Gra o tron subiektywnym okiem (s07e01)

Po dłuższej niż zwykle przerwie doczekaliśmy się premiery nowego, już siódmego sezonu „Gry o tron”. Tym razem czeka nas wyprawa w nieznane, bo serial w zasadzie w każdym wątku wyprzedził fabułę z książek. Na razie jest jednak dość spokojnie.

Gra o tron, mimo że ma swoje wady, czasem się wlecze, a czasem irytuje skrótami, ma jednak coś takiego w sobie, że oglądam na bieżąco – co w przypadku innych produkcji się nie zdarza. Teraz dodatkowym czynnikiem mobilizującym jest fakt, że fabuła produkcji HBO przegoniła książki. Pewnie, wolałbym przeczytać najpierw Winds of Winter, ale z braku laku może być serial. Przedostatni sezon będzie miał mniej odcinków, ale akcji ma nie zabraknąć.
Jednak w pierwszym odcinku z tym ostatnim jest dość kiepsko. Epizod to w zasadzie typowa rozbiegówka mająca na celu przypomnienie postaci i położenie podwalin pod fabułę całego sezonu. Słusznie, ale nie trzeba daleko sięgać pamięcią, by sobie przypomnieć, że takie zawiązania potrafiły zająć i pół sezonu.

Czytaj dalej

Opublikowano Ruchome obrazki | Otagowano , , | Skomentuj

Bajka na końcu świata #01: Ostatni ogród

Postapokaliptyczna opowieść dla dzieci? Tak, jest to możliwe, co udowadnia Marcin Podolec w komiksie Bajka na końcu świata.

Polski komiksiarz Marcin Podolec tym razem prezentuje się w historii przeznaczonej przede wszystkim dla młodszych czytelników. Bajka na końcu świata jest opowieścią o dziewczynce Wiktorii i jej psie, Bajce. Razem przemierzają świat i w kilku krótkich historiach przeżywają różne przygody: uciekają przed groźnymi odgłosami, napotykają przedziwny latawiec zmieniający kształty, czy trafiają do oazy zieleni pośród zniszczonego świata.

Rzecz jasna motyw postapokaliptyczny w Ostatnim ogrodzie nie jest mocno wyeksponowany: fani Mad Maxa, szalejących mutantów czy podziemnych schronów nie znajdą tutaj wiele dla siebie. W zamian Podolec serwuje puste krajobrazy pozbawione zieleni, podkreśla samotność bohaterów w wielkim świecie i chęć odnalezienia rodziców Wiktorii. Jednocześnie pojawiają się także promyki nadziei – choćby w postaci tytułowego ostatniego ogrodu i przesympatycznego młodego tapira roznoszącego sadzonki.

Cała recenzja dostępna w naEKRANIE.pl

Opublikowano Obrazki i chmurki | Otagowano , , , , , , , | Skomentuj

Czerwcowe zdobycze

W czerwcu wydawcy niespecjalnie szaleli, ale coś tam można było wyszukać albo dostać do recenzji. Mój rezultat to sześć komiksów i osiem książek, dość zróżnicowanych tematycznie. Znalazło się miejsce dla klasyki SF, sensacji, polskiego science fiction czy książki, która zgarnęła Pulitzera. Jest też kryminał, książka dla dzieci (małych i dużych) oraz steampunk.

W komiksach też różnorodnie: jest sensacyjna opowieść superbohaterska, trochę trykociarzy, postapo dla dzieci, groza czy albumy pokazujące mroczniejsze oblicze Stanów Zjednoczonych.

A oto pełna lista: Czytaj dalej

Opublikowano Raport czytelniczy | Otagowano , | 10 komentarzy

Wounded. Skradzione lata

Westerny nieodmiennie cieszą się dużą popularnością, także w komiksie. Jak wypada utrzymany w tej konwencji album.

Farma na amerykańskim pustkowiu, ojciec uczący syna strzelać z rewolweru, samotny jeździec proszący o wodę dla konia, spojrzenia zwiastujące nadejście nieubłaganego przeznaczenia… Z pewnością widzieliście tę scenę, w różnych wariantach, już wielokrotnie – przynajmniej jeśli jesteście fanami westernów. W komiksie Mikołaja Spionka podobnych nawiązań – by nie powiedzieć kalek – zobaczycie wiele.

Teoretycznie nie powinno w tym być nic złego, wszak westernowa konwencja opiera się na wzorcach wypracowanych już dziesiątki lat wcześniej. A jednak w tej historii mściciela likwidującego kolejne osoby znajdujące się na jego prywatnej liście brakuje napięcia, podkreślenia emocji i uwypuklenia motywów. Być może przyjdzie na to jeszcze pora w serii, ale na razie postać głównego bohatera nie budzi większych emocji – ani pozytywnych, ani negatywnych.

Cała recenzja dostępna w naEKRANIE.pl

Opublikowano Obrazki i chmurki | Otagowano , , , , , , | Skomentuj

Quo vadis, Jarosław?

Długo wyczekiwana powieść Jarosława Grzędowicza nie spełnia oczekiwań. Jest w niej trochę interesujących elementów, ale zabrakło przewodniego wątku, który scaliłby całą narrację. Jednym słowem: rozczarowanie.

Jarosław Grzędowicz, jeden z bardziej cenionych polskich pisarzy fantastyki, długo kazał czekać na nową powieść – wszak od premiery czwartego tomu Pana Lodowego Ogrodu minęły ponad cztery lata. Ale oto jest Hel 3, powieść science fiction dziejąca się w nieodległej przyszłości i tematycznie poruszająca się w obszarach do tej pory rzadko wykorzystywanych przez tego autora. Miało być pięknie, wyszło nieszczególnie.

Najnowsza powieść Grzędowicza cierpi przynajmniej na kilka wad, z których najpoważniejszą jest ta, że chyba nawet sam autor niespecjalnie wiedział, o czym chce napisać. W efekcie całość to miotanie się między konwencjami i wątkami, wady konstrukcyjne i brak wyrazistego celu, do którego zmierza opowieść – czego najlepszym podsumowaniem jest finał, istny królik z kapelusza, którego jedynym celem jest chyba wyłącznie zapewnienie sobie furtki do ewentualnej kontynuacji. Czytaj dalej

Opublikowano Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | Otagowano , , , , | 1 komentarz

Bękarty z Południa #03: Powrót do domu

Kolejna część Bękartów z Południa to nadal mocna historia, chociaż jakby pozbawiona iskry, która cechowała wcześniejsze albumy.

W poprzednich dwóch albumach Jasona Aarona i Jasona Latoura poznaliśmy już dobrze mieszkańców hrabstwa Craw, a także bezwzględne zasady, jakie rządzą tym zakątkiem amerykańskiego Południa. Rządzi tam trener Euless Boss – i to dotyczy to nie tylko drużyny futbolu amerykańskiego, ale też pozostałych aspektów życia w hrabstwie.

Historie zawarte w trzecim tomie Bękartów z Południa jedynie uzupełniają ten obraz. Tym razem czytelnik nie otrzymuje dłuższej historii, a swego rodzaju prezentację postaci; często drugoplanowych, pojawiających się gdzieś w tle. Niektóre z tych opowieści są interesujące, inne raczej niespecjalnie potrafią przykuć uwagę.

Cała recenzja dostępna w naEKRANIE.pl

Opublikowano Obrazki i chmurki | Otagowano , , , , , , | Skomentuj

Coś się czai pod Wawelem

„Uniwersum Metro 2033” w polskich realiach w wykonaniu Pawła Majki dostarcza sporo przyjemności.

Dzielnica obiecana Pawła Majki była pierwszą polską powieścią osadzoną w realiach popularnej, postapokaliptycznej franczyzy Uniwersum Metro 2033. Książka pozostawiała otwartą furtkę do kontynuacji, ale na Człowieka obiecanego przyszło czekać czytelnikom ponad dwa lata – ale warto było, bo efekt nie rozczarowuje i mamy do czynienia z powieścią bardziej udaną od poprzedniczki.

Realia świata przedstawionego znamy już zarówno z wcześniejszej powieści, jak i innych tytułów serii. Akcja toczy się w spustoszonym przed laty przez wojnę atomową Krakowie, pełnym mutantów i przedziwnych, niebezpiecznych istot. Resztki ludzkości tworzą różnorodne społeczności, w których panują surowe zasady, a śmierć jest elementem codzienności. Jednakże w tym tomie scenerią nie jest już wyłącznie Nowa Huta, a cały gród Kraka. Na scenie pojawiają się nie tylko postacie znane z Dzielnicy obiecanej, ale też cała grupa nowych bohaterów. Efektem jest rozbita, dwuwątkowo prowadzona fabuła: dopiero z czasem wszystkie nici splatają się w finał. Czytaj dalej

Opublikowano Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | Otagowano , , , , , | Skomentuj

Alcatraz i Bibliotekarze: Piasek Raszida i Kości Skryby

Dwa pierwsze tomy serii Alcatraz i Bibliotekarze pokazują, że Brandon Sanderson świetnie radzi sobie także z pisaniem dla najmłodszych. A może nawet wychodzi mu to lepiej?

Amerykański pisarz fantastyki Brandon Sanderson przyznaje, że pomiędzy powieściami z uniwersum Cosmere lubi zająć głowę czymś innym; odrębnym światem, inną formą, prozą o nieco lżejszym ciężarze gatunkowym. Jednym z takich pobocznych projektów jest seria Alcatraz i Bibliotekarze przeznaczona przede wszystkim dla najmłodszych czytelników. Jednakże i dorośli czytelnicy odnajdą w tej serii sporo zabawnych elementów, które nie pozwolą się nudzić przy lekturze.

Jak do tej pory ukazały się w naszym kraju dwa tomy: Piasek Raszida oraz Kości Skryby. Poznajemy w nich Alcatraza – młodego chłopca, sierotę (to, jak się wydaje, konieczność w tego typu narracjach), który tuła się od jednej do drugiej rodziny zastępczej. Nigdzie nie potrafi na dłużej zagrzać miejsca, bo ma niesamowity talent do psucia wszystkiego, czego się dotknie. Okazuje się jednak, że wcale nie jest fajtłapą… to magiczny dar, typowy dla jego rodziny.

Recenzja pierwotnie ukazała się w naEKRANIE.pl

Opublikowano Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | Otagowano , , , , , , | Skomentuj

Przed wyruszeniem w drogę należy zebrać drużynę

Komiksowe przygody Harley Quinn nie zaskakują szaleństwem; ale dokąd ono doprowadzi fabułę, to już zupełnie inna sprawa.

Trzeci już zbiorczy album przygód bohaterki o niezwykle bladej karnacji w zasadzie nie zaskakuje pod żadnym względem, a jednak nie sposób odmówić mu pewnego uroku. Po raz kolejny czytelnicy otrzymują kilka krótszych przygód (a w zasadzie perypetii) z udziałem Harley Quinn, a także przynajmniej jedną, bardziej rozbudowaną historię.

W tym tomie (a także poprzednich) Harley jest strasznie zabiegana: musi pracować, opiekować się zwierzakami, ratować świat przed przestępczością czy wreszcie oddać się odrobinie relaksu podczas brutalnych zawodów na wrotkach. W efekcie cierpi na tym jej życie osobiste: a nie ma przecież nic gorszego niż przegapić randkę z umięśnionym i romantycznym amantem, w porównaniu z którym nawet Bruce Wayne wypada blado… No dobrze, randka z milionerem z Gotham też jest satysfakcjonująca, ale mimo wszystko z kimś takim nie da się zbudować trwałego związku. Jednym słowem: pora na zmiany. Czytaj dalej

Opublikowano Obrazki i chmurki | Otagowano , , , , | Skomentuj

Thorgal. Louve #07: Nidhogg

Siódmy album o przygodach Louve zamyka pewien rozdział tej opowieści. Otwartym pozostaje pytanie, czy nie czyni tego za późno.

Wydarzenia z wcześniejszych kilku tomów przygód młodej Louve najwyraźniej miały za zadanie położyć podwaliny pod wydarzenia, które przychodzi śledzić czytelnikom w siódmej części zatytułowanej Nidhogg. Tym samym duet Yann i Roman Surżenko doprowadzają w tym komiksie do rozwiązania wielu istotnych wątków… choć nadal pozostaje kilka znaków zapytania.

Historia opowiedziana w tym albumie jest więc bezpośrednią kontynuacją wcześniejszych wątków i nie można jej czytać, a nawet rozpatrywać oddzielnie. Z jednej strony nadal śledzimy więc losy Louve bawiącej się w chowanego z tytułowym potworem; z drugiej powoli zbliża się finał spisku Czarnych Elfów, które chcą zniszczyć Yggdrasil. Nie będzie wielkim spoilerem stwierdzenie, że wszystkie wątki i ścieżki bohaterów przetną się w jednym miejscu, doprowadzając do może nie spektakularnego, ale pod wieloma względami ostatecznego finału.

Cała recenzja dostępna w naEKRANIE.pl

Opublikowano Obrazki i chmurki | Otagowano , , , , , , | Skomentuj

Sejsmiczna fantasy

Intrygujące realia i interesujący bohaterowie sprawiają, że podczas lektury co chwilę coś zaskakuje czytelnika.

N.K. Jemisin nie jest w Polsce autorką nierozpoznawalną, ale dotychczas wydane jej książki nie stały na najwyższym poziomie; mimo pochlebnych opinii płynących z Zachodu. W przypadku Piątej pory roku również sława – przejawiająca się poprzez środowiskowe nagrody i nominacje – ją wyprzedziła publikację w naszym kraju, ale tym razem nie była ona przesadzona. To oryginalna i dobrze napisana fantasy, która przynajmniej w kliku miejscach stara się przełamywać utarte schematy.

Są różne metody tworzenia fantasy: jedni autorzy wychodzą od historii, inni od bohatera, a jeszcze inni najpierw kreują świat. Ta ostatnia metoda, choć dla fantastycznych geeków z pewnością najbardziej interesująca, często zwiastuje porażkę. A jednak, mimo iż to właśnie realia stanowią podłoże dla całej powieści, Jemisin wychodzi z tego obronną ręką. Powiązanie niezwykle aktywnego sejsmicznie kontynentu (tytułowe piąte pory roku to okresy po wybuchach wulkanów, kiedy ludzka cywilizacja jest w odwrocie) z magią, tajemnicami z przeszłości, przesądami i opresyjnym systemem okazało się świetnym, a w dodatku spójnie zrealizowanym pomysłem. Czytaj dalej

Opublikowano Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | Otagowano , , , , , | 5 komentarzy

Transformers: Ostatni rycerz

Michael Bay potrafi zaskakiwać: kiedy myślisz, że nic już gorszego nie nakręci, to pokazuje widzom coś w rodzaju Transformers: Ostatni rycerz.

Po filmach z serii Transformers nie spodziewamy się wiele: ot, dynamicznego kina akcji potrafiącego przykuć uwagę na dwie godziny z okładem, pełnego efektów specjalnych i może niezbyt błyskotliwego, ale miejscami potrafiącego rozbawić. A jednak Ostatni rycerz nie spełnia nawet tych, niezbyt wysokich wymagań.

Błędów i braków w tym filmie jest tak wiele, że trudno wybrać rzecz, od której wypada zacząć. Już sam początek przedstawiający bitwę sprzed kilkunastu wieków zwiastuje, co będzie dalej czekać widzów: chaos, brak sensu i logiki, które oddały pierwszeństwo stronie wizualnej.

Cała recenzja dostępna w naEKRANIE.pl

Opublikowano Ruchome obrazki | Otagowano , , , , , | Skomentuj

Nie tacy genialni

Leigh Bardugo stara się pogodzić niemożliwe: młodzieżową fantastykę i bezwzględność rodem z mrocznych thrillerów

Twórczość amerykańskiej pisarki Leigh Bardugo polski czytelnik miał okazję poznać przy okazji jej Trylogii Griszy. Przytoczenie tej serii nie jest bezpodstawne: rozpoczynająca nowy cykl Szóstka wron osadzona jest w tych samych realiach, choć fabularnego powiązania między seriami w zasadzie nie ma. Wspólny jest świat, w którym poszczególne krainy wzorowane są na różnych (nie tylko) europejskich krajach, a cechą wyróżniającą jest obecność griszów: osób potrafiących naginać rzeczywistość do swej woli, co w wielu miejscach sprowadza ich do roli niewolników lub ściganych i zabijanych czarownic.

Realia są dość interesujące, również dzięki wykroczeniu poza dominujące w fantasy pseudośredniowiecze. Zdobycze technologii i bardziej mieszczańska niż feudalna otoczka sprawiają, że świat wykreowany przez Bardugo odkrywa się za zainteresowaniem. Niestety jest to jeden z nielicznych atutów tej powieści. To rzecz jasna powieść młodzieżowa, więc w wypadku konstrukcji wątków i bohaterów należałoby zastosować w ocenie odrobinę taryfy ulgowej… tyle, że w tej kreacji autorka wcale nie jest konsekwentna. Czytaj dalej

Opublikowano Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | Otagowano , , , , , , | Skomentuj

Corto Maltese #02: Pod znakiem Koziorożca – recenzja komiksu

Corto Maltese, awanturnik, pirat i poszukiwacz skarbów, tym razem próbuje znaleźć szczęście i bogactwo u wybrzeży Brazylii i na Karaibach.

Album Pod znakiem Koziorożca to drugi komiks z serii Corto Maltese opowiadającej o barwnych przygodach tytułowego bohatera: żeglarza, pirata, awanturnika i człowieka o nieznanej przyszłości. Autorem serii jest Hugo Pratt, klasyk komiksu europejskiego, pełniący tutaj zarówno rolę scenarzysty, jak ilustratora (plansze pokolorowała Patrizia Zanotti). Strona graficzna niespecjalni się zmieniła od pierwszego tomu, ale fabularnie widać większą dojrzałość i bardziej przemyślany scenariusz.

Po burzliwych wydarzeniach na Pacyfiku akcja przenosi się w tym tomie na Karaiby i wybrzeże Ameryki Południowej. Od Gujany, przez Brazylię, aż po niewielkie wyspy rozsiane na tropikalnych morzach, Corto Maltese przeżywa kolejne przygody.

Cała recenzja dostępna w naEKRANIE.pl

Opublikowano Obrazki i chmurki | Otagowano , , , , , | Skomentuj

Człowiek jest najokrutniejszą bestią

„Na Wodach Północy” Iana McGuire’a na pierwszy rzut oka przypomina nieco „Terror” Dana Simmonsa, choć podobieństwa między obiema powieściami finalnie okazują się dotyczyć przede wszystkim scenografii.

Nominowana do Booker Prize 2016 powieść Iana McGuire’a przenosi czytelników do połowy XIX wieku, kiedy to statki wielorybnicze raz po raz udawały się na arktyczne wody, by polować na olbrzymie morskie ssaki. W tej walce człowieka z wielorybem na tle surowej przyrody, zimnego oceanu oraz pokrytej lodem powierzchni wód i wysp Archipelagu Arktycznego jest coś tak magicznego i uniwersalnego, że raz po raz pisarze do nich powracają, mimo iż pojedynki harpunników z morskimi ssakami dawno już przeminęły… przynajmniej pod taką postacią.

Założenia fabularne Na Wodach Północy są dość proste: okręt wielorybniczy „Ochotnik” po raz kolejny wyrusza na północ, a prawdziwa mieszanina typów spod ciemnej gwiazdy składająca się na załogę liczy, że zapełnią ładownię fiszbinem i wielorybim tłuszczem. Na statku znalazł się także Patrick Sumner, były lekarz wojskowy, który po opuszczeniu brytyjskiego kontyngentu w Indiach szuka nowego zajęcia aż wyjaśnią się sprawy spadkowe. A przynajmniej tak wszystkim mówi. Czytaj dalej

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Opublikowano Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | Otagowano , , , , | 5 komentarzy