Konflikt nabiera rozpędu

Jacek Łukawski w drugim tomie „Krainy martwej ziemi” poprawił niektóre z niedociągnięć widocznych w „Krwi i stali”, czego efektem stała się bardziej spójna i trzymająca w napięciu fabuła. Jednocześnie nie zatracił żadnych z wcześniejszych atutów.

Fantasy bez wątpienia jest najpopularniejszą konwencją fantastyczną w naszym kraju, a po epickie sagi tworzone przez zagranicznych pisarzy, dziejące się w wymyślonych światach, sięgają rzesze czytelników. Tymczasem w rodzimej fantastyce właśnie takich książek jest niewiele: jeśli już, to polscy autorzy wybierają urban fantasy lub różnorakie mieszanki konwencji. Czy to strach przed Wiedźminem (który zresztą również do typowych przedstawicieli tego gatunku nie należał?). W zasadzie tylko Robert M. Wegner z powodzeniem i rozmachem tworzy serię, która nawiązuje do zachodnich wzorców.

Jacek Łukawski to co prawda jeszcze nie ta liga (a i wzorce nieco inne), ale jego debiutancka Krew i stal pokazała, że posiada talent i wyobraźnię, które mogą zaowocować udanym cyklem fantasy. Nadzieje nie były płonne, bo w drugim tomie Krainy martwej ziemi poprawia wybrane elementy, które irytowały wcześniej. Przede wszystkim płynniejsza jest narracja, a wszelkie wtręty mające nadać klimatu czy rozbudować tło zostały znacznie umiejętniej wplecione w wydarzenia. Nie ma się już wrażenia, że bohaterowie niekiedy odhaczają kolejne punkty na liście niczym w grze RPG. Czytaj dalej

Opublikowano Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | Otagowano , , , , , | Skomentuj

300, Frank Miller

Głównie za sprawą ekranizacji historii opowiedzianej w 300 nie trzeba chyba nikomu przedstawiać, ale komiks również warto poznać, bo to dzieło wybitne.

Komiks 300 należy to najsłynniejszych i najbardziej docenianych dzieł w niemałym przecież dorobku Franka Millera. Jego wznowienie na naszym rynku po dłuższym czasie jest doskonałym pretekstem, by sobie odświeżyć – lub przypomnieć – tę mocną historię.

Oczywiście niewielu jest fanów popkultury, którzy nie znają tej opowieści: czy to za sprawą samego komiksu, czy jego ekranizacji z 2006 roku w reżyserii Zacka Snydera, która swego czasu wywołała niezłe zamieszanie. Zatem 300 to komiks historyczny – choć Miller dość elastycznie czerpie z faktów – dotyczący obrony wąwozu Termopile przez niewielki oddział Spartan, który stara się powstrzymać olbrzymią armię perskich najeźdźców dowodzonych przez króla Kserksesa.

Cała recenzja dostępna w naEKRANIE.pl

Opublikowano Obrazki i chmurki | Otagowano , , , , , | Skomentuj

Czy wolna wola istnieje?

„Mechaniczny” jest udaną, podrasowaną steampunkiem alternatywną historią, w której wolna wola ściera się z przymusem. Historią lepszą niż wcześniejsza powieść Iana Tregillisa wydana w naszym kraju.

Wiele steampunkowych wizji, które odmieniają przebieg naszej historii, rozpoczyna się od zaskakującego odkrycia dokonanego przez któregoś z wielkich naukowców lub myślicieli. W powieści Mechaniczny, która otwiera cykl Wojny alchemiczne, padło na Christiaana Huygensa – XVII-wiecznego holenderskiego matematyka i astronoma. Opracował on metodę tworzenia mechanicznych ludzi, zwanych Klakierami: myślących i czujących istot, na które narzucono magiczny przymus (gaes) niewolnictwa – wszelki sprzeciw panom powoduje niesamowity ból.

Od tego momentu przebiega cały proces światotwórczy powieści. Rewolucja mechaniczno-alchemiczna zastępuje industrializację, a ciężar globalnej dominacji przesuwa się z Wysp Brytyjskich do Niderlandów, które dziesiątki lat później stają się światowym imperium. Sprzeciwić próbuje się jedynie Francja, ale jak niepyszna ulega mechanicznym armiom, a król i arystokracja muszą schronić się w odległym Quebecu… nie oznacza to jednak końca starcia między tymi dwoma państwami. Czytaj dalej

Opublikowano Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | Otagowano , , , , , | Skomentuj

Styczniowo-lutowe zdobycze

Z różnych przyczyn przez ostatnie miesiące zaniedbałem bloga i comiesięczne zestawienia czytelnicze. Pora nadrobić przynajmniej część zaległości, ale że nadal nie do końca mam do tego serce i głowę, to będzie skrótowo.

Pierwsze dwa miesiące 2017 roku przyniosły dwanaście książek papierowych, trzy ebooki oraz trzy komiksy. Głównie była to fantastyka, ale trafił się także kryminał z antypodów czy klasyka europejskiego komiksu awanturniczego.

A oto zdobycze w szczegółach: Czytaj dalej

Opublikowano Raport czytelniczy | Otagowano , , | Skomentuj

Mysi astronauta

Druga na naszym rynku książka Torbena Kuhlmanna oferuje świetne grafiki i bardzo sympatyczną historię o myszce, która chciała sięgnąć gwiazd.

W 2014 roku ukazała się w Polsce książka Torbena Kuhlmanna zatytułowana Niezwykłe przygody latającej myszy, która łączyła świetnie dopracowane grafiki z sympatyczną i ciepłą opowieścią. Jednocześnie pełniła także funkcję edukacyjną – prezentowała, w lekkiej formie, informacje o pionierach lotnictwa. Wiele z tych cech zostało zachowanych także w książce Armstrong. Niezwykła mysia wyprawa na Księżyc.

Już sam tytuł jasno daje do zrozumienia, o czym będzie książka. Kuhlmann po raz kolejny sięga po sympatycznego mysiego bohatera, by za pomocą antropomorfizacji opowiedzieć historię dotyczącą pionierskiej wyprawy na Księżyc. Tym razem jednak analogii z rzeczywistymi wydarzeniami nie będzie aż tak wiele; liczy się przede wszystkim duch opowieści, a nie treść – choć na końcu książki pojawiają się też króciutkie biogramy osób, które miały według autora kluczowe znaczenie w eksploracji kosmosu. Czytaj dalej

Opublikowano Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | Otagowano , , , , | Skomentuj

Trzeci stopień, Liselotte Roll

Kryminały rodem ze Skandynawii nadal cieszą się w naszym kraju dużą popularnością. Jak wypada Trzeci stopień, debiut Liselotte Roll?

Skandynawskie kryminały stały się marką, która przyciąga czytelników. Wiele z nich stoi na wysokim poziomie, ale niestety niektóre są pozycjami przeciętnymi, niespełniającymi oczekiwań rozbudzonych przez tuzów, takich jak Jo Nesbø, Stieg Larsson, Camilla Läckberg czy Henning Mankell. I właśnie z taką sytuacją mamy do czynienia w przypadku debiutu literackiego Lisolette Roll.

Podkreślenie niewielkiego doświadczenia pisarskiego w przypadku autorki Trzeciego stopnia wydaje się kluczowe, gdyż jej powieść posiada kilka wad, których zapewne bardziej doświadczony pisarz potrafiłby uniknąć. Dotyczy to przede wszystkim konstrukcji postaci, które są dość płaskie i nie wzbudzają zainteresowania u czytelnika; a poza dwoma/trzema głównymi bohaterami, zlewają się w dość bezbarwną masę. Zresztą nawet kluczowi dla fabuły protagoniści głównie irytują swoim zachowaniem i podejmowanymi decyzjami. Efektem niewiele tu śledztwa, a więcej miotania się i podejmowania spontanicznych decyzji.

Cała recenzja dostępna w naEKRANIE.pl

Opublikowano Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | Otagowano , , , , | 2 komentarze

Polska groza w gorzkiej pigułce

Choć twórcy opowiadań kreują zróżnicowane fabularnie wizje, to przez ich teksty przemawiają podobne lęki.

W trzeciej odsłonie antologii City brakuje co prawda najgłośniejszych nazwisk polskich fantastów, ale wśród dwudziestu trzech opowiadań znajdują się teksty wielu autorów rozpoznawalnych na polskiej scenie grozy. Można się więc pokusić o stwierdzenie, że zbiór ten stanowi miarodajny wyznacznik jakości rodzimego horroru… i niestety diagnoza ta nie należy do pozytywnych.

Idea przyświecająca tej serii antologii to próba zestawienia lęków człowieka z miastem – a raczej szerzej, zdobyczami cywilizacji, technologią czy rozwojem społecznym. Przebija się obraz niedostosowania bohaterów do realiów otaczającego ich świata, wyobcowanie i samotność wynikająca z anonimowości w miejskiej dżungli. Jednocześnie jednak w większości przypadków nadprzyrodzone elementy grozy są budowane najprostszymi środkami, dość płytko próbując oddziaływać na czytelnika okrucieństwem lub obrzydzeniem. Tekstom brakuje ładunku emocjonalnego, mocnych puent czy zaskakujących zwrotów akcji. Od czasu do czasu zdarza się opowiadania z aspiracjami do wzniesienia się ponad klasyczne formy narracji, ale tylko nieliczne takie podejścia kończą się czymś więcej niż poczuciem sztucznego udziwniania. Jest w City 3 kilka niezłych tekstów, ale niestety giną pośród nijakiej i dość wtórnej większości. Czytaj dalej

Opublikowano Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | Otagowano , , , | Skomentuj

Corto Maltese. Opowieść słonych wód

Pierwszy album klasycznej serii Corto Maltese autorstwa Hugo Pratta to awanturnczo-piracka opowieść dziejąca się na Pacyfiku.

Wydawnictwo Egmont w serii Mistrzowie Komiksu postanowiło przypomnieć polskim czytelnikom serię Corto Maltese, której autorem jest włoski rysownik i scenarzysta Hugo Pratt. Twórca ten zaliczany jest do klasyków komiksu europejskiego, a w naszym kraju znany jest także ze współtworzonych z Milo Manarą komiksów El Gaucho czy Indiańskie lato.

Seria Corto Maltese nie jest nowością w naszym kraju – w latach 2004-2011 ukazywały się już albumy z tego cyklu, ale nowa edycja różni się przekładem, a także faktem, że w tym przypadku mamy do czynienia z kolorowym wydaniem przygód tytułowego awanturnika.

Cała recenzja dostępna w naEKRANIE.pl

Opublikowano Obrazki i chmurki | Otagowano , , , , , | Skomentuj

Ognista zagłada nadciąga na stolicę

Herbert Kruk staje przed kolejnym wyzwaniem: musi ocalić Warszawę przed ognistym potworem.

Bezsenni są już trzecim tomem przygód warszawskiego maga Herberta Kruka. W swoich poprzednich przygodach zyskał przyjaciół oraz status, które połączone powinny mu pomóc w pokonywaniu kolejnych nadprzyrodzonych wyzwań. Tymczasem znowu nie jest Krukowi łatwo: ani pośród intryg na dworze Złotej Kaczki, ani w tropieniu znikających ludzi zwanych Bezsennymi, ani wreszcie podczas próby odgadnięcia znaczenia snów dziewczyny, w których widzi płonących ludzi. Wymogi fabularne oczywiście sprawiają, że te – i inne – wątki są ze sobą powiązane, ale rozwikłanie ich wzajemnych zależności zajmie bohaterom nieco czasu.

Jak na standardy fantasy Bezsenni mają niewielką objętość, co stanowi zarówno wadę, jak i zaletę powieści. Z jednej strony nie ma miejsca na spowolnienie akcji, wydarzenia dynamicznie następują po sobie, a czytelnik odczuwa ciążącą na bohaterach presję czasu. Jednakże w wielu momentach aż prosi się o rozwinięcie, zbudowanie tła czy głębsze zarysowanie relacji pomiędzy postaciami. To są zresztą cechy całej serii, nie tylko tego tomu. Nie są to minusy znacząco wpływające na odbiór powieści, ale jednocześnie są języczkiem u wagi sprawiającym, że przygody Kruka nie mogą się wspiąć na jeszcze wyższy poziom. Czytaj dalej

Opublikowano Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | Otagowano , , , , , | Skomentuj

Susza, Jane Harper – recenzja

Kryminał Susza Jane Harper przenosi nas na australijską prowincję, gdzie jedna iskra może spowodować tragedię. Dosłownie.

Do powieści napisanych przez debiutantów, a szczególnie kryminałów, które wymagają specyficznego podejścia do kreowania opisywanych wydarzeń, należy podchodzić ostrożnie. Jednakże od czasu do czasu trafia się powieść, która sprawia, że można zyskać zaufanie do początkujących pisarzy. Taką pozycją jest Susza Jane Harper – autorki dopiero zaczynającej karierę pisarską, choć dzięki dziennikarskiemu doświadczeniu świadomie posługującej się zabiegami literackimi.

Akcja kryminałów wielokrotnie toczyła się w małych, niemal ksenofobicznych społecznościach, gdzie każdy zna każdego, a mroczne sekrety kryją się w niejednym domu. Harper wykorzystuje ten motyw i osadza akcję w niewielkim australijskim miasteczku (wiosce w zasadzie), w której dochodzi do brutalnej zbrodni. Na farmie ginie niemal cała (oprócz malutkiej dziewczynki) rodzina Hadlerów, a głównym podejrzanym jest ojciec, Luke, którego zwłoki zostały znalezione z narzędziem zbrodni. W takiej sytuacji ferowanie wyroków w małych społecznościach odbywa się błyskawicznie.

Cała recenzja dostępna w naEKRANIE.pl

Opublikowano Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | Otagowano , , , , | Skomentuj

Rekrutacja w rytmie SF

Powieść „Pobór” Marko Kloosa otwiera serię „Frontline” będącą dość typową przedstawicielką militarnego science fiction, jednakże jej wykonanie plasuje ją wśród bardziej interesujących przedstawicieli tego gatunku.

Militarna science fiction i space opera – bo te dwa podgatunki fantastyki momentami trudno jest rozróżnić – przeżywa ostatnio w naszym kraju renesans; albo też rozkwit, bo stwierdzenie, że mamy do czynienia z odrodzeniem, może być dość ryzykowne w kontekście historii polskiego rynku wydawniczego. Jakkolwiek by nie było, coraz to nowe wydawnictwa sięgają po powieści zahaczające o tę tematykę.

Jedną z takich pozycji jest Pobór, pierwszy tom serii Frontline Marko Kloosa. Wydarzenia opisywane w tej książce mają miejsce w nieodległej przyszłości; na tyle różnej, by nie dziwiły czytelnika podróże kosmiczne, ale też na tyle bliskiej, by mógł odnaleźć w sytuacji na Ziemi echa obecnych trendów społecznych i technologicznych. Czytaj dalej

Opublikowano Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | Otagowano , , , , , , | Skomentuj

Smoki-hippisi

Kolejna część przygód dzielnych smocząt wiedzie nas do nieprzebytej dżungli, która skrywa więcej tajemnic niż się początkowo wydaje.

Seria Skrzydła ognia to fantastyka przeznaczona przede wszystkim dla dzieci. Bohaterami książek są młode smoki, na których barki narzucona niezwykle ciężkie brzemię: mają zakończyć trwający kilkanaście lat konflikt między pretendentkami o prawo do tronu do jednego ze smoczych królestw. Rywalizacja ta zbiera krwawe żniwo i odbija się na wszystkich smoczych krainach.

Dotychczasowy model powieści był dość jasny. Smoczęta, które wychowywały się w odosobnieniu, próbują odnaleźć swoje miejsce w świecie, także poprzez próbę odnalezienia rodziny. Nie inaczej jest i w Ukrytym królestwie, gdzie bohaterowie docierają do Królestwa Lasu Deszczowego zamieszkanego przez Deszczoskrzydłe, rodzaj smoków pogardzanych przez pozostałe rasy. Czytaj dalej

Opublikowano Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | Otagowano , , , , , , | Skomentuj

Źle się dzieje w państwie orczym

Oficjalny prequel filmu „Warcraft: Początek” jest dokładnie tym, co zapowiada to stwierdzenie.

Beletryzacje gier komputerowych to dość specjalny rodzaj literatury, nakierowany przede wszystkim dla fanów elektronicznej rozrywki, którzy pragną rozszerzyć znajomość ulubionych światów: mniej ich interesują wartości literackie, a bardziej bohaterowie i realia. Poza nielicznymi wyjątkami także pisarze uczestniczący w takich projektach to specyficzna grupa, tworząca na zlecenie powieści w różnych franczyzach. Jednym z takich twórców jest Christie Golden, która na koncie ma m.in. wydaną kilkanaście lat temu u nas książkę w realiach RPG Ravenloft, a od kilku lat tworzy w światach gier Blizzard Entertainment. I taką właśnie powieścią jest Durotan, który ponadto ma za zadanie wprowadzić czytelników w fabułę filmu Warcraft: Początek.

Powyższe warunki sprawiają, że Golden musiała pogodzić kilka interesów i zapewne pójść na pewne kompromisy, nie mając w pełni wolnej ręki w kreowaniu fabuły. W efekcie Durotan to bardziej rozbudowana nowela opowiadająca o orczym klanie Mroźnego Wilka, którego członkowie muszą sobie radzić z kolejnymi kryzysami obumierającego świata. Tytułowy bohater jest młodym wodzem, który boryka się z katastrofami, głodem, słabnięciem Duchów oraz kuszeniem ze strony Gul’dana, przywódcy Hordy, który w zamian za zrzeczenie się niezależności obiecuje nowy, bogaty i żywy świat. Czytaj dalej

Opublikowano Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | Otagowano , , , , , | Skomentuj

Ślady, Jakub Małecki

„Ślady” Jakuba Małeckiego w dużej mierze wykorzystują motywy znane z najnowszej twórczości tego autora.

Autor ten zaczynał od fantastyki spod znaku psychodelicznego horroru, ale dość szybko zaczął migrować w kierunku prozy obyczajowej, naznaczonej odrobiną niesamowitości. Bardzo dobrze było to widoczne w Odwrotniaku czy też Dygocie, który chyba na dobre wyznaczył nowy kierunek pisarstwa Małeckiego. Jego najnowsza książka, zbiór powiązanych opowiadań zatytułowany Ślady, w dużej mierze odtwarza znane już motywy (a nawet nawiązuje do innych utworów).

Cała recenzja dostępna na portalu naEKRANIE.pl.

Opublikowano Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | Otagowano , , , , , | Skomentuj

Narodziny nowego społeczeństwa

Życie na Księżycu jest niebezpieczne – zabija nie tylko samo środowisko, ale też inni ludzie uwikłani w niekończące się spiski.

W ostatnich latach zauważalny jest odwrót od eksploracyjno-kolonizacyjnej SF. Tym bardziej warto zwrócić uwagę na nową powieść Iana McDonalda, w której autor próbuje na nowo przedstawić klasyczny temat podboju ziemskiego satelity. Robi to z dbałością o detale, które składają się na barwny obraz rodzącego się społeczeństwa, miejscami przywołujący echa osadnictwa na Dzikim Zachodzie. Autor tworzy wizję skomplikowanych ekonomicznych powiązań i zależności, ale nie zapomina także o skali mikro i odsłanianiu różnych aspektów życia bohaterów. Efektem jest intrygująca mozaika wątków i postaci.

Czy Luna: Nów znacząco różni się od wcześniejszych powieści McDonalda? I tak, i nie. Umiejscowienie fabuły na skolonizowanym Księżycu, gdzie trwa ciągła walka o zasoby i rywalizacja o wpływy, z pewnością stanowi miłą odmianę. Jednakże mechanizm łączenia futurystycznej wizji ze specyfiką różnych narodów pozostała. Kontrolę nad księżycowym światem sprawuje pięć rodów-korporacji, każdy wywodzący się z innego kraju. Razem tworzą prawdziwy tygiel kulturowy. Większość wydarzeń poznajemy z perspektywy brazylijskich Cortów, co od razu przywołuje skojarzenia z Brasyl. Zbieżność ta jest jednak tylko powierzchowna i dotyczy przede wszystkim warstwy lingwistycznej: autor w swoim stylu zapożycza terminy z wielu różnych języków.   Czytaj dalej

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Opublikowano Czarne na białym, czyli o słowie pisanym | Otagowano , , , , , , | Skomentuj