale mniej stawiających na przeżycia wewnętrzne bohaterów i ich relacje z otoczeniem, a bardziej na opis wydarzeń. Jest to o tyle zaskakujące, że Konrad Walewski raczej nie jest znany z uwielbienia dla tego rodzaju tekstów; może dlatego właśnie moim zdaniem poziom opublikowanych opowiadań jest dosyć nierówny, a najsłabiej (za wyjątkiem przywoływanego wcześniej Kosmatki, choć i jego tekst jest moim zdaniem najsłabszym do tej pory opublikowanym w Polsce – rozpoczynający się nieźle i mający zupełnie zepsutą końcówkę) wypadają opowiadania „akcyjne”. Read the rest of this entry »

Tags: , ,

Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »

Niezwykła farma w zwyczajnej otoczce

August 12th, 2010 by Shadow

Tad Williams znany jest przede wszystkim z opasłych, wielotomowych sag fantastycznych (chociaż w jego dorobku są też pojedyncze powieści), w których może dać wyraz swojej wyobraźni, a także powoli i pieczołowicie kreować świat przedstawiony, bohaterów, fabułę. Tym razem jednak daje nam się poznać z innej strony; razem z żoną napisał powieść dla młodszego czytelnika pod tytułem Smoki ze Zwyczajnej Farmy. Po ich lekturze można zaryzykować tezę, iż autor jednak lepiej czuje się w konwencji, w której nie podlega ograniczeniom formy czy objętości.
Nie trzeba być geniuszem, by dojść do wniosku, że jeżeli coś nosi w nazwie słowo „zwykłe” czy „zwyczajne”, to normalne być nie może: takich zabiegów wszak w fantastyce (i nie tylko) było sporo. Nic więc dziwnego, że czytelnikowi na samo brzmienie nazwy Zwyczajna Farma zapala się ostrzegawcze światło… Mamy oto parę głównych bohaterów powieści (co zresztą jest również zgodne z wymogami konwencji), Tylera i Lucindę. Dwójka dzieci spodziewa się najgorszego po wizycie na farmie dalekiego i nieznanego krewnego. Rzeczywistość po przyjeździe je zaskakuje: na farmie każda osoba to oddzielna historia, a zamiast świń i krów, ludzie zajmują się smokami i jednorożcami. U Tylera i Lucindy miesza się strach z fascynacją… a także frustracją, gdyż największe tajemnice farmy są przed nimi ukrywane i do wszystkiego muszą dojść sami. Read the rest of this entry »

Tags: , , ,

Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »

Raport czytelniczy 07/2010

August 8th, 2010 by Shadow

W lipcu znowu się odkułem czytelniczo, głównie za sprawą pobytu na działce oraz kilku dni bez towarzystwa wieczorem. Nie przeszkodziła mi w tym nawet końcówka mistrzostw świata w piłce nożnej, mistrzostwa Europy w lekkiej atletyce oraz Avangarda, którą w zasadzie spędziłem głównie w knajpie, na punktach programu pojawiając się sporadycznie. Zresztą co to za konwent w miejscu zamieszkania? Traci się połowę frajdy!
Wracając do książek – w zeszłym miesiącu przeczytałem w sumie dziewięć tytułów. Tym razem nie trzymałem się ściśle planów wyznaczonych w zeszłym miesiącu i na liście lipcowych lektur pojawiło się kilka tytułów niespodziewanych. Książki Andersona i Miéville’a przeczytałem dosyć przypadkowo – akurat tylko te tytuły miałem pod ręką wybierając się na działkę. Twardoch trafił w moje ręce zupełnie przypadkiem, ale aż wstyd było nie skorzystać z okazji. Natomiast Pratchett… w zasadzie powinien być na zeszło miesięcznej liście, ale zapomniałem go wpisać. I to tyle wprowadzenia, poniżej lista lektur.
Read the rest of this entry »

Tags: ,

Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »

Tak rożni, tak podobni: zrodzeni z romantyzmu

August 6th, 2010 by Shadow

Niedawno obchodziliśmy 600-lecie bitwy pod Grunwaldem. Z tej okazji na rynek trafiło wiele projektów mających na celu uczczenie rocznicy… lub też wykorzystanie szansy marketingowej, jaką dawała rocznica ostatniej wielkiej bitwy średniowiecza. Do pierwszej z wymienionych grup należy między innymi powieść Szczepana Twardocha Wieczny Grunwald. Książka wydana przez Narodowe Centrum Kultury to kolejny projekt (po Burzy Macieja Parowskiego i Wallenrodzie Marcina Wolskiego) mający na celu połączenie (pop)kultury z dyskursem na temat naszej historii.
Cechą charakterystyczną serii „Zwrotnice czasu” jest przedstawienie alternatywnej historii Polski. Do tej pory autorzy skupiali się na wskazaniu jednego punktu zwrotnego, dzięki któremu losy świata potoczyły się inaczej; a następnie przedstawienie jego konsekwencji. Na tym tle powieść Twardocha wyróżnia się znacząco. Pochodzący ze Śląska autor nie tworzy alternatywnych dziejów bitwy pod Grunwaldem; bierze to wydarzenie i czyni z niego symbol, który przewija się przez wieki i alternatywne rzeczywistości. Wieczny Grunwald, Ewiger Tannenberg: przetaczające się przez eony starcie dwóch narodów, dwóch kultur, dwóch idei. Jego przejawy można dostrzec w codziennym życiu, w monumentalnych starciach, w politycznym dialogu. Walka to pozornie nieprzejednana, bez możliwości kompromisu. Obie strony patrzą na siebie wrogo zza zasieków, nie ma szansy na porozumienie. Read the rest of this entry »

Tags: , ,

Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »

Sierpniowe zgadywanki

August 4th, 2010 by Shadow

W sierpniowych zgadywankach na Katedrze do przeczytania jest sześć zgadywanek oraz cztery weryfikacje - jest więc co czytać. Tym razem mój wkład jest dosyć znaczący, bo mojego autorstwa są odpowiednio jeden i trzy teksty, które zamieszczam poniżej: Read the rest of this entry »

Tags: , , , , , , , ,

Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | No Comments »

Lipcowe zdobycze

August 2nd, 2010 by Shadow

W lipcu znów pozwoliłem sobie zaszaleć zakupowo i moja biblioteczka znacząco się powiększyła. Do rekordowych osiągnięć co prawda jeszcze sporo brakuje, ale i tak jest nieźle. Na dwanaście książek składa się uzupełnienie kolekcji Lema (znowu mi się zaległości porobiły – swoją drogą wypadałoby zacząć czytać te książki), antykwaryczne zakupy konwentowe (i jeden z allegro) oraz kilka innych książek, które trafiły w moje posiadanie w różnych okolicznościach (na przykład powieść Andersona była dodawana do Nowej Fantastyki). Co ciekawe w lipcu trafiła do mnie tylko jedna książka do recenzji; gdyby więc był to bardziej „normalny” miesiąc, lista zdobyczy byłaby jeszcze bardziej okazała. Read the rest of this entry »

Tags:

Posted in Raport czytelniczy | No Comments »

Bezzębni predatorzy

July 31st, 2010 by Shadow

Film Predator z 1987 roku z Arnoldem Schwarzenegerem był sporym hitem, a jego późniejsza o trzy lata kontynuacja z Dannym Glovererem również była całkiem udana. Potem na dobrych świat zapomniał o predatorach, by następnie skonfrontować je z Obcymi w dwóch częściach odmóżdżającej rąbanki. Temat jest chwytliwy i najwyraźniej podoba się nawet w wersji AvP, więc nic dziwnego, że powstają kolejne filmy – na ekrany kin trafił niedawno Predators w reżyserii Nimróda Antala.

Akcja filmu rozpoczyna się od zrzucenia grupy osób na spadochronach – żadna z postaci nie pamięta skąd się wzięła, ale łączy je w zasadzie jedno – każdy posiada jakieś umiejętności lub wiedzę przydatną w walce i przetrwaniu. Niemniej powód, dla którego znaleźli się w obcej dżungli, jest nieznany. Wkrótce jednak bohaterowie odkrywają to, co widz wie od samego początku: znajdują się na obcej planecie i są zwierzyną dla bardzo groźnych, niewidzialnych łowców. Później fabuła przebiega według utartego schematu – ucieczki, pojedynki, zasadzki aż do finałowego starcia. Read the rest of this entry »

Tags: ,

Posted in Ruchome obrazki | 4 Comments »

Dać się wymazać i napisać na nowo

July 28th, 2010 by Shadow

Palimpsest:
starożytny lub średniowieczny rękopis
pisany na pergaminie,
z którego wytarto tekst pierwotny.

Catherynne M. Valente w zeszłym roku dała się poznać polskiemu czytelnikowi dzięki dwóm tomom Opowieści sieroty wydanych w serii Uczta Wyobraźni przez Wydawnictwo Mag. Teraz, po kilku miesiącach przerwy, na półki księgarń trafia jej nowa książka pod tytułem Palimpsest, będąca rozwinięciem opowiadania opublikowanego w antologii Paper Cities; powieść jakże odmienna od wcześniejszych publikacji amerykańskiej autorki, ale równie, a może nawet bardziej, udana.
Nie każdemu dane jest znaleźć się w tytułowym Palimpseście; dostęp do miasta jest możliwy tylko nielicznym. Przenieść się do niego można wyłącznie na skutek aktu miłosnego z osobą, która już Palimpsest odwiedziła. Postaci takie naznaczone zostają znamieniem, tatuażem z rysunkiem ulic wyobrażonego miasta. Wizyta w nim jest krótka, tak jak krótka jest aktywnie spędzona letnia noc. Gdy pierwszy raz trafia się do Palimpsestu, los postaci zostaje powiązany z życiami trzech innych osób; mogą się ze sobą nigdy nie spotkać – czy to w Palimpseście, czy to w realnym świecie – ale ich przeznaczenie pozostaje splecione na zawsze, a odczuwanie doznań i przeżyć jest wspólne. Read the rest of this entry »

Tags: , ,

Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | 2 Comments »

Space opera z niewielkim dodatkiem

July 24th, 2010 by Shadow

Brygady duchów stanowią drugi tom cyklu Johna Scalziego, chociaż nie są bezpośrednią kontynuacją Wojny starego człowieka. Realia zostały zachowane, również niektóre postaci pojawiają się na kartach obu powieści; Jane Sagan staje się wręcz jedną z głównych bohaterek. Mimo tych zbieżności, drugą powieść Scalziego można czytać jako pozycję samodzielną, gdyż opowiada odrębną historię, do której śledzenia nie są potrzebne informacje z wcześniejszej części. Gdy zachodzi taka potrzeba, autor wyjaśnia nieznane czytelnikowi realia czy wydarzenia.

Podobnie jak poprzednia część, tak i Brygady duchów utrzymane są w duchu space opery ze szczyptą tego, co czytelnik miał dane poznać na przykład podczas lektury Kawalerii kosmosu Roberta A. Heinleina, czyli szkolenia rekruta od podstaw, a następnie śledzenia jego losów podczas kolejnych misji w kosmosie. Schemat ten zresztą jest całkiem popularny w militarnej fantastyce i być może wcale nie powinienem w tym przypadku przywoływać w pierwszej kolejności powieści Heinleina; wszakże, w odróżnieniu od Scalziego i wielu innych twórców space oper i batalistycznej sf, autor Władcy marionetek oprócz wojskowej fabuły stara się wpleść znacznie poważniejsze i refleksyjne wątki. Po Scalzim czytelnik nie powinien się tego spodziewać. Jego twórczość nastawiona jest przede wszystkim na rozrywkę, a wszystko co ponad to, jeśli w ogóle się pojawia, jest niewiele znaczącym dodatkiem; być może ukłonem w stosunku do bardziej wymagających czytelników. Nie ma jednak powodów do żalu; autor w tym, co robi, jest całkiem biegły. Czasem lepiej nie kombinować ponad potrzebę, bo próby dodania drugiego dna czy kolejnego wymiaru powieści mogą się odbić negatywnie na całości. Read the rest of this entry »

Tags: , , ,

Posted in Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | 2 Comments »

« Previous Entries


Pages

Kategorie

Fora

Pisarze o sobie

Strony

Znajomi piszą

Archiwum




© 2010 Ględzenie Shadowa Design by Arcsin Web Templates